Siema, witam wszystkich, jest to mój pierwszy post. Pozwoliłem sobie założyć nowy temat, na pierwszy rzut oka taki jak wszystkie, a jednak inny
Potrzebuję oceny takiej sytuacji. Zawsze mnie coś do niej ciągnęło, ale ona studiowała w innym mieście, więc jakoś tak mi nie zależało na siłę podbijać do niej. Byliśmy razem na kilku wypadach/koncertach ze znajomymi tak po koleżeńsku. Ostatnio zaprosiła mnie na pewną imprezę oficjalną jako osobę towarzyszącą, oczywiście bez wahania się zgodziłem, wcześniej się spotkaliśmy raz z mojej inicjatywy. Na imprezie stanąłem na wysokości zadania, tańce, rozmowy wszystko jak trzeba, wspólną znajomą podpytałem, była bardzo zadowolona podobno z mojego towarzystwa 
Obecny miesiąc po tej imprezie ryje mi banię jak nic do tej pory
sprawa wygląda tak, że oczywiście chciałem pociągnąć to dalej, ale jak na mojego życiowego pecha przystało musiałem trafić na nie zainteresowaną, po prostu nie miała z kim iść na imprezę i mnie zabrała (jeszcze niedawno się dowiedziałem, że była na 3 weselach w tym roku z kimś innym). Do rzeczy; nie chcąc wyjść na desperata i napaleńca bo to ona mnie zaprosiła, nie zapraszałem jej przez pierwszy tydzień nigdzie, dwa razy może coś popisaliśmy, na takie normalne tematy wieczorami. Drugi tydzień zaprosiłem ją na spotkanie jednak tutaj już miałem delikatny zgrzyt bo na moją propozycję było coś takiego "jestem bezrobotna więc mogę iść :)", "może być jest mi obojętne gdzie :)" na miejsce do którego ją chciałem zabrać. Niby nic ale ja bym tak nie napisał do kogoś, ale może przesadzam
. Byliśmy w kinie, pośmialiśmy się pogadaliśmy, raczej bez zastrzeżeń. Od tego czasu się już spyerdoliło wszystko, po spotkaniu odczekałem kilka dni zanim się odezwałem, ale jakoś tak się ciężko z nią pisze, dopóki ja jakiś temat nawijam to jest ok, odpisuje itp, ale kompletnie nie daje nic od siebie, nie ma takiej swobody rozmowy, jak ja kończę, to ona już potrafi nic nie napisać, nigdy sama nie inicjuje kontaktu. Nawet nie potrafiła mi napisać, że inżyniera obroniła, a gadaliśmy kilka dni wcześniej, że ma zdawać jakoś w najbliższym czasie (!) dopiero się dowiedziałem jak ją chciałem zaprosić na jakiś wypad mały to mi mówi że jest na studiach, właśnie obroniła inżyniera i nie da rady. Ja oczywiście pełne opanowanie, gratulacje, udanego oblewania i się pożegnaliśmy. Odezwałem się dopiero po 5 dniach, celem sprawdzenia czy się sama odezwie, pogadaliśmy jakiś czas, po czym jej proponuję tak na spontanie basen, bo akurat miałem jechać wieczorem, ale stwierdziła, że się nie wyrobi. Kolejny tydzień to już tylko taka zaczepka była delikatna czy podejmie rozmowę, ale się skończyła miła konwersacja po kilku wymianach wiadomości do momentu aż ja przestałem pisać, dwa razy tak było, odstęp jakieś 2 dni. Teraz w sobotę chciałem ją zabrać na bilarda, ale nie da rady bo jedzie na imieniny ciotki. Tu pytanie do Was czy jest sens jeszcze spróbować ją gdzieś zaprosić, bo według mnie to już mi nie wypada. Najrozsądniej będzie chyba urwać kontakt całkowicie i zobaczyć co będzie. Ewentualnie odezwać się po dłuższym czasie i dać znać, że jestem dalej nią zainteresowany. Głównie proszę Was o ocenienie czy coś nie spierdoliłem po drodze, bo nie mogę spać po nocach, że może się za mało staram, ale co mam kvrwa z bukietem róż na białym koniu do niej wbić
PS. Sorry że taki wywód, ale chciałem jak najlepiej nakreślić sytuację 
A może zaczniesz wprowadzać dotyk i dążyć do seksu zamiast takich pierdół?
