Witam,
10 miesięcy związku razem i wspólne zamieszkanie i nagle coś zaczęło się psuć.Jestem o 5 lat starszy od partnerki ,od jakiegoś czasu mieszkamy razem , kilka miesięcy pracowałem w delegacji ,gdzie przyjeżdżałem do domu tylko na weekendy .Teraz kiedy wróciłem na stałe do domu coś nagle zaczęło się psuć. Od 3 tygodni nie możemy się w ogóle dogadać, ciągle jakieś obrażanie się i fochy co bym nie powiedział od razu się oburza w denerwuje .Seks bardzo rzadko raz na tydzień bo ciągle wymówki itp.
Kiedy próbuję z nią na spokojnie porozmawiać to ona twierdzi ,że się odzwyczaiła ode mnie , a to ,że jej nie opowiada moje zachowanie a to jeszcze co innego ,a to ,że muszę się zmienić,bo ona się męczy no i oczywiście chłód.w domu jak dwie obce osoby.Ostatnio często wychodzi jak pytam gdzie to mówi ,że do koleżanki ,której nie znam.
Ostatnio coś nawet wspomniała,że lepiej się rozejść bo nie umiemy się dogadać.
Na dzień dzisiejszy nie wiem co jest grane bo nawet porozmawiać się nie da normalnie.
Pozostaję obojętny by nie złamać równowagi uczuć oraz nie staram się tak jak to piszę w lekcji po lewej stronie ,żeby całkiem już nie utracić zainteresowania.
Jakaś podpowiedź ? Był ktoś może w takiej sytuacji??

Przyjeżdżałeś na weekendy, spędzaliście intensywnie krótki okres czasu, gdzie pewnie sobie nie żałowaliście. Z tego co piszesz trwało to przez większosć tego 10miesięcznego okresu. To co dzieje się teraz, to po prostu rewolucja - wcześniej mieliście się od czasu do czasu, a teraz na co dzień. Stary model związku już nie działa, bo zmieniły się reguły gry, musielibyście wypracować sobie schemat działania od zera. Musiałbyś potraktować to, jak budowanie młodego związku, a nie jego odbudowywanie, zakładając, że jeszcze jest w was w ogóle chęć, chuć i uczucie.
Oczywiście, dochodzą do tego przyziemne rzeczy jak zdrada, facet na boku.
Jak Ci dziewczyna mówi, że powinniście się rozejsc w takich okolicznościach to po prostu kończysz te relacje. Tylko tak odzyskasz jaja w jej oczach.
Ze spokojem w oczach wez ja do siebie, powiedz, że ja rozumiesz i choć tego nie chcesz, to się rozstanmy. Przytul i idź człowieku swoją drogą. Jeśli ta relacja ma jakąkolwiek wartość to wroci, będzie się sama starać. Jeśli nie, to możliwe, ze jest ktoś inny i Ty powinieneś zrobić to samo.
Na moje to wygląda jak by kogoś miała na boku no ale może się myle.
tomrom
Na moje to wygląda jak by kogoś miała na boku no ale może się myle.
tomrom
Też mi się wydaje, że ma kogoś na boku i obecny partner jest już beee.
Słyszałem te same teksty od mojej byłej żony i jak się później okazało, to faktycznie miała nawet kilku na raz na boku.
Ja właśnie błąd zrobiłem i jak mówiła że powinniśmy się rozstać, to nic nie robiłem, aż sama złożyła pozew o rozwód. Jak teraz widzę, to był błąd, bo mogłem to ja zakończyć
Też mi się wydaje, że ma kogoś na boku i obecny partner jest już beee.
Słyszałem te same teksty od mojej byłej żony i jak się później okazało, to faktycznie miała nawet kilku na raz na boku.
Ja właśnie błąd zrobiłem i jak mówiła że powinniśmy się rozstać, to nic nie robiłem, aż sama złożyła pozew o rozwód. Jak teraz widzę, to był błąd, bo mogłem to ja zakończyć