Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Ja, przyjaciel i ... ona

25 posts / 0 new
Ostatni
Risen
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Gdansk

Dołączył: 2017-03-08
Punkty pomocy: 6
Ja, przyjaciel i ... ona

Heja, słuchajcie wpakowałem się w bardzo dziwną relację, której za cholerę nie jestem w stanie ugryźć, albo mi samemu braknie pomysłu jak najmądrzej samemu to rozwiązać. Poznałem dziewczynę, za pośrednictwem kolegi (przyjaciela), w zasadzie miała to być formalna znajomość - miałem coś jej tłumaczyć i pomóc z kilku przedmiotów na studiach. Po tym jak nas zapoznał, ona wypytywała go czy mi się spodobała i jakie wrażenie odniosłem na jej temat. Potem wiadomo, ileś tam spotkań, żeby dziewucha mogła podgonić swoje braki w nauce, w tle coś między nami iskrzyło (trochę dotyku, onieśmielenia, rozmowa z podtekstem).

Ja o tym zacząłem mówić swojemu przyjacielowi, bo znamy się tyle czasu, że i wiele rzeczy nie było między nami tajemnicą. Zapytałem go przy tym, czy na pewno nic nie chce od tej dziewczyny. On zaprzeczył i mówił, że nie ma nic przeciwko naszej znajomości itp. Ale widziałem, że dziwnie się zachowywał, jak opowiadałem o jej stosunku do mnie.

Potem, gdy relacja naukowa ustawała, postanowiłem uderzyć i o ile na początku było ok, nagle coś się zaczęło dziwnie dziać między nami. Nabrała dystansu, jakiejś niechęci. Mi do tego wyskoczył wyjazd na dwa miesiące, więc trochę to się urwało. Ja zaliczyłem w międzyczasie dwie krótkie relacje z babkami i nie myślałem za dużo Wink

Po wakacjach, ona sama się do mnie odezwała, dzwoniąc i gadając...że jej się śniłem, że mieliśmy coś dokończyć (kiedyś mimochodem powiedziałem, że jak się będzie dobrze sprawowała to nauczę ją tańca, kilku fajnych ruchów). Zacząłem się z niej śmiać, ale co do czego spotkaliśmy się po 2-3 tygodniach. Atmosfera była fajna, na początku czuć było dystans, ale w trakcie się rozluźniła, świetnie bawiła, mnóstwo dotyku, ogólnie dziewczyna więcej jak ucieszona. Potem zaproponowałem jej spotkanie, też bomb, sama zaczęła pisać po spotkaniu, i wydawało się, że wszystko mi idzie jak trzeba, a tu znowu nagle dziwny stop.

Jeszcze przed tym spotkaniem zapaliła mi się lampka, bo on do mnie pisał, że nie warto bym się z nią spotykał i żebym jej odmówił.

W naszych relacjach znowu zrobiła się przerwa. Aż do niedawna... wyszliśmy razem, znów powiedzmy było naprawdę nieźle (sama szuka kontatku po tym, po spotkaniu zaczęła wypytywać do której szkoły tańca chodzę i ona się tam zapisała kilka dni temu itp.), ale znowu coś...

Zastanawiałem się czy ja robię coś źle (nie mówię, że wszystko jest perfekt, ale wydaje mi się, że większych gaf nie zrobiłem, akurat z nią).

I teraz najdziwniejsze dla mnie... mój przyjaciel. Jak się okazało/okazuje on jest jej bliskim przyjacielem. Spędzają większą część każdego dnia, po pracy się widują, gotują, oglądają seriale, jeżdzą na urlopy, on jeździł poznawać jej rodziców, nawet pisał mi, że ona mu opowiada o swoich problemach z trzustką, że czuje się nieatrakcyjna itp. Opowiadał jak ona probówała się w międzyczasie z kimś spotykać, to mówił jej, że to nie jest ktoś dla niej itp. Ona również miała być o niego zazdrosna, z tego co opowiadał. Teoretycznie niby ok...