Ja się znudziłem samym czytaniem, pomyśl o lasce, co musiała przeżyć te kilka spotkań.
Jak miałem wprowadzić dotyk, jak się jej nie da zaprosić nigdzie
Na tym drugim co byliśmy to były przytulania, tańczenie itp. to nie była dyskoteka jakaś jak coś.
>Koleś chce wprowadzić dotyk, intymność.
>Zaprasza laskę do kina
Pomyśl trochę...
A co ją miałem macać na drugim spotkaniu, to by uciekła od razu, to nie jest obca laska znam ją ze 6 lat, nie miała jeszcze nawet chłopaka na poważnie i jest z typu właśnie księżniczek/domatorek z takimi raczej trzeba delikatnie postępować chyba. Teraz ją chciałem na łyżwy zaprosić, tutaj chciałem wprowadzić elementy dotyku tak na swobodnie i na koniec spotkania jakieś przytulanki, ale ze względu na wcześniejsze odmowy już jej chyba nie zaproszę i chvj strzeli cały plan.
Z tej mąki chleba nie będzie. Dziewczyna nie jest Tobą zainteresowana w najmniejszym stopniu. Wręcz zaczyna Cię już olewać, bo zaczynasz truć dupę zamiast zdać sobie sprawę z fundamentalnej rzeczy - jak kobieta jest zainteresowana to stanie na głowie żeby się z Tobą spotkać. Jak byłem młodszy to miałem przypadek, że dziewczyna chciała uciec z domu żeby się spotkać. Ja rozumiem, że może coś komuś wypaść, ale jak jesteś obiektem jej westchnień to sama zaproponuje nowy termin, albo jakoś Ci wynagrodzi. Tak to działa w relacjach w których dziewczyna jest zainteresowana.
Jesteś jej kumplem, tak Cię traktuje, bo tak się zachowujesz więc nie robiłbym sobie nadziei na coś więcej. Robisz fundamentalny błąd, bo powinieneś zabierać ją do swojego świata, zaskakiwać, uwodzić, robić jej taki rozpierdol w głowie, żeby wracała po spotkaniu z Tobą do domu, kładła się na łóżko i leżała uśmiechnięta od ucha do ucha wspominając wspólnie spędzone chwile. Ty pewnie nawet jej nie objąłeś, nie mówiąc nawet o pocałunku - więc o czym my mówimy..
Leć czytać podstawy, klasyki, szukaj blogów u zasłużonych użytkowników. Rozwijaj się, bo w innym przypadku będziesz się sam pakował w friendzone nawet kiedy wpadniesz jakieś kobiecie w oko.
Pozdrawiam i powodzenia.
NC
Zgadzam się z Tobą 100% już mnie ta sytuacja bardzo dużo nauczyła na przyszłość, ale jak miałem działać jak mnie odsunęła od razu 0 zainteresowania z jej strony zaraz po tej imprezie na którą mnie zaprosiła (tu dużo było dotykania/obejmowania) Potem jedno spotkanie na którym się starałem jak mogłem. Mówicie kino, zjebałem ale to tylko pretekst był, bo do tego kina w jedną stronę mamy 40km w jedną stronę, które się starałem maksymalnie wykorzystać aby ją sobą zainteresować. Po prostu chyba mnie zaprosiła jako kolegę na początku i od razu się odcięła bo nie chce nic więcej, tak to odbieram.
