Witam,
Panowie w sobotę umówiłem się ze swoją byłą na spotkanie, od rozstania minął ponad miesiąc, przez ten czas kontakt ograniczyłem do minimum, zacząłem się bawić, ale dalej ciągnie mnie do niej.
Przeczytałem książkę adepta ,,druga szansa" ale powiem szczerze dalej jestem rozjebany.
Wiem że zaczęła się spotykać z kimś, ja w sumie też poznałem kilka fajnych dziewczyn, no ale... .
Idziemy na spacer po plaży z psami i na lody.
Generalnie nie wiem jak się zachować aby ruszyć w niej cokolwiek w moją stronę.
Proszę o pomoc
"ruszyć w niej cokolwiek w moją stronę", że co? To przez miesiąc powód rozstania magicznie wyparował?
Zajmij się innymi...
Bądź zimnym skurwielem, może coś na tym ugrasz ale nie zdziw się jak po magicznym zejściu się znowu się rozejdziecie i będziesz jeszcze bardziej rozjebany. Nie warto
problem w tym ze właśnie przez to się rozstaliśmy, no i nie miałem czasu dla niej, głupio brzmi ale to prawda.
ale dziwi mnie to że spotyka się z innym i chętnie bez gadania na spacer się umówiła nie było żadnego namawiania- zapytałem co robi w sobotę, nie mam planów, napisałem że już masz bo pojedziemy gdzieś tam. ok no dobra.
no i chciałem wziąć jej rodzeństwo żeby nie było że to randka, dziewczynka 13 i chłopak 9 lat.
Szczerze nie wiem jak to rozegrać, wiem że musi sie wystrzelać z powodami dlaczego odeszła i nie zamierzam kontynuować tej rozmowy tłumacząc jej że to przeszłość.
Po co Ci to ? Zamiast się z niej leczyć to takim spotkaniem przedłużasz swój ból po rozstaniu. A najbardziej boli Cię że spotyka się z innym. I to jest zapewne główny powód spotkania. I faktycznie jak bedziesz dla niej obojetny, będziesz traktował na spotkaniu jak koleżankę, z dużym dystansem to możesz coś ugrać. Jednak to jest po prostu niewarte.. Może się na moment zejdziecie , ale wierz mi to i tak się zjebie. Pewnie teraz w głowie masz , że Ty jesteś wszystkiemu winny , musisz wszystko naprawić i będziecie razem do konca. A ja jestem pewien, że wina leży gdzieś po środku i skoro się rozstaliście to znaczy, że to nie było to i czas na inne. Ale to jest strata Twojego czasu i jak będziesz w dalej brnął to Ty go stracisz , nie my ,więc droga wolna. Przerabialem powroty i wiem co mówię.
Nie boli mnie to że spotyka się z innym, co do winy, ona twierdzi że jest moja, ja wiem co ja źle zrobiłem ale ona też nie była święta. Wiem że jak się zejdziemy na określonych zasadach to wszystko się ułoży, ciężko wiesz po 4 latach olać wszystko w pizdu.
Znam bardzo dużo par które się rozstały i zchodziły nawet po roku czasu i są do dzisiaj szczęśliwi ze sobą, a mało takich co się zeszło i rozeszło.
To nie tak że jestem wpatrzony w nią jak w obrazek, poprostu było mi z nią dobrze pomimo wszystkiego co się działo, jej główny powód to to że nie miałem dla niej czasu, odwlekałem zaręczyny no i problem że nie mieszkaliśmy razem.
"Znam bardzo dużo par które się rozstały i zchodziły nawet po roku czasu i są do dzisiaj szczęśliwi ze sobą, a mało takich co się zeszło i rozeszło."
Ha? Haha?
"główny powód to to że nie miałem dla niej czasu, odwlekałem zaręczyny no i problem że nie mieszkaliśmy razem."
AHAHAHAHAHAHAHA!
Jeżeli było Wam razem nie najlepiej, to OSTATNIE, co może Wam pomóc to spędzanie więcej czasu razem, szczególnie w sposób, gdzie widujecie się często i przymusowo (kohabitacja).
Ps. Lepiej olać w pizdu 4 lata i mieć z tego dobre wspomnienia niż męczyć się kolejne 4. Bo wtedy będziesz musiał olać w pizdu 8 lat...
Nie widujemy się. Wręcz przeciwnie unikam z nią jakiegokolwiek kontaktu, tak jak napisał to adept w ksiazce pokazuje ze sie bawie bez niej itp.
