Witam Was Panowie.
Jestem z dziewczyna od 4 lat w zwiazku ,i od dluzszego czasu zwiazek przyjmyje forme wymarlego. Troche sie w tym wszsytkim pogubilem chcialbym z nia byc i urtowac nasza relacje ale strasznie opornie to idzie. Z jej strony zero zaangazowania nie dzwoni nie pisze ja jestem strona czynna pod tem wzgledem. Po za tym nasze rozmowy przez telefon sa bardzo plytkie . Z jej strony to moge uslyszec jedynie ze byla w pracy i nic po zatym jej dialog sklada sie do 3 slow , ogolnie wiekszoc czasu to ja rozmawiam choc nie potrafie przeprowdzic ciekawej rozmowy. Mowie ogolnie o przebeigu swojego dnia . Sama ostatnio zwrocila uwage ze w kolko to samo i nie mamy o czym rozmawiac.Zastanawiam sie czy jest to sens dalej ciagnac . Najbardziej martwi mnie ze nie mam pomyslu na ciekawa rozmowe i jestem nudny , obawiam sie ze gdy mialbym rozpoczac nowy zwiazek ten sam problem znowu powroci. Duzo mowi sie na tej stronie o wywolywaniu emocji a totalnie nie wiem jak je budowac , jak prowadzic interesujaca rozmowe , jak moge w sobie to rozwinac? Moze ktos z uzytkownikow tej strony jest ogarniety pod ty katem i cos podpowie. Z gory dzieki pozdrawiam
"nie mam pomyslu na ciekawa rozmowe i jestem nudny"
A co ciekawego robisz w życiu, o czym mógłbyś porozmawiać?
Wiesz tddaygame na Twoje wsparcie liczylem najbardziej
stara ekipa sie wykruszyla tylko Ty zostales najbardziej ogarniety w temacie . A do rzeczy , co robie ciekawego hmm? pracuje jak kazdy , pracy nie mam ciekawej , pasje posiadam ale zadnej adrneliny ona nie przynosi , nie wiem co moglbym robic takiego ciekawego co by wzbudzalo emocje i mozna o tym mowic ciekawie.
Aha, aha. To po co jakaś interesująca dziewczyna w ogóle ma się z Tobą zadawać? Co masz jej do zaoferowania? Wieczór przed telewizorem z butelką piwa? No litości...
"Mam nudne życie i obawiam się, że moje rozmowy też są nudne, jakie są triki na prowadzenie ciekawej rozmowy." Są dwa: albo miej ciekawe życie, albo bądź świetny w opowiadaniu historii (jak pisarz albo standupowiec). W tym drugim przypadku ciekawe życie też się przyda, ale bardziej będzie potrzebna elokwencja (dużo pisz i jeszcze więcej czytaj).
Ps. "Pasja" to dużo powiedziane, większość osób ma po prostu hobby. Jak jesteś pasjonatem zbierania znaczków, to powinieneś potrafić ciekawie o tym mówić. Cóż to za pasja, że adrenaliny nie przynosi?
A może związek się kruszy, bo wprowadziłeś do niego nudę/rutynę?
O czym macie rozmawiać skoro nie spędzacie razem czasu w ciekawy sposób? Ciekawy to nie mam na myśli, że jeździcie wyczynowo na bmx albo ścigacie się w formule 1. Mam na myśli, że czasem wpadniesz do niej do pracy z kwiatkiem, pójdziecie na kolacje, pójdziecie w nocy do parku napić się wina, pojedziecie czasem na wycieczkę objazdową... Jak to mówi mój wujek: "Jak masz łeb i ch*j to kombinuj".
Ty z nią jesteś 4 lata to powinieneś wiedzieć co lubi a co nie. Teraz jest okres wakacyjny to zaproponuj jakąś wycieczkę. Skoro ty i ona pracujecie to chyba możecie sobie na to pozwolić. I to od razu nie musi być Chorwacja czy Wyspy Dziewicze Zielonego Przylądka. W Polsce też jest wiele miejsc, które warto odwiedzić.