Laska Cię rozgryzła, my żeśmy Cię rozgryźli... Ile razy musisz usłyszeć w podtekstach "nie"?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Twój przypadek jest beznadziejny i nie masz co rozkminiać. Next
No i jeszcze jedno;
"jak na mojego życiowego pecha przystało"... Co to za tekst? Piszesz jak mentalny przegryw. Z takim nastawieniem to Ty żadnej panny nie wyrwiesz.
"po prostu nie miała z kim iść na imprezę". Jeśli jest fajna to uwierz mi że miała. Nie chcesz się przyznać przed samym sobą że dałeś dupy.
"na takie normalne tematy wieczorami" i właśnie to jest miejsce w którym spierdoliłeś. O czym z nią pisałeś? Co jadła wczoraj na obiad? A gdzie flirt?
"Byliśmy w kinie" A to ostatni gwóźdź do trumny...
Nie chce mi się dalej szukać, ale poczytaj sobie podstawy zanim zaczniesz zakładać kolejne wątki.
Co Wy tak wszyscy na nie jesteście.
Tak tylko się dziwie, bo to tak trochę sprzeczne z ideą strony o podrywaniu.
A wychodzi że podrywać to tylko te co same chcą, jak nie to next.
Hyhe, porady, za tydzień drugie spotkanie, odmówi to next. Jak w fabryce na taśmie. Słabe symptomy zainteresowania- next, nie odpisała na fejscie- next, gadała z innym- 2XNetxt, reaguje poniżej normy- next.
Ja bym jednak pokombinował na Twoim miejscu.
Na początek walisz jej na krótko P&P , później chłodnik, w między czasie sprytnie odbijasz ST, na księżniczki świetnie jeszcze działa TDi, warto użyć, wciąż przynosi efekty, ale bo laski się nie znają a silny wpływ kulturowy skutecznie zaszczepił ich umysłach podatność na TDi.
Po tym wszystkim laskę dopada mętlik- taka kobieca choroba, zaraża się najczęściej drogą płciową, ale samo rycie bani też wystarczy.
Jak się przyłożysz, to sama będzie się chciała spotkać
Wtedy jak się spotkacie, to dobierasz się do niej, trochę tak na bezczela, ale chodzi o to żeby wiedziała że jesteś silny samiec.
Szkoda że w tym wszystkim nie ma miejsca na wysyłanie jej zdjęć twojego penisa. To fajne bo odwołujesz się do jej najsilniejszego instynktu, który przyćmiewa logiczne myślenie, a nakręca potrzebę dymania, silnie skorelowaną z najsilniejszym instynktem przedłużenia gatunku. Ale na twoim miejscu to akurat bym sobie odpuścił. Do tego trzeba wcześniej zbudować jakieś napięcie seksualne.
Właśnie po takiej kuracji, najlepiej jest się dobierać do panny, ale to tylko ułatwienie, bez tego też można śmiało nadawać relacji odpowiedni charakter.
Dobierając się oczywiście wkręcasz pierdoły, że magia nocy, chemia, nie wiesz co się z wami dzieje, ulegacie chwili- laski uwielbiają takie romantyczne bzdety, jak w filmach czy książkach, to też kulturowo mają zaszczepione jaranie się tą całą tandetą.
Pamiętaj tylko że jak będziesz ją obrabiać, to mówisz że oboje chcecie, jak będziesz włazić na nią, to mówisz że dlatego bo czujesz to samo co ona. Ma to znacznie, a przy okazji, jak by ewentualnie coś poszło nie tak, to w sądzie może mieć już spore znaczenie.
Co dalej, to już zależy jak bardzo się dobierzesz i wielu innych czynników, to też nie ma co wymyślać, okaże się samo.
Co do chłodnika, to myślę że jak choć tydzień czasu nie będziesz jej truł dupy, to już całkiem mocno odczuje.
To prosta matematyka
Kombinujesz od wesela jeden miesiąc- średnio 4 tyg.
