Witam wszystkich,
Ostatnio dowiedzialem się od kolegi ze taka jedna laska którą się interesowalem powiedziala ze jestem "sztywny" i "malo wyluzowany"..
Zawsze wiedzialem ze jestem osobą nieśmiałą i spokojną ale nie myślałem o sobie że jestem sztywniakiem.
A wiecie zawsze zastanawiałem się czemu nigdy nie miałem dziewczyny, myślałem że temu że nie jestem wygadany i cwaniakowaty" ale teraz troche mi się rozjaśniło w głowie.
Wiem to trochę głupie pytanie, ale co wdg was znaczy bycie "sztywnym"? co zrobić żeby nie być sztywniakiem? i czy kurs uwodzenia na tej stronce coś w tym pomoże?
Ogólnie rzecz biorąc, sztywniactwo bierze się z wewnętrznego stanu ducha. Osoba "NIE-sztywna" wcale nie musi cwaniakować, ani hulać na lewo i prawo.
Na dobrą sprawę, wystarczy że zaczniesz częściej znajdować powody do uśmiechu, będziesz starał się odkrywać komfort w sytuacjach i miejscach, gdzie dotychczas go nie odczuwałeś i staniesz się bardziej reaktywny na otoczenie.
WYCHODZĄC POZA SWOJĄ STREFĘ KOMFORTU W RÓŻNYCH ASPEKTACH SWOJEGO ŻYCIA.
Nie zrozum mnie źle. Nie chodzi o to, żeby popadać w jakąś skrajność.
Już rozpocząłeś ścieżkę stawania się mniejszym tzw "sztywniakiem" poprzez zainteresowanie się tym tematem. Kwestia, że zanim osiągniesz zamierzony rezultat, prawdopodobnie będziesz musiał przeżyć jakiś odcinek czasu, doświadczyć wielu błędów. To naturalne. Całe życie to nieustanna nauka
Moze rozmawiales z nia zbyt logicznie i operowales suchymi faktami. Predzej zrobisz na niej wrazenie opowiadajac jakas glupia historyjke dla 13 latkow nizeli to ze jej powiesz ile ma row marianski lub ile wynosi dlug publiczny polski
Zgodzę się . Te smutne że trzeba umieć pierdolic głupoty
Takie gadki interesują panny bardziej no chyba ze to już dojrzała babka Ale też z tym jest różnie . Z facetem zawsze prościej się dogadać ,krótkie zwięzłe odpowiedzi a tu ...no niestety
To tak zwana umiejętność rozmowy z dziewczynami .
Smutne? "Don't hate the player... or the game." Tak po prostu jest, tacy jesteśmy i tak działami. Rodzaj ludzki w ogóle nie jest logiczny, kieruje się emocjami i intuicją.
Nie ma co reagować emocjonalnie na fakty.
Sztywny nie jesteś (wg mnie) jak potrafisz normalnie na luzie gadać z ludźmi i to wszystkimi. Czy to pani na kasie w biedrze czy innym sklepie, żartować, pośmiać się i przekazać dobra energię (no. Jeleniajaja na YT, koleś megapozytywny).
Co zrobić żeby nie być sztywniakiem? Zacząć wychodzić do ludzi, bo pewnie dupę mulisz w domu. Aha nie myśl o sobie że jesteś spokojny, też tak myślałem. A teraz myślę że byłem sztywny i nudny jak flaki z olejem. Zawsze zero przypalow bo co będzie, coś się stanie.
Na stronie nie wiem gdzie jest kurs uwodzenia, bo to są podstawy bycia mężczyzna z charakterem. Chyba że ja o czymś nie wiem
Bardziej pasuje mi tu określenie "Nie rozruszany" : DD
Moim zdaniem to w ogóle nie przeszkadza w poznawaniu kobiet. 90% lasek oczywiście na pytanie o ich ideał faceta odpowie słynne już "musi mieć poczucie humoru", tylko że to takie pieprzenie 3 po 3. Kobiety nie znoszą tzw. mitomanów, czyli kolesi którzy swoimi opowieściami mocno naginają rzeczywistość w celu zaimponowania jacy to oni są cool, niestety zazwyczaj osiągają odwrotny skutek i laski przyczepiają im etykietkę z napisem "pajac". Skoro jesteś introwertykiem, to nie próbuj być na siłę duszą towarzystwa. Musisz grać tym co masz, np. jak ty będziesz milczał, a kobieta będzie za dużo gadać to możesz powiedzieć: "zamknij już tego ryja" po czym włóż jej bolca do paszczy ahahhahaahah
Nie no, żartuję. Tak na poważnie, to w rozmowie wykorzystaj największy atut jaki mają introwertycy, czyli umiejętność słuchania. W dzisiejszych czasach może 5% ludzi potrafi ze zrozumieniem wysłuchać swojego rozmówcę. Ogromna większość populacji pierdoli to co im ślina na język przyniesie, najczęściej są to takie głupoty że aż uszy więdną. Mnie najbardziej irytuje jak jadę tramwajem, a jakaś tępa dupa gada na cały regulator przez telefon. Ludzie w dzisiejszych czasach nie mają za grosz kultury. Czaicie, ostatnio byłem świadkiem takiej sytuacji: jadę sobie w biały dzień tramwajem, przede mną siedziały 3 nastolatki. Po chwili jedna z nich krzyczy:
- Kurwa, w chuju to mam!