"umówiłem się ze swoją byłą na spotkanie"
"unikam z nią jakiegokolwiek kontaktu"
Zdecyduj się.
"Nie widujemy się."
Ale Ty chcesz do niej wrócić. I zamieszkać razem (czyli widywać się częściej niż jak byliście parą). I dorzucić jeszcze parę miesięcy/lat do tych czterech.
1
Chłopie, ale Ty jesteś niespójny. Moim zdaniem szkoda czasu na pisanie, bo Ty i tak zrobisz po swojemu - pójdziesz z nią na to spotkanie, może nawet uda Ci się jakoś zakamuflować to, że niby dobrze się bez niej bawisz. Zjebało się. Przyjmij to do wiadomości, że związek NIE wypalił. I GWARANTUJE Ci, że po powrocie to też nie wypali. A gadanie, że 4 lata poszły w pizdu jest głupie. Tak jak tddaygame napisał wspomnienia pozostały i tych wspomnień się teraz trzymaj. No chyba, że tak Ci szkoda tych czterech lat, że chcesz do niej wrócić aby zjebały Ci kolejne.
spotykam się z nią tylko dlatego że mamy wspólne psy, oraz jade jej oddać wszystkie rzeczy.
Gówno prawda, spotykasz się bo chcesz się z spotkać, a nie powinieneś, zachowanie desperata. Chociaż nega jej sprzedaj jakiegoś.
niekoniecznie, mam jej rzeczy warte kilka zł na przykład telewizor o zwrot którego prosiła. No właśnie o to pytam jak się zachować. przede wszystkim nie bede poruszał tematu związku oraz jak mi jej brakuje, poprostu spędze z nią chwile jak z koleżanką i tyle.
Ty tego nie zrobisx kolego by sie spotykac na stopie kolezenskiej bo cor chuj upali szybko na zmiane relacji...Plewaj panne oddaj co jej o znikaj.Teraz ona ma cie w szachu nie ty ją..Do byłych łatwiej wrócić gdy ty sie zmieniasz ona chce powrotu i tęski lub ty zerwałeś.Tu u ciebie nie ma to miejsca a jest tylko przyzwyczjenie plus twoje sranie w gacie ze sobie nikogo nie znajdziesz i nawet nie próbujesz...
Nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki. Tyle w tym temacie.
w ramach ścisłości - nie da się wejść 2x do tej samej rzeki bo rzeka płynie, zawsze jest inna. A to trochę burzy sens Twojej wypowiedzi.
Pozdrawiam.
"you must burn before you can shine"
Stary powiedz żeby przyjechała po swoje rzeczy, bo ty jesteś zajęty i nie dasz rady. Niestety prawda jest taka, że ty chcesz się spotkać, bo liczysz, że coś zaiskrzy na nowo. Powiem ci żebyś szybko zmienił myślenie bo robisz sobie krzywdę.
Każdy radzi Ci "łatwe wyjście" bo jakby na to nie spojrzeć, jest ono najwygodniejsze.
Problem w tym, że żaden z nas nie jest w Twojej skórze i nie orientuje się w sytuacji lepiej od Ciebie a tym samym doradza takiego "pewniaka" - zostaw na zawsze.
Skoro byliście ze sobą 4 lata to wydaje mi się, że nawet jak dziewczyna teraz poszaleje to w końcu będzie chciała się z kimś związać - wtedy przyjdzie czas kiedy albo zabuja się w innym gościu i jakiś czas później im się posypie relacja albo każdego potencjalnego faceta do związku będzie porównywać z Tobą i generalnie gówno jej wyjdzie.
Ja na Twoim miejscu teraz zachowywał bym się normalnie (jak kolega) - zero proszenia się, zero wspominania o Was, zero tłumaczenia (bo nawet jeśli masz rację to ona ma teraz "swoje" wyimaginowane zdanie którego NIC nie zmieni), zero dotyku, zero czegokolwiek. Pogadanka o błahostkach, załatwiamy to po co się spotkaliśmy i pierwszy kończę spotkanie bo jestem już na wieczór umówiony. No i zero kontaktu po spotkaniu a jak ona napisze to musisz być czujny
Jak chcesz ją "odbić" to zrób to dopiero za jakiś czas - kiedy dziewczyna uświadomi sobie, że sama strzeliła sobie w stopę, odchodząc od Ciebie.
powodzenia!