Tydzień po weselu w świetny sposób nie wychodzisz na desperata, tylko rozmawiając dwa razy.
Zostają 3 tyg. W ciągu 3 tyg, podliczyłem, zapraszałeś ją 4 razy, raz byliście w kinie, non stop co dwa dni niedesperacko coś piszesz.
A nawet raz sam się do niej odezwałeś żeby sprawdzić czy się sama odezwie.
Sprytne że ja pierdole
Jak chcesz zmiękczyć materiał zdjęciami penisa, to akcja się trochę wydłuży, bo nie zaleca się wysyłania zdjęć pindola podczas P&P i chłodnika, także gdzieś przed i pomiędzy trzeba by wysyłać.
No ale jak chcesz, to wyślij jej może delikatnie tak, ze dwa razy co dwa dni zdjęcie pydy, później ze dwa, trzy dni studzisz lekko akcję, wystarczy wieczorne popisanie. Dalej działasz mniej więcej zgodnie ze schematem.
Jak byś zdecydował się kombinować, to oczywiście zdajesz raporty na forum, a inni chętnie doradzą, różne pomysły, wybierasz optymalną opcję i lecisz dalej, poczujesz się silniejszy i pewniejszy dodatkowo mając grupę wsparcia.
Wtedy dalej to już łatwizna, nie da się spierdolić.
Powodzenia
Pozdrawiam
'Co Wy tak wszyscy na nie jesteście.
Tak tylko się dziwie, bo to tak trochę sprzeczne z ideą strony o podrywaniu'
Jak rozpędzonym autem uderzysz w drzewo i się złoży w harmonijkę to wtedy się je daje na żyletki, a nie do mechanika żeby naprawił.
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Ma to znacznie, a przy okazji, jak by ewentualnie coś poszło nie tak, to w sądzie może mieć już spore znaczenie.
Jakieś przykre doświadczenia?
`Jak rozpędzonym autem uderzysz w drzewo i się złoży w harmonijkę to wtedy się je daje na żyletki, a nie do mechanika żeby naprawił`
Takie akurat bardzo średnio trafione porównanie
Nooo masz rację, trochę zbyt drastycznie. Przyznam się, że najpierw czytałem komentarze, a potem temat.
Bardziej tu by pasowało skradzione auto za granicą - niby gdzieś tam na pewno jest, ale powodzenia w szukaniu
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Nie jest zainteresowana, tyle. I co nie denerwuje Ci że musisz z nią przeprowadzać wywiad? Mnie by szlag trafił jakby dziewczyna nie nawijała żadnego tematu. Tyś nie widział zainteresowanej dziewczyny. Do studni by za Tobą wskoczyła albo wzięła kredyt w prowidencie byleś chciał się z nią spotykać.
Niestety sami sobie wychowaliśmy księżniczki... Jak widzę tych pajaców, którzy im nadskakują jak mogą to potem nie dziwota, że taka nic nie wnosi do znajomości. W takim przypadku trzeba szybko doprowadzić do seksu. Wtedy sprawy się obracają i ty możesz trochę "poksięciować".
To co ma i tak spaść, należy popchnąć.
Właśnie denerwuje jak sam skurwysyn. Dlatego już odpuszczam temat, bo przecież nie będę właśnie nadskakiwał, narzucał się jak debil, nie tak ma wyglądać relacja dwojga ludzi raczej. Miałem nadzieję jeszcze ją raz zaprosić i już konkretnie działać, ale z tego faktycznie nic nie ugram, pozostawię temat otwarty, ale już niech się ona wykaże (mam tu na myśli głupią zaczepkę, jakiś cień zainteresowania z jej strony dalszą znajomością), ja międzyczasie szukam dalej
.
