Witajcie panowie.
Dawno mnie tu nie było, bo też nie było potrzeby, ale standardowo musiało się zdarzyć to co nie uniknione. 5 miesięcy temu rozstałem się po 3 letnim związku z dziewczyną. Sam proces rozstania pominę bo zachowałem się jak totalna pizda, no ale to chyba standard
Były łzy, błagania, prośby itd. Setki smsów, telefony. Zdania standardowo nie zmieniła. Odpuściłem temat. Ona oczywiście bardzo szybko znalazła sobie pocieszyciela... który okazał się zwykłym dupkiem
Byli ze sobą 2 miesiące no i ją zostawił
Generalnie ja w tym czasie absolutnie nie próżnowałem. Tzn, mocno schudłem, treningi sztuk walki, siłownia, własna działalność, odpuściłem nawet picie alkoholu przez co były między nami potężne awantury. Mega progress jeżeli chodzi o moje życie osobiste. W między czasie też poznałem kogoś. Czas leciał i w końcu zaczęliśmy wpadać ze swoją ex na siebie. Wspólne dojazdy pociągami jak była jeszcze w związku itd. Jakieś delikatne cześć cześć, ale zero rozmów. No ale oczywiście nie w tym leży problem
Jeszcze jak była w związku to przychodziła na te imprezy na których bywałem, dodatkowo wyczaiła temat od mojej bratowej (są przyjaciółkami) że z kimś się spotykam. No ale mniejsza o większość. Po rozstaniu ze swoim bojem, zaczęła się odzywać. Rozmawialiśmy wszystko na spokojnie. Stwierdziłem że skoro mam możliwości to zoorganizuje jej urodziny itd. Więc wszystko było ładnie pięknie. Później zapytała czy mogę jej pomóc z pracami na uczelni. No to oczywiście się zgodziłem. Generalnie wszystko fajnie zmierzało do powrotu, rozmawialiśmy całe dnie, zaczęła chwalić moje zmiany, podkreślała że jej się to podoba, pytała czy kiedyś jej to wszystko wybaczę itd... i chyba niepotrzebnie jej powiedziałem że przeszłość jest nieważna, i liczy się nowa historia.. ale do czasu. W zeszłym tygodniu w sobotę napisała mi że wszystko da się odbudować i tylko krowa nie zmienia zdania. W sumie można było to jednoznacznie zinterpretować. Dodatkowo zapytała czy jej nigdy nie zostawię. Powiedziałem że nie wiem, czas to pokaże. W niedzielę natomiast doszło do pierwszej awantury o przeszłość. Wyrzuciła mi wszystko co było nie tak w naszym związku, poruszyła temat że nie mam na co u niej liczyć. Że to nie ma sensu i do siebie nie wrócimy. Powiedziałem jej że spoko, nie chce wracać. Natomiast ona mocno każdego dnia podkreślała ten temat powrotowy że to się nie uda. Że za dużo się stało. Cały tydzień praktycznie upłynął pod banderą jej tragikomicznego zachowania, jednocześnie sam wczoraj miałem urodziny. No i panna z niewiadomych przyczyn stwierdziła że mi te urodziny zorganizuje. Więc z jednej strony mi cisnęła, wyrzucała dosłownie wszystko, podkreślała to że nie wróci a z drugiej zorganizowała mi urodziny. W sumie fajny gest ale podczas tej pięknej uroczystości wybuchła kolejna awantura. Wyrzuciła że sobie za dużo wyobrażam, że ona nie chce wracać, że teraz ma sesje i musi się skupić na nauce, a nie na ciągłym wypisywaniu ze mną, że wkurza ją to że ciągle piszemy, że to za daleko idzie, że się nakręcam a później do niej wydzwaniam (gdzie w tygodniu zadzwoniłem może 3 razy) Generalnie dowiedziała się też o tym że dziewczyna z którą się spotykałem także coś chciała mi zorganizować i oczywiście zostało mi to wytknięte. Stwierdziła że nie chce tej znajomości, że nie będziemy się kontaktować itd. W każdym razie od mniej więcej piątku ograniczyła ze mną kontakt pisząc zdawkowo lub wcale, wiedziała że mnie to uruchomi więc trochę przesadziłem ze swoimi wywodami i w końcu się wkurwiłem. Powiedziałem jej że w moim życiu nie ma miejsca na jakieś głupie gierki. Zakończyłem rozmowę. Dzisiaj już się nie odezwałem pierwszy. Ona napisała do mnie 3 wiadomości, wszystkie odczytałem na żadną nie odpisałem. Dostałem od niej 3 telefony jednak żadnego nie odebrałem, taka totalna zlewa. Dopiero po 18 napisałem że wszystko w porządku, i co tam u niej. Zaczęła się dopytywać, więc powiedziałem że byłem w pracy i na spacerze. Powiedziała że fajnie, i w sumie kolejny raz zaczęła mnie jakoś zlewać, odpisując średnio co godzinę, zasłaniając się nauką. W sumie od poniedziałku ma sesje więc to miałoby sens. Natomiast od razu powiem Wam że nie ma żadnego plasterka, nie gada z żadnym kolesiem. Mam 100 % pewności, bo przy okazji kilku spotkań ze mną wychwyciłem z kim rozmawia na fb. Więc tutaj kwestia raczej leży gdzie indziej. Mojej bratowej wyżaliła się że gdzieś tam boi się tego że zmienię się znowu na gorsze, zaczne pić i znowu się zatracę.
Natomiast moje pytanie do Was, jak ją przełamać by zaczęła ponownie inwestować? Powiem szczerze dopiero teraz tak na dobrą sprawę zastosowałem te zlewy i widać że jakoś to na nią działa. Podczas spotkań unika jak tylko może dotyku, natomiast czasami jej on zupełnie nie przeszkadza (ocierała się o mnie itd) natomiast do sexu nie doszło, chociaż była możliwość, natomiast ona skutecznie to zablokowała. Nie wiem zupełnie jak ją złamać, bo widać że jakieś uczucia ma tylko jakoś sama się przed nimi blokuje. Nie raz totalnie widać że walczy sama ze sobą, bo jej zachowanie to dosłownie jak flaga na wietrze. Z której strony zawieje tak ona postępuje. Gdy tylko dam jej trochę zbyt wiele to w automacie ona stosuje jakieś bzdetne blokady itd. Dlatego moje pytanie brzmi, jak ją przełamać i sprawić by to ona zaczęła inwestować w tą relację? Co zrobić żeby tym razem to ona chciała wrócić, a nie ciągle jakieś propozycje z mojej strony, bo szczerze mówiąc już mnie to zmęczyło 
Moim skromnym zdaniem, lepiej zakończyć tę relację niż brnąć w to dalej. Robi Ci jakieś chore awantury o nie wiadomo o co, a Ty jeszcze robisz rozkminy żeby ją do siebie przyciągnąć.
I co łudzisz się że się zmieni? Będzie jeszcze gorzej. Albo jesteś dla niej awaryjnym wyjściem bo nie znalazła nikogo lepszego, a Ty zrobiłeś jakiś progres w swoim życiu. Ja bym na Twoim miejscu nie inwestował w tę relację tylko poszedł w swoją stronę mając wyjebane
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
Hahaha
Te awantury w zasadzie wynikają z tego że poczuła się raczej zbyt pewnie, i że mnie nie straci, trochę też pewnie jest jej głupio przed innymi bo dodatkowo sporo nakręciła przy naszym rozstaniu. Generalnie panna mocno się bije. Wiesz to nie problem żeby odpuścić. Kwestia tylko uczuć, bo prawda jest taka że obojgu nam było ze sobą dobrze, tylko mocno przeginałem w związku. Alko, imprezy itd.
"5 miesięcy temu rozstałem się po 3 letnim związku z dziewczyną. Sam proces rozstania pominę bo zachowałem się jak totalna pizda, no ale to chyba standard Wink Były łzy, błagania, prośby itd. Setki smsów, telefony"
Z tej Twojej WIELKIEJ PRZEMIANY wyszło tyle, że dalej jesteś pizdeuszem czyli de facto nic się nie zmieniło.
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan
Nie wiem czy do końca się z Tobą zgodzić. Na pewno coś w tym jest bo za bardzo chciałem. Tylko pytanie co teraz zrobić żeby ją przełamać
Nie napiszę niczego odkrywczego.
Nic się nie zmieni.
Ona się nie zmieni.
Ty musisz się zmienić.
Bezsensowne generowanie toksycznych sytuacji, na które tracisz strasznie dużo energii.
Myślę, że jeszcze długo Ci będzie psuć humor, jak jej nie wyrzucisz z głowy.
No dobrze panowie, wiadomo każdy radzi zawsze żeby odpuścić. I jasne to jest do zrobienia, jednak ona też daje sygnały do tego że chciałaby wrócić. Więc to jest drastyczna sprzeczność w niej samej. I po prostu moje pytanie brzmi jak to przeramować, a nie czy to zostawić.
Ktoś Cię raz kopnął w cojones, a Ty sie uśmiechasz i prosisz o kolejnego kopa. Zastanów się nad tym
Chcesz to przeramować? Zajmij się bardziej sobą i bardziej ją olewaj, staraj się abyś codziennie był lepszą wersją siebie.
I zapamiętaj to:
Kobiety nie zmienisz, a jak zmienisz, to na inną, ale to też niewiele zmieni. To ty masz się zmienić.
(edit)
PS. Zablokuj ją na fb, zablokuj w telefonie i żyj!
O takie rady chodziło
Chłopakom generalnie chodzi o to, że pogrążasz się w swoim pragnieniu jej powrotu.
Twoja zmiana to nie zapomnienie o niej, nie odpuszczenie.
Twoją zmianą, tą zmianą o którą zawsze chodzi jest stanie się znowu nieskażoną, nieuzależnioną wersją siebie. Dopiero wtedy gdy się uwolnisz albo drastycznie zmniejszysz swoj nałóg do tej panny, będziesz mógł zacząć myśleć nad tym czy faktycznie ją chcesz czy nie. To kwestia Twoich chęci, Twojej determinacji. Jeśli jest tak jak mówisz - chcesz ją odzyskać - TAK CZY SIAK musisz stać się właśnie niezależny emocjonalnie. Musisz się stać takim facetem, który naturalnie pociąga kobiety.
Nie chcę rozwijać, ale Twoje emocje, uzależnienie, przeogromne pragnienie sprowadza Cie na złą drogę. Te wszystkie testy, manipulacje... to w wielu przypadkach fakt, ale nie ze względu na to ze ona chce Cię sprawdzić. To głównie Twoja przeszkoda emocjonalna, której nie pokonujesz, zachowując się w ów czas w tak o w nieatrakcyjny dla niej sposób. Ona nie chce mięczaka, to ja odpycha. Będąc niezależnym emocjonalnie od niej osobnikiem (a tylko taki będzie ją w stanie pociągnąć za sobą ze względu na demonstrację tych cech których podświadomie szuka), nie będziesz nawet zastanawiał się co jest testem itp. Będziesz się pewnie siebie, świadomie i podświadomie, wiedząc juz w czym tkwi haczyk, zachowywał. Kluczem jest wyjście z nałogu, odnalezienie wewnętrznego spokoju.
Gdy już będziesz taka osoba, zrozumiesz że to co osiagnales jest kluczem do sukcesu. Będąc ponad pałające emocje związane z powrotem, naturalnie swoim zwykłym zachowaniem ją "ewentualnie złamiesz". Dlaczego tak w cudzyslowie? Ano dlatego, że nie masz jej złamać. Łaniąc ją, stracisz ją jeszcze bardziej. Nie można w takich sytuacjach działać na siłę. Twoim zadaniem jest stworzenie takiego ciągu dalszego serialu, w którym cały Ty, swoim zachowaniem (nie mówieniem o nim) wpływasz na jej postrzeganie i ona bez Twoich widocznych oczekiwań sama odczuwa, że jesteś kimś kogo potrzebuje.
Ostatnio sam to przerabialem i z absolutnej blokady mojej osoby i unikania jak ognia, na nowo ze sobą rozmawiamy.
Pozdrawiam
Super! O to właśnie mi chodziło. Czyli mówisz żeby zupełnie się odciąć, zapomnieć a ona generalnie wróci po więcej? Prawda jest taka że z odcięciem nie ma najmniejszego problemu. Nie w tym totalnie rzecz. Bo przerobiłem totalny brak kontaktu przez 3 miesiące i dawałem sobie radę. Kwestia tego że nie wiem jak przejść dalej. Niby kontakt mamy, tyle że ona ciągle używa argumentu o np jego urwaniu itd. Dlatego zastanawiałem się jak tego uniknąć. Ale jeśli odcięcie jest dobrą drogą to niech tak się stanie.
