Witam wszystkich, to mój pierwszy temat, trochę czasu już mam tutaj konto, czytam, wprowadzam w życie i jakoś to leci. Kilka mniejszych związków za mną, ta dziewczyna jest chyba pierwszą na której mi zależy/zależało tak w dłuższej perspektywie, tyle tytułem wstępu.
Oboje studiujemy, na dobrą sprawę jesteśmy dopiero 2 miesiące razem jako para, aktualnie wakacje, ja pracuję cały czas i uda mi się dostać tydzień wolnego na początku września.
Problem dotyczy wyjazdu- moja dziewczyna wymyśliła iż chce jechać z przyjaciółkami, jadą one nad morze do trójmiasta i chcą aby jechała, wszystkie oczywiście są singielkami, wiadomo że celem są ciągłe imprezy, a nie zwiedzanie, wszyscy jeździliśmy na takie wakacje i wiemy co na nich się robi. Nie chodzi o to iż jej nie ufam, nie ograniczamy swoich wyjść ze znajomymi i nie mieliśmy z tym nigdy problemów. Z drugiej strony wakacje, alkohol, plaża- wiadomo co to może oznaczać.
Przez ten wyjazd z przyjaciółkami nie pojedziemy na wspólne wakacje we wrześniu(przez brak pieniędzy na drugi wyjazd z jej strony, a może bardziej brak chęci?) na które chciałem abyśmy pojechali razem.
Czytałem kilka poprzednich tematów i często wniosek jest taki aby nie pokazywać zazdrości i pozwolić dziewczynie na taki wyjazd.
Problemem dla mnie jest sam wyjazd, lecz priorytety dziewczyny. Gdyby traktowała mnie poważne, wolałaby spędzić ten tydzień ze mną, abyśmy się poznali, pierwsze wspólne wakacje- tak jak ja to traktuje.
Dla mnie to brak szacunku i oznaka braku zaangażowania w związek, nie traktowania sprawy poważnie, a także niedojrzałość z jej strony, a wręcz frywolne podejście do takich spraw, dla niej to nic złego. Dziwnie to wygląda.
Co o tym sądzicie? Czy przesadzam, czy może lepiej ograniczyć nasze kontakty, a wręcz skończyć ten związek bez przyszłości.
Jutro będę u niej, więc będziemy mogli porozmawiać na ten temat.
Czy może myślę zbyt porywczo? Dodam tylko iż normalnie spotykamy się 2-3 razy w tygodniu, dziewczyna mimo poprzednich takich wyjazdów byłą dziewicą, teraz w łóżku jest okej, choć często wstydzi się okazywać bliskość, nie wygląda na to abyśmy byli sobą znudzeni.
Skoro mówisz że nie będzie miała pieniędzy na drugi wyjazd to jej oznajm że chcesz jechać na wakacje i jeśli pojedzie z koleżankami pojedziesz sam z kolegami
proste , to tylko 2miesiace jak ma jebnac to to jebnie 
-Lepszy jeden czyn, niż tysiące planów
Trochę kapitalistycznego podejścia - chce jechać, jej wybór. Nie jest twoją własnością. Pojedzie, straci kasę, nie pojedzie z Tobą - i w tym jej ewentualna strata.
Jedyne co możesz zrobić w tej sytuacji, to życzyć powodzenia. Jakiekolwiek fochy zostaną źle odebrane.
Olałbym też ją przy następnej okazji typu jak będzie czegoś chciała, to powiesz z uśmiechem na ustach, że idziesz z kolegami na miasto i nie da rady.
Sam masz odpowiedź jakimi priorytetami sie kieruję. Poznawaj inne a z nią ochłodź , postępuj tak samo jak ona . A i jeszcze jedno
Po jej przyjezdzie sprawdz jak się zachowuję i jeśli wyczujesz jaką nieprawidłowośc to odrazu zerwij . Moja sympatia kiedyś tez pojechała na DOMKI gdy ja byłem w pracy w Niemczech . Po przyjezdzie napisała mi ,że sie myliła co do mnie i pa .
Po prostu chwyć ją za ręce i porozmawiaj z nią o tym szczerze i normalnie. Koniecznie bez fochów i większych emocji. I nie bój się tego, że Cię zdradzi. Jeśli zdradzi, to jej strata, a Ty na pewno nie powinieneś okazać zazdrości z tego tytułu. Ale znając większość polskich meżczyzn, to są takie patałachy, jeśli chodzi o umiejętności wenusjańskie, że nikt jej tam nie poderwie i po prostu nic się nie stanie prócz tego, że wypocznie.
Jak strata? On się nawet o skoku w bok nie dowie, po to laski jeżdżą tak daleko żeby nie było świadków. Druga sprawa że to jest dopiero 2-miesięczny związek, ona nie zdążyła się do niego przywiązać.
