Jestem u nowy, wiec wypadałoby się przywitać najpierw. Cześć!
Szukałem odpowiedzi do tego pytania, ale nie były wystarczające. Chcę uzyskać konkretnie odpowiedzi do danej sytuacji.
Chciałbym zacząć od kilku spraw, ogólnie nie miałem nigdy problemu z uwodzeniem. Wiem jak sie zachowywać z kobietami. Ważne jest tuaj to, że jestem jakiś czas po rozstaniu, wystarczająco by nie chcieć już wracać, za krótko by nie myśleć o byłej. Niefajna sytuacja.
Leczyłem się w sposób... jakby mogło się spodziewać. Na imprezę, poznać nową dziewczynę, powiedzieć jaka jest sytuacja, spędzić z nią noc, nic nie oczekiwać od siebie.
Po prostu zacząłem się bawić wolnością.
No i tutaj zaczyna się problem. Gdy byłem z dziewczyną poznałem pewną... koleżankę. Studiowaliśmy na jednym roku studiów. Po pół roku skończyła studia. Mieliśmy dobry kontakt. Lubiłem z nią rozmawiać, potrafiła przyjeżdżać rano po mnie by razem pojechać na uczelnię(sama proponowala) itp. Dla mnie oczywiście bedac w zwiazku nic innego nie mialo istniec i tak mialo byc. Czasami zainteresowanie nią jednak wychodzilo na zewnatrz - np. bedac na imprezie z moja dziewczyna(byly to otrzesiny naszego wydzialu) byla tam tez xxx. Upilismy sie, tanczylismy. Gdy moja dziewczyna to wetdy zauwazyla smiertelnie sie wkurzyla, zauwazyla, ze cos jest nie tak. Nie chcialem by bylo cos poza nia wiec ogarnalem sie. Jak xxx pisala czy podjechac po mnie to sie wykrecalem itp. Niby nic miedzy nami nie bylo, ale jednak bylo czuc, przynajmniej ja czulem, ze mogloby to sie rozwinac. Tak mi sie wydaje.
Jestem juz jakis czas po rozstaniu. Poczatkowo zaczynalem odzyskiwac kontakt z roznymi ludzmi, wiecie, mieszkalem z dziewczyna, teraz mieszkam sam. Szukalem towarzystwa pewnie. Przyjaciele nie zawsze maja czas.
W koncu odezwalem sie do tej dziewczyny. Pisalismy troche. W koncu mialo sie odbyc spotkanie roku po dlugim czasie na ktorym mielismy sie zobaczyc, zreszta ja to spotkanie zainicjowalem. Chaiala bardzo przyjechac. Tak pisala. W koncu napsiala, ze telefon jej padl, nie wiedziala gdzie sie spotykamy i jest juz w domu wiec nie da rady przyjechac. Juz czulo sie, ze to wykrecanie sie.
Umowilismy się w inny dzien w ktorym ja nie dalem rady i odwolalem.
Pomimo to czuc w pisaniu, ze to juz nie to, nie jest tak zainteresoana. Czuc bylo to od kiedy sie odezwalem, wiec odpuszczalem tak naprawde.
W tym tygodniu cos pisalismy, znow musialem napisac piewrszy. Wydawalo sie, ze jest ok. Podtrzymala rozmowe a gdy przestalem odpisywac zaczynala pisac pierwsza. Fajnie. Umowilismy sie w weekend, ze sie zobaczymy. Wczoraj, sobota, napisalem czy moze robimy cos. Zgodzila sie, wydawaloby sie cieszac.
Wieczor, pol godziny przed spotkaniem pisze, ze nie da rady bo blabla . Ok, to nie. Zapowiedzial mi sie nudny wieczor wiec jeszcze raz zaproponowalem, czy moze podjechac po nia, ze film itp. Wahala sie(!) ostatecznie napisala, ze nie.
Beznadziejna sytuacja. Odpisalem by napisala mi gdy bedzie sie sptkac. Troche wydaje mi sie, ze zwalilem to w takiej sytuacji i.. przestalem pisac. Ide ze znajomymi na miasto.
No i teraz pytanie do Was, jak sie zachowac? Wiem, ze gdyby doszlo do spotkania byloby fajnie, wiedzialbym jak sie zachowac. Jednak co zrobic by do niego doprowadzic? Czuc ta jej niepewnosc wiec mysle, ze sama nie wyskoczy mi teraz ze spotkaniem.
Zostawic w ciszy i jak nic nie wydjzie to nie? Probowac ja zaskoczyc i napisac(studiujemy niedaleko siebie) czy moze ecimy gdzies teraz, sprobowac strzelic sie w jej jakies okienko? Jak sie zachowac?