Poniekąd dobrze zrozumiałeś. Poniekąd. Sęk w tym, że tu nie tyle o 'odcięcie się' od niej chodzi, bo przede wszystkim o odcięcie się od niej fizycznie, włączając inicjowanie kontaktu, ale PRZEDE WSZYSTKIM o przełamanie swojej wewnętrznej barierki, która blokuje Cię przed zaprzestaniem takich czynności, jak: myślenie o niej w nadmiarze, chęć powrotu, ponowne przekonanie jej do siebie.
W rezultacie czujesz powiększający się bezwład. Z upływem czasu zagłębiasz się weń, odpływając w przestworza, przestając bez niej istnieć.
Ona nie wróci po więcej. Żeby tak się stało, musiałaby już dużo chcieć. Ona musi poczuć, że 'jednak znowu chyba chce'. Wtedy będzie skłonna rozeznać się w sytuacji. O ILE W OGÓLE.
***
"Nie w tym totalnie rzecz. Bo przerobiłem totalny brak kontaktu przez 3 miesiące i dawałem sobie radę. Kwestia tego że nie wiem jak przejść dalej."
Przeczytaj to co napisałeś i się zastanów nad tym, czy aby to nie jest błędne przekonanie lub najzwyklejsza w świecie hipokryzja... ...z pełnią szacunku.
Zauważ jedną bardzo istotną rzecz. To o czym mówisz, w dosłownym tłumaczeniu brzmi 'wytrzymałem bez niej 3 miesiące'. Ty nie masz bez niej być w stanie wytrzymać 3 miesięcy. Stan do którego masz dążyć, jest stanem w którym masz za przeproszeniem głęboko w dupiu ile czasu upłynęło i czy ona do Ciebie wróci. Gdy osiągniesz taki stan, dopiero wtedy będziesz mógł stać się silną osobowością.
Będąc człowiekiem, który nie próbuje nikomu udowodnić, że jest godzien czegokolwiek, A TYM BARDZIEJ potrzebującym kogokolwiek lub czegokolwiek do szczęścia, będziesz czuł to szczęście. Rezultat? Staniesz się, metaforycznie ujmując, pełnowartościową gwiazdą - Słońcem - wokół którego krążą inne ciała. To będzie Twój własny świat, Twój własny układ słoneczny.
Reasumując, stan obfitości który możesz dzielić z innymi, dawać od siebie będzie przyciągał ludzi.
Dopiero wtedy Twoja panna BYĆ MOŻE zacznie zastanawiać się, czy aby dobrze zrobiła uciekając od Ciebie gdzie pieprz rośnie. Kwestia tego, że będziesz ponad to.
MASZ SIĘ ZMIENIĆ = MASZ DĄŻYĆ DO TEGO, ABY STAĆ SIĘ PEŁNOWARTOŚCIOWYM CZŁOWIEKIEM SZUKAJĄCYM SZCZĘŚCIA W SOBIE, A NIE W PANNIE, CO PRZEOBRAZI CIĘ W MAGNES. RÓWNIEŻ NA TWOJĄ PANNĘ.
PS:Ale to wszystko osiągniesz, powtarzam, wrzucając na luz, dając jej spokój, pozbawiając siebie samego jakiejkolwiek skazy budzącej desperację : )
PS2:Przerabiałem to i wielokrotnie sam się na tym złapałem.
Mianowicie? Ano to, że możesz sobie nawet nie zdawać sprawy z tego że próbując cokolwiek robić w tym kierunku, robisz rzeczy które ją podświadomie odrażają. NAWET zwykła opowiastka o tym co zamierzasz. Mimo, że to zwykła gadka, mająca na celu pokazanie jej że coś zmieniłeś, że myślisz w przód. Przez nią przemawiają raz - emocje - dwa - podświadomość. Nie wmówisz jej niczego. W ten sposób ona zacznie jeszcze bardziej ucinać kontakt, zacznie odbierać Cię jako natręta. I faktycznie, będzie miała rację. Gdybyś nie był zainteresowany 'w tym momencie' jakąś laską, a ona by Ci pisała, miałbyś ją w dupie. I zapytaj samego siebie. Czy nie miałbyś słuszności?
