Przez własną głupotę straciłem naprawdę ogarniętą dziewczynę ale z poważnym bagażem emocjonalnym. Miała prze.ebane dzieciństwo, prze.ebane związki i mnóstwo problemów przez swoją naiwność. Zakochała się we mnie w lowelasie, ćpunie i zajebiście agresywnym typie. Miała być to kolejna dziunia na noc ale coś mnie pchnęło aby ją zacząć poznawać. Pomogłem jej stanąć na nogi mimo, że bez mojej pomocy lepiej sobie radziła. Ale chciałem jej pomóc ze szczerego serca, bez oczekiwania wdzięczności z jej strony. Sprawiało mi to radość. Zakochałem się! Nowość... Pierwszy raz zawiodłem ją, kiedy się zaćpałem i nie pojechałem na jej urodziny. Wtedy obiecałem, że już tego gówna nie tknę(mimo tego, że ona ode mnie nie oczekiwała takich deklaracji), szło mi całkiem spoko. Następnym razem zawiodłem ją nakłaniając do usunięcia pamiątki ze wspólnej wycieczki(nie zmuszałem ją ale przedstawiłem jej takie argumenty, że się zgodziła niechętnie), kolejna moja wpadka, za którą siebie nienawidzę...Kiedy byłem mocno podpity chwyciłem ją za gardło tylko dlatego, że rozmawiała z jakimś kolesiem...wtedy nie wytrzymała i dała mi ultimatum, że jeszcze jedna wpadka i odchodzi...za każdym razem przepraszałem ją i obiecywałem poprawę. I tak było, dopóki nie zamieszkaliśmy razem(wytrzymała 3tyg ze mną)...zacząłem jej robić jazdy: czemu wychodzi bez mojego pozwolenia itp. itd. nadmienić trzeba, że moja luba nigdy mi czegoś takiego nie robiła, ba! nawet za każdym razem pisała mi gdzie wychodzi i co robi(oczywiście ręki nigdy już na niej nie podniosłem), dzisiaj zawiodłem ją po raz kolejny i prawdopodobnie ostatni...rano w niedziele po parapetówce poszliśmy z kumplem na zakupy do osiedlowego. Kumpel zarazem facet przyjaciółki mojej kobiety miał przy sobie trochę zestawu do pudrowania noska(od afery z urodzinami nic nie ruszałem) i nie wiem czemu ale rzuciłem się na nie jak opętany i nie wracaliśmy przez 2-3 godziny. Po powrocie dziewczyny doskonale wiedziały co się święci ale oczywiście obaj w zaparte, że nic nie było. A ja jeszcze perfidnie w oczy jej skłamałem, że nigdy bym jej tego nie zrobił. Ona tylko odpowiedziała, że nawet jeśli to i tak nie miałaby mi nic za złe gdybym się tylko przyznał. Nic nie odpowiedziałem...stchórzyłem. Sielanka nie trwała długo, bo tylko do wtorku, kiedy spotkała się ze swoją przyjaciółką. Wpadliśmy z koleżką...w najgłupszy sposób jaki można...mieliśmy dwie wersje i to tak pojebane, że tylko rybi ogon by się nie połapał...
Napisała mi tylko sms, że ją oszukałem ale ja w zaparte idę, że nie mam pojęcia o co jej chodzi...to przelało czarę goryczy. Udało mi się nakłonić ją(ledwo) aby wróciła na noc do domu i porozmawiała ze mną...niestety to był jedynie monolog z jej strony. Zatkało mnie jak zaczęła mi wszystko wypominać nie wiedziałem co odpowiedzieć...a najgorsze jest to, że gdybym w smsie się przyznał do kłamstwa...ona by mi wybaczyła... Szczerze ją przeprosiłem ale rozumiem jej żal, bo ileż można słuchać takiego pierd.lenia. Dała mi znać, że to już definitywny koniec, bo nie chce po raz kolejny mieć takich samych problemów jak w poprzednich związkach. Pierwszy raz widziałem, żeby wypowiadała się z takim obrzydzeniem. Nie mam pojęcia co robić, z jednej strony rozumiem ją i chcę dać jej wytchnąć aby oswoiła się z tym wszystkim ale z drugiej strony boje się, że ją stracę.