I teraz: dowiedziałem się, że on jej o mnie opowiadał niestworzone historie, podkręcał jak mi jest bliska, że coś chce jej zaproponować (wyjazd itp.), gadał i gadał o mnie, że niemalże kocham tę dziewczynę. Opowiada, nabija się, że jestem desperatem i że tylko ona się dla mnie liczy itp. Do tego przypisuje sobie moje historie z życia (ja wiem o dwóch takich opowieściach)... albo że w nich uczestniczył. Do tego dochodzi fakt, że otrzymywałem kilka telefonów, gdy się z nią widziałem, od niego, z zapytaniem co się wydarzyło.

On nie wie, że ja wiem o tym wszystkim.

Skąd się o tym dowiedziałem? Od drugiej koleżanki (jej się zwierzał), która poznałem na juwenaliach, nie będę rozpisywał historii kto i co i jak kogo zna, ale dowiedziałem się wielu ciekawostek, w tym na mój temat. Z tą koleżanką, on raz się kontaktował jako ... ja ... pisząc z nią smsy (wypaliła mi, że przecież się znamy... Laughing out loud)
Ona mi pokazała kilka jego zdań na mój temat.

Szczerze mówiąc ta epopeja trochę trwa i jestem nią zmęczony, ale dowiedziałem się, że przyjaciel dla którego wiele zrobiłem (nie skończyłby studiów beze mnie), kopie pode mną dołki, gdy ja go wielokrotnie pytałem czy na pewno jest "ok" to co robię. Czuję się mocno oszukany i tu moja prośba, bo o ile nie jestem wybitnym podrywaczem (o ile nim jestem Wink ), to zawsze staram sobie radzić samemu, ale ta sytuacja mnie bardzo wybiła z rytmu. Nie pytam jak ją zdobyć, bo to w takich okolicznościach to dosyć bezsensowne, ale jak wyjść z tego wszystkiego z twarzą i żeby odzyskać wartość w swoich oczach. Mam wrażenie, że dałem się wmanewrować i ktoś się świetnie bawił moim kosztem.

Wróć i pokaż to na co Cię stać.

xoxo12
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 20
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2017-01-15
Punkty pomocy: 210

Myślę, że jeśli jesteś pewny swojej wartości, to przyjacielowi możesz podziękować i kontakt urwać kompletnie. A co do dziewczyny, to powiedzieć, jakim chujem jest ten koleś i zobaczyć jak ona zareaguje.

shaker
Portret użytkownika shaker
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 29
Miejscowość: Katowice

Dołączył: 2012-01-17
Punkty pomocy: 453

Bardzo niefajna sytuacja. Weź go na browar, spójrz mu w oczy i zapytaj prosto z mostu dlaczego czyni Ci zło. Znasz sytuacje tylko z jednej strony.

tddaygame
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 99
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2015-07-12
Punkty pomocy: 1754

Brzmi jak typowy, zfriendzonowany, zazdrosny frajer. Szkoda czasu na taką znajomość. On w swojej głowie i tak uważa, że robi dobrze, więc nawet jak będziesz chciał z nim pogadać, to najwyżej sobie zmarnujesz wieczór.

ListenToYourHeart
Portret użytkownika ListenToYourHeart
Nieobecny
Wiek: 32
Miejscowość: pl

Dołączył: 2010-12-03
Punkty pomocy: 290

Prawdziwy przyjaciel zawsze stoi po twojej stronie więc chyba nie powinieneś zadawać się z ludźmi którzy próbują obniżyć Twoją wartość stosując takie desperackie poczynania. Ja bym z nim pogadał żeby wiedział, że Ty o tym wiesz i zlał go kompletnie, ewentualnie pośmiał się i posłuchał co ma do powiedzenia. No chyba ze się chcesz w to bawić to jej też o tym powiedz

Pewnego dnia obudzisz się i okaże się, że nie ma już wystarczająco dużo czasu na zrobienie wszystkich rzeczy, które zawsze chciałeś zrobić. Zrób je teraz.

