Hej. Ja 27 ona 26. Jest seks, zainterwsowanie, ogólnie super. Razem 6 mc. Jednak od pewnego czasu moja luba nadała mi pseudonim "Seba". Pewnie dlatego, że kiedys wyglądalem jak taki Sebek i do dzis w żartach przejawiam niegroźne zachowania, które można by takiemu osobnikowi przypisać. Problem w tym, ze dziś częściej nazywa mnie Sebą niż moim imieniem. Trochę obawiam się, że może to deprecjonować moją pozycję w związku. Może to jakieś testowanie? Co o tym sądzicie? Miał ktoś coś takiego?
Seba nie przesadzaj . Nazywaj ją Karynką i tyle. Chyba ,że Seba to jej kochanek i tak o sie droczy .
Przydomek, co cie deprecjonuje. Wolałbyś "misia"?
Próbuj używać przydomku w sytuacjach aprecjonowania, gdy coś nakazujesz, prowadzisz. "Słuchaj się swego Seby", "Zrób, jak Seba mówił", "Ugotuj obiad dla swojego Seby".
Odwrotne skojarzenie.
Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.
Widzę, że dziewczyna mocno testuje moją pewność siebie, wydaje mi się, że często odbywa się to podświadomie. Podpytuje o tę ksywkę, bo przyszło mi do głowy, że to delikatna próba ustawiania mnie, wywyższenia się i lepiej to zdusić w zarodku jakimś lustrem. Pomysł z odwrotnym skojarzeniem też jest spoko. Nie męczy mnie to i nie przypisuje temu wielkiej wagi, acz myślę, że zła reakcja, dąsy o coś takiego mogą namieszać wiec warto poruszyć temat.
Stara zasada
Za dobre zachowanie nagroda, za złe obojętność
Jak mówi do Ciebie Seba to zachowuj sie tak jak by to nie było do Ciebie.
Narząd nie używany staje się nie użyteczny
Chcesz uliczny przydomek dla samca? Hmm... Np Twoja luba (hehe pozdrawiam dostojewski) może nazywać Cię, nie wiem... : large white dick (w skrocie LWD -eL-Wi-Di)-myśle, że brzmi to dość ulicznie, albo my private big cock (eM-Pi-Bi-Ko-troche już długie)... Most Longest Fucker też ujdzie... czujesz się męsko przy tym i wystarczająco groźnie i ulicznie?
A tak serio z tym Sebą i przydomkami jako takimi to jest klasycznie szukanie dziury w całym i samemu sobie robienie problemów. Raz tak Cię nazwała, Tobie się nie spodobało i tak przydomek ten urósł do miana podkopywania Twojej samooceny-sam sobie to zgotowałeś. Podobny mechanizm jest wśród dzieci w szkole (a kobiety są jak dzieci). Dzieci wymyślają sobie przezwiska, czasem pejoratywne, by podkopać drugą osobę i ją odpowiednio hierarchizować. Jeśli dana rzecz zlejesz to zazwyczaj nic z tego nie ma a jesli zrobisz wielką aferę "nieeee nazywaaaj mnie kuuuuźwaaaa seeebaaaa aaa!!11" to już takim Sebą zostaniesz. Możesz nazywać ją Dżesika/Dżess itd... Możesz to zlewać ale na moje to i tak w pewnych przynajmniej momentach zostaniesz Sebą.
Pachnie mi tu jakimś niedowartościowaniem lekkim. Chciałoby się mieć ksywkę dla przykładu "Ruchacz" a zostało się "Sebą".
Nazwij ją jakoś w podobnym tonie, a będzie wielce oburzona
"Może mój świat marzeń być jak głupia historia
Po to mam wyobraźnie by bujać w obłokach"
~ Vixen - Myśl co chcesz
Heh, Ty reagujesz to jej sprawia to frajdę i tak kółeczko się zamyka. Jak Cię będzie nazywać dalej Sebą to zacznij się zachowywać jak typowy Seba - klnij co drugie słowo na k.... ch.... itp. bądź chamski i wulgarny - po paru razach jej się odechce.
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
To dla odmiany nazywaj ją potworkiem
Gorzej jakby nazywała Cię misiem i z czasem rzeczywiście byś się w niego zamienił. Jak nie lubisz przezwiska Seba, to jej o tym, powiedz i przestanie. W końcu jest Twoją kobietą i powinna liczyć się z Twoim zdaniem.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia