Panowie,
Mam 27 lat, dwa lata temu rozstałem się z narzeczoną, pierwsze kilka miesięcy rozpaczałem. Potem miałem 2 fuck friend, które niestety się we mnie zakochały, a ja nie byłem (nie jestem?) zainteresowany związkiem.
Wersja krótka - zakochałem się w mojej fuck friend, ona we mnie nie
Wersja długa (jak już napisałem zdałem sobie sprawę, że w zasadzie - długa w chuj). Na początku marca założyłem tindera, w celu znalezienia fuck friend (wiem, co tu się myśli o tinderze, ale dla mnie to najbardziej optymalne miejsce, żeby znaleźć dziewczynę do sexu, nie raniąc nikogo itp, a nie jarają mnie przygody na jedną noc), i poznałem ją. Lat 22, ładna blondi, trochę przy kości, ale przynajmniej ma fajną dupę
. Zaprosiłem ją na piwo, było bardzo przyjemnie, dziewczyna inteligentna, wygadana. Po 2 dniach od piwa zaproponowała spacer następnego dnia, na spacerze powiedziałem jej, że nie szukam nikogo do poważnego związku, ona powiedziała, że luz, ona też nie, wylądowaliśmy u mnie, ale skończyło się tylko na herbacie. Po kilku dniach ja się odezwałem, czy idziemy coś zjeść. Napisała że może ona do mnie przyjdzie, i coś zamówimy. Przyszła, było bardzo miło, dziewczyna w łóżku ogień, biorąc pod uwagę, że ma wygląd aniołka, to nie spodziewałem się takich fajerwerków.
Od tego czasu przychodziła do mnie co 2-3 dni uprawialiśmy sex, ale też gadaliśmy, oglądaliśmy jakieś filmy, uczyłem ją grać w karty, czasem wyszliśmy na piwo, do kina. Kilka razy zdarzyło się, że się rozgadaliśmy i była jakaś 2 w nocy, proponowałem wtedy, żeby została na noc, nigdy nie chciała.
Przyszły święta wielkanocne, dla mnie w chuj smutny czas, nie mam rodziców, ani żadnej bliższej rodziny. Napisała do mnie w niedzielę rano, że wszystkiego najlepszego i jak spędzam święta. Napisałem jej, że jak co roku, pracuję i się wkurwiam, że siłownia zamknięta. Napisała mi że ona jest u rodziny, wraca do miasta wieczorem i czy chociaż mazurka mam, ja jej na to, że nie umiem piec. Ona nic nie odpisała, zająłem się swoimi sprawami, wieczorem poszedłem pobiegać, wracam, a pod klatką stoi ona. Pytam się jej co tu robi, a ona mi, że święta samemu jeszcze są okej, ale święta bez mazurka już nie. I tu chyba zaczął się walić mur, który postawiłem naokoło siebie, jak na ogół jestem twardy facet, to myślałem, że się poryczę jak baba. Spędziliśmy miły wieczór, trochę się napiliśmy, została na noc, po sexie ją przytuliłem i zamknąłem oczy, po chwili powiedziała "szkoda, że jedyne co Ci mogę zaoferować to tyłek", udawałem że śpię, bo nie wiedziałem co mam powiedzieć.
I do meritum, od tamtego czasu mam kurwa motyle w brzuchu jak ją widzę, zacząłem więcej o sobie mówić (ona mówiła dużo od początku, bo jest z natury gadułą), ostatnio mi się żaliła, że nie ma z kim pójść na juwenalia na jakiśtam koncert, to poszedłem z nią, mimo że tego rapu nie znoszę. Ale z drugiej strony, ona też się angażuje, i ostatnio była ze mną na "piratach" w kinie, mimo, że uważa, że to film dla niepełnosprawnych umysłowo
. Wychodzi z inicjatywa spotkań zarówno na sex, jak i takich normalnych. Chodzimy razem biegać 3 razy w tygodniu. Ostatnio spotkaliśmy na mieście jej znajomych, przestawiła mnie jako "dobrego kolegę", a wcześniej jak tylko ich zobaczyła puściła moją rękę i zachowała dystans. "Za kare" kiedy spotkaliśmy moją kumpele, zrobiłem to samo, a dla koleżanki byłem baaardzo serdeczny, ale moja "przyjaciółka" nic sobie z tego nie zrobiła, byla też dla tej koleżanki miła, nawet zaproponowała, żeby poszła z nami na obiad.
Dziewczyna jest bardzo inteligentna, naprawdę bardzo, nie wiem czy nie bardziej niż ja, a do debili nie należę. Jej były traktował ją bardzo źle, potem była przez rok sama, po drodze na tinderze poznała jakiegoś typa, który zrobił jej nadzieje, a nawet nie doszło do spotkaniach (dalej z nim czasem gada, podobno tylko na stopie przyjacielskiej). I mówi, że dla niej nie ma szczęśliwych zakończeń jeśli chodzi o miłość, że skupia się na studiach, na sobie.
zakochałem się w niej w chuj, zachowujemy się jak para, śpi u mnie, chodzimy razem na koncerty, na filmy, na obiady, spacery za rękę. Zawsze płaci za siebie, mimo, że ja proponuję, że za nią zapłacę. Pierwszy raz jak ja jej gotowałem, to spytała mnie, ile mi hajsu oddać, to dostała zjebę, więcej tego nie robi, ale chyba za każdym razem jak przychodzi do mnie zjeść, to przynosi jakieś wino, jakieś ciasto itp. Mam wrażenie że w końcu znalazłem dziewczynę, która chce inwestować tyle samo co dawać, tylko że to jesteśmy tylko przyjaciółmi do ruchania, i ja sam tego chciałem.
Kilka dni temu miałem urodziny, kupiła mi koszulę, ona ma za jakiś miesiąc urodziny i mam ochotę być księciem z bajki i wtedy jej wyskoczyć o północy z bukietem róż i powiedzieć, że ją kocham, ale wiem że to najgorszy pomysł, jaki miałem w życiu.
Spotykam się z innymi, ale mam jakieś klapki na oczach i i tak nic z tego nie wychodzi, ostatnio po imprezie z kumplem trafiłem do jakiejś laski do mieszkania, i mi nie stanął (a nawet nie pilem, bo byłem samochodem..).
Czuję się jak idiota, bo dziewczyna to tak naprawdę gówniara, która nie zna prawdziwego życia, a ja jestem dorosłym facetem.
Kg
Co ja mam kurwa zrobić?
"Kilka dni temu miałem urodziny, kupiła mi koszulę, ona ma za jakiś miesiąc urodziny i mam ochotę być księciem z bajki i wtedy jej wyskoczyć o północy z bukietem róż i powiedzieć, że ją kocham, ale wiem że to najgorszy pomysł, jaki miałem w życiu."
Nie pomogę Ci ale muszę przyznać, że rozbawiłeś mnie tym tekstem.
Skąd wiesz, że ona w tobie się nie zakochała?
oj stary... Jesli ona nie odwzajemnia, to chyba musisz się ewakuować, bo angażujesz się coraz mocniej. Bo jesli kogoś znajdzie, kto nie ma takich założen odnośnie relacji, jak Ty, to może powiedzieć bye bye z dnia na dzień. I będzie miała do tego prawo.
Powinieneś z nią o tym porozmawiac. Szczerze.
Oczywiscie o ile jestes przekonany, ze chciałbys czegos więcej
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Niesamowicie ciekawy temat, na Twoim miejscu, też próbowałbym szczerze porozmawiać tak jak napisał heath, i oczywiście daj znać co dalej...
Ja bym wjechał z tymi kwiatami o północy, a co się będziesz zastanawiał. Masz 27 lat to chyba jakoś przeżyjesz to "złamane serce" w razie czego.
Ja bym wjechał z tymi kwiatami o północy, a co się będziesz zastanawiał. Masz 27 lat to chyba jakoś przeżyjesz to "złamane serce" w razie czego.
Szczera rozmowa z kobietą ? wątpie , że pomoże . Kobiety nie są racjonalnymi istotami . Daj ciastko i zabierz ciastko. Cierpliwość popłaca . One jarają sie czyms co jest niedostępne . Musisz wyczekać moment aż sama pęknie i wyleją jej sie emocję i uczucia .Podczas rozmowy walnie ci argumentem ,że miał być tylko seks i nic więcej.
Jak kilka dni temu zastosowałem chłodniaka, i 3 dni nie odpowiedziałem na jej smsa, to zero jakiegoś focha, jak już się odezwałem, to spytała czy mam czas się spotkać. Jak idę z kumplami na piwo, to mówi "baw się dobrze, tylko daj znać jak wrócisz" i nie jest to z pretensjami, ona naprawdę chce, żebym się dobrze bawił
. Jedyny raz, jak zrobiła lekką spinę, to kiedy po imprezie jej nie napisałem, że jestem w domu.
Mam wrażenie, że ona jest za inteligentna, żeby dać się złapać na takie gierki
No to tak - gadałem z nią, powiedziałem, że się nie spodziewałem takiego obrotu spraw, ale zaczynam coś do niej czuć, że wiem, że nie taki był układ, ale życie i że nie chcę się z nią więcej spotykać, jeśli to ma być jednostronne. Jej reakcja - jaja sobie robisz?
i powiedziała, że rozumie, że to nie jest tak, że ona nic nie czuje, ale nie określi się teraz, że sparzyła się na swoim ex i nie chce żeby to szło za szybko, żeby nie wjebać się w kolejny związek, który okaże się porażka. Ale też że nie chce mnie trzymać na haczyku, więc jeśli jestem w stanie dać jej więcej czasu, żebyśmy się lepiej poznali, żeby się przekonała, że nie jestem kolejnym chujem, i żebym ja się przekonał, że ma wady i to całkiem duze, to jasne, chętnie, ale jeśli chcę teraz już zaraz deklaracji, to jej jest przykro, ale nie jest w stanie.
Pogadaliśmy jeszcze trochę odnośnie naszych ex, pobeczała się jak mi opowiadała jedna rzecz odnośnie swojego byłego, ja jej powiedziałem, że ze swoją byłą byłem w sumie tylko po to, żeby mieć "rodzinę". Trochę się poprzytulaliśmy, powiedziała, żebym przemyślał, że da mi czas, żebym się zastanowił, i że będzie czekała aż dam jej znać co dalej.
Na pytanie, które padło wyżej, znamy się 3 miesiące. I tak, jestem pewny, że chcę czegoś więcej
no i spoko, uczciwe postawienie sprawy. Działaj jak w związku, powinna być tez wyłączność na siebie (bez innych partnerów) i czekaj...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"