Po czym sięga do kieszeni, wyciąga zapalniczkę i odpala sobie szluga jak gdyby nigdy nic. PATOLOGIA. Wkurwiłem się, po czym podszedłem do niej i powiedziałem że albo gasi fajkę, albo wychodzi. Ostatecznie zgasiła, ale po prostu przeraża mnie dzisiejsza młodzież. Nie mówię że mój rocznik był jakiś święty, ale nie przypominam sobie bym w gimnazjum czy liceum spotkał się z tak wulgarnymi dziewczynami. A już na pewno nikt nie wpadł na pomysł by jarać szlugi w środkach komunikacji miejskiej.
nie spodziewałem się aż tylu odpowiedzi, także dzięki wielkie
to ja może coś o sobie jeszcze napiszę, to będziecie coś jeszcze potrafili dodać, jak wam się chce czytać.
Aktualnie mam 24 lata studiuję filologię. Szczerze mówiąc teraz nie mam jakichś szczególnych pasji, kiedyś bardzo interesowałem się sportem i historią, czytałem dużo książek (w 1 klasie podstawówki płynnie czytałem, w gimnazjum znałem wszystkie stolice państw na świecie, poważnie), posiadałem spory talent do gry w nogę - mialem nawet zaproszenie na testy z Górnika Łęczna ale mój ojczym to olał, z języków tez bylem zdolny, no jedynie ze ścislych nic nie czaiłem. Kiedyś była ochota do nauki.
A teraz ledwie ciągnę na trójach i ledwo zaliczam na studiach, ale to przez lenistwo bo nic nie chce mi się robić. Czuję się wypalony i zastanawiam się często co poszło nie tak w moim życiu. Jedyne gdzie wychodzę to od czasu do czasu z kolegą do knajpy na piwo pogadać.
Jak już wspominałem nie miałem nigdy dziewczyny. Też zastanawiałem się czemu tak jest. Na temat mojego wyglądu nieraz słyszałem dużo komplementów, że bardzo przystojny, wysoki, dobrze ubrany itp. Często dziewczyny uśmiechały się do mnie na ulicy, pukały zza szyb autobusów, parę razy się umawiałem z nimi ale za każdym razem coś musiałem spierdolić, bo po jednym spotkaniu nie było potem odzewu z ich strony. W moim mniemaniu byłem dla nich zanudny. Ale ja nigdy nie byłem osobą rozrywkową, zawsze byłem typem domatora.
Skrótowo moje życie wygląda tak: stancja > studia > praca > stancja (laptop+piwko) i tak wkółko.. z kobietami bardzo słaby kontakt
chciałbym to zmienić, ale od czego zacząć? od czytania lekcji Gracjana?
Testoviron trafił BULLSEYE kur2 wasza w te i wewte.
Jeżeli kobitki mówiły, że jesteś sztywny, to znaczy że jesteś sztywny - w rozmowach z kobietami nie masz luzu, spinasz się pewnie i zważasz na słowa. A to widać kurwa jak na dłoni, wierz mi.
Sam nawet napisałeś: praca, studia, w domu laptop i piwko, pewnie gruche trzepiesz oporowo.
Pierwsze 2 rzeczy spoko, akurat one są bardzo ważne, natomiast zamiast napieprzać w komputerek to możesz zrobić multum rzeczy które zaczną Cię rozwijać.
Masz tyle do wyboru, coś na pewno trafi w Twój gust. Trzeba mieć pasje, hobby - to rozwija i przy okazji poznajesz nowych ludzi.
Większość z nas była w takiej dupie ciemniej jak Ty, pytanie tylko ilu miało jaja żeby z tego wyjść?
Też kiedyś starałem się za wszelką cenę zdobyć kobietę i mi to ni chu chu nie wychodziło. Też byłem jebanym sztywniakiem któremu dobrze w swojej strefie komfortu. To zacząłem ostro działać. Siłka, piłka, kursy, wyjazdy, poznawanie nowych ludzi. Nie mam czasu praktycznie na głupoty, rzadko mam czas żeby spotkać się ze znajomymi towarzysko - próbuję sobie organizować chwilę czasu żeby spotkać się z nowo poznanymi kobietami.
A najlepsze w tym jest to, że mimo braku tego czasu, większość kobiet które poznaje a z którymi ciężko mi się umówić z w/w powodu, są ciekawe co robię i dlaczego nie mam tego czasu wolnego za dużo. W jakimś stopniu im to imponuje.
Skupiłem się początkowo nad rozwojem osobistym, kobiety zaczynają same się znajdować i co ciekawe już nie mają mnie za sztywniaka a i tematy do rozmów nie wiem skąd mi się biorą...
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
wydawało mi się że pewne cechy mamy już od urodzenia, że tego się nie da zmienić ale skoro mówisz to chyba sam zacznę coś robić.
Właśnie czasami nie wiem o czym rozmawiać z ludźmi, nie mówiąc już o rozmowach z fajnymi laskami w sumie zaczęło mnie już to przerażać i zastanawiać się czy wszystko ze mną dobrze i czy nie są to jakieś zaburzenia osobowości..
Po prostu masz obawy przed kontaktami z ludźmi. Zacznij żyć jak człowiek cywilizowany a nie jak pustelnik.
Zresztą jesteś facet i masz jaja czy będziesz jak ciota się nad sobą użalał? Odpowiedź powinna być jasna...
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."