Risen
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Gdansk

Dołączył: 2017-03-08
Punkty pomocy: 6

Dzięki za odpowiedzi, są dla mnie cenne. Szczerze mówiąc nic nie miałbym (raczej nie bolałoby mnie to jakoś mocno), gdyby on tylko do niej próbował startować. Ot, normalne że faceci podrywają kobiety i odwrotnie. Ale jeżeli ja staje się przy tym narzędziem i do tego własnego przyjaciela (pomijając fakt, że się tej dziewczynie spodobałem), to mnie to boli. Boli to jak mówił jej o mnie, tylko po to bym był jak jakiś szympans w jego klatce Wink

Co do spotkania, myślę że na pewno poświęcę godzinę by to i owo w końcu mu opowiedzieć co wiem. A jej chyba nie będę w to mieszał. Boję się że jakbym się zaangażował, to z jego powodu jeszcze jakieś cuda by wyszły. A co tam się wydarzy, kto to wie. Ja nie muszę grać jak on, jestem nauczony by nie gadać o kimś bez tej osoby.

Z jednej strony nie chciałem przekreślać tej przyjaźni, a z drugiej jak radzicie, chyba nie mam wyjścia. Cóż, ja jestem typem człowieka jak mój ojciec, że moglibyśmy drugiej osobie (nam bliskiej) nieba przychylić, tylko nie raz dostajemy za to kopa w dupę.

Wróć i pokaż to na co Cię stać.

LudwikXIV
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 35
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2015-03-23
Punkty pomocy: 749

Z tego co widzę to kolega ją nakręcił na Ciebie i chyba nieświadomie pcha ją w Twoje ramiona. Może chce źle, ale jest tak słaby że nawet zaszkodzić Ci nie potrafi. Kiedyś chciałem pomóc kumplowi to dziewczynie powiedziałem "zobacz jak on na ciebie patrzy" albo "pewnie mu się podobasz". Lalce zaświeciły się oczy i z imprezy nad ranem wracali już razem. I może dlatego dziewczyna nakręcona jest na Ciebie mimo że "przyjaciel" próbuje robić Ci krecią robotę.

Senseii
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Śląsk

Dołączył: 2013-05-09
Punkty pomocy: 26

Powiem Ci szczerze, że ja będąc na Twoim miejscu - czyli poznając koleżankę czy też bardziej bliską przyjaciółkę mojego kolegi (czy przyjaciela) raczej bym się nie pakował w coś więcej już na początku.
Mnie doświadczenie nauczyło, że takie sytuacje się bardzo często źle kończą.

Załóżmy, że bylibyście razem. Ty i ona. Między wami dochodziło by do zgrzytów.
I oboje byście się żalili (wiem, facetom nie wypada) tej samej osobie? Wink
Już w teorii brzmi to dziwnie. Nie wierzę w to, że ten koleś (wasz wspólny przyjaciel, który dla was oboje "chce dobrze") potrafiłby być fair w stosunku do was obojga.

Ja miałem lekko inną sytuację. Poznałem kiedyś pewną pannę. Spotykaliśmy się. Ona miała jakiegoś tam przyjaciela, z którym niby nigdy nic nie było, on nic od niej nie chciał. Niby nie chciał Smile Koleś za wszelką cenę chciał być też moim przyjacielem. Szukał kontaktu na siłę. Tylko po to by opowiadać mi o swojej "przyjaciółce" same brudy Smile A jej na mnie. Taki był jego sposób na pozbycie się konkurencji (czyli mnie).
Ta relacja skończyła się bardzo źle dla nas wszystkich.
Teraz żadne z nas się ani nie koleguje ani nie przyjaźni ze sobą.

Ja bym olał i ją i jego jeśli pojawił się taki niesmak...
Zwłaszcza skoro nie narzekasz na brak innych opcji.
Ale to Twoje życie i Twoje decyzje Wink

Risen
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Gdansk

Dołączył: 2017-03-08
Punkty pomocy: 6

Czy ona jest nakręcona dalej to nie wiem, wiem że była, teraz to się zrobiła śmieszna sinusoida. Plus to wypytywanie i nadawanie na mnie z jego strony, aż odechciewa się wszystkiego. Po prostu jest to dołujące, ze tak zostałem potraktowany.

