Witam,
spotykam się z dziewczyną równo pół roku. Obydwoje studiujemy, mieszkamy daleko od siebie. W wakacje widzieliśmy się średnio co 2 tyg.
Niedawno przyjaciel zaproponował jej pójście z nim na wesele. Zapytała się mnie, czy nie mam nic przeciwko. Odparłem, że nie. Nie jestem typem zazdrośnika, nie mam problemu z tą emocją.
Miała przyjechać do mnie na weekend, ale obudziła się z ręką w nocniku, że musi się uczyć do egzaminów (poprawki na początku września).
Nie przeszkadzało jej to w chodzeniu na imprezy i odpoczywaniu.
Ponadto, wesele z kolegą jest w ostatni weekend sierpnia (tuż przed pierwszym z egzaminów), spotkanie ze mną wypadało w przedostatni.
Na wesele prawdpopodobnie pójdzie, do mnie nie przyjedzie, bo sie musi uczyć.
Zadzwoniłem do niej i mówie: Dziwne masz priorytety, stawiasz wesele z kolegą wyżej od naszego spotkania, które jest dwa tygodnie przed egzaminem. Wesele masz w weekend przed egzaminem. Ponadto obijałaś się, wiedząc, że masz egzaminy. Specjalnie załatwiłem wolną chatę, szykowałem się na twój przyjazd, namówiłem rodziców, żeby pojechali tydzień wcześniej. Mogłem z nimi jechać na wakacje. Nie masz szacunku do mnie i mojego czasu, potraktowałaś mnie jak frajera. Jesteś nieodpowiedzialna. Nie chcę, żeby to się więcej powtórzyło. To ostatni raz. (nieco emocjonalnie się wypowiadałem, ciężko mi było zachować spokój, w przeciwieństwie do niej).
Ona: Oj przesadzasz, już dwa razy mu odmówiłam, jakby to wyglądało jakbym teraz nie poszła. A ile razy tobie odmówiłam spotkania, raz ? Nie wiem, może nie pójdę, zobaczę. Myślałam, że jesteś bardziej wyrozumiały i elastyczny. Myślałam też, że poprostu przełożymy spotkanie. Ponadto w te dni co wyszłam na chwile i odpoczywałam, też się uczyłam. Nauka mi nie wchodzi. I jestem odpowiedzialna (hahah). Dobra, nie mam ochoty już rozmawiać na ten temat.
Ja: A ja z tobą
Ona: Dobrze, to nie rozmawiajmy (koniec).
Do dupy jest ta sytuacja, idzie na to wesele, bo wypada, a spotkanie ze mną już można odwołać.
Najbardziej mnie boli to, że nie widzi jakby swojej winy. Skupiła sie na tym, że jej nie rozumiem, że musi się uczyć. A kwestia wesele została zepchnięta na dalszy plan, jako coś mniej istotnego. Niby jest jej bardzo przykro, wie, że źle zrobiła, ale zawsze po tym, było "ale" i seria argumentów w których się wybiela.
Kiepsko to widzę, jak ma to tak dalej wyglądać. Nie postąpiłbym w ten sposób w stosunku do niej. Nie zamierzam się też absolutnie odzywać pierwszy, czuję, że czeka nas dłuższa przerwa w kontakcie.
Zależy mi na związku z nią, ale bez jaj. Nie mogę sobie pozwolić na takie zachowanie względem mnie.
Jak myślicie, czy słusznie postąpiłem w tej rozmowie ? Co myślicie o tej sytuacji, może przesadzam. Mam nadzieję, że to co powiedziałem, to najlepsze co mogłem zrobić dla dalszego rozwoju relacji. Trochę się pogubiłem, nie mam zbyt dużego doświadczenia w związkach, stąd pytanie do was.
Pozdrawiam i dziękuje z góry za opinie i rady.
"Dziwne masz priorytety, stawiasz wesele z kolegą wyżej od naszego spotkania, które jest dwa tygodnie przed egzaminem. Wesele masz w weekend przed egzaminem."
Ona słyszy: "beee, boję się, że kolega jest ważniejszy ode mnie i mam bardzo niskie poczucie własnej wartości".
