Witam,
Panowie, poznałam niedawno jednego osobnika, znajomość rozpoczęta z mojej inicjatywy, internetowa, przez czysty przypadek, ale do rzeczy.
Pierwsza rozmowa trwała kilka godzin, przez całą noc. Niby wyglądał na zainteresowanego, bo cały czas odpisywał, uśmiechał się, ale głównie to ja zadawałam pytania i ciągnęłam go za język.
Potem 2-3 dni przerwy, ja już nie chciałam odzywać się pierwsza, żeby nie wyjść na desperatkę. I w końcu odezwał się sam, ale ponownie to ja musiałam zadawać pytania, on raczej nie rewanżował się tym samym, tak jakby nie interesowało go kim jestem, wie o mnie naprawdę niewiele. Na moje pytania odpowiada bez problemów. Wymieniliśmy się zdjęciami, wyglądał na zachwyconego, dużo komplementów, kilka razy powiedział coś o spotkaniu, żartował nawet, że będę jego żoną. Po tej rozmowie znowu kilka dni ciszy, aż w końcu odezwał się i tyle jego inicjatywy, ponieważ to ja musiałam dalej podtrzymywać rozmowę, co jest dla mnie męczące. Kolejny kontakt zainicjowałam ja, sytuacja z rozmową powtórzyła się.
Facet fizycznie bardzo mi się podoba, a cięzko trafić w mój gust, gdyby nie to, pewnie już dawno bym go olała. I teraz pytanie, czy ja sobie wmawiam, że on jest małomówny i nie umie pociągnąć rozmowy (nie daje mi żadnych sygnałów, że jest niezadowolony, dużo się uśmiecha, odpowiada na wszystko, coś tam planuje ze mną), ale jest zainteresowany, czy po prostu nie chce być niemiły i nie zadając pytań pokazuje mi, żebym się odwaliła.
Mam zamiar nie odzywać się już pierwsza i nie zagadywać na siłę, ale z drugiej strony szkoda, żeby takie coś mi przeleciało koło nosa 
A masz wybór? Zrób tak jak napisałaś i sprawdź reakcję bo nie masz nic do stracenia. Jeśli sama będziesz w kółko inicjować to sama będziesz miała dość. Najprościej było by zweryfikować zachowanie spotkaniem twarzą w twarz.
Facet może pisze, spotyka się z inną, nie potrafi prowadzić rozmowy a może faktycznie sobie wmawiasz bo oczekujesz zbyt wiele. Spotkajcie się.
Dokladnie. Spotkajcie sie obadasz teren i bedziesz wiedziala na czym stoisz. Bo tak to jest Twoje gdybanie.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Mam wybór, bo mogłabym sobie wmówić, że on nie umie sam zagadać, nie wie jak prowadzić rozmowę i na siłę robiłabym to ja. Tylko że to żadna przyjemność dla mnie, gdyż nie mam możliwości powiedzenia czegoś o sobie, a skoro go to nie interesuje, to sama nie będę się narzucać.
Ze spotkaniem to też nie taka prosta sprawa. Co prawda on raz coś wspomniał między słowami, ze wpadnie do mojego miejsca pracy, zobaczyć jak pracuję, ale żadnych konkretów, a ja na pewno nie zaproponuję spotkania i dalej stoję w miejscu.
Pozostaje mi w takiej sytuacji czekać na jego ruch i albo weźmie w sprawy w swoje ręce, albo niech żałuje.
Klasyka
https://img8.demotywatoryfb.pl//...
i to jest podsumowanie tematu.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Czyli sama sobie dopowiadam pewne rzeczy, zgadza się?
coś z nim nie tak, albo coś mu w Tobie nie pasuje. Albo homo, albo w związku, albo nie do konca mu odpowiadasz...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Homo wykluczam, zbyt męski. Dziewczyny też raczej nie ma. Stawiam, że coś z nim nie tak, albo nie do końca mu odpowiadam.
"Panowie, poznałam niedawno jednego osobnika, znajomość rozpoczęta z mojej inicjatywy, internetowa, przez czysty przypadek, ale do rzeczy.