Tu nie chodzi żebyś ją zapraszał jak natręt, tylko doprowadził do sytuacji że ona sama będzie chciała być zaproszona i na tym się skupiaj. Jej emocje są Twoim celem, a dopiero później spotkanie. Teraz to ona widzi w Tobie nudziarza z którym można pogadać o przesolonej zupie albo pisaniu CV do nowej pracy. Skupiaj się na flircie, fantazjuj, pożądaj i tego nie ukrywaj. Z tą laską jest moim zdaniem za późno, ale skoro się uparłeś to zrób sobie z tydzień przerwy i wyślij jakiegoś pinga z komplementem, żartem albo czymś co ją zaintryguje i jak podłapie ciągnij temat. Jak nie podłapie to trudno. Jak dla mnie temat spalony.
A w tym czasie próbuj z innymi dziewczynami, bo wpadłeś w syndrom jedynej i masz sraczkę na punkcie kobiety z którą kompletnie nic Cię nie łączy poza Twoją wyobraźnią.
Ludwik, nie wiem jak to zrobiłeś, ale dokładnie mnie rozgryzłeś szczególnie z tym syndromem jedynej kobiety
Wiesz co, już nic nie będę z nią kombinował. Nie skreślam, ale już żadnych pingów nie będzie, tego próbowałem w ostatnim tygodniu. Przyznaję się oficjalnie, że spierdoliłem temat całkowicie, przez kompletny brak doświadczenia. Na szczęście nie lubię zostawiać spraw które mnie gnębią i dzięki temu trafiłem między innymi na tą stronkę i już zrozumiałem, że szedłem w całkiem innym kierunku niż powinienem, dzięki 
nie jest zainteresowana. kompletnie Cb nie szanuje.
daj jej + na drogę, i na przyszlosc szanuj tych ktorzy Cb szanuja czyli dawaj siebie tym ktorzy sami to pierwsi zrobią nigdy na wyrost/na kredyt.
3m sie.
Między brakiem szacunku a brakiem zainteresowania jest spora różnica Anakin...
No szanować raczej szanuje, zawsze jak coś napiszę to odpisuje. Próbuję zagadać jakoś fajnie, rozmowa według mnie się dobrze zaczyna toczyć, ale to po prostu czuć że ja to ciągnę na siłę, dosłownie aż się głupio poczuć można
, zamilknę tylko, to jest po rozmowie, tak się urwała ostatnia konwersacja od której minęło już ponad tydzień. Tak mnie jeszcze tutaj natknęliście na to, że nie flirtowałem podczas rozmów, z ciekawości przewinąłem do góry messengera
w celach edukacyjnych na przyszłość, ale w sumie nie mam sobie nic do zarzucenia, były żarty, flirt, delikatne komplementy, nudny nie byłem na pewno. To samo w realu, bo dużo lepiej mi się rozmawia jak kogoś widzę, niż przez takie pisanie/telefonowanie. Pewnie tutaj napiszecie że to chvj, bo gdzie dotyk i dążenie do seksu, uwierzcie Panowie, miało to być wprowadzone na kolejnym spotkaniu, zresztą już było na tej imprezie w tańcu i w ogóle przy stoliku, nawet sama mi się do ramienia kleiła podczas śmiechu, ja ją wtedy obejmowałem delikatnie itp. No podsumowując temat po prostu jej nie spasowałem, nie jest zainteresowana mną seksualnie, a tego już się po prostu zmienić nie da, trzeba pakować zabawki i iść do domu 
Myślę, że mylisz szacunek z nudą.
Kobieta może pisać z nudy, albo co ciekawsze, być Tobą zainteresowana i mimo tego równolegle nie mieć do Ciebie należytego szacunku.
Przypadek takiej apodyktycznej księżniczki też już spotkałem.
Więc nie zakładaj, że jak z Tobą sms-uje, to jest ekstra i je Ci z ręki, bo możesz trafić taką narcystyczną manipulantkę, która z romantyka wyssie wszystkie soki, po czym rzuci nim o podłogę i pójdzie dalej.