P.S Sorry chłopaki za składnie i błędy ale boje się zasnąć, bo gdy się obudzę wiem, że już jej nie zobaczę i do tego jeszcze te emocje...
Masz duże problemy ze sobą, dopóki nie ogarniesz samego siebie nawet nie ma sensu próbować odzywać sie do niej.
Powinienes isc na jakas terapie.
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.."
Masz poważne problemy z językiem polskim. Polecam nauczyć się pisać, bo mało kto będzie chciał się przebijać przez tę ścianę tekstu bez akapitów i poprawnej interpunkcji.
Wystarczy, że pójdziesz na 100% odwyk i Ci się w głowie i w życiu zacznie układać.
Odwyk też opcja. Terapia znakomita.
Używki są tylko Twoją ucieczką od nieuświadomionych konfliktów.
Zapewne dzieciństwa - tak tak....
Kolorowo w domu nie miałeś.
A więc kobiety na razie na bok, a Ty zdobywasz się na odwagę i stajesz fejs2fejs z samym sobą i swoimi najbardziej skrywanymi ciemnościami.
Innej drogi nie ma, bo uwierz mi, że każda Twoja kolejna relacja będzie wyglądała identycznie jak ta.
Szkoda życia na to.
Po ludzku zasługujesz na zdrowie, zdrową relację z samym sobą i poczucie szczęścia oraz samospełnienia - a potem na zdrową, fajną i twardo stąpającą po ziemi kobietę. Nie taką z BAGAŻEM EMOCJONALNYM, z problemami, która jątrzy, jakie to życie jest straszne i ciężkie.
Jest więc po co.
Słabeuszu, będziesz jeszcze słabszy i będzie jeszcze gorzej niż jest teraz. Ale gdy przestaniesz uciekać, uznasz każdy swój brud, odkryjesz chowające się pod kamieniami narkotyków karaluchy - będziesz miał szansę na lepsze życie. Nie zmarnuj tego.
Tak więc z podniesionym czołem pannę przeproś, podziękuj jak gentlemen za dobre i miłe chwile. Powiedz, że czas, abyś zajął się sobą. Bądź zatem uczciwy wobec niej, a przede wszystkim wobec siebie i nie błagaj jej, żeby została, bo znowu uciekniesz.
W końcu no pain no gain, hęęęę?
Taki wymowny podpis, a Ty ciągle od tego PAIN uciekasz. I zamiast GAIN masz kolejny spadek.
Będzie chłopie ostro, więc jak jesteś na zejściu, a wiem że pisząc to byłeś naćpany, to lepiej tego nie czytaj....
zjechałem Cię równo, ale z dobrego serca...Chcę żebyś się popłakał i zastanowił nad swoim życiem.
1. "Przez własną głupotę straciłem naprawdę ogarniętą dziewczynę ale z poważnym bagażem emocjonalnym. Miała prze.ebane dzieciństwo, prze.ebane związki i mnóstwo problemów przez swoją naiwność..."
Pewnie się cięła, uciekała z domu i za sobą miała jeszcze trzy próby samobójce...
2." Zakochała się we mnie w lowelasie, ćpunie i zajebiście agresywnym typie..."
Nie dziwie się, że się w Tobie zakochała...
