Cześć
Żyję w otwartym związku od dwóch lat (to nie jest przedmiotem dyskusji). Mnie i mojej zonie taki układ pasuje. Co jakiś czas uda poznać się jakąś fajną dziewczynę i spędzić miłe chwile. Teraz wpakowałem się w standardowy kłopot, ponieważ zaczęło mi zbyt zależeć. Wiadomo jak to się kończy. Oczywiscie dla żony zagrożenia nie ma, jej nie zostawię:D
Historyjka:
poznałem fajna dziewczynę na Tinderze. Telefonicznie powiedziałem jej, że związku nie szukam, ale nie mówiłem, ze mam żonę. Pierwsze spotkanie 15 minut, drugie - typowa randka 3h z kilkoma seriami pocałunków i przytulasków. Dziewczę stwierdziło, że jedzie samo na urlop do jakiejś miejscowości. Zabrzmiało jak zaproszenie, wiec na drugi dzień dałem jej znać, że przyjadę na jedna noc.
Przyjechałem jak mówiłem. Wieczór super, jakieś piwko, winko. Potem film. Był też seks, ale z przerwami, ponieważ miała jakieś rozkminy w głowie. Źle się czuła z tym, że ledwo zerwała z poprzednim facetem. Bezpośrednio przed stosunkiem zapytała, czy nie chciałbym kiedyś być w związku. Zaśmiałem się, że u mnie sytuacja jest bardziej skomplikowana. Stwierdziła, ze jak nie chcę to nie muszę mówić.
Na drugi dzień, bardzo fajnie, przytulaski, całuski, śniadanie, krótka wspólna wycieczka. Po powrocie do hotelu chwile szczerosci, opowiedziała o swoim życiu, a ja o moim. Troszkę ją szokło (nie dziwię się). Uznała, że w sumie to akurat trzeba było powiedzieć, ale zła nie była.
Pojechałem do domu po czułym pożegnaniu. Gdy jechałem napisała smsa, że smutno jej beze mnie sie robiło i skraca urlop - też wraca.
Nagle kontakt osłabł. Coś tam do niej pisałem, ale bez spiny. Po dwóch dniach wydusiła z siebie, ze czuje się oszukana itd. Przeprosiłem ją, wyjaśniłem, że nie chcę by sie tak czuła, i że chciałem jej tylko sprawić przyjemność. Obiecałem, ze będziemy w kontakcie, bo nie jestem facetem który spotyka się "na raz" i ucieka (bo serio nie jestem taki). Zaproponowałem spotkanie na kawę. Nie chciała.
Następnego dnia, 15 minut przed proponowanym spotkaniem napisała, ze ok, spotka się. Akurat byłem w mieście wiec spoko. Zrobiliśmy sobie spacer. Chciała mnie łapać za rękę, ale trudno jej to szło. Ogólnie trochę się poprawiło.
Dwa dni później znów się spotkaliśmy, w ostatni czwartek po raz kolejny i za każdym razem coraz lepiej. W czwartek wróciły namiętne pocałunki. Nim sie spotkaliśmy pisała, ze ma chatę wolną, ale jak przyszło co do czego nie chciała mnie zaprosić - później pisała, ze chciała, ale ona tak nie potrafi (bo mam żonę).
Kluczowy piątek.
Skończyłem wcześniej pracę, zapytałem ją co robi o 14:00. Mówi, że nic.Zaproponowałem, że gdzieś ja zabiorę. I zabrałem w bardzo ładne miejsce - strzał w dziesiątkę, spodobało się jej:) Na spotkaniu znów toszke pocałunków, ale z kwadransa na kwadrans stawała się zimniejsza. Przed wejściem do auta jeszcze sporo się całowaliśmy.
Cała sytuacja zaczęła mnie przytłaczać i postanowiłem, że czas postawić sprawę jasną by nie wpaść w emocjonalna huśtawkę na której już stoję jedną nogą. Po powrocie do miasta wziąłem ją na krótki spacer na którym już nie chciała mnie nawet za rękę złapać, mówiąc, że tak nie może być, że to jest dla niej problem itd...
