Cześć.
Sprawa wygląda następująco, są trzy koleżanki i te znajomości niby mają potencjał ale sprawy się cholernie wloką, ze względu na różne czynniki.
1. W kwietniu poznałem dziołchę, spędziliśmy razem dzień. Nie byliśmy ciągle razem, to był wyjazd szkoleniowy, generalnie pół oficjalna atmosfera ale dosiadłem się do niej gdy jechaliśmy na miejsce i wracaliśmy po wydarzeniu. Generalnie wszystko fajnie, złapaliśmy dobry kontakt, jak wracaliśmy kino, dotyk wszystko zajebiście. Jakiś tydzień po, zaprosiłem ją na randkę. Termin się nie zgodził, potem drugi raz, umówiliśmy się. Odwołała w dzień spotkania z przyczyn losowych. Od tamtej pory cisza, stwierdziłem, że skoro odwołała to powinna teraz się zrewanżować i zaproponować swój termin. Zainteresowanie było. Chyba zostaje tylko przypomnieć się i spróbować jeszcze raz a jak nie to pojebać tą znajomość.
To jest najlepszy materiał może nawet na coś więcej, teoretycznie...
2. Długa znajomość z koleżanką na gruncie edukacyjno-zawodowym. Nic nie było, ze trzy randki, trochę dotyku ale nic specjalnego. Poza tym często widujemy się w większym gronie i ostatnio zauważyłem, że o ile nie szuka mojego towarzystwa to gdy jestem w pobliżu stara się być blisko i mam wrażenie, że chce żebym był o nią zazdrosny. Jest mega atrakcyjna i ma branie więc zawsze jakiś adorator się znajdzie w pobliżu albo kilku. Gdy ja już myślałem, że jest dawno po zabawie bo za długo się to przeciąga bez żadnych konkretów i dziewczyna na pewno się znudziła to ona mi proponuje wspólny wieczór. Pomyślałem, że spoko pora to w końcu ruszyć z miejsca, niech się dzieje co chce. No i tu pogoda się zjebała rujnując plan na randkę i ja zjebałem bo nic nie zrobiłem w porę, przeszliśmy do mnie i ona stwierdziła, że pora się zbierać. Trochę dotyku i tyle z tego było, nic specjalnego...
Trochę mnie zirytowała bo umawia się na wieczór, potem zaraz się zwija, zrobiła się momentalnie wręcz nie miła. Wtedy już byłem pewien, że to jest ostatecznie koniec naszego randkowania. No ale na drugi dzień już o sobie przypomina, potem urywa rozmowę.
Sam już nie wiem czy zrobić chłodnik (na dobrą sprawę odzywam się do niej tylko jak czegoś potrzebuje) i zobaczyć jak zareaguje czy pojebać to i dać sobie spokój bo to trochę śliski temat, pisałem dlaczego na początku. Nie zamierzam jej nic proponować, bo mam wrażenie, że sobie ze mną igra. Jeśli jest zainteresowana to może odrobinę zmieni nastawienie.
+ Proponowała mi wspólny wyjazd i ostatnio też coś mówiła, że by chciała ale na ile to jest szczere to tylko ona wie. Odmówiłem bo nie mam teraz opcji na takie wyjazdy, w przyszłości może ale przyszłość jest bardzo nie pewna. 
+Na FF to chyba za dużo nas łączy a jakby była moją partnerką to chyba byśmy się zeżarli.
Co myślicie?
Tak na marginesie obie są w przedziale (20-22)
3. Wisienka na torcie. Poznałem przez internet kobietę 27 lat, gadka szmatka, zupełnie niewinna związana ze wspólnym obszarem zainteresowań i tak przeszło na związki i seks. Skończyło się na tym, że się podjarała dziewczyna, zdjęcia itd. i chce przyjechać do mnie albo żebym ja przyjechał do niej. Sęk w tym, że odległość jest małym problemem i nie mam teraz całego weekendu żeby sobie pojechać pociupać. Mimo, że jest ładna i z tego co mówi dobra w te klocki. Sama sobie zdaje, że to się pociągnie przez miesiąc albo dłużej zanim się spotkamy ale jakoś jej to nie przeszkadza.
Pytanie brzmi. Jak to rozegrać, żeby utrzymać jej zainteresowanie przez tel/internet tak długo? Prosta sprawa, FF jak nam się spodoba to może na dłużej, uparła się, że chce mnie zaliczyć tak w skrócie. Dodam, że ona jest z tych bardzo uległych, na ostro, z biciem itd.
Co do 2 to wiem, zjebałem sakramencko, że ostatnio nic nie ugrałem ale trochę nas łączy i falstart mógłby mi nabruździć.

1. zrob tak jak piszesz czyli daj jej jedna szanse, za jakis tydzien, jak nic to nic; trudno
2. jak ci mega atrakcyjna laska proponuje wspolny wyjazd to znaczy, że jest zainteresowana.. Piszesz, że nie zamierzasz jej nic proponować, a gdy ona ci zaproponowala fajny wypad to nie możesz przez swoje sprawą. Musisz ją zaskoczyć i sam zrobić coś spontanicznego, nie będzie wiecznie wyciągała do Ciebie ręki, przejmij inicjatywe. To nic, że ma dużo adoratorow(kazda dobra laska ma).
3. uparla sie, ze chce cie zaliczyc? to tak ci pisala? pewnie ST, ciekawe co odpisales. Chyba, że sam sobie uświadomiłeś, a to zgoła inna rzecz. Tutaj to mogę Ci jedynie poradzić, nie zostań jej suką jak Jim w amerykańskim story dla nastolatków.
2. Zaskoczyłem ją i to bardzo pozytywnie ale bez większego efektu. Sam coś zjebałem ale mam wrażenie, że trochę z niej mąciwoda. Raz tak, raz tak. Adoratorzy mi nie przeszkadzają tylko jej niezrozumiała dla mnie postawa i dlatego chce jej zrobić chłodnik. Mam wrażenie, że ona też mi tak robi. Zobaczymy jak się będzie zachowywać, jak będą sprzyjające okoliczności to okazja się powtórzy. Jak nie to nie żałuję, mniej ewentualnych problemów we wspólnym środowisku
3. Nie ST, bo to nie był jakiś jednorazowy tekst. To mój wniosek. Bycie jej suką mi nie grozi. Fajna i ogarnięta dziewczyna, mamy sporo tematów i jest dobry wajb jakby to Aleus powiedział. Po prostu wie czego chce. Byle w końcu doszło do spotkania, dlatego chcę się dowiedzieć jak utrzymać jej zainteresowanie nie widując się z nią. Póki co jestem w zajebistej pozycji ale nic nie trwa wiecznie.
Dobrze mowisz i masz swiadomosc ze roznie moze byc..Aby ja utrzymac stosuj otwarte petle, spraw by o tobie myslala.Dzwon a nie pisz...To odnosnie punktu 3.☺
Podpunkt drugi...Skoro nie żałujesz tej znajomości i twierdzisz że mniej kłopotów we wspólnym środowisku to po co ten podpunkt.☺?
Bo mi się podoba, po prostu i trochę ją lubię.
Może coś jeszcze z tego wyniknie.
1. Lipa, dziwnie się zachowuje, nie lubię takiego kręcenia. Piłeczka po jej stronie, 3 razy się umawiałem, nie wyszło z jakichś powodów. Kolejnych zaproszeń z mojej strony nie będzie.
3. Za zachodzie bez zmian, wszystko dobrze jak dotąd.
Wychodzi na to, że pora zapolować.