...no właśnie... : )
Ale także to o czym musisz pamiętać, to fakt że ona ma takie nastawienie W TYM MOMENCIE. Jak znajdzie powód, aby się skłonić w Twoją stronę ponownie, to się skłoni. Wracając do początków... ONA SAMA MUSI ZNALEŹĆ TEN POWÓD, A TY MASZ ŻYĆ SWOIM WŁASNYM ŻYCIEM. TYLKO TO MOŻE JĄ PONOWNIE ZAINTERESOWAĆ. TWOJA NIEZALEŻNOŚĆ.
...ponieważ DOPIERO będąc niezależnym, nie tyle mówiąc o zebraniu się w sobie, ale faktycznym tego dokonaniu, będziesz mógł poczuć tę wewnętrzną siłę. DOPIERO wtedy staniesz się FACETEM odpornym na ten cały otaczający Cię syf. O to w tym chodzi : )
Ostatnio powstało kilka wartościowych blogów. Jeszcze widnieją po prawej. Jeden to "Nie oczekuj!", a drugi to "Jak zrozumiałem czym się różnię od...".
Przeczytaj je i uświadom sobie istotę problemu. : )
Będąc ponad potrzebę 'przywłaszczenia' sobie panny (w jakimkolwiek stopniu), będziesz w stanie ją odzyskać.
Inna sprawa, to że laska może mieć na Ciebie, jak niektórzy mówią wyjebane po całości. Tym bardziej, jakimikolwiek próbami tylko pogorszysz. Jeśli sprawy mają się właśnie tak, a bywa że i tak się mają, trzeba to najzwyczajniej w świecie zaakceptować i oderwać się od tego ze świadomością, że tylko nie pogarszając może w przyszłości stanie się jakaś magia.
PS PS PS 3: TO TY MASZ BYĆ SPRITE. TAK TO JUŻ JEST. POTRZEBUJĄCY PANNY FACET, TO W OCZACH PANNY SŁABY FACET. ŻADNA PANNA NIE CHCE ŚLAMAZAGOWATEGO MISIA, jakkolwiek to brzmi. ONA BĘDZIE Z TOBĄ DOPIERO GDY NIE BĘDZIE POTRAFIŁA BEZ CIEBIE - niesprawiedliwe? To też zależy. Na chwilę obecną pogódź się z tym, że tak jest. Btw założę się, że nie chcesz uchodzić za fleję. Nikt nie chce. Więc po prostu nie uchodź - WEWNĘTRZNIE -,a zobaczysz ile się w Twoim życiu zmieni. : )
To wcale nie jest łatwe. Łatwo jest mówić - wiem. Jednak tylko poprzez czyn będziesz w stanie osiągać wszystkie swoje cele, jakie by one abstrakcyjne nie były. I uwierz mi. Gdy będziesz miał pełną kontrolę, nie będziesz czuł żadnej abstrakcji. Po prostu zrobisz swoje i tyle w temacie.
no już dosyć tej edycji co 5 minut
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Trudno się oprzeć tej wyśmienitej funkcjonalności... Chyba coś przeoczyłem w swojej zmianie.
Przeczytałem i załamuje ręce. Dwie dorosłe osoby, studenci a zachowanie na poziomie 15 latków...
Powiem Ci tak laska ma na Ciebie wyjebane po całości.
Gdyby nie fakt, że nie wyszło jej z nowym gościem to nawet nie miała by ochoty na kontakt z Tobą to raz.
Dwa myślisz, że ewentualny powrót będzie udany? na ile miesiąc pół roku? jak tylko zainteresuje się nią ktoś kumaty to Cie puści znów kantem i to szybciej niż myślisz.
Moim zdanie nie warto. Ale znając życie i tak spróbujesz
Pamiętaj to ona zerwała i to ona ma się starać o powrót nie Ty.
Ty możesz rozważyć czy jest to warte zachodu i ewentualnie pozwolić jej się zbliżyć do Ciebie, z tym ,że musisz zmienić swoje zachowanie o 180 stopni.
Stary Wąż
Podpisuje sie pod tym co napisałeś, powrót moze byc pasmem awantur.to sie nie uda bo ona juz robi akcje.
Przyjaciółkaforum
Tak z ciekawości, czy ktoś z tu obecnych na forum udanie wrócił do byłej. Po powrocie z danej relacji był bardziej usatysfakcjonowany niż przed zerwaniem i ogólnie wszystko skończyło się happy endem?
