Siema. Mam 25 lat a moja dziewczyna 22 lata. Jestesmy razem od prawie 2 lat. Jednak ostatnio cos sie dzieje. Moja dziewczyna od zawsze nie przepadała a własciwie nie lubiła moich rodziców. Ostatnio dość mocno się posprzeczali. Oni z kolei mają "staroświeckie" podejscie. Ja mieszkam sam w innej miejscowości niż oni. W najbliższym czasie mamy wesele w tej miejscowosci gdzie mieszkaja rodzice. Moja dziewczyna powiedziala że nie ma opcji abyśmy nocowali u moich rodziców. Straszy mnie, że nie pojdzie ze mna na to wesele. Co myślicie o takim stawianiu przez nią sprawy? Wiem, że ma też na to wszystko podejscie moich rodziców ale jak mówia starszych ludzi nie zmienisz. Jak to rozegrac? Wynajac nocleg? Mam wrażenie, że ona zaczyna wchodzić mi na głowę?
Szczerze? Ja bym jej powiedzial, że rozumiem jej niezadowolenie z tego noclegu, ale jaki ma lepszy pomysł żebyście razem poszli na to wesele i nie spali na przystanku? To pierwsza sprawa. Druga to przemysł związek z laska, która aż tak jest źle nastawiona na Twoich rodziców. Rozumiem, że jej nic nie zrobili, nie zwyzywali, nie próbowali otruć itd. Więc skąd ten hejt?
Moriar fajnie mówi, ale jeszcze sprytniejsza rzecza bedzie poprostu odwiezienie jej do domu po weselu poprzez jakiegos kierowce.Zawsze ktos kieruje i rozwozi gosci po weselu...Takie zagranie ja troche wkurwi ale może wtedy zrozumie o co bg.Tutaj chodzi o to że kara dla niej bedzie brak nagrody.Tutaj sexu.Połącz to z obojetnoscia a masz sposob☺
Moi rodzice kiedys jej dogadali. Ale nie bylo to nic co moim zdaniem powinno podnosic sie do rangi jej obrazania. Milion razy z nimi o niej rozmawiałem i mówia ze ja lubią. Znam ich i szanują zawsze moją decyzje. Odwiezienie jej do domu nie wchodzi w gre bo mieszka daleko 100km+. Powiedziałem jej, jaki ma lepszy pomysł na to, to usyłyszałem, że to ja jestem facetem. Załatwilem nocleg. To wyskoczyła teraz ze moi rodzice nie zaproponowali noclegu, a gdyby zaproponowali to moglibyśmy... Raz mówi A, a później mówi B. W ogóle zaczęła coś ostatnio porównywać mnie do facetów jej koleżanek i do jej eks. A to z eks byłam tu a to tam. Mówiłem jej, że mnie to nie interesuję. To przestała a po kilku dniach znowu. O co tutaj chodzi?
Miała wszystko czego dusza zapragnie, prócz duszy...
Dajesz sobie wejść na głowę kolego.
Poczytaj odpowiednie blogi i ustaw dziewczynę w szeregu bo kiepsko to wygląda.
"you must burn before you can shine"
Upadek związku się zbliża. Sam przechodziłem takie akcje, zaczynają się kłótnie z dupy, ona testuje Cię na ile sobie może pozwolić i ustawia cię w szeregu. Oczywiście rozumem ona to traktuje tak, że jesteś be, ale daje Ci szansę coś naprawić (w tym przypadku np masz pokazać że Ci zależy i załatwić sprawę noclegu tak żeby jej to odpowiadało), ale emocjonalnie każde Twoje kolejne ustępstwo będzie tylko zmniejszało Twoją atrakcyjność w jej oczach. Niestety kobiety co innego mówią i co innego czują. Moim zdaniem to ostatni dzwonek żeby odzyskać kontrolę, ostatnie ostrzeżenie, że się zaczyna sypać.
"...i załatwić sprawę noclegu tak żeby jej to odpowiadało"
co za bzdura...ewidentnie napisał, że nieważne co proponuje to tak źle i tak też nie dobrze.
