Moim największym problemem z dziewczynami jest rozmowa. Potrafię podejść do nieznajomej, w klubach potrafię wyciągnąć ze sobą dziewczynę, ale zawsze problem z rozmową.
Wygląda to tak, że z dziewczynami spotykam się tylko w towarzystwie, czyli ze znajomymi i wtedy jest łatwiej, bo dyskutuje cała grupa, ale w pojedynkę jestem do niczego.
Z dziewczynami które znam (koleżanki) rozmowa kończy się bardzo szybko, a z dziewczynami nie spotykam się prawie w ogóle, ponieważ dotychczas nie byłem w stanie z nimi rozwinąć rozmowy. Byłem jak ten "każdy". Czytam forum, oglądam filmy i próbuję je przenieść na praktykę, ale po podejściu i otwarciu dziewczyny moja buzia się zamyka.
1. Jak to wyglądało u was?
2. Jak to można rozwinąć?
3. Co pomoże mi w tym problemie?
Staram się rozmawiać z byle kim: nauczyciele, kasjerki, panie z odzieżą w sklepach, ale nie wychodzi za bardzo.
praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka. Brakuje Ci zapewne tematów do rozmów. Wierz mi, że rozmawiać można o wszystkim. Ważne aby być pewnym siebie i nawet jak pierdolniesz głupotę to nie zwracasz na to uwagi tylko nawijasz dalej.
Czytaj dużo książek, newsów, gazet.
Rozmawiaj z każdym, na każdy temat.
Nie wierzę, że nie masz tematów które Cię intrygują lub chciałbys się czegoś dowiedzieć.
Ja na przykład ostatnio zagadałem do dziewczyny nowo poznanej, co sądzi na temat poznawania się obcych ludzi na przystanku. Tak się rozmowa rozwinęła, że uciekł mi autobus na spotkanie ale za to wziąłem numer od tej dziewczyny na koniec
edit. Aha i najlepiej zaczepiaj te ładniejsze kobiety to szybciej się nauczysz. Wtedy będzie trudniej i będziesz bardziej spięty ale dzięki temu szybciej miną opory. Przynajmniej ja tak robiłem.
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Wygląda to tak, że z dziewczynami spotykam się tylko w towarzystwie, czyli ze znajomymi i wtedy jest łatwiej, bo dyskutuje cała grupa, ale w pojedynkę jestem do niczego.
Witaj, miałem tak samo. W towarzystwie to i nawet fajnie wychodziło, ale wystarczyło, że przyszedłem rano pod klasę, a żadnego kumpla jeszcze nie było i były same koleżanki, no i byłem pokonany. Po prostu, to jeszcze nie teraz, musisz wskoczyć na wyższy "level", a możesz tego dokonać, zwyczajnie rozmawiając z laskami twarzą w twarz, ale SAM. To jest klucz, jak byli kumple to też byłem cwaniaczek przez długi czas, a to fałszywa pewność siebie.
Czytam forum, oglądam filmy i próbuję je przenieść na praktykę, ale po podejściu i otwarciu dziewczyny moja buzia się zamyka.
Na pewno otwierasz? Czy tylko oglądasz filmy i czytasz forum? Bo to ma znaczenie
1. Jak to wyglądało u was?
2. Jak to można rozwinąć?
3. Co pomoże mi w tym problemie?
1. Tak jak u ciebie, dopiero jak zacząłem sam rozmawiać i robić to do znudzenia przyniosło efekty. Jak uczyłem się stać na rękach, to przez pierwszych 20 prób bałem się samego widoku świata "do góry nogami".
2. Rozmawiając z obcymi laskami sam na sam. I nie obejdziesz tego, zapomnij, że oglądanie Jamesa Bonda i czytanie blogów ci w tym pomoże.
3. Rozmowa z obcymi laskami sam na sam. Znów próbujesz to obejść, liczysz, że ktoś ci podeśle jakieś magicznie materiały? Nie da się obejść problemu, nie da się nauczyć stać na rękach, jedynie oglądając filmy jak to robić.
-----------------------------------------------------------
Wiem o tym, bo Tyler o tym wie.