"you must burn before you can shine"
Moim zdaniem:
1. Jak ona zerwała to ona się z Tobą ma umówić.
1a. chyba ,że minął miesiąc ciszy... i mam na myśli nawet jak coś napisała to olewasz.
chyba ,że to tematy ważne,a nie tekst w stylu (co tam)
2. Jak masz jakieś jej rzeczy to niech ona po nie sobie przyjedzie.
3. Miesiąc z "kontaktem minimum" to za mało.(jak musisz mieć ten kontakt to przedłuż go do 3 miesięcy)
Lepiej w sobie coś rusz, bo z byłą jedyne co ruszysz to wspomnienia i jebanke umysłową. Moja była jakiś rok temu po 3msc odnowiła kontakt, też zaczęły się spotkania i szybko jebło - a ja znowu miałem parę rozkmin na bani. I po co to komu? Weź jej napisz, że nie dasz rady i kij z nią. Żeby to po roku było, a po miesiącu to wiesz...
Nie no ogólnie mieszkamy od siebie ponad 50km. Ona nie ma prawa jazdy i nie ma za bardzo z kim przyjechać bo jej ojciec wiecznie w pracy.
Co do kontaktu to nie rozmawiałem z nią chyba że tak jak mówisz na tematy na które musiałem, odpisywałem po paru godzinach i tylko odpowiadałem.
Kalabryna a kogo to obchodzi, że nie ma czym przyjechać? Niech poprosi nowego faceta.
Dawno temu na forum krążyła mantra, która zawsze się sprawdza "Miej wyjebane a będzie Ci dane".
Nie jesteście razem, nie masz obowiązku jej pomagać, wspierać, zrozum to. Teraz jesteście dwojgiem ludzi, którzy mają na siebie kose.
Zlej ją całkowicie, w 100%, przestań z nią pisać, gadać, odzywać się i interesować co u niej. Rozmawiać o niej, z jej koleżankami i obcymi osobami dla Ciebie Ona nie istnieje a zobaczysz, że wróci, zawsze wracają.
W tym czasie zajmij się sobą, inwestycja w siebie zawsze się opłaci. Jest lato, zrób dobrą formę, wyjdź na miasto, zacznij żyć pełnią życia i cieszyć się tym co masz.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.
1
Do bylych kobiet nie wracamy.Żeby to miało sens musialbys całkowicie zniknąć z jej pamieci.Ona by sie musiala zmienic i ty rowniez.Najczesciej nic z tego nie wychodzi, nie polecam.A wnergie poswiec na poznawanie niwych kobiet.Kolega wyzej bardzo dobrze to opisal.W podstawach tez jest to dobrze nakreslone.
Z jednej strony mam to już po części w dupie, z drugiej jednak coś dalej ciągnie.
Co do innych kobiet to poznałem kilka, odnowiłem też kontakty z dziewczynami którymi spotykałem się przed tym związkiem, większa część z nich ma już kogoś.
To że wracają to wiem. Kiedyś spotykałem się z jedną aparatką i dzięki niej trafiłem tutaj, przeczytałem kilka mądrych książek bo tak bardzo chciałem żeby wróciła, i tak było po 4 miesiącach błagała, ale wtedy zmieniłem otoczenie, poszedłem na studia pojawiło się mnóstwo innych. Spotkaliśmy się 2 czy 3 razy ale jej powiedziałem że już nic z tego nie będzie. I co do dzisiaj się spotykamy, traktuje ją jak przyjaciółkę, mogę jechać do niej o każdej porze i jak mam problem zawsze pomaga mi w rozwiązaniu. pare razy po zakrapianej imprezie trafiliśmy do wyra ale nic to nie znaczyło. tak że wiem że zawsze wracają. ciągle mi mówi że się zmieniłem na lepsze niż wtedy kiedy byłem z nią.
przyjacielu...byłem w związku najdłużej 6 lat - 3x się rozchodziliśmy, 3x schodziliśmy. Teraz jestem singlem. Po ostatnim rozstaniu(zerwałem z nią w swoje urodziny ^^ ) czasami czuję w niewielkim stopniu pustkę po niej ale generalnie spłynęło to po mnie i mam wyjebane bo nagle w koło pojawiło się bardzo dużo potencjalnych partnerek choć żadnej bym nie traktował "na poważnie".
Co do byłych - odnoszę się do tego co już napisałem - jak chcesz to za jakiś czas zawalcz. Póki co moja rada to jedna z tych prostych - odkochaj się, "posmakuj innych" - jeśli to nie to samo, to walcz. Większość mnie za to zminusuje ale piszę jak jest. Nikt nie może się WPROST postawić w Twojej sytuacji. Sam wiesz co dla Ciebie najlepsze ale musisz wybadać każdą wersję przyszłości i wybrać tą która będzie najlepsza.