Powodzenia!
To co ma i tak spaść, należy popchnąć.
Z opowiadaniem histori tez nie idze mnie najlepiej , nie ma daru opowiadania ale mysle ze ta opcje najbardziej moge w sobie wykreowac . Ksiazek troche mam na temat samorozwoju , duzo z nich nie przeczytalem takze na tym sie skupie .
Nuda i rutyna sie wkradla to nie ma zadnych watpliwosci z poczatku znajomosci potrafilem jak z rekawa wyciagac stwarzac emocjonujace sytuacje rozbawiac wzbudzac w niej porzadnaie a teraz jakos im bardziej chce tym bardziej nie potrafie tak jakbym sie wypalil.
Z poczatku szlo jak z nut bylo wszystko ok moze to zasluga tych motyli w brzuchu a teraz drapie sie po glowie w co udzerzyc aby choc w niewelkiej czesci to powrocilo. Dzieki za rady , jakby jeszcze jakies pomysly ktos podrzucil bede wdzieczny . Pozdro
Z opowiadaniem histori tez nie idze mnie najlepiej , nie ma daru opowiadania ale mysle ze ta opcje najbardziej moge w sobie wykreowac . Ksiazek troche mam na temat samorozwoju , duzo z nich nie przeczytalem takze na tym sie skupie .
Nuda i rutyna sie wkradla to nie ma zadnych watpliwosci z poczatku znajomosci potrafilem jak z rekawa wyciagac stwarzac emocjonujace sytuacje rozbawiac wzbudzac w niej porzadnaie a teraz jakos im bardziej chce tym bardziej nie potrafie tak jakbym sie wypalil.
Z poczatku szlo jak z nut bylo wszystko ok moze to zasluga tych motyli w brzuchu a teraz drapie sie po glowie w co udzerzyc aby choc w niewelkiej czesci to powrocilo. Dzieki za rady , jakby jeszcze jakies pomysly ktos podrzucil bede wdzieczny . Pozdro
Skoro rutyna to cos trzeba zmienic.
Moze zacznijmy robic rzeczy nowe, a przestanmy robic to co przewidywalne.
Nie dzwon na sile, skoro ona daje do zrozumienia ze przewiduje to co zamierzasz powiedziec.
Skoro slabo gadasz napisz jej list, ze to normalne ze maja WLASNIE TERAZ TAKIE DNI,
ze po wlasnie 3 czy 4 latach nadchodzi 1 i siejacy najwieksze spustoszenie kryzys w zwiazku.
Przestrasz ja ze niby chcesz to zakonczyc, a na koniec powiedz no chyba
ze bys chciala sprobowac bo ja bym chcial i tu rzuc cos szalonego i zrobccie cos nowego
jezdzcie pod namiot, skoczcie ze spadochronu cokolwiek. Najlepiej wrzuc liste paru rzeczy
Mam nadzieje ze pomoglem.
Powodzenia.
Mowienie jest przereklamowane, prowadzi do nieporozumien
Przez 4 lata związku zapomniałeś o tym, że umiesz dobrze rozmawiac. Przecież jakoś musiałeś ją do siebie przekonać kiedyś, co? Wiecej wiary w siebie.
Kolega wyzej dobrze kombinuje, wykalibruj to pod swoją relację i you're good to go.
A ona nie może się postarać o dobrą relację z autorem wątku?
Przecież kobiety chciały równouprawnienia, więc niech się tak samo starają o związek jak mężczyźni. Dlaczego to on ma wymyślać co by tu zrobić żeby nie było nudno? Tak samo ona może pomyśleć. Dlaczego to facet ma pajacować żeby księżniczce było miło? Wszyscy twierdzą, że w związku powinno się dawać od siebie po 50%. Więc chyba ona też powinna się starać, a nie czekać na oklaski. Dosyć tego pajacowania, babom się w dupach poprzewracało w ostatnich latach...