Tu chodzi o to żeby jej wytknąć błąd (pokazać jak się zachowuje) i nie dać się przy tym znowu zgnoić za nic. Ja bym załatwił kilka możliwości noclegu i powiedział, że skoro (jak już wspomniała)to ja jestem facetem to możemy nocować tu, tu i tu - i niech dziewczyna wybierze gdzie będzie jej najwygodniej. Czas ma do jutra bo trzeba 'komuśtam' dać znać.
No ale żeby naprawić związek to już inna bajka.
"you must burn before you can shine"
Ale ja wiem, że to źle i niedobrze i że co by nie zrobił to jej nie będzie pasowało bo to nie chodzi o ten nocleg a o testowanie, na ile on jest w stanie się ugiąć. To co napisałem to to co jej najprawdopodobniej siedzi w głowie - na zasadzie "jeśli nie chcesz mojej zguby krokodyla kup mi luby" Rozwiązanie z przedstawieniem kilku propozycji jest ok ale to i tak relacji nie naprawi bo sprawa się nie rozbija o ten wyjazd.
Wybrałem już hotel. Wczoraj nakręciła się na tych rodziców, ale ja zdania nie zmieniłem. Nie będę "robił z gęby cholewy" jak ktoś pomógł mi załatwić nocleg.
"Oczywiście rozumem ona to traktuje tak, że jesteś be, ale daje Ci szansę coś naprawić"
Dokładnie tak. Takie rzeczy odstawia, nie tylko w kwestii hotelu/wesela. Tydzień temu nie widzieliśmy się, ponieważ pojechałem na jeden wieczór do domu a ona strzeliła focha, że mieliśmy zaplanowany weekend i ona też zmienia plany. Więc nie przyjechałem w ogóle. To jeszcze większy foch. Olałem temat. Teraz wyszło z tym noclegiem.
Ogólnie mam zamiar pogadać z nią o tych jej "akcjach" już po weselu. Jakieś sugestie?
BTW. Ogólnie mógłbym już gadać teraz tylko, raz nie dam rady przed weselem w 4 oczy, ewentualnie przez telefon. Dwa, nie chce akcji z dupy, że ona strzeli focha, nie przyjdzie na wesele i zrobi mi lipę.
Miała wszystko czego dusza zapragnie, prócz duszy...
Sugestia tylko taka, że nie przez telefon, tylko po weselu w 4 oczy. Wesele możesz wykorzystać żeby podnieść swoje notowania, czyli po prostu dobrze się bawić, bawić się z innymi kobietami ale też nie olewać swojej. Zero kłótni, skupić się tylko na zabawie, jak będzie próbowała rozkręcić awanturę to szybko to zbijać i nie dać się w nic wciągnąć.
Wtedy po weselu się z nią spotkaj, jeżeli notowania wzrosły to ja bym to zrobił w miarę na gorąco, i po prostu porozmawiaj, bez wyrzutów, bez złości, powiedz, że takie zachowanie Ci nie odpowiada i nie możesz go dłużej tolerować, że jest dla Ciebie ważna, chciałbyś z nią budować związek, ale to zachowanie powoduje u Ciebie wątpliwości.
Tylko nie może być u Ciebie emocji, a już na pewno nie złości, jak się sfochuje to nie reaguj, daj czas na przetrawienie i nie daj się wciągnąć w potyczki słowne.
Tak ja to widzę.
W ogóle to ostatnia taka sytuację w której zalatwiam nocleg w rodzinnym mieście. Wkurza mnie jak podejście do moich rodziców. Są staroswieccy ale to dobrzy ludzie i zawsze by nam pomogli.
Moja laska ma ciężki charakter i zauwazylem ze jest bojowo nastawiona do wszystkich bliskich jej osób. Dla koleżanka znajomych jest spokojna, miła a dla rodziców, rodzeństwa, dziadków i mnie wybuchowa.
Mam pytanie jeszcze odnośnie takich daleko idących planów. Dziewczyna mieszka w domu z rodzicami i tam kończy studia. Ciągle wierci mi dziurę o to żeby przeprowadzić się tam po jej studiach bo ma duży dom i piętro moglibyśmy zagospodarowa a przy okazji odkładać kasę. Jednak ja mieszkam w innym mieście w wynajętym mieszkaniu i jestem zadowolony z pracy. Zarabiam nie najgorzej a atmosfera w pracy super. Nie widzi mi się zostawianie tej pracy, szukanie innej a do tego przeprowadzka do jej rodziców nawet pod obietnica ze jak na innym piętrze to tak jak w bloku. Wychodze z założenia ze w domu nie może być 2 gospodarzy. Co i tym sądzicie? To takie dłuższe plany...