3mam kciuki żebyś ogarnął i wyszedł na prostą!!!
"you must burn before you can shine"
Czemu nie pozwalamy decydować 10 latkom o tym co mają jeść na obiad, czy mają chodzić do szkoły? Bo jesteśmy starsi, mądrzejsi i doskonale wiemy, że to zaowocuję w przyszłości. Dzieci tego nie rozumieją dlatego bardzo ważne jest odpowiednie wychowanie. Dzieci zrozumieją to dopiero w przyszłości jak będą dorosłe.
Tak samo jest z wami, wielu rzeczy nie rozumiesz, myślisz że wiesz co dla Ciebie jest najlepsze i robisz po swojemu bull shit. Powtarzam raz jeszcze BULL SHIT.
To nie jest tak, że wpadło kilku chłopaków na forum i zgrywają mądrale. Jakby pozjadali wszystkie rozumy. Większość z nas a przynajmniej ja trafiłem tutaj z takiego samego powodu jak wy. Ktoś kiedyś poświęcił mi czas, tłumacząc jak ja wam teraz.
Nie jestem z tamtą kobietą, myślę że mógłbym być żebym chciał. Leciały i cały czas lecą IOI z jej strony. Nie reaguje jednak. A wiecie co jest najlepsze?
Mam kobietę o 1000x lepszą, od niej i jestem szczęśliwy. Nie do tego dążymy?
Miałem dwa wyjścia, do końca życia płakać za nią, żyć z przekonaniem, że to ta jedyna i nic lepszego mnie nie spotka albo wziąć się w garść. Ciężko pracować nad sobą i mieć Pannę 1000x lepszą. Wybór należy od was.
Miej wyjebane. Pierdol to wszystko, pierdol ją, jej zachowanie, pierdol jej koleżanki i kolegów. Pierdol gdzie i z kim idzie, z kim się spotyka. Pierdol co mówi i co pisze. Wybierz sobie jeden cel i do niego dąż, nim się zajmij.
P.S Moim celem była świadomość, że za rok, dwa, 15 lat Ona popatrzy na mnie i pomyśli "zrobiłam błąd, żałuję". Wymagało to jednak zajebiście dużo pracy nad sobą. 8 lat temu zacząłem tą walkę z samym sobą i trwa ona nadal. W tamtym roku, wymieniłem się z nią spojrzeniem w markecie. Mój łajdacki uśmiech był dopracowany do maksimum, powiedziała tylko cześć i już wiedziałem, że ściska ją w dołku i żałuję. Mission completed.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.
Macie rację, ogólnie pojechałem załatwiłem wszystko, odebrałem ja wraz z mamą i rodzeństwem z galerii gdyż zapytała czy nie bd mógł przyjechać później, mówię że ich zabiorę bo później to mi czasu szkoda, ogólnie w samochodzie rozmawiałem z rodzeństwem, oraz cały czas na Facebooku pisałem bo koleżanka na grilla zapraszala. Przyjechaliśmy wziąłem psy i chciałem się z nimi przejść polazla z nami bo niby boi się że je porwe/ukradne. Na spacerze luźna gadka, ja bon stop banan na ryju i się, ogólnie wyczulem brak jej zainteresowania, oraz próby rzygania przeszłością, nie wracałem się w kłótnie tylko z uśmiechem przytakiwalem i mówiłem że nie chce rozmawiać o przeszłości. Sama powiedziała że jej już teraz ja nie interesuje ani co u mnie. Wyjechałem od niej z uśmiechem na twarzy, nawet nie sztucznym lepiej mi się zrobiło że mam już to za sobą, no i świadomość że prosto jadę na grilla, dobry znak najlepsza kumpela stwierdziła że już wróciłem do dawnego ja, no i umówiła mnie na spotkanie ze swoją koleżanka z pracy. Tylko sam muszę wszystko dopiac, na grillu też poznałem ładna dziewuszke i oznaki zainteresowania było widać. Więc już chyba jednak post nie bd aktualny
Widzisz dobrze tu bylo mowione co masz robic☺
Znaczy wiesz mówione, chciałem jednak żeby to się inaczej potoczyło, nie ukrywam z jednej strony dalej mi zależy ale nie będę do niej więcej pisał ponieważ dojdę do takiego stopnia że nie bd mógł się ogolić bo jak patrzeć sobie w oczy kiedy stracę resztę godności...