Szczerze i otwarcie mówiąc, miałem ochotę ją znacznie bliżej poznać, tylko kształt takiej relacji bardzo mi nie odpowiada. Szkoda, ale cóż ona jedna po świecie nie chodzi, a i też ma kilka obliczy.Do tego zawiodłem się na kimś, komu wiele pomogłem i co do czego on już prawie o tym nie pamięta.

Rozmawiałem z nim dzisiaj, i jak to on ujął (podtekst był luźny), nie chciałem/ nie potrafiłem mocniej o tym porozmawiać, ale wydźwięk był taki, że: "to jest jego kurnik" (kiedyś poznałem kilka innych jego koleżanek).

Mam tylko dylemat czy jednoznacznie przekreślić tę znajomość, bo mam w sobie potężny sentyment - trzymaliśmy się mając już 5-6 lat. Z drugiej mam boli mnie, że po tym wszystkim nie miał żadnych oporów, by mi taki numer zrobić.

Senseii, to mam małe deja vu, bo od niego o niej słyszałem wiele niepochlebnych rzeczy (że jest taka i owaka, zachowała tak i śmiak, że była wobec niego nieuczciwa, bo z kimś innym się wydywała jakiś czas i jemu nic nie powiedziała). Do tego było z dwa razy tak, że gdy jej coś proponowałem i jemu o tym powiedziałem, to dochodziło do dziwnych sytuacji (np. chciał dołączyć do spotkania - dwa razy coś takiego było).

Wróć i pokaż to na co Cię stać.

Senseii
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Śląsk

Dołączył: 2013-05-09
Punkty pomocy: 26

Wiadomo - z jednej strony szkoda kolegi, skoro ta relacja trwa tyle lat.
Ale z drugiej... Chcesz się otaczać takimi ludźmi? Jeśli już to raczej trzymając dystans i uważając na nich Smile
Koleś sam Cię z nią poznał, sam mówił że nic od niej nie chce a potem zaczął odwalać szopki.

Decyzja należy do Ciebie Smile Ale ja np swojej dziewczyny nie zostawiałbym sam na sam z takim kolegą, bo nie wiadomo czego ciekawego by się mogła od niego o mnie dowiedzieć - wiesz o co chodzi Wink

A co do tego braku wdzięczności, tego że nie pamięta o tym jak mu pomogłeś.
LUDZIE SĄ Z REGUŁY NIEWDZIĘCZNI! Im szybciej to skumasz tym mniej wyrzutów albo rozczarowań Cię w życiu spotka Smile
Jeśli już komuś pomagasz - musisz to robić bezinteresownie i nie liczyć na jakiekolwiek docenienie. Ty możesz być dumny, że komuś pomogłeś, zrobiłeś coś dla kogoś. Ale nie licz na to, że ktoś Ci się za to odwdzięczy czy ogólnie będzie o tym jakoś szczególnie pamiętał.
Nie wiem czy Ty masz jakieś "swoje zasady". Ale jakbyś się rozejrzał wokół to doszedłbyś do wniosku, że wielu Twoich kumpli ich po prostu nie ma...

Risen
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Gdansk

Dołączył: 2017-03-08
Punkty pomocy: 6

Masz dużo racji, pomogłem mu bezinteresownie, ale jak dostaje od kogoś nagle, to raczej chociaż podświadomie oczekiwałem, że (ba, nawet nie myślałem w tych kategoriach) ktoś mi nie zrobi świństwa.

Nawet nie wiesz ile dziwnych sytuacji było, jak mi się wygadał dwa razy przy piwie, że kobitka dopytywała go czy jestem w xxx (moje miasto), bo chciała ze mną wyskoczyć. I on odpowiadał, że wyjechałem...