Chcesz przykładu na to, jak chore akcje mogą Ci się trafić?
Swojego czasu kręciłem z jedną laską. Miała interesujący background, więc czemu nie spróbować?
Gdy na drugim wypadzie w miasto usłyszałem, że "jej siostra jest pojebana", włączyło mi się czerwone światło i szczerze powiem, nie musiałem długo czekać, żeby wiedzieć, że z tej mąki chleba nie będzie.
Byliśmy umówieni na wyjście na sport - który, co istotne, sama zaproponowała, mówiąc, że ma "wolny czas".
w dniu spotkania przeprosiła, powiedziała, że ma "sierściucha" oddać do adopcji i widzi się z "klientem" przed 15, że odezwie się o jak sprawa wygląda, i do "obiektu skoczymy po temacie".
Zająłem się swoimi sprawami, bo co będę czekał nie?
Godzina 17.15 z czystej ciekawości pytanie jak ta adopcja?
Odpowiedź: "Dobrze, teraz jestem w kinie na festiwalu filmowym", na który bilety kupiła miesiąc wcześniej.
Była krótka wymiana zdań na temat braku szacunku z jej strony do cudzego czasu, bo skoro bilety na festiwal miała od miesiąca, to raczej wiedziała od dawna, że chce iść.
I teraz najlepsze:
Wiesz co napisała na moje stwierdzenie, że jestem za stary, żeby marnować energię na relację z kimś, kto nie ma szacunku dla mojego czasu?
Że ona - cytuję: "nie widzi przyszłości dla naszej relacji, bo mimo, że dobrze się zapowiadałem, to jest rozczarowana moją reakcją na rzeczy, na które nie mam wpływu".
Can you believe it?!?
Jaka pointa?
Laska "z zasadami i z tradycyjnego domu" może się z Tobą umawiać, iść z Tobą w ślinę, ale nadal nie mieć do Ciebie szacunku (ba nie mieć go nawet dla własnych bliskich - czyt. siostry). Więc nie ryj sobie beretu rozkminami, tylko którko "Next please".
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
No, twój przypadek to faktycznie chamstwo na maksymalnym poziome, już by Ci nie mówiła o tym festiwalu lepiej. Ale z drugiej strony masz jasną sytuację, bo by się to posypało a lepiej wcześniej niż później
Ano bywa.
Wyrosło na telenowelach pokolenie rozpieszczonych "córeczek tatusia", trzy grosze dołożyły też ruchy feministek.
Co zrobić?
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
Takie zachowania to co u niektórych standard. Sam miałem przypadek, gdy sama zaproponowała dni, w których może się spotkać. Wybrałem jeden i zagaiłem z konkretną propozycją. Odpowiedź dostałem po dwóch dniach i kilka godzin po zaproponowanej godzinie, z pytaniem czy może jednak inny dzień mi pasuje. Przecież to farsa i cyrk.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
To już dawno przestało być "co u niektórych".
Wszelkiej maści "złote autorytety", "komedie romantyczne" i "prostowanie zwojów facebookiem i instaframem" najebały kobietom w głowach.
Ciężko jest znaleźć laskę, której coś "nie należy" się przez sam fakt urodzenia.
Ostatnio nawet miałęm okazję oglądać nagranie audycji o "płaceniu alimentów" na nie swoje dziecko.
Oczywiście "ekspertami" od strony magistratu, były same kobiety.
Wiesz jakie stwierdzenie padło?
Że owszem, mężczyzna płaci nie za swoje dziecko, ale wynika to z "troski państwa o dobro dziecka".
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
Źle kombinujesz. Wiem że szukanie winy w kobiecie poprawia nastrój i łatwiej przełknąć porażkę, ale też nie wyciągasz wniosków na przyszłość. Jak dla mnie laska na początku była zainteresowana a Ty nie wykorzystałeś szansy. Temat spalony, leć dalej.