Witam, chciałbym opisać sytuacje w jakiej sie znalazłem w swoim 3 letnim byłym związku, a
mianowicie jak zmiana srodowiska oraz towarzystwa ma wpływ na osobę , na jej zmianę osobowosci , postrzgania świata ...
Zacznijmy od początku, poznaliśmy sie na imprezie u mojej kumpeli (nawijmy ja Panią ''P''). Pani ''P'' piekna brunetka z super ciałkiem:) 24 lata, na początku bardzo skromna, gadatliwa i wartościowa dziewczyna się okazało , studiowała prawo bardzo zaangażowana w studia mega ambitna.
Na moje szczęście odrazu wpadłem jej w oko i dziewczyna odrazu okazała zainteresowanie moją osobą , na początku stawialem małe opory zeby za łatwo nie miała
No i stało się z biegiem czasu zostaliśmy parą, wszystko wyszło bardzo naturalnie bez żadnego swirowania randek, ST, dramatów itp,itd.
Związek:
Pani ''P'' bardzo zaangażowana ,swiata poza mną nie widziała , to ona przejeła inicjatywe budowania związku wiec baja
ja bardziej twardo stąpający po ziemi,
prowadzenie własnej działalności , dązenie do jak najlepszych wyników, no i wiadomo jakieś tam swoje zainteresowania, uczucia Pani ''P'' też były odwzajemnione, starałem sie dbać i ogarniać wszystko co mam i co daje mi kopa by być jeszcze lepszym i zeby najbliżsi też mieli jak najlepiej, w tym Pani ''P''. Po pół roku zamieszkalismy razem, byliśmy bardzo zgrana parką ale jakieś tam sprzeczki o pierdoły wiadomo czasami sie zdarzały normalka.
Wszystko sie zaczeło gdy ''P'' dostała propozycje pracy od koleżanki jako hostessa firmy promującej wude na baletach. Ta praca to wieczna impreza. Na początku wszystko ok miałem do niej zaufanie wiec jakoś się nie schizowałem tym bardziej ze byliśmy bardzo zakochani w sobie i nawet przez baniak przechodziły mysli ze to ta jedyna, ale miała swoje wady była o wszystko zazdrosna , bardzo nie ufna potrafiła przeglądać mojego FB oraz sms, wkurzała też mnie jej selekcja moich znajomych, z tym możesz z tamtym nie mozesz bo go nie lubie bla bla bla
Koleżanki:
Jej koleżanki z pracy wiadomo wszystkie ładne lubiące dobra zabawe, melażne rozgadane i puszczalskie, nie raz słyszałem opowieści od ''P'' która to komu nie zrobiła dobrze w imie dobrej zabawy. To był pierwszy sygnał kiedy poczułem ze to zabrnie za daleko , ale wtedy jeszcze głupi ( nie znałem tej zacnej strony ) jakoś to zignorowałęm bo przecież bardzo kocham swoją kobietę a ona kocha mnie prawda
.
Związek cz.2
Im dłuzej pracowała tym było gorzej , zaczeły sie wyjazdy na imprezy do innych miast szkolenia itp itd. Praca totalnie ja zabrała olała studia i zaczeła imprezowe życie. Czasami mysle ze to przez nacisk rodziców na studia ze nie pozwolili jej sie wyszaleć za czasu tylko studia studia i studia była bardzo surowo trzymana. Wiec tak jak wspomniałem zaczeła zyć praca i zyciem koleżanek. Jej ego i pewność siebie tak urosła ze czułem sie przy niej czasami jak każeł w NBA, tak zaczeła cwaniaczyć co to nie ona jaka to ładna, ze wszyscy chwalą podrywają a dobrze wiem ze promotorzy takich firm to ruchacze i tylko czekaja na takie studentki zeby przekabacić, krytykowała wszystko to za mało zarabiam, to auto zmień stała się strasznie materialna ,zaczeła bluzgać gorzej niż ja
, a jej rozrywką dnia stało sie robienie paznokci, malowanie papy i ploteczki z funfelami, ze skromnej uroczej ambitnej dziewczyny zrobiła sie imprezowa bestia (tego nie mogłem przeboleć) było coraz gorzej .........
Roztanie :
Pani ''P'' jechała na szkolenie do innego miasta ,zawiozłem ją na dworzec buziaki przytulanie kocham cie z jednej i drugiej strony i pojechała. Kilka dni pózniej siedząć nad papierami dostaje od niej sms ''musimy pogadać o nas '' chwile pózniej zadwoniłem do niej słysze gadki typu " długo myslałam , coś sie wypaliło miedzy nami'' odrazu wjechałem ze kogoś poznała i czar prysł bo takie historie konczą sie tak samo, ona ze ''nie nigdy Cię nie zdradziłam , po prostu tak czuje '' no ok bywa....