Rozmowa to oprócz słów, cała masa sygnałów niewerbalnych, ton głosu, mowa ciała, kierunek rozmowy. Większość wynika z tego, jakie Ty masz podejście do kobiety a przede wszystkim do siebie. Kobiety działają niczym katalizator dla Twoich problemów w głowie. Uwalniają je, pozwalają wybuchnąć.
Jeżeli myślisz o sobie, że nie masz nic ciekawego do powiedzenia, w towarzystwie pań będziesz myślał dwa razy gorzej i zbudujesz obraz siebie jako typa-do-ni-cze-go.
Jeżeli myślisz o sobie jako o chłopcu - przy kobietach będziesz błaznem.
Rozmawiaj z kobietami, to jest chyba oczywiste, i przy okazji obserwuj co o sobie myślisz podczas tej rozmowy. Większość będzie niewspierającą Ciebie bujdą chuj wie skąd i po co. Rozwal te przekonania i zbuduj nowe.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Praktyka tak jak wyzej, ale dodam cos od siebie
Jezli sam na sam ze znajomym potrafisz rozmawiac i sam ciagnac temat to z dziewczyna tez powinnienes, ale stresujesz sie ze palniesz cos glupiego i uzna Cie za kretyna. Nie rozmyslaj nad tym. Musisz .nabrac pewnosci siebie.
Zamknij sie w pokoju i wybierz jakas rzecz niech to bedzie sciana. I teraz co mozesz powiedziec o tej scianie?
Powiedzmy ma 4 katy, jest szara i mozna na niej cos powiesic.
Teraz sprobuj wymyśleć cos co wywoła pozytywne emocje lub smiesznego zwiazane ze sciana.np
Sciana? Mam Ja na hita, jak bym sciagnal tobie te okularki to pewnie bys wlazla w ta ścianę(hihi).
I zrob tak z kilkoma rzeczami.
Dlaczego to pisze?
Otoz jak o cos pytasz i dostajesz prosta odpowiedź to warto zlapac takie slowko i rozwinac temat.np.
Tak, kupilam sobie nowe buty.
I co mozesz ogolnie powiedziec o takich butach?
Np. Ohoho jaki wysoki obcas, ile razy juz sie w przewróciłas? (Usmiech).
Ja zauważyłem że koledzy ktorzy kiedys w klasie wyzywali się robili cos w tym stylu i to nieświadomie.np
Masz morde jak gowno,
- gowno to masz na obiad.
Slowo - Gowno
Wyzywajac sie tez mozna to ćwiczyć xD
Moze przyklad z gownem byl nie na poziomie, ale to mi wpadlo do glowy.
Rozmawiać mozesz tez pytajac i opowiadając o sobie np.
Do jakiej szkoly chodzisz?
- LO
- Słyszałem o tej szkole ble ble ble,
Konczysz mówić i jak ona nie pyta o twoja szkole lub nie odpowiada na to co powiedziales to mowisz gdzie Ty sie uczysz dodajesz cos od siebie ble ble ble.
Laski sa gadadliwe więc nie powinno byc problemu chyba ze jest nieśmiała i musisz ciagnac temat, ale z takimi to Ja daje sobie spokój.
Takie cos powino Ci jakoś pomóc. Ale praktyka najwazniejsza. Wiec idź pogadac z jakas koleżanka
Rozmowa to tylko jeden z czynnikow pamietaj patrz wyzej.
Naucz mnie czegoś, możesz być moją Catwoman.
Pomyśl tak: ile zajęłaby Ci nauka jazdy na rowerze, gdybyś czytał wykłady o tym, jak to się robi? Nieskończenie wiele czasu.
A jak wsiądziesz? Jebniesz 3 razy ale po kwadransie śmigasz.
A, jedna sprawa: wiem o co chodzi, sam tak mam. Pewnie boisz się porażki? Widzisz, musimy myśleć, że nie ma porażek, tylko są kolejne doświadczenia. Kto się nie myli? Ty się nie mylisz, ja się mylę. Dlaczego? Bo nic nie robimy! Ale człowiek który myśli w przeintelektualizowany sposób musi ogarnąć, że porażka to nie czarna plama na ego, a coś co pozwala Ci wyciągać wnioski!