Siemano. Jestem od roku w związku z piękną dziewczyna. Do tej pory wszędzie razem chodziliśmy. Na baletach zawsze jak ją ktoś zaczepiał to ona olewala tych gości i mówiła ze mnie kocha a inni się nie liczą . Nawet w Mielnie do kolesia z Warsaw shore powiedziała ze ma zajebistego chłopaka i niech tamten się wali.
Dziś powiedziałem ze za tydz w piątek chce spotkać się z kumplem i jechać na balety bez niej. Zrobiła mi awanturę .. zazdrosna ze będę obmacywal inne.. no i dziś ona jedzie sama z koleżanką na balety.
Co mam robić ? Puścić ja ? Jechać z nią ? Wiem że tam (mielno) kolesie będą ja zaczepiali ! Jak mam się zachować aby pozostać prawdziwym , atrakcyjnym mężczyzna w jej oczach ???
Zaufanie! Przecież uważa Cię za zajebistego gościa,więc weź to na klatę i ja puść samą. Normalna rzeCz. Ty jedz z kumplem ,ona z kunpela. W czym problem?
Odpuscilem... po czym ona do mnie ze jednak chciałaby żebym z nią poszedł do środka. Skończyło się na dobrej imprezie znowu razem .. a rano seks na zgodę hehe
ale co odpusciłeś?
hehe
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
"Nawet w Mielnie do kolesia z Warsaw shore powiedziała ze ma zajebistego chłopaka i niech tamten się wali"
Naprawdę?? Taki punkt odniesienia??
Wydaje mi się, że facet musi być prawdziwym i atrakcyjnym, ale tak szczerze - najpierw w swoich oczach.
Z Twoich wypowiedzi to ja wnioskuje, że cała ta atrakcyjność i poczucie pewności siebie jest pogmatwane i zaburzone...
I że serio ludziom odpowiadają takie realacje
Patrzcie jak ładnie go dyscyplinuję... Tupnęła nogą i już po Twoich planach i marzeniach. Perspektywa wyjścia z kumplem zniknęła jak bańka mydlana. Moment Cię przywołała do porządku.
Już ją nosisz na rękach, a teraz jeszcze jej podałeś swoje jajka na srebrnej tacy.
Przespane 2 lata na forum tak się kończą. Płyń dalej.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.