Mnie powroty (a sam miałem swoje przeboje), kojarzą się tylko z mentalnym masochizmem a źródłem w ogóle pomysłu "walki o byłą" jest przeświadczenie, że dana osoba nie ma w danej chwili i nie wierzy by w najbliższym czasie miał, opcję na nową erotyczną relację z jakąś nową i atrakcyjną dziewczyną.
A co do samego tego tematu konkretnie - bije od Ciebie autorze tematu postawa potrzebująca. To nigdy dobrze się nie kończy i dla Ciebie z tą dziewczyną też się dobrze nie zakończy choćbyś się usrał.
Liczy się to, że w sposób chamski zostałem zostawiony, ale po "powrocie" i dwóch bzyknięciach, to ja zachowałem się jak dupek i zakończyłem znajomość?
Tak, ale tylko jeśli uważałeś w tamtym czasie, że takie zakończenie było dla Ciebie happy endem:D
Nera mi sie udalo.Odbilem ja gosciowi nowemu ale nie bylo warto.Ciagle jazdy zazdrosci, telefony gdzie jestem jak bylem ze znajomymi, jakies porownywania do tego co bylo wczesniej.Ogolnie mowiac ona zerwala, pozniej ja wrocilem jakos po 6 miesiacach i ja pozniej z kolei odszedlem.Kontaktu z panna nie mam i dobrze.Uwazam ze powrot jest mozliwy gdy kobieta tez go chce badz nikogo lepszego nie znajdzie.Tak bylo z moim kuzynem rozstal sie z laska a po 3 miechach wrocili do siebie o hajtneli sie.w 2014.Teraz maja corke.
Panowie kwestia jest tego typu, że jedno rozstanie z nią już przerobiłem. Co prawda miesięczne ale jednak. Był powrót i prawdę mówiąc było o niebo lepiej niż poprzednio
Dlatego takie a nie inne moje podejście do tematu. Po prostu panna miesza mi w głowie. Ja tak na dobrą sprawę rozwarzam tylko czy warto ją przełamać i jak, chociażby dla samego sexu 
pobzykasz pobzykasz aż w końcu zaczniesz się wkurwiać, że to tylko bzykanie
uwierz, przerabiałem.
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.."
Nie warto
Przyjaciółkaforum
Pierdolisz, bo z matematyki nie zdałeś. Rachunek jest prosty, bo powrót Wasz (z perspektywy długiej inwestycji) zobacz jak teraz się zakończył i ile na tym straciłeś.
Ja myślę, że powinieneś pójść do niej z kwiatami. Rzucić jej się na szyję. Dać Wam szansę i wrócić tu po miesiącu z raportem. Wielkiego love story nie będzie. Im bardziej będziesz w tym tkwił, tym gorzej Ci będzie zapomnieć... aż w końcu ona przejmię kontrolę i wrócisz na forum z nową historią.
Hm, generalnie rzecz ujmując panna w związku ze mną lekko nie miała, na to też musicie zwrócić uwagę. Skoro waliłem wódę tydzień w tydzień nie raz do granic poczytalności (taka branża) to nie ma się jej co dziwić że stwierdziła że marnuje życie ze mną. Wiecie jak jest
Nie to że ją tłumaczę, czy koniecznie uparłem się na powrót, bo mogę to traktować jako pewnego rodzaju doświadczenie. Po prostu proszę o rady w jaki sposób mogę na nią wpłynąć lub co zrobić by hmm teraz to ona inwestowała. Da się?
Tiaa dla samego sexu... nawet sobie nie wyobrażasz jaką trzeba mieć mocną psychikę, pewność siebie i znać swoją wartość, żeby z byłej zrobić sobie układ FF. Masochizm w czystej postaci.
Najprościej: Im bardziej będziesz miał ją w dupie tym bardziej będzie do Ciebie lgnąć. I broń boże nie rezygnuj z tamtej drugiej laski dla niej bo się pogrążysz jeszcze bardziej.
Stary Wąż
Chłopcze, przeczytaj klasyki.
Przede wszystkim:
http://www.podrywaj.org/dlaczego...
http://www.podrywaj.org/blog/dla...
http://www.podrywaj.org/budujemy...
http://www.podrywaj.org/jak_zapo...
Następnie, wróć do tego tematu i przeczytaj go od początku.
Okej. Już łapię temat. Czyli najlepiej ją odpuścić
Sherlocku ty!
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.."
Temat lamie regulamin strony!
Hhahahaha to wyjaśnił