Na koniec powiedziałem jej coś w stylu: Słuchaj. Bardzo mi się podobasz i działasz na mnie. Chcę dać Ci wiele przyjemności, miłych chwil, ale musisz zdecydować. Nie odpowiadaj mi teraz. Nie chce teraz znać odpowiedzi. Jeśli nie chcesz, trudno. Spotkamy się raz na jakiś czas na kawę i tyle.
Wracam do domu, a ona wysyła mi jakieś swoje fotki i jest w pytkę miła. Zwykle mało pisała SMSów, mało pisała na FB, a teraz całkiem sporo. Wstępnie w piątek mamy jechać razem na wycieczkę z noclegiem. wiem, że jeśli pojedzie tam ze mną, to będzie bardzo miło
. Ale za cholerę nie wiem jak dalej ciągnąć temat.
dodam, że mam co robić, mam masę zainteresować i daleko mi do desperata.. tylko, że akurat trafiła się mi dziewczyna idealnie w moim typie stąd zależy mi bardziej niż zwykle
Jak się nie da to trudno, ale paradoks pokerzysty działa. Sporo zainwestowałem w tą relację 
Napiszcie co myślicie, tylko bez hejtów za otwarty związek.
Na dłużej nic tu nie ugrasz, bo chłód dziewczyny nie wynika tyle z ST bo od początku na ciebie leciała, co z racjonalizowania i odzywania się kręgosłupa moralnego. Jest skołowana, bo podobasz jej się jako facet, ale też wie, że nic z tego nie będzie - bo masz żonę od której nie odejdziesz. A żadna kobieta nie chce być 'tylko' kochanką. Nastawił bym się na fale chłodu z jej strony, bo po każdym namiętnym weekendzie-spotkaniu, będzie wracało do niej sumienie i logika, nie będzie chciała się wkręcić w to za bardzo, zaangażować. Pobawi się trochę w końcu odejdzie, kochanki wymagają czasem więcej atencji i uwagi niż żona, a i potrafią być bardziej zaborcze
Nikt nie chce być nr2.
Więc rada dla ciebie - nie myśl w kategoriach ' jak to prowadzić na dłużej ' - bo na dłużej nic z tego nie będzie. Ryzyko dla ciebie, że się za bardzo wkręcisz i zakochasz - tu upatruj problemów
Dziękuję za rzeczową wypowiedź. Tak to prawda. Żadna nie chce być numerem "dwa". Jest to dla mnie duży problem, bo nie mam w zwyczaju okłamywać kobiet, a zwykle te które zgadzają się na taki układ nie należą do atrakcyjnych.
Ok, kategoria na dłużej leci do kosza
Cóż, chyba dam jej dwa, trzy dni przerwy od spotkań utrzymując stały kontakt wirtualny by nie myślała że uciekłem, a potem jakiś spacer spróbuję zaaranżować. Zobaczymy.
Pozdrawiam
PS Co do zakochania - teraz mówię, ze nie ale wiadomo jak bywa..
chemik, mam kilka pytań, bo jednak należysz do mniejszości, jeśli chodzi o rodzaj związku
najlepiej jakbyś rozwinął odpowiedzi 
Co to znaczy, że ta kochanka jest idealnie w Twoim typie?
Czy Twoja żona też jest idealnie w Twoim typie?
Jeśli żona - tak - czy to jest ten sam idealny typ jak kochanka czy ta idealność polega na czymś innym?
Jeśli żona - nie - to czemu z nią jesteś?
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
Już spieszę z odpowiedziami:
1. To znaczy, że wygląda bardzo ładnie (33 lata i zero celulitu - niebywałe) oraz jest inteligentna. Mam dwa ulubione typy dziewczyn. Klasyczne metalówki oraz kujonki. Tak podpada pod te drugą grupę. Ma bardzo dobrą pracę na niebylejakim stanowisku. Bardzo dobrze się z nią rozmawia na każdy temat. W łóżku też się sprawdza, choć nie było okazji by "przetestować" wszystko co bym chciał
. Jest też troszkę nieśmiała co dodaje mi apetytu.
