Mam problem z dziewczyną choć nie wiem czy jeszcze nią jest czy po prostu ma mnie już dosyć. Krótki opis pierwsza miłość byliśmy razem 6 lat temu wtedy już wiedziałem że jest "inna" szybko się rozleciało po przyjacielsku długo miałem z tym problem. Sytuacja zmieniła się pół roku temu napisałem po prostu co tam od wiadomość do wiadomości, zerwała długi związek 2 miesiące wcześniej z kimś tam chciał jej się ponoć oświadczyć mniejsza złapaliśmy kontakt wspomnienia dobrych chwil przyjechałem z Angli specjalnie dla niej starałem się, dbałem, obsypywałem kwiatami, nawet kupiłem wibrator żeby dochodziła za każdym razem wspólne mieszkanie od razu wszystko dla niej. Po jakimś czasie zauważyłem zmiany w zachowaniu więcej chłodu mniej seksu drobne kłótnie, pół roku związku. Po ostatniej z nich stwierdziła że już nie czuje tego uczucia, na drugi dzień już mieliśmy wolny związek, na trzeci zachowujemy się jak para ale nie w miejscach publicznych, z umową że nie zdradzamy siebie. Zależy jej na kontakcie ze mną seks jak najbardziej(jest lepszy niż wcześniej) ale nie związek. Chce mieć mnie przy sobie ale mówi że muszę się spełniać. Jej powody to ponoć brak czasu na jej rozwój gdzieś ją blokuje ale pytając co zrobiłem źle mówi że to nie moja wina WTF? po prostu ona tak czuje że tak będzie lepiej. Na początku zachowałem się jak gówniarz chciałem drugiej szansy że się zmienię będzie dobrze taa. Gdy mi przeszło postanowiłem zakończyć jak facet z klasą (choć nie wiem czy tak robią) nie chciałem żeby się wyprowadzała mieszkamy ze sobą cały czas śpimy przytuleni (jeszcze z dwa tygodnie) zachowujemy się jak przyjaciele którzy się bzykają powiedziałem, że wracam do Uk i chce ten czas do końca miesiąca spędzić z nią jak najlepiej się da. Twierdzi że jestem cierpliwy, dobry najlepszy chłopak jakiego miała, i nikomu nie pozwoli złego słowa o mnie powiedzieć powiedziała nawet że jak będzie szukała męża to na pewno się odezwie SERIO KURWA?? Czy mając tylko dwa tygodnie, i chcąc ją zatrzymać powinienem być właśnie taki czy stać się przeciwieństwem, i korzystać do woli? (nawet ona mi mówi przecież możesz tylko się bzykamy) Nie wiem Panowie jak się w takiej sytuacji odnaleźć, jeśli ktoś zna złoty środek poproszę o rady mogę podesłać więcej szczegółów jeśli sytuacja jest nie jasna
Szczerze to jest żałosne. Gościu huja z tego będzie to Ci mówię odrazu, jesteś zbyt miękka fajna, radzę znaleźć jaja.
Laska robi z Tobą co chce ale tobie widzę to nie przeszkadza;) tylko nie wieszaj się jak będzie ja zapinal ktoś inny za tydzień czy dwa.
Przestan być Marionetka albo gin. A najlepiej znajdź sobie inna babe to zobaczysz jak jej szybko rura zmieknie, bo to że ona na dniach ogarnie sobie nowego misia to jest więcej niż pewne.
Stary Wąż
Niestety ale koledzy mają racje. Na twoim miejscu już teraz bym jej się kazał wyprowadzić jeżeli mieszkacie u cb. Laska łaskawie jeszcze płaci ci dupą za to ze moze mieszkac u cb.
Jak chce sie pruć to niech się pruje ale juz nie przy tobie. Z kurwami na bakier.
Wiem że może to dla cb być straszne ale nie stanowisz dla laski większej wartości a to o mężu podkreśla to że chce się pruć jeszcze póki może a takie laski zazwyczaj naszywa się szlaufami.