Przecież tak się nie robi, ile dziewczyn odpuściłem wiedząc że nic nie ugram, unikam do maksimum uczepiania się kogoś na siłę. Jestem cholernie rozżalony, że to akurat on mógł mi, po tylu letniej znajomości, odwalać takie numery.

Jak można takie rzeczy robić, jeżeli nawet się z kimś nie jest? Tym bardziej, że kilka razy pytam czy Ty na pewno nic od niej nie chcesz.

Wróć i pokaż to na co Cię stać.

adam1
Nieobecny
Wiek: x
Miejscowość: ;o

Dołączył: 2009-11-05
Punkty pomocy: 10

Zerwij kontakt z takim "przyjacielem" bo to tylko wrzód na dupie i szkoda twojego zdrowia. Niektórym po prostu nie warto pomagać jak sam widzisz Smile

Risen
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Gdansk

Dołączył: 2017-03-08
Punkty pomocy: 6

Trochę samo się zaczyna to rozwiązywać, dziewucha była ze mną kursie tańca. Nie mówię, że cokolwiek robię w jej kierunku teraz (trochę wygłupów i szturchania się, humor), ale on cały dzień mi jakieś bzdury wypisywał (różne złośliwości). Potem ja się odezwałem, powiedziałem jak było, bez wspominania o niej i od dobrych kilku godzin żadne słowo z jego strony nie padło jak nigdy.

Szczerze to chyba skończy się jakąś większą kłótnią, bo i widzę co ona "wie" na mój temat i szkoda czasu na prostowanie tego. Mam przeczucie, że on coś rozkręci, nagada i nasza znajomość, choć wieloletnia się rozpadnie. W tej chwili to już chyba kamyczek powodujący lawinę się ruszył.

Dziękuję każdemu za rady, chyba najsensowniejsze dla mnie to zakończyć tę "przyjaźń", choć mam wielki żal, bo myślałem że to przyjaźń na całe życie. To jest przykre dla mnie, tym bardziej że zawsze go wspierałem, gdy z czymś sobie nie radził. A i gdyby mi powiedział wcześniej cokolwiek, ja nie zrobiłbym żadnego kroku, a tak wyszło jak wyszło.

Yol, a możesz powiedzieć coś więcej (bez wielkich szczegółów) co Tobie "przyjaciel" zrobił?

Wróć i pokaż to na co Cię stać.

Rafał89
Portret użytkownika Rafał89
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 35
Miejscowość: Stargard

Dołączył: 2012-11-11
Punkty pomocy: 842

Przykre jest to, kiedy dzieją się takie rzeczy. Osobiście nie spotkało mnie nic niedobrego ze strony przyjaciół, lecz toksyczne osoby należy z życia wyrzucać. Miałem przeprawę z częścią 'rodziny' i niestety po niektórych numerach nie ma przebacz. Krew z krwi, wieloletnia przyjaźń - to nic nie znaczy w obliczu takich kłamstw lub obłudy. Najlepsze co można zrobić to się nie łamać i wyrwać chwasta. Potem żyje się długo i szczęśliwie Smile

Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie

Ronlouis
Portret użytkownika Ronlouis
Nieobecny
Zasłużony
ModeratorWtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 31
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2009-04-20
Punkty pomocy: 1817

Norma, najlepszy przyjaciel to jednocześnie Twój największy wróg dlaczego ? bo najwięcej o Tobie wie. Jak dochodzi, do tego kobieta to nie ma tu miejsca na kolektywizm, działania stadne. Cytując klasyka "Istotą relacji między płciami jest zwierzęca rywalizacja o najlepsze geny, czyli o najlepszą samicę i najlepszego samca. Kurwa, tu nie ma miejsca na lojalność, na kolektywizm, na działania stadne. Chcesz podrywać-rób to sam. Chcesz mieć przyjaciela-pograjcie razem w piłkę" Do tego dochodzi fakt jego częstych spotkań z nią i ewidentnie widać, że czuje do niej mięte. I tutaj niestety, ale jakiekolwiek zasady wzajemnego współżycia biorą w łeb.