2. Nie, nie jest. Ale nikt nie powiedział, że kochanka po jej lepszym poznaniu byłaby taka idealna, prawda? Wręcz z pewnością wyszły by na jaw jakieś wady. Dlaczego z nią jestem?
a. Mam z nią dziecko.
b. Dobrze się dogadujemy w większości kwestii
c. Zmiana po 12 latach znajomości nie wyszła by nikomu na dobre. Kolejnych partnerów ocenia się przez pryzmat poprzednich. Nie jest łatwo się dotrzeć w moim wieku.
d. A skąd wezmę inną przy której będę mógł spotykać się z kochankami na legalu?
Dodam też coś od siebie. Może faceci zaczną myśleć. Otóż jako, ze związek jest otwarty, to ona te sobie kogoś tam szuka i chyba ma gorzej niż ja... Faceci są takimi pizdami, że aż trudno sobie to wyobrazić. Umówi się, potem się nie odzywa, pisze co to on nie umie, a potem nawet boi się słowem odezwać. Dlatego ostatniego partnera miała ponad rok temu, a brzydka nie jest
Jeśli są jakieś pytania to śmiało
Niezła akcja. Powiem Ci, że jestem tym zdegustowana ale jednocześnie mnie to ciekawi.
skoro twierdzisz, że nie pustak z niej, to tym bardziej będzie płacz i zgrzytanie zębów jak pójdzie po rozum do głowy.
Ta kochanka może nie głupia tak ogólnie życiowo ale mega desperatka związkowa. Dla mnie to upadek na dno brać się za żonatego
Gwoli ścisłości - nie nazwałbym jej kochanką.
Chyba już poszła po rozum do głowy, bo niespodziewanie urwała kontakt. Może i lepiej. Mam nadzieję, że się jej poukłada.
Chemik - dzięki za info, myślę, że cześć skumałem
Uprawiasz seks z żoną? Wasz związek też ma element romantyczny i seksualny?
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
Pewnie, że tak. Nie zaniedbuję jej
przyznam, że romantyzmu jest u nas dosyć mało. Żona nigdy romantyczką nie była.
Nie oceniam tego Twojego układu z małżonką bo o to nie prosisz więc zostawmy to.
. Strach w ogóle chodzić do łóżka z facetami tak od razu bo potem SUPRAJS! mam żone 
Ale w temacie Ciebie i tej kobiety... Ogólnie słabo, że nie mówisz o żonie przed sexem, chociaż rozumiem, że wtedy szanse na zaliczenie lasek zmalałyby o połowę
LAska z niskim poczuciem własnej wartości już przeleciana oczywiście, że będzie sobie to jakoś racjonalizować i może nawet przerobi w swojej głowie, że podoba jej się taki układ. Po seksie babą zawsze odwala na pukcie faceta. Dlatego ona się zachowuje tak jak się zachowuje. Walczy sama ze sobą. Wie, że to chuj* układ ale w sumie pewnie dobrze ją przeleciałeś i nie ma żadnego innego faceta a przecież ona boi się być sama więc lepiej być z kimkolwiek nawet żonatym .
Jeśli jest głupiutka to się będzie z Tobą spotykać. I do czasu jak jej nie wróci rozum to masz eldorado ale bądz gotowy na płacz i zgrzytanie zębów. Bo to nie ten typ kobiety która ma wyjebane i potrzebuje żywego wibratora a nie chłopa. Swoją drogą najlepiej jakbyś sobie taką znalazł.
Mówię. Ten jeden raz nie powiedziałem, bo dwa razy dostałem sygnał od niej, ze nie chce wiedzieć. Raz ten który opisałem (nie chcesz to nie mów) i raz na pierwszym piętnastominutowym spotkaniu kiedy stwierdziła, że jak będzie chciała coś wiedzieć to zapyta.
To było klasyczne nieporozumienie i szczerze było mi źle - dlatego ją przeprosiłem.
Do głupich nie należy. Gdyby była to pewnie co kilka dni testowalibyśmy różne figury.
A propos kochanki, emocje będą kluczowe. Skoki hormonów tych pozytywnych, spotkania z jajem i pazurem których kobitkom brakuje. Musisz się zakotwiczyć w jej głowie, tylko to pozwoli na dłużej ją przytrzymać.
A ja bym nie powiedział, że nie jest to układ na dłużej, może doraźnie nie, ale w perspektywie.
Kiedyś wspomniałem, za sex zawsze się płaci, a najbardziej pierwotną i naturalną formą zapłaty kobiecie za sex, jest związek, a zwłaszcza naszym społeczeństwie i kulturze.