Pierwsza rozmowa trwała kilka godzin, przez całą noc. Niby wyglądał na zainteresowanego, bo cały czas odpisywał, uśmiechał się, ale głównie to ja zadawałam pytania i ciągnęłam go za język."
a może facet pomyślał - stara dupa i na dodatek singielka, i jeszcze pierwsza zagaduje, cholera ją tam wie, pewnie po przejściach i plastra szuka. Olać, nie nadaję się na pocieszyciela, kiedyś już to ćwiczyłem i nigdy więcej - niech ktoś inny się męczy
Nie wykluczone, że jest tak jak mówisz, aczkolwiek nie miał powodów by tak myśleć, bo po pierwsze nie zna mojej przeszłości, po drugie plastra i pocieszyciela nie szukam.
Przypomniał mi się fragment rozmowy. Miałam mu dać coś na drugi dzień (nie chodzi o zdjęcie), ale nie odzywałam się pierwsza, pomyślałam, że jak będzie chciał to wie gdzie mnie szukać. To był z mojej strony taki mały test. Oczywiście nie odezwał się tego dnia. Doszłam do wniosku, że nie jest zainteresowany znajomością, dałam sobie spokój. Jednak dnia następnego odezwał się z pytaniem, gdzie jest to co miałam mu dać wczoraj. Ja na to, że skoro sam się nie upomniał, to nie chciałam się wychylać pierwsza. A on na to- wychylaj się
Dla mnie to taki mylący sygnał, który dał mi do zrozumienia, żebym bez skrępowania pisała pierwsza (a może źle interpretuje?)
Coś tam jeszcze napomknął, że cieszy się, że do niego zagadałam. I weź tu go zrozum.
Na szczęście już mi z nim przeszło dzięki Waszej obiektywnej ocenie sytuacji.
omg pisanie z facetem bez spotkania ogólnie jest słabe, zagadał blabla jakaś wymiana zdań i się ustawiacie na spotkanie. Jeżeli on nie proponuje a poznałaś go na necie to albo mieszka w pizdu więc szkoda czasu, albo jest w związku więc szkoda czasu, albo ma na Ciebie wylane więc szkoda czasu. Nie ma spotkań, nie ma relacji, nie ma tematu.
Po to do Was piszę, by się dowiedzieć o co chodzi. Nie wszyscy korzystają z tej strony i nie wszyscy mają taką wiedzę jak wy tutaj. Chciałam wiedzieć czy tracić dalej na niego czas, czy olać, bo też nie widzą mi się pogaduszki przez internet.
Facet albo debil albo geniusz bo widzę, że się nakręcasz.
Ok, potraktuję Cię jak kolegę, który ma ten sam problem jak z kobietą.
Nie wiem czy za każdym razem to ty inicjowałąś kontakt. Jeśli tak do odpuść sobie. Jesli on też inicjował to zastosuj lustro. Widocznie nie dajesz mu przestrzeni. Wiem jakie bywają kobiety... A może jednak mu się aż tak fizycznie nie podobasz.
Tak czy siak, nie rozpaczaj bo jedyne wyjście by być po nad to to dystans.
Jednak odwołując się do statystyk to może być to drugie.
Olej go na razie
A co do spotkania, bo pewnie wiesz, że on Ci sam go nie zaproponuje: Możesz oczywiście sama to zrobić ale nie wiem... tak jakoś czuję, że jak by kobieta zaproponowałą by mi to pierwsza na swoich zasadach to tak jak by ktoś podciął mi jaja. Jeśli Ty sama to zrobisz a on się zgodzi to albo to geniusz, albo cipciasek
Nie, nie, to nie jest tak, ze ja pierwsza cały czas inicjowałam kontakt. Powiedzmy, że ja odezwałam się raz, on kolejne dwa razy i mniej więcej taką zasadę stosowałam, zeby nie było, że to ja naciskam na kontakt. Problem bardziej tkwi w tym, że on nie umie/nie chce podtrzymać rozmowy, nawet jak sam ją rozpocznie. Stąd moje wątpliwości, bo niby zagaduje, a o nic nie pyta.
