Witam wszystkich ponownie,
ostatnio pisałem tutaj o dziewczynie która nic do mnie nie czuła ( i chyba nie poczuła
), ale po przeczytaniu komentarzy, podstaw, klasyków i trochę forum stwierdziłem, że jeśli ona nie chce kolejnego spotkania i przestaje pisać to nie będę sobie nią zawracał głowy.
Ale do rzeczy:
ostatnio byłem w klubie ze znajomym aby wyluzować i się dobrze bawić ( kobiety miałby być tylko miłym dodatkiem tej nocy). Po pewnym czasie zauważyłem taką 8HB (echh ten żargon) co tańczyła sama a, że mi też się chciało potańczyć to podszedłem do niej i zaczęliśmy tańczyć. Po 3 utworze zastosowałem izolacje(była niestety z koleżanką) i poszliśmy usiąść gdzieś na uboczy.
Zaczęliśmy krótką rozmowę podczas które zacząłem ją powoli obejmować(ona nie odtrącała mojej ręki). Tutaj nie wiem czemu ale przypomniały mi się sceny z filmu Don Juan DeMarco (z resztą genialny film), i zacząłem mówić coś o jej dłoniach że są delikatne jak... ( nie pamiętam co dokładnie mówiłem ale chłonęła te słowa jak gąbka), i tutaj wziąłem jej dłonie i zacząłem je gładzić, dalej mówiąc o niej (delikatnie nawiązałem do jej osobowości o o jej cechach charakteru). Po 10 minutach już się całowaliśmy
. Potem był miły wieczór spędzony w klubie, ale ja chciałem jednak coś więcej po tym wieczorze.
I tutaj mam pytania:
1.jak się całowaliśmy było tez macanko i inne różne zagrywki z mojej strony, ale jak starałem się dać jej do zrozumienia, że noc może być jeszcze piękniejsza( poprzez kładzenie jej dłoni na moim rumaku xd, albo masowanie jej piersi ona nie była tak bardzo chętna, chociaż w jakiś sposób pozwalała mi na takie zachowanie). Jak przejść do seksu?
2.cały czas mówiła o koleżance że mają jeden klucz i mieszkają razem, a ja jej mówiłem że klucz może jej dać a my coś innego możemy porobić, ale chyba wpływ tej koleżanki był dużo bo nie chciała się zgodzić. Czy zawsze koleżanki/przyjaciółki mają tak silny wpływ w klubach, oraz czy można z tym jakoś wygrać? ( nie pierwsza sytuacja w moim życiu ze koleżanka coś tam coś tam)
3.jak one wychodziły nie wziąłem telefonu od niej, tu zjebałem ale macie może jakieś lepsze teksty niż : podasz nr telefonu?(wiem głupie pytanie)
4. Później tańczyłem z kolejną kobietą i dała mi się całować po szyi i przytulać ale o pocałunku usta-usta nie było mowy bo ona stwierdziła "nie jestem taka łatwa" ) ja jej powiedziałem że ja też nie - chociaż dalej się starałem coś zrobić. i jak tutaj dobrze rozegrać aby pocałować jeśli laska rzuca mi takim tekstem.
No to chyba tyle, mam nadzieję że nie zmieszacie mnie z błotem i podacie jakieś dobre odpowiedzi/przemyślenia.
Jeśli było tak jak piszesz, to zdecydowanie koleżanka była dobrze nakręcona i mogłeś z nią coś podziałać, a to że przy tym macaniu nie okazywała tak dużej chęci to normalne, nie chciała po prostu wyjść na łatwą, bo jeśli by tego faktycznie nie chciała, to by nie pozwoliła Ci tego robić. Co mogłeś zrobić? Mogłeś powiedzieć jej żebyście zmienili lokal, lub po prostu że zapraszasz ją do siebie na drinka. A co do koleżanki fakt niektóre mają bardzo duży wpływ, ale wszystko jest do przejścia, jeśli dziewczyna jest dobrze nakręcona(A ta po tym co przeczytałem była), to nawet koleżanka nie przeszkodzi, wszystko kwestia dobrego rozegrania. Co do numeru 3, możesz po prostu podać jej swój telefon z włączonym nabijaniem numeru i ona już będzie wiedziała o co chodzi, proste i skuteczne
A co do ostatniego, po takich słowach jak "nie jestem taka łatwa" robisz dalej to co robiłeś od początku, nie zwracaj na to uwagi i rób swoje 
"Czułe godziny są milsze z kobietami, cygara smakują mi jednak lepiej w męskim towarzystwie"
Co do 3 pytania ja zawsze wyciągam swój telefon, podaję i mówię oznajmujaco: Wpisz mi swój numer telefonu i 4 na 5 dziewczyn wklepuje bez zastanowienia, sprawdzając dwa razy czy dobrze wpisały;) proste,skuteczne i bez proszenia się.
Stary Wąż
Z numerem telefonu bądź bezpośredni
1. Ja nigdy nie posuwałem się dalej niż całowanie w miejscu publicznym. Wg mnie to obleśne, a jeśli dla mnie jako faceta to obleśne to i pewnie dla wielu dziewczyn tak samo. Pocałunek, a potem gadka kierująca myśli na spokojne lokum, twoje lub jej. Lub bezpośrednia propozycja "chodźmy do mnie bo blablabla" jeśli widzę, że panna już ma w głowie bzykanie ze mną. No i to jednak nie działa tak, że po godzinie panna pojedzie z tobą na chatę. Ofc zdarza się i tak, ale jak chcesz strzelić taką propozycję to podziałaj dłużej. Chyba, że już jesteś pewien, że laska się zgodzi. Dla mnie to zawsze była jedna szansa, nie nalegam, nie proszę, jeden strzał, albo tak albo nie. Ale tu już się kłania kalibracja.
2. Ponownie zbyt nachalnie. "Możemy coś innego porobić" brzmi trochę desperacko. Jak prośba. Coś typu "no weeeeeeź, chooooodź do mnie poruchajmy się pliz". Ja w takim przypadku powiedziałbym akurat coś pseudologicznego typu "eee to nie problem, powiedz jej, że być może wrócisz później i że będziesz do niej dzwonić żeby ci otworzyła". Podpite, chętne laski w klubach chętnie chłoną takie pseudologiczne argumenty usprawiedliwiające je od seksu z nieznajomym.
3. Lepsze od "dasz mi swój nr" jest "daj mi swój nr".
4. No tu znowu kalibracja. Trochę jeszcze zdobędziesz doświadczenia i ogarniesz kiedy można całować i nie wpakować się na odmowę. I nie zaczynaj od całowania szyi. Dla mnie to ten sam błąd co przy macaniu w miejscu publicznym. To chamskie, obleśne i nie na miejscu. Na takie rzeczy wyrwiesz tylko te największe szmaty w klubie.