Panowie,
Po ostatnim związku mam rozj****ą samoocenę, bardzo zaniżone poczucie własnej wartości + strasznie małą motywacje do czegokolwiek. Nie, nie jestem w żadnej depresji (choć byłem), ale po prostu życiowo stanąłem w miejscu i chce z tego powoli wychodzić, bo prawie 5 miesięcy stegnacji to dużo za długo... Mam przeogromną prośbę. Czy możecie polecić jakieś książki: cokolwiek, tak żebym dostał konkretnego kopniaka w dupę i się ogarnął. Jest tego od groma, jednak chciałbym pominąć te mniej wartościowe tytuły i skupić się na takich, które realnie komuś pomogły. Przeczytałem bardzo dużo blogów ze strony - z podrywaniem i sypianiem z kobietami u mnie zdecydowanie tragedii nie ma, bardziej chodzi, że straciłem motywację do czegokolwiek, wszystko strasznie szybko mnie nudzi i cokolwiek zacznę to z nastawieniem ,,na pewno się mi nie uda", tylu jest lepszych ode mnie, co sprawia że szybko ze wszystkiego rezygnuje. Po prostu aktualnie samoocena leży i kwiczy....
"Facet z jajami", mi na poczatku dala mocnego kopa, zeby zmienic swoje zycie. Pisana prostym jezykiem, z poczuciem humoru. Spodoba Ci sie.
No More Mr Nice Guy- Robert A. Glover
Dziekuję, tylko szkoda, że książka po angielsku. Nie, żebym był jakimś tumanem, ale przy aspektach psychologicznych wolałbym zrozumieć wszystko dosłownie.
Polecam zrobić sobie piramidke wartości.

polega to na tym że na kartce A4 rysujesz ogromna piramidę. Po bokach gdzie jej nie ma , piszesz moja piramida wartości.
Uzupelniasz ja takimi jakby bloczkami,czyli kiedy osiągniesz jakiś cel albo wyjdziesz ze swojej strefy komfortu,wpisujesz to. Wyobraź sobie jak się będziesz czuł kiedy cała piramida będzie zamieszczona Twoimi małymi sukcesami. Dzięki temu będziesz bardziej świadomy tego co zrobiłeś,a kiedy przyjdą gorsze momenty, patrząc na to będziesz z siebie dumny.
Fakt , może to trwać nawet i pół roku jak u mnie ,jednak jest to bardzo przydatna rzecz jaką zrobiłem w swoim życiu .
Pozdrawiam opos1
Koniecznie przeczytaj Przebudzenie Anthonego De Mello.
Jak się nie wie, czego się chce, to się ma, czego się nie chce.
Egoizmem jest wymaganie od innych, by żyli życiem, które akurat tobie wydaje się najwłaściwsze. To jest egoizm. Żyć swoim życiem nie jest egoizmem.
Chcę coś zrobić ale mi się nie chce... i czytanie książki siedząc w fotelu ma być na to lekarstwem. Przy takim podejściu to nie zrobisz za wiele bo przez parę dni będziesz nabuzowany po przeczytaniu a potem ochłoniesz. Musisz się zaangażować w jakiś ruch fizyczny bo nic ale to nic nie hartuje ciała, ducha i charakteru jak wysiłek fizyczny. Poprawia koncentracje i człowiek czuje się nabuzowany do ciągłego dążenia do celu. Jeśli mieszkasz w mieście to najlepiej zacząć od siłowni i jak nie wymiękniesz to będzie dobrze. Wiem po sobie jak regularnie ćwiczę to potem pracuje na 200 % a jak jestem przez dłuższą chwilę zastany to czuję się ospały i mało zmotywowany do działania.
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan
Paul Mckenna - grunt to pewność siebie
lepszej nie znam
Ale jest tego sporo
Chociażby anthony robbins obudz w sobie olbrzyma
"Jeden odważny zawsze stanowi większość" ~najodważniejszy człowiek na świecie