, tego właśnie oczekiwałam, no i tak trochę chciałam za Waszym pośrednictwem wejść w jego głowę, przyznam, że pierwszy raz mam do czynienia z tak trudnym przypadkiem.
Spotkania rzecz jasna nie zaproponuję, jakieś tam granice jeszcze mam
Dzięki za konkretną odpowiedź
Może jest introwertykiem. Ocenisz na żywo. Teraz bym się nie przrejmował, dopiero po spotkaniu. Na żywo będzie czuł większą konieczność podtrzymania rozmowy. Możesz wywyłać ciszę i zobaczyć jak zareaguje np.
Na żywo chyba nie będzie mi dane, bo póki co cisza. Na szczęscie już mi przeszło to zauroczenie, a chłopak niech żałuje
Pierwsze na co zwróciłam uwagę to wygląd, który- nie oszukujmy się- jest ważny. Poznać go jeszcze dobrze nie zdązyłam. Wiem, że ma pasje, zainteresowania podobne do moich, co dodatkowo zwiększyło moją ekscytację jego osobą, ale tak jak szybko przyszła, tak szybko poszła.
Wiesz, może nie jesteś dla niego wystarczająco atrakcyjna. Nie tylko w pisaniu ale też wizualnie. Jak się odezwie to fajnie a jak nie to też spoko. I takie miej podejście dziewczyno do tej sprawy. Na świecie jest jeszcze kilku facetów.

Nie przemuj się. Teraz możesz bez obaw wstąpić do klasztoru.
Gdyby tak było jak mówisz, pisałby: jesteś piękna, uwielbiam takie, itd.? Nic już z tego nie rozumiem. Ja gdybym była niezainteresowana, na pewno nie komplementowałabym, odpisywała po bardzo długim czasie, albo wcale. A mówią, że to kobiety ciężko zrozumieć.
Przejmować się nie będę, bo to nic poważnego, poza tym nie ten, to inny
a do klasztoru mi bardzo daleko 
No nic, ważne że trochę się wyjaśniło
Tego nie przewidziałam, ale jest to bardzo prawdopodobne, bo mówił, że ma przyjaciółkę od lat. Być może właśnie na nią cały czas liczy.
Widzicie faceci jak macie łatwo
Za dużo internetu a za mało reala. A jaką masz pewność, że to jego zdjęcia ? i że to nie pan Zbyszek z wąsami kręci sobie bekę w przerwach w pracy na stacji benzynowej. Już na takim etapie powinien zaproponować Ci spotkanie na żywo. A jak tego nie robi, to olej konwenanse i sama mu zaproponuj spotkanie. Jak się zgodzi to super, a jak nie to masz pana Zbyszka z wąsami jak na tacy. Będziesz, wiedziała, na czym stoisz.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Panem Zbyszkiem na pewno nie jest, bo mam jego FB, na którym jest dużo jego zdjęć.
I dla jasności, nie poznaliśmy się na żadnym portalu randkowym, nikt z nas specjalnie nikogo nie szukał w internecie, a znajomość ta, to czysty przypadek.
Spotkania nie zaproponuję, to nawet nie wchodzi w grę choćbym miała umrzeć jako stara panna.
To nie pisz wprost, tylko napisz mu coś w stylu, że jutro będziesz po 18 w centrum czy na mieście. I zapytaj go co jutro robi ?
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
No to niestety, małe Zbyszki się nie narodzą.
Temat jest moim zdaniem wyczerpany.
Mam teraz kilka takich znajomych dziewczyn ale do żadnej mnie za dpecjalnie nie ciągnie, moje rozmowy z nimi i relacje wyglądają podobnie do tego co opisujesz hahahaha
Widocznie chyba nie jesteś dla niego rakietą która spowoduje że emocje przysłonią mu umysł
“Życie to to, co się wydarza, gdy jesteś zajęty robieniem innych planów.”