Spotkalismy sie w naszym mieszkaniu długo gadalismy o nas, ja dalej swoje ze kogoś ma i żeby nie kłamała, ona cały czas swoje że nie ma nikogo. roztalismy sie w zgodzie ja jednak wiedziałem swoje intuicja po poprzednich perypetiach, ale człowiek w amoku uczuć traci głowe i zasady. No i stało sie nie ma już nas tylko cisza
Kilka dni po roztaniu wrzuciła na fejsa foty z imprezy z nowym typem
bedąć po procentach chciałem dzwonić i jej poćisnąć jednak sie opanowałem ( myśle ze to była zagrywka zeby mnie sprowokować , albo po prostu jej frajerskie zachowanie )
okazało sie ze poznała gościa na szkoleniu i ledwo go znająć odrazu zamieszkali razem ( albo poznała go wczesniej przecież gościu z choinki sie nie urwał i moze wczesniej coś było a ja głupi tego nie widziałem ) wyjechała do innego miasta i tak o to sobie zyją razem juz ponad rok
Podsumowanie:
Hmm...Myśle ze po częsći sama straciła nad tym kontrole , a moze to był włąsnie ten life style którym zawsze chciała zyć, poznała nowy swiat w którym nie trzeba na nic pracować tylko ''wystarczy ze jestem ładna i moge wszystko ''
nowe otoczenie ,towarzysto ją tylko w tym utwierdziło.
Zmiana była masakryczna ,nie raz miałem myśli aby zakonczyć ten związek, moje uwagi na temat jej nowego trybu życia zawsze kończyły sie awanturą w której padały standardowe teksty od niej ''już mnie nie kochasz masz mnie w dupie '' ale chyba zabrakło mi jaj aby to zakończyć.
Wiadomo po częsci tez moja wina , juz nie dawałem jej tyle emocji nie byłem już taki spontaniczny jak na początku i czar prysł wkradła sie rutyna ja praca ona praca wyjazdy i szukała wrażeń, czegoś nowego...
Jak to mówią życie , człowiek bogatszy o nowe doświadczenie, dobra lekcja dla wzmocnienia charakteru i pracy nad sobą 
Mieliście Panowie jakieś podobne doświadczenia kiedy wasze kobiety zmieniały podejście do życia i to w taki sposób ze aż kuło w oczy ??
Przerobiłem podobny temat i cóż... sygnały na pewno miałeś tylko ich nie zauważyłeś a panna podobnie jak Twoja, ani się obejrzałem po roku ślub i dziecko ze sporo starszym gościem, kasa zrobiła swoje. Poza urodą pstro w głowie. Takie panny tylko na zaliczenie, nic więcej.
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan
Tak jak wyżej: Nie zauważyłeś wielu sygnałów, bo panna się nie zmieniła tylko wyszło jej prawdziwe JA. Tak, przerabiałem takie coś z jedną panną, która też potrafiła się świetnie maskować. Świata poza mną nie widziała, nie wyobrażała sobie życia beze mnie, planowała dziecko, żeby kupić wspólnie większe mieszkanie. Później, po 2 latach mieszkania razem wpadła w męskie towarzystwo , gdzie była na każdym kroku adorowana. No i cóż .. Zanim się obejrzałem w rozmowie stwierdziła, że się nie staram i mam się o nią zacząć bardziej starać. Miała wtedy trochę racji , bo za mało jej poświęcałem uwagi. Ona wprowadziła się UWAGA: do moich bardzo dobrych kolegów, że niby mamy przerwę. Ja wiadomo, latałem za nią jak głupek , a okazało się, że już od jakiegoś czasu jest nowy fagas - jeden z adoratorów
. Co działo się później to już długa historia - jej próba powrotu, potem od razu związek z następnym facetem z dwójką dzieci. Generalnie kosmos. I też widzisz... Miałem tę laskę za meeeeeega ułożoną, taką co wie czego chce od życia, mega wierną i chcącą się ustatkować. Raz na ruski rok wejdę z ciekawości na fb co u niej i jakoś niewiele jej aktualne życie ma wspólnego z moimi wyobrażeniami i iluzją o niej. Także niestety , trzeba bardzo zwracać uwagę na wszystkie sygnały, nawet te które wydają się błahe. Później różne ,,kwiatki" wychodzą.
Vioqo
U mnie swego czasu podobnie , ona chciała zebym się jej oświadczył ,ale dla mnie było to za wcześnie , z poprzednich relacji wiedziałem ze dziś jesteś jutro cię nie ma , tym bardziej po tak krótkim czasie , myśle ze to nie była szczera chęć spędzenia życia razem, ale jej satysfakcja ze ''mam cie jesteś mój , i zrobie z tobą co bede chciała '' a