Odpadam w te gry z laskami.
Od dłuższego czasu nie pisałem do laski,
i dostaję od niej takiego smsa: Czy aby ja się w niej nie bujnąłem, skoro nie piszę tak długo. I jeśli tak, to ona tego nie chce.
Ręce opadają. To ja daję sobie spokój z laską, a ona mnie wkręca w takie coś. I co byście jej odpisali.
Jak napiszę, że nie: to powie, że chyba jednak tak, ale, że dostałem od niej kosza, to chcę się teraz tego wyprzeć.
Ogólnie szach mat.
Wyluzowane "tak", też potraktuje sobie poważnie.
Bo tu już nie chodzi o uwodzenie, tylko o przeciąganie liny.
Laska wie, że straciła adoratora, ale nie przyjmuje takiego scenariusza, bo to tylko ona może kogoś olać.
Dlatego ogólnie uważam, że chłodniki nie działają, ewentualnie na krótką metę: laska zrobi wszystko, żeby zdobyć uwagę gościa z powrotem, żeby potem ona sama mogła go kopnąć.
Lepsze od chłodnika jest pokazanie się (musowo przypadkowe) z inną laską.
Napisz jej smsa o tresci "czternaście i pół".
Jak zapyta o co chodzi to odpiszesz: głupie pytanie, głupia odpowiedź.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
"Dokładnie tak, dzisiaj umyłem podłogę swoimi łzami. Kot nie był zachwycony." (agree & amplify)
"A skąd, nie jestem w ogóle zdolny do głębszych uczuć. Nawet rodziców ledwo toleruję." (disagree & amplify)
"Musisz mieć straszne problemy ze sobą, skoro od razu zakładasz takie rzeczy." (pressure flip)
"To by tłumaczyło, czemu wciąż jesteś sama..." (pressure flip)
[brak odpowiedzi] (ignore)
"Taaakiego burgera dzisiaj zjadłem. [zdjęcie]" (misdirect)
"Pogadamy, jak wytrzeźwiejesz. Mówiłem Ci, że te Twoje picie strasznie słabo działa Ci na cerę." (ridicule reframe)
"Że niby o co Ci chodzi?" (pseudo-gaslight)
Ludzie, ale tak serio. Siedzicie na tych stronach o podrywie, żeby nauczyć się jakichś social skillsów. Odbijanie shit-testów to podstawowa umiejętność w kontaktach z kobietami. Może jednak wypadałoby się czegoś w końcu nauczyć?
Na większość tych odpowiedzi ona ma swoją:
"Słucham ???"
"Nie kręcą mnie takie żarciki"
"Nie pisz mi tych bzdur, pytałam poważnie.
"Wydoroślałeś już?"
"Jeśli nie potrafisz być szczery, to nasza znajomość nie ma sensu"
Ja chciałem napisać po prostu:
"Być może, ale to już nieaktualne"
Po cholerę w ogóle chcesz się z nią zadawać? Myślisz, że Wasza ewentualna (a w zasadzie niemożliwa) relacja wyglądałaby inaczej?
Ps. Nie sądzę, żeby tak by odpisała na pressure flip albo nuclear option.
No własnie nie chce, ale ona do mnie piszę, i dorabia ideologię nawet do mojego nie zadawania się.
Właściwie to byłem ciekaw, czy znany jest wam taki typ, lub takie zagrywki. Taka ogólnie też refleksja co to właściwie jest, na przyszłość.
Bo w sumie muszę też przyznać, dlaczego daję sobie z nią spokój.
Bo zrobiłem w trakcie relacji masę błędów, o których dopiero
przeczytałem tutaj. I raczej nic już by z tego nie było.
A pieskiem nie chciałem być. A jej się nie spodobało pewnie moje odpuszczenie.
"A pieskiem nie chciałem być. A jej się nie spodobało pewnie moje odpuszczenie."
"nie chce, ale ona do mnie pisze"
I pomimo tego, że nie chcesz z nią być w żadnej relacji, nadal pozwalasz jej sterować Twoim życiem i przejmujesz się jej opinią na swój temat...
W sumie to nie, ale jednak zrobiło to na mnie wrażenie, że one faktycznie są w tym dobre. Taka zagrywka retoryczna, laska mając świadomość, że gość ją olał (potrafi być wolny), ona potrafi odwrócić sytuację na swoje.
