Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Bardzo dziwne spotkanie i dziewczyna

7 posts / 0 new
Ostatni
sirkaszanka
Nieobecny
Wiek: 70
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2014-11-13
Punkty pomocy: 300
Bardzo dziwne spotkanie i dziewczyna

Znam się z dziewczyną ze studiów - jesteśmy w jednej grupie. Zaczęło się niewinnie - pisanie na FB: codzinnie z jej inicjatywy mniej więcej od lipca zeszłego roku aż do teraz.

Była to dla mnie osoba zupełnie obojętna - przynajmniej do pewnego czasu - miły zapełniacz nudy i wolnego czasu. Budziłem się i miałem wiadomość od niej - i tak na bieżąco byliśmy przez całe dnie. Wiedziałem co ona robi, ona wiedziała co ja robię itp.

W końcu stała się dla mnie atrakcyjna - pisaliśmy - tak tak..to głupio brzmi - już 9 miesięcy praktycznie codziennie i intensywnie. Gadaliśmy o sexie, o tym co lubi, o tym co ja lubię. Wysyłała mi fotki bielizny, jakie chce sobie kupić i pytała mnie o zdanie.

Co jeszcze było charakterystycznego w tym kontakcie i czego ja nie rozumiem - często mi się chwaliła, że np. była w klubie i poleciała z tamtym, albo z tamtym. Ostatnio napisała, że lizała się z trzema gośćmi na parkiecie w klubie. Nie wiem jaki był w tym cel, ale odpisywałem: spoko, masz prawo się bawić, singielka jesteś więc róbta co chceta.

Wczoraj zaprosiłem ją do siebie, bo pisaliśmy tak dużo i dogadywaliśmy się przynajmniej przez pisanie rewelacyjnie. Oboje studiujemy i jesteśmy na drugim roku w tej samej grupie.

Przyszła. Siadamy. Ona na wstępie, że ręce się jej dziś coś trzęsą i mam nie zwracać na to uwagi. Weszło wino, muzyczka, rozmowy. Było miło. Aż w końcu pęka i mówi, że leczy się psychiatrycznie. Bo jej były ją zdradzał i ona nie może sobie z tym poradzić. Choć studiujemy psychologię, to nie znałem pięciu leków jakie wymieniła, że bierze.

Kończy się druga butelka wina, a ta roztrzęsiona wybiega do toalety w moim mieszkaniu i wymiotuje przez 20 minut. Ja totalnie oszołomiony nie wiem jak mam się zachować! Wróciła - zrobiłem jej herbatę. Zaczęła błagać, abym tylko nikomu nie powiedział i że zostaje to między nami, że ona bierze psychotropy i wizytuje psychiatrę.

Zrobiłem jej w międzyczasie herbatę - zaproponowałem też wodę, łóżko, żeby się położyła i odsapnęła. Ona - nie zachowywała się jak pijana, ale z trudem się opanowywała: roztrzęsiona, ręce drżały jej masakrycznie, nie wiedziała w którą stronę patrzeć. Jednocześnie bardzo przeprasza, że tak wyszło.

Wybiega drugi raz i znowu wymiotuje. Wychodzi jeszcze bardziej roztrzęsiona i znowu przeprasza. "Że nie wie co się dzieje". Poszły dwie butelki wina na dwóch. Z jej mową było OK, nie było bełkotu, nie chwiała się, ale roztrzęsiona na maksa.

Odprowadziłem ją na taksówkę, bo tak słabo się czuła, że chciała jechać do siebie.

I tu gwóźdź programu. Napisała, że wróciła, że wszystko OK i jest już u siebie. I uwaga, tekst: "mam nadzieję, że to co Ci powiedziałam zostaje między nami. Na dziś jestem miła, ale w przeciwnym razie pokażę swoje rogi, które na ten moment są głęboko schowane". Że jeśli coś wyjdzie, to ona "nie ręczy za siebie, choć zazwyczaj się opanowuje".

Myślę sobie - o kur..wa, szantaż? Taka groźba? Czerwona lampka. Zupełnie dla mnie niezrozumiałe. Hej - pisaliśmy dzień w dzień, dogadywaliśmy się bardzo dobrze. Nigdy bym nie sądził, że randka z kobietą może się skończyć na jej wymiocinach i roztrzęsieniu!

Ale apropos tego szantażu, bo ja przynajmniej tak to nazwałem: piszę: "chyba przesadzasz. do mnie z takim tekstem? groźbą?". I odpowiedź: "nie nie, to nie szantaż, nie nad interpretuj bo ja tylko ostrzegłam co by się stało, gdyby jednak ktoś się o tym dowiedział. Ja na to: no tak, ale to szantaż w czystej postaci.

I tutaj nie wiem czy przesadziłem, czy jestem nadreaktywny i impulsywny, ale nie spodziewałem się od laski ślącej mi bieliznę erotyczną i piszącej do mnie dzień w dzień od niemal roku takiego taniego szantażyku!

Ona na to, że przesadzam, że nic złego nie miała na myśli, że czepiam się słówek i lepiej porozmawiajmy o tym, jak zejdą emocje.

Mówię, że "chyba Cię pogrzało dziewczyno i pojechałaś po bandzie. Nie spodziewałem się takiego zachowania, nie toleruję tego i nie zamierzam wysłuchiwać Twoich wyjaśnień, dlatego bywało miło, ale żegnam serdecznie i powodzenia".