O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia

Risen
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Gdansk

Dołączył: 2017-03-08
Punkty pomocy: 6

Dzięki wszystkim za rady, przemyślenia, wiele mi dały. Także do tych co pisali na priv. Sytuacja się i skończyła i nie. Dzisiaj mój 'przyjaciel' chce się ze mną spotkać. Co będzie tematem rozmowy, nie wiem, ale podejrzewam. Atmosfera jest paskudna.
Ona nagle też zmieniła stosunek do mnie, robi się bardziej niż interesująco. Wiem, że bankowo straciłem przyjaciela, o ile on był.
Moj wniosek na przyszłość i rada dla każdego, kupcie soboe dobra wagę Wink trzeba pilnować równowagi relacji, bo jak za mocno przechyli się w jedną stronę, to potem wystrzeli jak katapulta, gdy się spróbuję co nieco wyrównać Wink

Przykre, ale prawdziwe. Z jednej strony czuję się uwolniony, a z drugiej nie wiem co dzisiaj on jeszcze wymyślił i co mówił.

Wróć i pokaż to na co Cię stać.

Risen
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Gdansk

Dołączył: 2017-03-08
Punkty pomocy: 6

To teraz słuchajcie co wyszło, bo nic nie było takie na jakie wygladalo. Otóż, ten były przyjaciel i ta babka byli ze sobą, na raty jakiś czas dłuższy, ukrywali to przed całym światem, nawet na studiach - Bóg wie dlaczego. Nie rozumiałem o co w tym wszystkim chodzi i zabrałem ją na spotkanie, trochę podstępem bo on blokował każdą moją próbę kontaktu. Chciałem wyjaśnić tę sytuację, bo trwała zbyt wiele czasu i kosztowała mnie sił. Do tego wszystko od boku wyglądało tak, że ktoś się bawił moim kosztem.

Okazało się, że gościu nawijał na mnie i na nią paru osobom, obmawiając, przesyłając foty, zdradzając wszystkie sekrety, nie ograniczając się do obrabiania rodziny, niezły big brother. Ona sie rozryczała, nie mogła dojść do siebie. Na początku ją zostawiłem, ale zadzwoniła bym został u niej na noc i wszystko przegadaliśmy, co było prawdą, a co nie. Zostałem, bo on kiedyś wspomniał że ona mówiła coś o próbach samobójczych, więc uznałem że tak będzie lepiej.
Po paru godzinach rozmowy, płacz jej przeszedł, pojawiło się mnóstwo zainteresowania (jak na początku, gdyy pierwszy raz się poznaliśmy) w moją stronę, dziesiątki pytań, czy i co mi się w niej podoba, jaki jestem, dowiedziałem się jak on równo na mnie nadawał, robił sierotę i dużo zmyślał. On kazał jej często mi nie odpisywać na smsy. Ona sama powiedziała: robił tak pewnie byśmy nie byli sobą zainteresowani. Płacił jej za studia, czasem dawał pieniądze kiedyś darował jej nawet laptopa, wybaczał zdrady. To było niezłe otrzeźwienie. Podkreslila, że mimo to zawsze jej pomagał. Zmyślał, że pracował w hiszpanii, wyszło że wyłudzał kasę (że jest wolontariuszem i opiekuje się chora dziewczynka), pojechał gdzieś z jakąś dziewczyną, gdy był z nią (ja jak sobie przypomniałem to nic nie było z tego wyjazdu, ale jak odświeżyłem messengera, to pisałem mu teksty, jakieś zaczepki czy zabawne komplementy dla tej nowej babki, kilka tekstów) i w zasadzie zmyślił całą swoją przeszłość. Generalnie wyszło że dla niego to pierwsza dziewczyna. Ona chciała odpocząć, to był okres juwenaliów, nie chciała go znać po tym wszystkim i myśleć, że może dobrze się bawić, a ja czując się trochę odpowiedzialny za zamieszanie, zabrałem ją nad morze (płaciliśmy za wszystko na spółkę) i do stolicy, pić wino nad Wisłą. Sytuacja zrobiła się taka, że non stop prawie nachylała się by ją pocałować, przytulała się, komplementowała mnie, wychodziły nowe smaczki jakie o nas padały ze strony gościa. Ogólnie dziewczę lepiej jak zachwycone wtedy.
W międzyczasie on pisał i ją obrażał, kłamał nadawał na mnie. Pokazywakismy to sobie i lapalismy się za głowę. Ja w pewnym momencie lekko chciałem nabrać dystansu, unikając fizyczności, żeby nie było tak że ja celowo wszystko powiedziałem, by z nią być. Ona miała mi za złe, że rzekomo się boję z nią spotykać. Szczerze to baliśmy się tego co może zrobić, bo okazywał się nieobliczalny.

