Jaka jest różnica między pewnością siebie a byciem needy?
Bo wg mnie żadna.
Każdy który podchodzi jest założenia needy, bo gdyby miał ff, i zaspokojone potrzeby,
to by miał wyjebane na podchodzenie do obcych lasek.
Więc o co chodzi z tym byciem needy, bo wg mnie każdy facet, który nie ma laski, jest needy z biologicznego punktu widzenia (poza pewnymi wyjątkami).
Ukrywać to, czy nie. W Direct chyba wręcz się to eksponuje.
Taka natura samiec szuka samicy normalna sprawa w przyrodzie, nie ma co gdybać..
“Życie to to, co się wydarza, gdy jesteś zajęty robieniem innych planów.”
Różnica jest jak pomiędzy "chcę", a "potrzebuję".
Chcieć to można, jak się już coś ma, np. fiata punto, a chciałoby się ferrari. (Ale są ludzie, którym to wystarcza).
Ale jak się nic nie ma, to się wtedy potrzebuję.
W końcu nazywa się to potrzebami seksualnymi człowieka.
Pytanie jest raczej takie, jak nie być needy, skoro się nic nie ma.
I czy to ukrywać, czy nie.
No chyba że właściwa ścieżka jest taka, że trzeba najpierw zdobyć tego punciaka, żeby przestać być needy i potem chcieć czegoś więcej?
To ja mam problem, bo chciałbym od razu coś fajnego, co mi się podoba.
Gdyby nie onanizm, to faktycznie krąg fajnych się poszerza.
Może tak to ma działać w przyrodzie, dlatego onanizm jest potępiany.
Ostatecznie mógłbym nawet odpuścić sobie te ładne, byle była szczupła. Ale dzisiaj każda szczupła ma się za mega laskę.
Przestań walić gruchę, to Ci się zaczną dziewczyny podobać i stracisz wymówki.
"No chyba że właściwa ścieżka jest taka, że trzeba najpierw zdobyć tego punciaka, żeby przestać być needy i potem chcieć czegoś więcej?"
Bingo.
Przecież to troll jest...
pewny siebie bierze to, co chce, a needy - to, co mu z łaski dają
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"