"Beznadziejna sytuacja. Odpisalem by napisala mi gdy bedzie sie sptkac. Troche wydaje mi sie, ze zwalilem to w takiej sytuacj"
Masz rację zwaliłeś, tego typu teksty rzadko działają
" Probowac ja zaskoczyc i napisac(studiujemy niedaleko siebie) czy moze ecimy gdzies teraz, sprobowac strzelic sie w jej jakies okienko? Jak sie zachowac?"
Serio?
Zadzwoń/napisz, pogadaj z nią. Powiedz, żeby sobie zarezerwowała weekend dla Ciebie bo porywasz ją na X. Standard, dajesz jej dwa różne terminy do wyboru.
Nie proponuj, nie pytaj, stawiaj ją przed faktem dokonanym.
Jak znowu się wykręci to ją olewasz i NEXT.
Ot cała filozofia.
No dobrze a od razu dzien po wykreceniu sie zaproponowac jej inny termin czy przeczekac troche?
nie wiem co jest zlego by podjechac po nia gdy oboje bedziemy sie nudzic miedzy wykladami. Nie raz tak mi sie udawalo kogos porwac. Wiesz sam trenuje dwa sporty, praca, dwa kierunki studiow. Ona ma podobnie wiec czasami po prostu ciezko sie zgadac.
Poczekaj aż sama napisze i coś zaproponuje. Jeśli ty non stop proponujesz spotkania a ona odmawia to przeczekaj na jej inicjatywe bo wychodzisz na Needy
"No dobrze a od razu dzien po wykreceniu sie zaproponowac jej inny termin czy przeczekac troche?"
A chcesz wyjsć na natręta?
NIE! Skoro Ci odmawia i nie daje alternatywnego terminu tzn. że nie jest zainteresowana.
Ile razy juz Ci odmówiła?
Jeżeli proponujesz dziewczynie kilka razy spotkanie, ona zawsze się z tego wykręca to pora przestać się odzywać.
Chodziło mi o to żebyś wyłożył po raz ostatni kawę na ławę, zarysował jej wizję spędzania czasu razem w fajny sposób. Jeżeli odmówi to jej strata.
"nie wiem co jest zlego by podjechac po nia gdy oboje bedziemy sie nudzic miedzy wykladami. Nie raz tak mi sie udawalo kogos porwac. Wiesz sam trenuje dwa sporty, praca, dwa kierunki studiow. Ona ma podobnie wiec czasami po prostu ciezko sie zgadac."
Dla mnie wygląda to tak, chociaż weź pod uwagę, że nie mam pełnego obrazu sytuacji.
Proponujesz jej spotkanie kilka razy, ona się wykręca więc Ty niczym stalker zjawiasz się na jej uczelni totalnie z dupy i chcesz ją w środku zajęć gdzieś wyciągnąć.
Wiele rzeczy może pójść nie tak, Ty tylko stracisz czas i w dodatku w jej oczach wychodzisz na desperata/ faceta który jest needy.
Takie akcje są spoko jeżeli są robione na spontanie, a nie jako ostatnia deska ratunku gdy dziewczyna nam odmawia spotkań.
Bardziej chodziło mi o chwile w ktorej pisze, ze ma np 2-3h okienka aby zaproponowac cos... fajnego. Nie pojawilbym sie ot tak.
No wlasnie jak czuc srednie zainteresowanie to nie jestem pewien czy cos zaproponuje, dlatego nie wiedzialem czy napisac konkretnie i jak sie gzodzi to ok jak nie to olac dopiero.
Wlasciwie to... odmowila pierwszy raz badz drugi jesli policzyc nieprzyjscie na spotkanie osob ktore razem studiowaly. Mimo wszystkoo ja jej o tym napisalem, ale... to tylko spotkanie
Zaproponuj trzeci raz. Jak się wykręci to OUT. Nie odzywasz się do niej dopóki nie zaproponuje spotkania.
To co ma i tak spaść, należy popchnąć.
Dziękuję za odpowiedzi. Jestem ciekawy jak wyjdzie. Trzymajcie kciuki.
Przerzucenie na kobiete odpowiedzialnosci za zaproponowanie spotkania to najczesciej dobra technika, gdy juz nie chcesz sie z nia spotykac. Sam tak robilem
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
Byłeś z inną, i w tamtym momencie tej nie chciałeś, zdystansowałeś się i w zasadzie wybierając poprzednią - odrzucileś. Teraz po rozstaniu, chcesz pobujać się z tamtą. Wątpię żeby chciała wchodzić w układ z łatką koła zapasowego albo plasterka - zwłaszcza biorąc pod uwagę nagły wzrost intensywności Twoich propozycji. Zraniony needy - na kilometr musi tym pachnieć
Gdyby było na odwrót i to jakaś laska wybrałaby innego kolesia zamiast Ciebie, po czym rozstałaby się i szukała nagle kontaktu ? (zastanawiałbyś się i to jako facet, który z automatu ma mniej opcji do wyboru niż kobieta - w dodatku zaraz po studiach!)