Cześć
Ostatnio zgadalismy się że znajomymi żeby wynająć jakiegoś większego busa z kierowcą i jechać np do Legnicy na imprezę
Powiedzialem o tym narzeczonej myślałem że będzie chetna jechać ale zgania wszystko na pracę że późno w sobotę skończy i ogólnie jej się nie chce
Mówię jej ze ciągle narzekala że nigdzie nie wychodzimy a teraz jak wszystko zorganizowane to zasłania się pracą
Najbardziej zależy mi żeby jechać razem ale co jeśli nie zmieni zdania??
Jechać sam??
Rozmawiam z nią właśnie, dopytuje o wszystko wygląda na to że powoli zmienia zdanie
Zawsze puszczam ja sama wtedy mogę sobie zaszaleć jak za dawnych lat
jeszcze ze 2 razy zmieni zdanie
"Przegrany jest ten, który nie spróbował"
"Mówię jej ze ciągle narzekala że nigdzie nie wychodzimy a teraz jak wszystko zorganizowane to zasłania się pracą"
Nie znam Twojej dziewczyny, ale pomyślałeś, że nie chodziło jej o wyprawę ze znajomymi na mordopicie i potańcówkę? Może miała ochotę, żebyście pobyli sami, wyszli zwyczajnie na miasto, na dobre ciasto i gorącą herbatę?
Jej chodzi o wyjscie ty ona i nikt inny a nie balange. Pozatym moze sie jej nie podobac klimat tego klubu. Jak ja np. Lubie ekwador w manieczkach to na disco polo mnie nie wyciagniesz a ona wlasnie moze tak myslec