Prędzej czy później zacznie się marudzenie, wyduszanie deklaracji.
Laska ma 33 lata, tutaj emocje i miłe chwile to już na dłuższą metę za mało, jest na tyle dojrzała że raczej motylki muszą mieć potwierdzenie logiczne.
Być może ściemniając jej ugrasz jeszcze trochę czasu, ale to bez sensu. Ona zacznie szukać w końcu faceta z którym będzie chciała się ułożyć w związku w klasycznym rozumieniu, nie jako jej wiek będzie wymuszać na niej potrzebę klasycznego związku.
Jak już się ułoży z kimś innym, to kto wie, czy jak się odezwiesz, to nie ulegnie, a jak już ulegnie to droga otwarta, tym bardziej że mózg działający na zasadzie skojarzeń, będzie Ciebie kojarzyć jako osobę w otwartym związku, w jakiś sposób może to wpływać na chwilowe postrzeganie, może nie wiele ale zawsze jakiś plus.
Wszystko zależy od tego jak będziesz dalej działał i jak sprawy się zakończą, bo że ta obecna forma się zakończy, to raczej pewne. Zostaje jeszcze kwestia etyczna, czy jak będzie się z kimś układać, to czy będziesz chciał w tym mącić. Jednak większość ludzi nie akceptuje takiej otwartości, a jak się dzieje coś na boku, to jeżeli nie jest to jednorazowy wyskok, to przeważnie wychodzi na wierzch. Tu ze stratą dla niej, więc jak zaczynasz się wkręcać, to czy na pewno będziesz chciał jej szkodzić. Oczywiście to czysto hipotetyczne rozważania, równie dobrze można teoretyzować że zostawisz dla niej żonę, jednak jest jeszcze prawdopodobieństwo wystąpienia takiej a nie innej opcji, chociaż w kwestiach uczuć i emocji, to już różnie może być, tym bardziej że zależność emocjonalno/uczuciowa z twoją żoną, nie wydaje się na tyle silna, żeby zaangażowanie uczuciowe gdzie indziej, nie stanowiło zagrożenia dla twojego małżeństwa.
To taka moja myśl, bez oceniania.
Pozdrawiam
bardzo ciekawy układ...
wolna kobieta potrzebuje:
A. emocji i seksu
B. stałego zwiazku
dopóki na horyzoncie nawet mgliście jawi się B., to pozostaniecie na etapie A.
Ewidentnie dziewczyna coraz bardziej uświadamia sobie, ze nic z B. nie będzie, więc wycofuje się ze ścieżki.
Optymalne dla Ciebie byłoby znalezienie osoby tkwiącej w podobnym układzie, jak Twój.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Dziewczyna spotykając się ze mną poznała jednego ciekawego adoratora - wolnego. Już zerwała ze mną kontakt wiec pewnie z tym drugim ma szansę na plan B. W sumie dobrze, oby była szczęśliwa.
Optymalny wariant o którym mówisz jest bardzo dobry. Dawno dawno temu, kiedy jeszcze nie miałem żony, w czasach studenckich miałem pewną kochankę, która również była zajęta. Układ idealny - każdy wiedział po co się widzimy, jakie są zasady i każdemu zależało na dyskrecji. Z perspektywy czasu mogę się przyczepić jedynie do moralnej strony tej sytuacji.
Chciałbym podziękować wszystkim za konkretne i jasne odpowiedzi. Cóż, wracam teraz na linię startu
Pytanie było jak ciągnąć temat.
Ale... już niekatualne. Zerwała kontakt. Etap sugerowania bym odszedł od żony przerobiłem, więc wszystko sie zgadza.
Mała aktualizacja.
Jednak nawiązaliśmy kontakt. Stwierdziła, że uważa, że ściemniam i żona nie wie. Dałem jej żonę do telefonu i zamieniły kilka zdań. Pogadaliśmy potem i teraz mi wierzy. Mamy się spotykać dopóki się w kimś nie zakocha. Co będzie dalej nie wiadomo, bo teraz gadało się miło, ale kobiece zwoje mózgowe są nieobliczalne:D
Ehh, kocham życie:P