3. "Miała być to kolejna dziunia na noc ale coś mnie pchnęło aby ją zacząć poznawać. Pomogłem jej stanąć na nogi mimo, że bez mojej pomocy lepiej sobie radziła. Ale chciałem jej pomóc ze szczerego serca, bez oczekiwania wdzięczności z jej strony. Sprawiało mi to radość. Zakochałem się! Nowość... Pierwszy raz zawiodłem ją, kiedy się zaćpałem i nie pojechałem na jej urodziny. Wtedy obiecałem, że już tego gówna nie tknę(mimo tego, że ona ode mnie nie oczekiwała takich deklaracji), szło mi całkiem spoko. Następnym razem zawiodłem ją nakłaniając do usunięcia pamiątki ze wspólnej wycieczki(nie zmuszałem ją ale przedstawiłem jej takie argumenty, że się zgodziła niechętnie), kolejna moja wpadka, za którą siebie nienawidzę...Kiedy byłem mocno podpity chwyciłem ją za gardło tylko dlatego, że rozmawiała z jakimś kolesiem..."
Na ogół nie odpisuję patologii, ale sam nią kiedyś byłem i robiłem podobne rzeczy. Zmień otoczenie i idź do psychologa-dobra rada. Bo jesteś toksycznym człowiekiem i do siebie będziesz przyciągał panny po przejściach i z problemami, jednocześnie je idealizował. Naprawdę mówię serio,zmień otoczenie...To ono Ciebie niszczy.
4. "dzisiaj zawiodłem ją po raz kolejny i prawdopodobnie ostatni...rano w niedziele po parapetówce poszliśmy z kumplem na zakupy do osiedlowego. Kumpel zarazem facet przyjaciółki mojej kobiety miał przy sobie trochę zestawu do pudrowania noska(od afery z urodzinami nic nie ruszałem) i nie wiem czemu ale rzuciłem się na nie jak opętany i nie wracaliśmy przez 2-3 godziny..."
Dobra co wciągałeś mefedron? pentadron? klefedron? amfetamine? Na kokaine Cię nie stać, to wiem. Powiedz mi jak to jest na drugi dzień czuć się jak szmata? Jak to jest patrzeć sobie w lustro i obiecywać "już nigdy więcej nie dotknę...". Powiedz mi jak to jest jak włączają Ci się myśli samobójcze? miałeś tak? dobrze Ci było? Jak to jest przyjebać krechę na zejściu, aby stanąć na nogi? Ty jej pomogłeś stanąć na nogi? przecież sam walisz w nocha, aby na drugi dzień stanąć na nogi...? Jak to jest leżeć całe dnie na łóżku i patrzeć się godzinami w sufit? Jak to jest jak serce bije, że o mało nie wyskoczy. Słyszysz bicie serca na zejściu? czujesz ten zapach chemii, którą dosypują do tego gówna dilerzy? czujesz ten zapach wychodzący z Twojego ciała na drugi dzień wraz z potem? Ładnie jebie pokój jak w krematorium co? Jak to jest wydrapywać strupy z nosa? Jak tam Twoje zęby? wypadły? NIE? to wypadną niedługo...teraz szczęka boli co? od żucia gumy...za niedługo zęby będą boleć. Krew z nosa też będzie leciała, ale to za niedługo...wal dalej;] Kichniesz sobie, któregoś razu i na rekach będziesz miał swoją krew...
Ludzie co osiągnęli sukces, staczają się... przez narkotyki i alkohol. Sukces? co ja do ćpuna o sukcesie piszę...Sorry za słowa, ale sam się nazwałeś ćpunem. Dobrze Ci radzę, zmień numer i odłącz się od towarzystwa jakie masz, bo Twoim problemem nie jest ta kobieta, tylko to że jesteś patusem.
5. "Po powrocie dziewczyny doskonale wiedziały co się święci ale oczywiście obaj w zaparte, że nic nie było. A ja jeszcze perfidnie w oczy jej skłamałem, że nigdy bym jej tego nie zrobił. Ona tylko odpowiedziała, że nawet jeśli to i tak nie miałaby mi nic za złe gdybym się tylko przyznał..."