Tak właściwie to wydawało mi się, że ona się prędzej bujnęła,
skoro pisze i pamięta o mnie itp. Tylko z tego co tu jest na tym forum, to nie możliwe, bo wg zasad laska zakochuje się dopiero po seksie. A tu tego zabrakło, pewnie z mojej winy.
Poza tym ona wydaje mi się jakaś niedojrzała z takim podejściem.
Ps. Co to jest nuclear option ?
po Twoim smssie (jakikolwiek by on nie był) nie kontynuuj wymiany
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
"To nie jest koncert życzeń. Jesteś moja i będę Cię rżnął... kobieto. Bo mogę! - rzekł donośnie i stanowczo w jej stronę, patrząc prosto w oczy, a potem rżnął. Bo mógł."
Ciekawe jakby zareagowała na coś takiego... No ale nie namawiam : )
Najwygodniej, najlepiej, najbardziej kąśliwie będzie tak jak radzi Guest. Tylko musisz się w sobie zebrać i potem się jej nie tłumaczyć. Jak już jedziesz lakonicznie to się tego trzymasz. : )
stary, typ osobowosci AW attention whore. ogolnie nie powinienes wdawac sie w dyskusje z taki typem a starac sie jak juz wybijac ja z rytmu pewnosci siebie.
na to
Czy aby ja się w niej nie bujnąłem, skoro nie piszę tak długo. I jeśli tak, to ona tego nie chce.
bylo odpisac: noooo, o Pani co za zaszczyt mnie spotkal ze napisalas?
a tak na serio co u Ciebie?
i tyle im bardziej ruszy ciebie jej zarzut tym bardziej probujac jej to wybic z glowy upewniasz ją ze miala rację. w takich sytuacjach jezeli masz jeszcze ochote sie droczyc i odpisywac takiej lasce to najlepiej wg mnie nabijac sie z niej, obracac w zart jej sms.
odnosnie zarzutu, laska ot tak sobie pewnych rzezcy nie wymysla nawet jesli to AW. z kwiatami ja witales wczesniej? wciskales sie w jej towrzystwo aby tylko ją widziec?wypisywales co drugi dzien?? a moze sponsorowales wydarzenia?? zeby laska myslala o tobie jako zakochanym kundlu, orbiterze etc musiales cos zrobic w tym kierunku.
Zwykle ona pisała pierwsza. Nic nigdy jej nie sponsorowałem. Jak byliśmy kiedyś na wycieczce, zażądałem dołożenia się do paliwa.
Mieliśmy taką zasadę, że pamiętamy, kto komu co kupował (zwykle jedzenie) i rozliczaliśmy się w następnych kolejkach, spotkaniach.
Kiedy jedliśmy coś na mieście, powiedziałem jej jakoś, że ją lubię.
(To miało zabrzmieć, że jestem tu z tobą tylko dlatego, że cie polubiłem, ale nie wiem, jak to odebrała.). I tylko tyle. Ona na to powiedziała, że chyba nawet bardzo. Ja się tylko zaśmiałem. Ja za to odbierałem, że to raczej ona mnie bardzo lubi.
Jedyne za co jestem zły na siebie (i może ona na mnie też), że się nie odważyłem, żeby ją zcałować. Dlatego po chyba 7 spotkaniach (7 już dosyć niemiłe), wycofałem się.
Pretekst (ona ma faceta, ponoć pierwszego i jedynego od 8 lat).
Odpisałem jej, że to była chwilowa eforia, albo byłem pod wpływem, albo musiała dodać coś do jedzenia.
Spartoliłeś po całej linii... Uciekaj, nie odzywaj się do niej. The end!
Przynajmniej + dla Ciebie, że kazałeś jej płacić. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, pamiętaj o tym!
To co ma i tak spaść, należy popchnąć.
Pretekst (ona ma faceta, ponoć pierwszego i jedynego od 8 lat).
Po ch.. się pchać w takie coś? 8 lat są ze sobą to już raczej będą do końca a Ona tylko chce się dowartościować na boku..
“Życie to to, co się wydarza, gdy jesteś zajęty robieniem innych planów.”