Witam, potrzebuję rady od kogoś bardziej doświadczonego.
Poznałem dziewczynę już spory czas temu. Byłem jej kochankiem, miała bardzo słabego faceta, więc nie było z tym problemu. Ostatnio rozstała się z nim, wcześniej robiła podchody, żeby z naszej relacji wyszło coś więcej, ale powiedziałem jej, że póki z nim będzie, to nasza relacja się nie zmieni. Po zerwaniu jednak coś w niej się zmieniło, mianowicie poznała nowego kolegę w pracy, o którym cały czas mi nawija, jaki to nie jest fajny. Że ją komplementuje i ją ostatnio przytulił. Nie byłem zazdrosny, stosowałem rady ze stron o podrywaniu, mianowicie komplementowałem go i mówiłem, że no rzeczywiście fajny facet (no homo
). Nie starałem się go zdyskredytować w żaden sposób, a na prawdę nie jest krystalicznie czysty. Usłyszałem od niej po tym wszystkim, że "eh, no nie dasz się zdenerwować". W poprzednich dziewczynach zawsze mnie to wkurwiało i zastanawiam się, czy mimo to dalej to kontynuować. Mam wrażenie, że jest to typ dziewczyny, której nie wystarcza zainteresowanie jednego faceta i na siłę szuka konfliktów, żeby atencja się jak najbardziej zgadzała.
Z tego wszystkiego zastanawiam się, czy jej sobie nie odpuścić. Mam wrażenie, że nigdy nie będzie wobec mnie lojalna i że powoli traci do mnie szacunek (mam dość pojebany okres w życiu, niedługo przechodzę operację itp.). Zastanawiam się od tygodnia, czy to ma sens, dzisiaj już jestem bliski podjęcia tj decyzji, bo gadałem z nią przez telefon i mówi, że jej nogi zmiękły, jak przyszła do pracy, bo zobaczyła jej ulubione koleżanki i JEGO. W rozmowie z nią się tym nie przejąłem i zmieniłem temat, potem do mnie zadzwoniła, z pytaniem, czy jeszcze ją lubię, ale odpowiedzi nie dostała.
Widzę trzy wyjścia w tej sprawie:
1. Zostawić ją w pizdu i wytłumaczyć dlaczego (bo ją lubię, młoda jest, niech zrozumie swoje błędy i się zmieni)
2. Grać w tą grę dalej i się wkurwiać.
3. Pogadać z nią o tym - ale jakoś nie sądzę, że się zmieni. Człowiek się tak szybko nie zmienia, jeśli nie dostanie po dupie.
Czy jakaś mądra głowa mogłaby mi doradzić?
Albo przeramujesz albo będziesz się jebał z takimi gierkami...
Najłatwiej będzie pogonić w pizdu ale z tego co widzę to raczej nie ma szans na takie rozwiązanie...
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Myślałem o przeramowaniu, ale na razie nic odpowiedniego nie wpada mi do głowy. Chwilowo czekam na rozwój sytuacji
Co do pogonienia jej - ja nie miałbym z tym problemu, jednak z nią mogłoby być gorzej. Odnoszę wrażenie, że jakbym dzisiaj jej powiedział, że to koniec to zawracałaby mi głowę przez dłuższy czas.
Było fajnie.
Tak w ogóle wyczuwam szyderę, chociaż się jej nie spodziewałem, bo z tego co widziałem na forum to macie raczej wywalone na to, czy komuś się odbija dziewczynę, czy nie.
żeby się utrwaliło:
"
Witam, potrzebuję rady od kogoś bardziej doświadczonego.
Poznałem dziewczynę już spory czas temu. Byłem jej kochankiem, miała bardzo słabego faceta, więc nie było z tym problemu. Ostatnio rozstała się z nim, wcześniej robiła podchody, żeby z naszej relacji wyszło coś więcej, ale powiedziałem jej, że póki z nim będzie, to nasza relacja się nie zmieni. Po zerwaniu jednak coś w niej się zmieniło, mianowicie poznała nowego kolegę w pracy, o którym cały czas mi nawija, jaki to nie jest fajny. Że ją komplementuje i ją ostatnio przytulił. Nie byłem zazdrosny, stosowałem rady ze stron o podrywaniu, mianowicie komplementowałem go i mówiłem, że no rzeczywiście fajny facet (no homo Tongue). Nie starałem się go zdyskredytować w żaden sposób, a na prawdę nie jest krystalicznie czysty. Usłyszałem od niej po tym wszystkim, że "eh, no nie dasz się zdenerwować". W poprzednich dziewczynach zawsze mnie to wkurwiało i zastanawiam się, czy mimo to dalej to kontynuować. Mam wrażenie, że jest to typ dziewczyny, której nie wystarcza zainteresowanie jednego faceta i na siłę szuka konfliktów, żeby atencja się jak najbardziej zgadzała.
Z tego wszystkiego zastanawiam się, czy jej sobie nie odpuścić. Mam wrażenie, że nigdy nie będzie wobec mnie lojalna i że powoli traci do mnie szacunek (mam dość pojebany okres w życiu, niedługo przechodzę operację itp.). Zastanawiam się od tygodnia, czy to ma sens, dzisiaj już jestem bliski podjęcia tj decyzji, bo gadałem z nią przez telefon i mówi, że jej nogi zmiękły, jak przyszła do pracy, bo zobaczyła jej ulubione koleżanki i JEGO. W rozmowie z nią się tym nie przejąłem i zmieniłem temat, potem do mnie zadzwoniła, z pytaniem, czy jeszcze ją lubię, ale odpowiedzi nie dostała.
Widzę trzy wyjścia w tej sprawie:
1. Zostawić ją w pizdu i wytłumaczyć dlaczego (bo ją lubię, młoda jest, niech zrozumie swoje błędy i się zmieni)
2. Grać w tą grę dalej i się wkurwiać.
3. Pogadać z nią o tym - ale jakoś nie sądzę, że się zmieni. Człowiek się tak szybko nie zmienia, jeśli nie dostanie po dupie.
Czy jakaś mądra głowa mogłaby mi doradzić?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Fajnie Ci jakieś peany wysłuchiwać na temat jakiegoś typa? Widzisz: ona gra, Ty uważasz że coś z Tobą jest nie tak, bo przecież "trzeba coś zrobić!! Trzeba odzyskać kontrolę!!" I w ten sposób cholernie niedojrzała dupa, mająca Twoje uczucia w tyłku, trzyma Cię za jajka. Widziałeś? Teraz, żeby choć się dowiedzieć czy ona ma jakieś plany wobec Ciebie, najlepiej byłoby abyś odpuścił. Nie odzywał się - to będzie sprawdzian dla niej.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Dziękuję za tą odpowiedź, dużo mi dała do myślenia. To najlepsza rada jaką tutaj dotychczas otrzymałem
Dobrze powiedziane,kolega ci dobrze radzi.niedojrzała dziewczyna
Przyjaciółkaforum
coraz rzadziej komentuję ale mam wrażenie że każdy nowy co tu przyjdzie ma wyjebane w podstawy i nawet raz nie przeczyta. A tam jest tak na prawdę wszystko...
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
"Byłem jej kochankiem, miała bardzo słabego faceta, więc nie było z tym problemu."
"Mam wrażenie, że nigdy nie będzie wobec mnie lojalna "
Naprawdę? Skąd ten pomysł, że może nie być lojalna?