Daj jej wolną rękę. Ja ma jebnąć, to i tak prędzej, czy później by jebnęło. Trochę zaufania i pewności siebie w związku się przyda. Jeśli ona jeździ gdzieś z koleżankami, ty jedź z kumplami. Będziesz mniej rozmyślał - dobrze ci to zrobi
Zreszta to znak ze to nie jest laska dla Ciebie.
Bo Tobie to nie pasuje. Dlaczego masz na siłę się do tego przekonywac, bic sie z myślami i samym soba?
Otwarcie jej to powiedz. Inaczej bedziesz to dusil w sobie i znajdzie to inne ujscie, zapewniam. Przy pierwszej lepszej kłótni i tak jej to wyrzygasz.
Jedne tak maja. Angazuja sie mniej z roznych powodow. Kazdy ma rozne potrzeby bliskosci. Jedne maja wieksze, inne mniejsze, a jeszcze inne niemal wcale - i te sa popierdolone, ale to inny temat.
Mam prawie identyczną sytuację. Krótki staż, laska jedzie z koleżanką na wakacje (przy czym to zaplanowy wyjazd od długiego czasu), egzotyka, imprezy, alko no i co... I chooy, mam się zesrać ze strachu czy co?
Powiedziałem, żeby na siebie uważała, a później pożyczyłem jej miłej zabawy i żeby nie przyniosła mi wstydu 
Jak ma rozłozyć przed kimś nogi to to zrobi, pewnie nawet tak, że nigdy się o tym nie dowiesz. Czy możemy coś z tym zrobić? Zasadniczo nic i wydaje mi się, że rozkminy tego typu i zadręczanie się to najgorsze wyjście.
Niech se jedzie i dobrze bawi, Ty też się baw na ile możesz i skorzystaj, że masz od niej wolnej (X czasu tylko dla siebie- zajebista sprawa!) i po prostu miej wyjebane (a będzie Ci dane:)). Ja przynajmniej tak to widzę.
Też ważne jest jak to przekazała. Bo z pierwszego wpisu wynika, że chce jechać i tyle. Spotykacie się normalnie 2-3 razy w tygodniu, spoko. Ale ile czasu spotyka się z koleżankami? Ile je zna? Może akurat zaniedbała z nimi kontakt?
Poza tym jeżeli ma się coś zepsuć, to uwierz mi - zepsuje się
Lepiej, żeby się zepsuło po 2 miesiącach niż po 2 latach, ale samej relacji bym jeszcze nie skreślał 
Nie ma co być też za bardzo zaborczym, bo wtedy zepsuje się na 100%. Ja jestem zdania, że mądra dziewczyna się sama upilnuje, a głupiej pilnować nie warto. Ja zawsze szukałem tej mądrej. Nigdy żadna nie zdradziła po alkoholu (a przynajmniej nic o tym nie wiem), ale słyszałem takie przypadki, chociażby z tego forum. I nigdy, ale to nigdy, nie przyjąłbym takiego wytłumaczenia do wiadomości. Każdy dorosły człowiek wie, jak, ile i z kim pić, żeby normalnie wrócić do domu i nie mieć później problemów. Tak więc, jeżeli to ogarnięta dziewczyna, to sama się upilnuje
A co do tego, że wiadomo co się na takich wyjazdach robi, cóż.. na wieczorach panieńskich i kawalerskich też różne akcje odchodzą, czy to oznacza, że jak będę brał ślub, to mam zakazać swojej przyszłej żonie na takie spędzenie czasu, czy może będę się starał tak wybrać partnerkę, żeby mieć pewność, że rogów mi nie doprawi. Oczywiście 2 miesiące, to nie jest czas na rozmyślanie o ślubie, ale o tym czy między Wami będzie zaufanie i o swojej pewności siebie, myśleć możesz.
A co wakacji, to Twój czas. Wolny czas, który należy Ci się po studiowaniu, sesjach i innych cudach na uczelni. Spędź go tak, jak lubisz. Nie możesz jechać z dziewczyną, pojedź ze znajomymi
Nawet jakby to oznaczało, że jak ona wróci, to Ty będziesz w pociągu 
Dzięki za cenne rady, czasem myślę zbyt emocjonalnie, choć nie pokazuję tego na zewnątrz.
Macie rację, tak zrobiłem, życzę dobrej zabawy:) To też jakiś test naszej znajomości, a co do pytań o sposób oznajmienia, to faktycznie wyjazd ponoć był w miarę ustalony już zanim się poznaliśmy, choć sam sposób przekazania pozostawiał trochę do życzenia.
Z drugiej strony niektóre zachowania też są w tylu księżniczki, także będę musiał to obserwować i przemyśleć czy na dłuższą metę ma to sens, mimo iż teraz jestem szczęśliwy.