Miała wszystko czego dusza zapragnie, prócz duszy...
Skoro ona kończy studia, to ona dopiero wchodzi w dorosłe życie to moim zdaniem ona powinna się dostosować, bo jej po prostu będzie łatwiej. Oczywiście jeżeli Tobie to nie przeszkadza, to możecie iść na jej układ, ale mieszkanie z rodzicami to nigdy nie jest dobry pomysł, będziesz na niższej pozycji, a w razie awantury może Ci w złości nawet wygarnąć wyp.... To już lepsza opcja nawet coś wspólnie wynająć u niej.
Widzę, że masz podobne akcje jak ja miałem z moją, też po zakończeniu studiów złapała pracę w innym mieście, i mimo, że ja mam mieszkanie, dobrą pracę, jej praca jest nie ukrywajmy chujowa, to zaczęła naciskać na to żebyśmy się przeprowadzili do miasta w którym ona pracuje.
Była nawet kłótnia i teksty, że ją ograniczam
, wtedy po prostu powiedziałem, że ograniczeniem jest tylko ona sama dla siebie - jeżeli jej coś w życiu przeszkadza to w każdym momencie może to zmienić. Jeżeli nie chce mieszkać ze mną, chce mieszkać w innym mieście, to nic nie stoi na przeszkodzie, ale po prostu beze mnie. Było po tym tekście blisko zerwania, ale już temat nigdy nie wrócił. Jako facet to Ty powinieneś mieć wiodącą rolę w waszym życiu i Ty głównie podejmujesz decyzje, stawiając sprawę jasno pokazujesz, że masz jaja. I jeżeli Ciebie kocha, to pójdzie na taki układ, jeżeli myśli o rozstaniu, uczucie osłabło, to musisz się liczyć z tym, że może się zbuntować. Bez ryzyka nie ma zwycięstwa.
Ludzie nadają na różnych falach więc czasem się lubią czasem nie, niezależnie czy ktoś coś zrobił. To są twoi rodzice ,więc osoby ważne dla ciebie i ich kochasz. Powiedz jej ,że zależy ci na tym i żeby zrobiła to dla ciebie a nie dal nich. W końcu spotyka się z tobą a nie z nimi. To jest jedna noc a nie mieszkanie z nimi na stałe. Jeżeli powie ,że nie jedzie wtedy oznajmiasz ,że jedziesz sam bez awantury ze spokojem na twarzy tylko ,że jak cię ktoś zapyta czemu sam przyjechałeś to powiedz ,że nie zamierzasz ściemniać ,że ona nie może tylko powiesz wszystkim ,że twoja kobieta postawiła ci ultimatum i nie chce spać u rodziców twoich.
Zobaczymy jak szybko zrobi jej się wstyd. Tylko musisz się tego trzymać i jeśli będzie trzeba to tak zrób. Powiedz jej w dodatku na dobitkę ,że sokoro ona chce mieć faceta ty chcesz mieć dorosła kobietę przy swoim boku a dorośli ludzie robią nie te rzeczy ,które chcą tylko te które należy zrobić a tego wymaga ta sytuacją więc niech przestanie zachowywać się jak smarkula.
Bądź stanowczy i pewny siebie przy tej rozmowie jak samiec alfa a ona odczuje dominację.
Nie jąkaj się ,patrz w oczy mów opanowanie i spokojnie ale z poważna miną.