Potem tak wyszło, że przejawiała full inicjatywy, widzieliśmy się na winie kilka razy, było namiętnie, z czego ona sama prowadziła sprawę do łóżka, Tak sobie brnęło, aż spotkaliśmy się we trójkę, żeby wyjaśnić wszystko i by nas przeprosił w twarz. W międzyczasie smsował, i już zmienił front, błagał ją o wybaczenie, wyznawał miłość, zwalał wszystko że to moja wina (pokazywała mi do czasu smsy, ale ja mam swoje rozmowy na FB gdy to on na nią mi nadawał, będąc z nią razem). Po tym spotkaniu (3 dni temu), mieli się nigdy nie kontaktować, zaprosiła mnie znów do siebie, ja odmówiłem mówiąc, że teraz jest pora by ona odetchnęła po tym wszystkim i spokojnie wróciła do rzeczywistości, bo ja straciłem przyjaciela a ona chłopaka. Przynajmniej parę dni. Do tego niebawem ona straci pracę, a ja powiedziałem jedynie że jest silna i na pewno sobie poradzi (okazało się, że wtedy mimo tego zamieszania, jemu też o tym fakcie) .

Mieliśmy się raz spotkać, parę godzin przed ich pogodzeniem, ale po 10 min ja odprawilem, bo była dziwnie uszczypliwa.

I stało się tak, że ją wybłagał (on to mi napisał, że kiedy ja odmówiłem wizyty, ona podobno wyznała mu miłość, a on jej) i napisała mi, że nasza relacja lepiej zostanie jaką jest. Ja jej powiedziałem, że wszystko gościowi wyznałem (co się wydarzyło, bo wcześniej mi zarzucała, że się boję gdy nas zobaczy i że powinienem się jej nie wstydzić jak to ujęła - a bałem się jego reakcji, bo okazało się że jest nieobliczalny, a to jego pierwsza dziewczyna, mówił jej że tak ją kocha, a wszystkie kłamstwa i świństwa to z milosci), i ona ma o to teraz potężny żal, że on jej tego nie wybaczy. On wpadł w furię, zabronił mi się z nią widywać, ona wszystko co do niej pisałem, przekazuje jemu, a on mi odpisuje i grozi. Napisał, że jej wybaczył (nie pierwszą zdradę, bo bawiła się na badoo będąc z nią) i ja mam się trzymać z daleka. Do tego, ona rozpowiedziała wśród znajomych, jaki był ten gościu (ma screeny rozmów z nim ode mnie gdy wyjaśnialiśmy sobie kłamstwa, i wskazała że to ja pokazałem prawdę), a teraz do niego wraca, więc znając życie ja skończę jako kozioł ofiarny, jako ten zły.

Ja jej napisałem dwie wiadomości, delikatne podkreslilem że jest wolna i może robić co chce, a ja nic nie oczekuje, tylko dodalem że nie pozwolę sobie zszargać dobrego imienia w imię wybielenia kogoś za jakieś paskudne zachowania (a jedna babka która wcześniej miała go za chorego psychicznie, nagle zmieniła zdanie o nim i jakoś źle się o mnie już wyraża). Ona mi wyrzuciła, bym nie grał niewinnego i od tego momentu na każdą moją wiaodmość do niej odpowiadał on. Nawet mi napisał, że jeżeli się nie odczepię to on też może wiele o mnie powiedzieć... więc odpisałem mu to samo, że ja też mogę. Ona się odezwala I napisała mi że to ja jestem mściwy...