Właśnie Panowie mam duży problem z tym rozstaniem. Jest wykształcona, ambitna, seksowna wszyscy powtarzają materiał na żonę(ale bez przesady nie mam takich planów przez najbliższe 5 lat) oboje jesteśmy takie 8. Zasady w życiu razem, płacimy na pół wszystko jesteśmy szczerzy. Trochę mnie uraziło z tym miękka faja bo jestem typem co lubi kontrolować sytuacje po prostu chciałem byśmy żyli w dostatku. Zawsze mówiłem co robi źle, że mi się to nie podoba ma to zmienić. Z tym jej podejściem (NA RAZIE) nie jest tak, że się wali na lewo, i prawo. Tak sprawdziłem telefon fejsa pod nieobecność wiem, że nie ładnie ale już po zerwaniu gdzie nie usłyszałem konkretnego powodu byłem zbyt wkurwiony by się tego nie dowiedzieć byłem jej drugim popychaczem na co wyszło. A więc albo panna marzy jeszcze przetestować czy może być lepiej bo rucham ją czasami jak dziwke, że aż krzyczy jaki jestem zajebisty albo niestety to ja jestem miękka faja misiu do prowadzenia za nos przez małżeństwo a nie chłopak z jajami. Dajcie rady jak coś jedźcie po mnie równo lubie szczerość. Myślę, że robie teraz dobrze pokazując że mi na niej zależy ale wyjazd już mam ogarnięty jeśli przemyśli może zmieni zdanie jeśli nie to chyba spotkałem ten najgorszy typ kobiety zawsze powtarza "będę robić to co chce"
"przyjechałem z Angli specjalnie dla niej starałem się, dbałem, obsypywałem kwiatami, nawet kupiłem wibrator żeby dochodziła za każdym razem wspólne mieszkanie od razu wszystko dla niej. Po jakimś czasie zauważyłem zmiany w zachowaniu więcej chłodu mniej seksu drobne kłótnie, pół roku związku. Po ostatniej z nich stwierdziła że już nie czuje tego uczucia, na drugi dzień już mieliśmy wolny związek"
Gdzie tu masz kontrole sytuacji? to dziewczyna widzę jest bardziej decyzyjna od Ciebie a Ty tańczysz jak Ci zagra.
Jak dla mnie ten fragment wszystko wyjaśnia dlaczego masz tak a nie inaczej.
Naucz się podstawowej zasady, pierw Ty i Twoje dobro, później reszta świata i unikniesz w ten sposób ponad połowy swoich problemów nie tylko z laskami:)
Babeczka miała podane wszystko na tacy, oddałeś się jej w 100 % więc nic dziwnego, że skończyło się to tak a nie inaczej.
Do puki nie spotka kogoś na Twoje miejsce, chętnie się z Tobą jeszcze pobzyka, ale zdziwisz się jak szybko pójdziesz w odstawkę jak zacznie się spotykać z innym.
Chcesz rady? życie nie kończy się na jednej kobiecie i im szybciej to pojmiesz tym lepiej dla Ciebie.
Stary Wąż
W sumie tak to właśnie wyglądało...
Zaczynam dostrzegać swój błąd każdego dnia chłodniej patrze na sytuacje czytając artykuły postanowiłem rozpocząć z nią grę. Mianowicie pomaga mi w tym seksowna koleżanka udając że niby się spotykamy panna na starcie zmieszana plusem jest to że akurat jest w pracy w innym mieście i nie ma możliwości zbadania sytuacji ja olewam wszelkie wiadomości do niej nie pisze nie dzwonie poza jedną że jestem umówiony na dziś. Zrządzenie losu? a może już poczucie własnej kontroli straciła bo gdy wracałem dziś pociągiem do miasta (wcześniej razem z tą niby moją dziewczyną przyjechałem ona jeszcze została) spotkałem jej przyjaciółką tą której wszystko pierdoli na ucho, taż fajna dupa. Z uśmiechem podbijam razem gadka śmiechy o tej sytuacji(na dobrą sprawę wiele nie wiedziała albo udawała) aż stwierdziłem zabawie się poigram z jej uczuciami pokazując swoje zalety, nawet konduktor nas za pare uznał obróciłem to w zabawną sytuacje gdzie już sama robiła przymiarki do mnie potem kawka no i powiedziałem że że i tak My nie możemy być razem bo to jej przyjaciółka i że ją zabije poza tym jestem umówiony na randke dziś więc się śpiesze.
Mam pewność że wieść o tym się rozniesie jeśli ta zagrywka nic nie zmieni to pierdole jade robić swoje. Poza tym to z czym się wstrzymywałem czyli oddanie mieszkania już dzisiaj zrobiłem więc jak wróci bankowo poczuje niepewność. Może się myle
Przebieg sytuacji opisze może komuś w przyszłości pomoge jeśli uda się uratować ten związek na tak gównianych zasadach.
A więc tak xD
Po czasie, i przeczytaniu pary rzeczy tutaj uświadomiłem sobie, ze nie mam zamiaru ciągnąć toksycznego związku. Laske zjebałem, powiedziałem na czym polega jej problem,i to , że nie stanę się jej zabawką na zawołanie kazałem jej się pakować, i wypierdalać. Dostała dzień, na początku u niej zero emocji, że zapłaciła swoją cześć, i będzie mieszkać powiedziałem że wypierdole wszystkie jej rzeczy do kosza jeśli nie zmieści się w terminie tylko za to jak mnie potraktowała, i ile dla niej oddałem. Tego samego dnia łaziłem po mieście gadałem z przypadkowymi laskami z dwoma się umówiłem jedna jeszcze lepsza od ex. Poczucie satysfakcji 100%. Oczywiście na drugi dzień wracam z pracy jej rzeczy już nie ma co tylko wprawiło mnie w dobry humor. Dziś gdy sobie ją przypominam myśle tylko "płoń z zazdrości" co straciłaś.