No nic nie było, oczy jak 5 złoty, przyspieszone ruchy, tiki szczękowe. Ćpuny myślą, że nic nie widać, ale widać, widać...Policja cpuna pozna ze 100 metrów. Od razu wiedza do kogo podejść i kogo obszukać ;]. Kiedyś ja się naćpałem i siedziałem pod Pałacem Kultury na ławeczce. Myślałem, że jest wszystko Git. Obok mnie żule, menele, ale policjanci do mnie podeszli i mnie od razu macali;].
Normalna kobieta już dawno dała by Ci kopa w dupę, a tutaj problemem nie jest to że ćpasz, tylko to, że "kłamiesz" he he. Dobrze się dobraliście;].
6. "Udało mi się nakłonić ją(ledwo) aby wróciła na noc do domu i porozmawiała ze mną...niestety to był jedynie monolog z jej strony. Zatkało mnie jak zaczęła mi wszystko wypominać nie wiedziałem co odpowiedzieć...a najgorsze jest to, że gdybym w smsie się przyznał do kłamstwa...ona by mi wybaczyła... Szczerze ją przeprosiłem ale rozumiem jej żal, bo ileż można słuchać takiego pierd.lenia...."
Zatkało Cię i włączyło po kresce Ci się na szczerość. Najgorsze jest to w tym wszystkim, że jesteś patusem, który przegrywa życie i któremu życie przelatuje przez palce i który przejmuje się tym, że pana mu nie chce wybaczyc kłamstwa na temat tego, że ćpał Tu nie chodzi o to, że ćpałeś tylko o kłamstwo, ze skłamałeś...Przeciez ona by Ci wybaczyła...ha ha ha i dalej mógłbyś sobie ćpać. Szczerze ją przeprosiłeś? Szczerze przeprosiło ją te gówno co ćpałeś. Ja rozumiem wszystko jest dla ludzi, ale Ty jesteś za miękka fajna na narkotyki. Jesteś kulawą sarenką w lesie, pełnym wilków... Teraz bym Ci posypał to byś przyleciał...Jesteś ranna, kulawa sarenka. Najsłabsze ogniwo, a ludzie z Twoim charakterem i mentalnością prędzej czy później koncza w monarze, więzieniu, na dworcu...cmentarzu.
Ale powiem Ci jedno
Panna jaka jest taka jest, ale wykorzystała pretekst, aby Cię kopnąć w dupę. Tu nie chodzi o to czy ty skłamałeś, czy ćpałeś, tylko o pretekst dzięki, któremu uwolniła się od Ciebie. Pewnie czekała na ten moment...
7. " Nie mam pojęcia co robić, z jednej strony rozumiem ją i chcę dać jej wytchnąć aby oswoiła się z tym wszystkim ale z drugiej strony boje się, że ją stracę."
A nie boisz się, że życia swojego nie tracisz? Co Ty masz nawet takiej pannie po przejściach do zaoferowania? jak Ty zwykła patologia jestes? Monar, tam skończysz w najlepszym wypadku...Powtórzę jeszcze raz Panna nosiła się z zamiarem odejścia od Ciebie już dawno. Jednak Ty byłeś zajęty ćpaniem i tego nie zauwazyłeś, aż znalazł się pretekst taki, że ją okłamałeś... i wykorzystała szanse i spierdoliła od patusa. Mam nadzieję, że trafi na normanego gościa, ale obawiam się, że też musi odwiedzić jakiegoś specjalistę, bo bańkę jej zryłeś ostro...
8. "Sorry chłopaki za składnie i błędy ale boje się zasnąć, bo gdy się obudzę wiem, że już jej nie zobaczę i do tego jeszcze te emocje......"
Oj spoko wiemy, że jesteś naćpany i nie możesz zasnąć, a jak się obudzisz to będą straszne emocje...i myśli samobójce...
P.S
Byłem taki sam jak Ty!!. Robiłem to co Ty.
Dam Ci do myślenia
ufff... mocne
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"