Taki szybki i prosty temat. Idziecie z laską na pierwszą randkę, idziesz zamówić piwo, przynosisz do stolika, siadasz, a ona cię prosi, żebyś przyniósł jej słomkę. Pewnie bym powiedział coś w stylu, że jak się ładnie uśmiechnie to przyniosę. Jaka byłaby Wasza reakcja? Chodzi mi o takie pojedyncze, proste prośby.
Przynieś mi słomkę? A księżniczka sama dupy ruszyć nie potrafi?
Przecież to książę ma służące.
Zależy w jaki sposób by to powiedziała. Jeśli by poprosiła to nie ma problemu.
Serio? Przynieś mi słomkę?..
hehehe na 1 randce to powinna sama dupę ruszyć bo jej powinno się głupio zrobić, żeby nie znając Cie o takie coś poprosić. ewentualnie jakby bar był na tyle blisko i byś siedział bliżej jego strony to można powiedzieć coś w żartach i jej to dać bo nie wiadomo czy palnęła tak czy jest jakaś dziwnie zmianierowana.
sam miałem kiedyś podobną sytuację gdzie byłem z dziewczyną na randce i podano nam pizze ale 1 talerz i ona sama wstała, ja się pytam co jest "a ona że idzie po talerz bo jeden nam dali" to wtedy powiedziałem siedź ja przyniosę . podziękowała i było git.
Moja niedawna sytuacja taka:
-Przyniesiesz mi słomkę ?
-ściągniesz bluzke ?
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.."
O widzę, że masz ochotę coś possać
Patrysz jej w oczy śmiejesz się i siadasz. Ja bym nie poszedł, bo nie lubię jak mnie ganiają, ale "ten mój trudny charakter". 
Kiedyś jedna laska jak nie miałem $$ na bilet, to nie dość że sama kupiła to i jeszcze go mi skasowała xp Nie odebrałem tego, że jest moją sługuską. Było to po prostu miłe. Mam alergię na laski (na ludzi też, ale na laski szczególnie), które się kimkolwiek wysługują. Nie powiedziałbym, że to test. Raczej czyste wygodnictwo bo tak została nauczona. Nie chce mi się, dzwonie po misia on to zrobi. Nie mam talerzyka, niech miś zrobi. To często wina facetów... bo sami je tego uczymy. A i często za tym stoją "madki", które uczą swoich synów w ten sposób "szacunku" do swojej płci. A suma summarum robią z nich podnóżki.
Uważam takie zachowanie za obrzydliwe. Bo raz, stawia mnie to w niezręcznej sytuacji (chce być kimś więcej niż typem od słomek), dwa - ją, bo stawia się w roli dyrygentki. A na budowie nie jestem, żeby mi ktokolwiek dyrygował. Albo spuszczam w kiblu, albo się przyglądam.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.