Ona na to swoje, że chyba zwariowałem, że ona nie rozumie mojej reakcji, że tylko mnie ostrzegła, że jak wyjdzie, że się leczy, to ona się tylko oburzy i będzie ewentualnie "tylko" zła i nic więcej.

Ja na to, że słowa mają noc i definitywnie żegnam. Go fuck yourself!

I dostaję rano wiadomość po przebudzeniu:
"[i]Ze wzajemnością, skoro tyle w sobie masz kultury. Z tego co wiem, to Ty pisałeś do mnie, więc to raczej Ty musisz się odciąć, nie ja, więc to nie ja powinnam "spierdalać" w tym momencie. Rób co chcesz, mów co chcesz, to tylko pokazuje jaki jesteś i masz stosunek do ludzi i świata. Albo raczej, jakiego nie posiadasz, bo znowu to pokazujesz. "Nieodpowiednio", nie pluje Ci jadem w twarz, obecność szantażu? sam sobie tak odebrałeś, a nie był on zamierzony, zupełnie inny przekaz, ale po raz kolejny niedopowiedzenia. Ale ja się nie będę tym przejmować, skoro taki jesteś to nic na to nie poradzę, ze w taki sposób odbierasz świat i rzeczywistość jakby była przeciwko Tobie i wszystko co sie napisze jest w ten sposób interpretowane. Wylot ze znajomych co najmniej dziecinny, tak się kończy znajomosci w tych czasach? I to na dodatek z powodów, jak na moje, do przełknięcia.
Polecam naukę kultury, słownictwa. Przydaje się w życiu.[/i]"

Odpisałem: Polecam troche alkoholu i lizansko z trzema facetami + potem kazdemu loda zrobic i pochwalic sie tym ludziom. Mój brak kultury to faktycznie to samo, co za przeproszeniem kurwienie sie na parkiecie z obcymi goscmi."

Laska wycięta i odstrzelona ale i tak czuję się rozdygotany. Kompletnie niezrozumiałe zachowanie dla mnie, tym bardziej, że pisaliśmy sobie o wszystkim: o takich rzeczach i sekretach, że nie miała podstaw, aby tak głupio się zachowywać. A może ja się głupio, źle i w zaburzony sposób zachowałem?

Czuję się nieco winny i zły w takim kontekście, że mnie wyprowadziła tym szantażem z równowagi i poleciało w jej stronę f#ck you.

Takiej "randki" i takiej "znajomości" to jeszcze nie miałem...

Czy jest coś, co pomogę poprawić w sobie? Na co nie zwróciłem uwagi? Co mi umknęło i jakie rady na przyszłość?

vanarmin
Portret użytkownika vanarmin
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Lublin

Dołączył: 2011-11-20
Punkty pomocy: 868

Według mnie za bardzo w dyskusję się wdałeś po tym całym zajściu. Wiem, nie łatwo jest opanować emocje, też jestem osobą impulsywną która w takich sytuacjach gwałtownie reaguje.
Nie podoba mi się natomiast fakt, że po jakimś czasie wyjeżdżasz jej to że lizała się z 3 typkami. Najpierw jak Ci o tym napisała to to zaakceptowałeś... sytuacja się zmieniła a Ty jej wyciągasz takie bzdety. Trzeba było od razu powiedzieć, że Ci się to nie podoba.

Najlepiej by było gdybyś po tej pierwszej wiadomości odpisał coś w stylu: "uznajmy, że tej sytuacji nie było". A potem urwać kontakt i tyle, nie odpisywać na sms czy tam fb itp.

P.S. Chciałeś ją przeruchać i Ci się nie udało?

"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"

sirkaszanka
Nieobecny
Wiek: 70
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2014-11-13
Punkty pomocy: 300

Yup, to nie był materiał na kobietę. Smile

Chciałem załatwić to radykalnie i z przytupem, bo jesteśmy w tej samej grupie na studiach, więc wolałem darować sobie jakiekolwiek rozmowy wyjaśniające (jakie ona zresztą proponowała)...

Christiano
Portret użytkownika Christiano
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Północ

Dołączył: 2013-05-11
Punkty pomocy: 698

Dla mnie nie zrozumiałe jest Twoje impulsywne odpowiedzi na jej tekst, że nie chce, aby wyszło co Ci powiedziała. Przecież, to ona co ona Ci napisała trzeba było całkowicie zlać. Laska się poczuła niepewnie, zdała sobie sprawę że niezły cyrk u Ciebie odstawiła. Widocznie nie ma zaufania itd. Ale trzeba było to całkowicie olać.
Wnioski ze spotkania miałes sobie wyciągniąc sam ze sobą, a nie zrobiłeś aferę, ona teraz czuje się jeszcze bardziej jak wariatka - choć raczej napewno jest.
Kilka lat temu miałem podobną sytuacje, dziewczyna pisała, dużo kontaktu przez neta i komórke, podteksty seksualne, były też spotkania ale ciągle jakieś gadanie o tym, ze ona nikogo nie szuka. Wreszcie przyszło takie spotkanie na którym spełniłem jej pewne zachcianki seksualne. Po spotkaniu podobne wiadomości, że mogłem jej zdjecia zrobić czy coś i je upublicznić... Olałem tą wiadomość. Potem kontakt się urwał, powodem była burzyliwa kłótnia po własnie po jakimś fochu z jej strony. Ogólnie raczej bym olał temat na Twoim miejscu.

"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."