Opowiedziałem kilku znajomym te historię, każdy się łapał za głowę i kazał jak najdalej stamtąd uciekać. Wy jakbyście postąpili.

I tak finał finałem zostałem winnym czyichś gierek, a do tego nie wiem jak bronić się przed tym, bo chodzimy często do tych samych dyskotek, teraz też siłowni, taniec...

Gdybym wiedział, że tak to będzie wyglądało nigdy bym się w to nie pakowal...

Sorry, że chaotycznie, ale jestem tym trochę poruszony i zaskoczony że można w taki sposób budować jakiekolwiek relacje międzyludzkie.

Wróć i pokaż to na co Cię stać.

tddaygame
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 99
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2015-07-12
Punkty pomocy: 1754

Ekstremalne, ale przewidywalne. Zerwij jakikolwiek kontakt, nie ma sensu babrać się w szambie. Im bardziej się będziesz tłumaczył albo wyjaśniał tym bardziej będziesz winny w oczach wszystkich dookoła.

Bo w końcu to oni są razem, a Ty to jesteś ten "odtrącony frajer", który się mści i opowiada kłamstwa, bo nie może przeboleć, że wybrała jego. Tak to będzie wyglądało dla każdego z boku.

Łysiejący grubas
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 37
Miejscowość: Stargard

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 413

Daję plusa TDD. Zero kontaktu z obojgiem.
Ktoś cię pyta, mów, że to rozdział zamknięty, bez tłumaczeń.

Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.

Risen
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Gdansk

Dołączył: 2017-03-08
Punkty pomocy: 6

Mnie boli, że mogę zostać oczerniony na końcu, kurcze gościu chore psychicznie akcje odwala i może na mnie to spaść.

Tym bardziej, że sam wolałem zacząć się odsuwac lekko (wszyscy, którym o tym opowiedzialem, mówili że to się dobrze nie skończy).

Czuje się tym nieźle wstrzasniety, tyle to trwało a finał, prawie jak finał ligi mistrzów bayern manchester

I nie pasuje mi, że ktoś kto wykorzystywal mnie, obgadywal (pal go licho co jej robił), wyludzal kasę, spada na cztery łapy. I ja na końcu będę robił za winnego, to mi się w głowie nie mieści. I jeszcze na końcu to ja dostaje groźby... (jej groził jak było między nimi źle)

Kontakt mam z nimi urwany od wtorku. Do dzisiaj bloga cisza, ale niebawem się zobaczymy na zajęciach czy to tanecznych czy siłowni.

Dlaczego ja i trudne sprawy przy tym się chowają Laughing out loud

Wróć i pokaż to na co Cię stać.

Łysiejący grubas
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 37
Miejscowość: Stargard

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 413

Gruba skóra i żyjesz dalej.
Wchodząc w związki z ludźmi zawsze masz szansę oberwać.

Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.

Risen
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Gdansk

Dołączył: 2017-03-08
Punkty pomocy: 6

Ok, dzięki, chociaż to cholernie niełatwe mieć wiedzę, że ktoś Cie obraża na boku, a do tego przez 1,5 roku lawirował (mogąc od razu wyjaśnić sytuację, by nie było niedomówień), żeby dziewczyna się Tobą nie zainteresowała i odwrotnie.

PS. Nie chcę ciągnąć mocno tematu, ale znacie jakiś fajny sposób na dobry reset po tej całej chorej akcji? Sporo teraz wyjeżdżam, poznaje nowe osoby, wziąłem kilka telefonów i spotykam się niezbyt zobowiązujaco z dwiema dziewczynami.raczej co robiliście że sobą po jakichś parodiach znajomości.

Tylko,ze wielu znajomych widzi jakby trochę uszlo że mnie życie po tym wszystkim, już w trakcie, wiele osób mi mówilo, że mizernieje i jestem cichy jak nigdy.

Wróć i pokaż to na co Cię stać.