Cześć Wszystkim 
Chciałbym Was zapytać, czy przez "przekombinowanie" spaliliście kiedyś relację z nowo poznaną kobietą w klubie.
Wczoraj poznałem bardzo śliczną blondynkę, którą szybko oczarowałem na parkiecie. Ogólnie utrzymuję dobre relację z kobietami i podczas naszego tańca podeszło do mnie kilka koleżanek i na przywitanie piona, przytulenie lub całus w policzek-nic takiego. Dziewczyna z którą tańczę, mega zainteresowanie. Oczy świeciły się jej jak gwiazdy więc pomyślałem-trzeba działać! Próba kc na parkiecie-odwraca głowę. Po odizolowaniu do loży-to samo. I tak kilka, kilkanaście razy. W międzyczasie podczas gdy prowadziłem ją do toalety, zaczepił mnie jej sfriendzonowany koleżka, który mówił, że widział co z nią robię na parkiecie, że jestem babiarz, że ona nie należy do łatwych i że on może mi najebać itd. itd. Następnie wziął dziewczynę na bok i zaczął robić jej awanturę, a ja w tym czasie przeciągnęłem na swoją stronę kolegę-koksa naszego agresora, więc już się o nic nie obawiałem. Po wszystkim dziewczyna przyszła do mnie, przeprosiła i poszliśmy się dalej bawić. Zainteresowanie 110%, szalejemy na parkiecie, żartuję z niej, push&pull, jest świetnie. Próbuję jeszcze parę razy wkleić kc, ale się nie udaje. Kiedy w końcu przychodzi moment, gdy musi iść, proszę jej o numer telefonu. Odpowiada mi, że mi go nie da, bo wie, jaki jestem. Pytam jej -jaki? Odpowiada mi, że jestem babiarz. I sobie poszła. Po prostu sobie poszła, mimo dużego zainteresowania.
I chuj.
Mówi się, że trzeba być pewnym siebie i robić to, na co się ma ochotę, lecz gdybym miał w sobie więcej pokory, może bym coś ugrał?
Jak myślicie, gdybym nie próbował tyle razy jej pocałować, dałaby mi swój numer, czy i tak i tak zostałbym odesłany z kwitkiem? Może też negatywnie wpłynęły na nią moje stosunki z kobietami, negatywna opinia jej kolegi i może jakiejś koleżanki?
Co o tym sądzicie, mieliście kiedyś podobne sytuacje?
Z góry wielkie dzięki za odpowiedzi 
Dobrodzieju, właśnie zależy mi na analizie tej sytuacji, aby w przyszłości nie popełniać tych błędów oraz zwiększyć moją skuteczność.
Trochę myślałem dzisiaj o moich podejściach, i chciałbym podzielić się z Wami moim spostrzeżeniem. Zauważyłem pewną zależność,jaką taktykę trzeba dobrać do typu dziewczyny. Typ dziewczyny trzeba po prostu wyczuć.
Jeśli dziewczyna należy bardziej do tych "rozwiązłych", moim zdaniem trzeba szybko zacząć działać, wklejać kc nawet po paru, parunastu minutach, a potem dalej robić swoje. Tutaj musi być konkret. Takie dziewczyny prowadzimy do domu. Jeśli nie pocałujesz tej dziewczyny stosunkowo szybko, panna pomyśli sobie "ee kolejny frajer, boi się albo nie wie czego chce, niech spierdala".
Jeśli dziewczyna należy bardziej do tych "porządnych", myślę, że lepiej się powstrzymać z całowaniem, a skupić się bardziej na uwodzeniu, graniu na emocjach, byciu tajemniczym oraz byciu wyzwaniem. Od takich dziewczyn bierzemy numer i umawiamy się na spotkania. Myślę, że ten typ dziewczyny myśli dokładnie odwrotnie niż ten pierwszy typ dziewczyny, i gdy próbuję taką pocałować kilka/kilkanaście minut po poznaniu, myśli sobie "kolejny debil, który tylko chce zaliczyć, nie warty uwagi".
Hmm..
Chętnie wynik tego "badania" opiszę na forum 
Po egzaminach pochodzę sobie po klubach, zrobię kilkadziesiąt podejść. Będę działał według mojej teorii, oraz w 100% na odwrót. Ciekawe, jakie będą efekty
Ruchy ciała, spojrzenie, gesty, słowa, zachowania- to nie jest takie trudne, jak się wydaje
Nie powiedziałem, że jest tak albo tak - chcę po prostu sprawdzić, czy dobranie techniki podrywu po szybkiej ocenie osobowości podnosi skuteczność i czy ma rację bytu. To tak jak z różnymi osobami-Z szefem rozmawiasz inaczej, z kumplem inaczej, z księdzem inaczej a z dresem jeszcze inaczej
No cóż, spróbować można 
Tzw. komfortu nie zbudowałeś - rozmawiałeś z nią w ogóle?
------
"Każdego dnia, w każdym momencie dokonujesz wyboru, który może odmienić twoje życie" - Biegnij Lola Biegnij