Minęło wesele. Niby tam były fochy i obrażanie. Ale wszystko w miarę wróciło do normy... były seksy, były czulosci itp. Dlugi weekend spędziliśmy razem. I, no właśnie. W sobotę pojawił się temat o którym pisałem wcześniej czyli dalekosieznej czasowo przeprowadzki. Zbijalem to jak tylko mogłem. Foch był na cały dzień ja w jednym pokoju ona w drugim. Ma sesję więc nie chciałem na ten temat się wypowiadać żeby nie zaogniac. Wieczorem w miarę atmosfera się poprawila i bylo spoko. Ale niedziala od rana to samo z tym ze dziewczyną wyskakuje mi z tekstem ze pisała na temat mojego podejścia z koleżankami i ze nawet one mówią że mam zajebany pogląd... bla bla bla. Olalem to ale ona dalej mnie podpuszczala mówiąc ze się pewnie obrazilem. Wtedy wstałem i wyszedłem mówiąc ze jak wrócę chciałbym żeby jej tu nie było. Wracając minelismy się w drzwiach. Byłem zły i wkurzony tym ze rozmawia z innymi osobami na nasz prywatne tematy. Co sądzicie o moim podejściu. To wyglądało jakbym ja wyrzucił? Nie potrafię ogarnąć jak ona każdy aspekt naszego życia potrafi rozgadywac koleżanka. Był tydzień spokoju a teraz znowu takie coś. Ciagle mowi mi ze musze sie zmienic i jestem taki albo siaki...Zostawiła mi list w którym napisala ze mnie kocha a jednoczesnie obwinia mnie i mówi ze nic nie rozumiem i jak mogłem się tak zachować. Wyrazcie prosze swoją opinie
Miała wszystko czego dusza zapragnie, prócz duszy...
Wywaliłeś ją z domu jakby nie patrzeć, pokazałeś że jesteś zły i wkurzony, a to złe podejście. Lepiej, jakbyś pokazywał, że wcale ciebie to nie rusza, mówisz spokojnie co ci się nie podoba, ale nie wchodzisz w dyskusję, nie prowadzisz kłótni - bo nigdy ich nie wygrasz. Tylko robisz swoje, działasz tak jak mówisz.
Mówisz spokojnie, zostajesz przy swoim zdaniu jak niewzruszona skała nawet jak pod skórą czujesz że to ona ma rację - przynajmniej do czasu, aż uświadomi sobie , że nie trzyma cię w garści
Sytuacja jest chyba dość skomplikowana, bo uogulniając "nie dogadujecie się" na co składa się wiele czynników, więc zacznij od tego by odzyskać równowagę w związku i kontrolę nad nim. A emocje do kieszeni, bo to zawsze samobóje
Wiem, mam świadomość, że dałem się ponieść emocjom i to źle. 9 ataków wytrzymałem, ale 10 już nie. Co w tej sytuacji? Od wczoraj nie rozmawiamy ona spakowała swoje rzeczy. Kiedy podejść i spróbować odzyskać tą równowagę. Teraz jest u niej etap złości i wściekłości, więc pewnie muszę odczekać, aż opadną emocje. Tylko znając ją ona będzie reagować na to. Będzie zrzucać wszystko na mnie i obwiniać mnie za tą kłótnię czy awanturę. Wydaję mi się, że czas może zrobić tu swoje i może tęsknota?
Miała wszystko czego dusza zapragnie, prócz duszy...
Od niedzieli dostaje wiadomości od niej. Atakuje mnie w nich, że wyrzucajac ja zerwałem. Nic takiego nie miało miejsca. Zarzuca mi że to wszystko moja wina. W ogóle nie zwracając uwagi na przyczynę. Przerzuca wszystko na mnie. Piszę że mam jej dać spokój mimo że nie odpisuję gdyż nie chce zaogniac sytuacji. Myślę żeby trochę ochlonela... Co proponujecie?
Miała wszystko czego dusza zapragnie, prócz duszy...
Uciekaj, a jej numer zablokuj.
Podsumowuje. Zakończyłem ten związek. Wyszło że laska nagrała telefonem dźwięk jak do niej krzyczę. Dla mnie to patologia i po niżej krytyki. A to nie jedyna "akcja" z jej strony. Boli i będzie boleć bo 2 lata piechota nie chodzi ale odpowiedziałem sobie na bardzo ważne pytanie czy chce z nią spędzić resztę życia. I odpowiedź brzmi: NIE.
BTW możecie napisać co wg was oznacza nagrywanie kłótni.
Miała wszystko czego dusza zapragnie, prócz duszy...