"Ponadto obijałaś się, wiedząc, że masz egzaminy."
Ona czuje: "jakiś gość się do mnie przypieprza i sprawia, że się źle czuję".
"Specjalnie załatwiłem wolną chatę, szykowałem się na twój przyjazd, namówiłem rodziców, żeby pojechali tydzień wcześniej. Mogłem z nimi jechać na wakacje."
Ona słyszy: "traktuję cię jak wyjątkową księżniczkę, zrobiłem dla ciebie tyle, żebyśmy się spotkali, całe swoje życie pod ciebie ustawiam"; ona czuje: "skoro gość się tak poświęca, to spokojnie mogę go olewać - najwyżej zorganizuje to wszystko jeszcze raz".
"Nie masz szacunku do mnie i mojego czasu, potraktowałaś mnie jak frajera. Jesteś nieodpowiedzialna."
Ona czuje: "ten gość tylko się czepia i zapewnia mi same złe emocje"
"Nie chcę, żeby to się więcej powtórzyło. To ostatni raz."
Ona słyszy: puste groźby.
"(nieco emocjonalnie się wypowiadałem, ciężko mi było zachować spokój, w przeciwieństwie do niej)"
Ona czuje: facet jest niepewny siebie, reaguje emocjonalnie, zupełnie nie jak mężczyzna.
To raz. Dwa: tej dziewczyny nie zmienisz. Wyjścia, imprezy stoją dla niej wyżej niż nauka, która stoi dla niej wyżej niż Ty. Jeszcze raz - jej nie zmienisz, możesz co najwyżej spróbować stać się dla niej bardziej wartościowy. Ale nie w ten sposób!
Co jej możesz zaoferować poza narzekaniem i czepianiem się? Soraski, ale jeśli ona imprezuje, to Ty bawisz się jeszcze lepiej. Jeżeli nie przyjeżdża w weekend, to wysyłasz jej zdjęcia z przejażdżki motocyklem do jakiegoś zajebistego miejsca i potem obiadu w jakieś mega restauracji (w domyśle "gdybyś tu była, to byś była tego częścią").
Tylko oczywiście te rzeczy które zrobisz bez niej musisz sam robić na co dzień, bo inaczej wyjdzie strasznie niespójnie. Ale przecież masz ciekawe życie, do którego ją ciągnie, prawda? (tak, to jest złośliwe pytanie)
Na koniec: "gadaniem z dziewczyną jeszcze nikt nigdy nikogo do niczego nie przekonał" oraz "słuchaj jej zachowań, a nie słów".
Dodam od siebie, że jesteś niespójny z tym co mówisz a robisz, bo najpierw nie masz nic przeciwko żeby szła z kolesiem na wesele, a potem jej to wypominasz, że wesele stawia wyżej od waszego spotkania itp.
Dużo w Tobie emocji i rozchwiania jak u baby. Na przyszłość to lepiej mieć wyjebane w takich sytuacjach, a nie robić komuś wyrzuty. Za bardzo się nastawiłeś na spotkanie z nią, ustawiając wszystko pod nią. Ja już się nauczyłem, że nie warto ustawiać swojego życia pod nikogo bo zazwyczaj gówno z tego wychodzi. I nie chodzi tu o tylko relacje damsko-męskie.
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
Zastosuj efekt lustra, czyli robisz to co ona, zachowujesz się tak jak ona. Dokumentujesz wszystko na snapchacie/instagramie, żeby wzbudzić zazdrość.
A i nie staraj się tak dla niej, bo ona myśli, że ma Cię w garści. Pokaż jej jak bardzo się myliła.
To co ma i tak spaść, należy popchnąć.
Lustro mogłoby się sprawdzić, tyle że tutaj problem leży wyłącznie w nim, przecież autor błaga o spotkania, moim zdaniem bardzo dobrze Ci napisała. Zgodzileś się, a teraz tupiesz, że Ci nie pasi
Po czym jeszcze fanaberie, że jak to? On ważniejszy?!
Weź no gościu ochłoń, bo ucieknie szybciej niż myślisz.
Ekstra Tdday to podsumował