Witajcie!
Sprawa wygląda banalnie. U mnie na osiedlu pracuje sobie jedna kobieta. Nie za łądna, nie za brzydka, ale taka pozytywna i ma coś w sobie...
Parę razy zamieniłem parę słów, aż któregoś dnia stoję przy lodówce, wybieram piwko(meczyk w tle), ona uwaga uwaga coś leci...
Ja: SPokojnie, spadłoby mi na głowę, nawet by mi to pomogło.
Uśmiała się do łez...
Później jadę z tekstem: Kiedy Pani kończy pracę, może pójdzie Pani ze mną na piwo?
Ona: Jestem zmęczona, ale innym razem z miłą chęcią i uciekła trochę zawstydzona, a trochę mierząc się ze wzrokiem swojej szefowej na zaplecze po coś tam. Nawet nie zdążyłem wziąć nr....
No nic wyszedłem...
Jestem innym razem, trochę rozmowy co robi czym się zajmuje no i jadę: To może poda mi Pani nr i się umówimy w końcu na to obiecane piwo?
Ona: Nawet Pan nie zapytał jak się nazywam?
Ja: oj, przy nr chciałem zapytać, ale fakt cham ze mnie 
Już nadrabiam, Crosser miło mi, a Ty?
No i powiedziała imię.
Ja: To teraz wiem jak Cię wpisać..
Ona: Nie daję tak nr... mam tutaj jeszcze jednego wielbiciela zaraz przyjdzie ten to jest...
Ja: Czyli jestem wielbicielem? To muszę poznać członków klubu 
Ale mnie wpisz na listę z jakąś fajną funkcją... Skarbnik?
To co z tym nr?
Ona: Hahahaha, będzie Pan chodził do sklepu, lepiej się poznamy to zobaczymy...
Ja: A może od jutra nie będę, może to ostatnia szansa
?
No nic miło było poznać, uciekam pa 
No i faktycznie nie byłem tydzień w sklepie....
Dzisiaj włażę i ona od razu uśmiech...
Ja: dobry wieczór
Ona: Dobry wieczór... dać Ci/ Panu siatkę...
Ja: Możesz mówić na Ty, w końcu już się przedstawiłem...
Ona: to Ty tak oficjalnie...
I teraz pytanko do Was
Uderzać jeszcze raz? Czy olać i next... Myślę, że gdyby chciała podać nr wpisałaby go raczej mimo wszystko, a te wszystkie excusy nie wróżą dobrze...
Poza tym leń jestem, aż tak mi się nie chce starać i przebijać oporu, jeżeli z góry wiadomo że szanse małe.
Co radzicie?
Próbuj, próbuj. Chciałem ci tylko wytknąć kardynalny błąd który popełniasz. Jak masz zamiar podbijać do panny to nie zwracaj się do niej per pani. Nawet jak będzie 20 lat od ciebie starsza, nie zwracaj się per pani! Tym tylko pogłębiasz różnicę wieku. Jak podbijasz do panny to traktuj ją od początku jak co najmniej znajomą/koleżankę, bądź wyluzowany i otwarty. Takie oficjalne nazywanie laski "panią" na pewno cię nie przybliży do wyrwania jej numeru.
Wiesz pewnie na tym forum otworzę puszkę pandory, wywołam temat tabu, bo gdzie w życiu nie pójdziemy w sensie grupy, będzie ona miała swoje poglądy i albo się nie identyfikujemy, wtedy co jasne do grupy nie należymy, albo w drugą stronę i wstrzymujemy język, bo...
Kiedy wejdziesz między wrony....
Jakie mam zasady wobec kobiet? Ze względu na złe doświadczenia większości nienawidzę....
Mam już tak zaprogramowany mózg i takie kotwice we łbie, że nie wyciągnie tego nawet dźwig z kilkutysięczno tonowym udźwigiem - trudno, życie-bywa...
Gdy patrzę na facebooka, na świat kolorowych portali, i tej obłudy i hipokryzji podniesionej do kwadratu to czasami mam ochotę, wyjechać w bieszczady i jak w into the wild umrzeć żrąc trującą roślinę....
Taka jedna pinda z drugą, głupie k... wymagania jak u księżniczek z renesansowego dworu, a od siebie... no cóż jak i księżniczki z tego okresu- Fajny wygląd i tyle...
Pierwszą książkę nt uwodzenia(o dziwo Grzesiaka kupiłem w 2006 roku. Byłem nieśmiały, zestresowany i to zmieniłem. Zagadać teraz do kogoś no problem... z zawodu jestem handlowcem(także pewność siebie, NLP, sratatat ćwiczę w praktyce)
z kobietami natomiast mi kompletnie nie idzie i tutaj mogę zastosować miliony sztuczek, być idealnym facetem, zaradnym, męskim i chuj wie jeszcze co i tak nie dam rady...
Jak przed spotkaniem z klientem- metamorfoza(dobra energia, nie branie uwag do siebie, odbijanie ST, dystans do siebie)
Od kobiet słyszę: Młodo wyglądasz, nie ma tego czegoś, JESTEŚ ZA NISKI(to to każda mi mówi, to już tak przywykłem że nawet nie zwracam uwagi)
Generalnie nie mam najmniejszych szans, nawet minimalnych na piękną kobietę.
Wyrwać średnią na seks mi się zdarzało...
Gdy kobieta mówi mi: Liczy się wnętrze, charakter i osobwość to albo ma 84 lata jak moja babcia, albo jest 30 letnią dziewicą...
kobiety szumnie i hucznie o tym pierdo... a gdy widzą przystojnego hiszpana ściągają majtki przez głowę...
Dawniej męskość podniecała kobiety: Fantazjowały o BONDZIE, Janosiku, bohaterach z westernu, wojen etc.
Teraz hitem jest Grey. Zwróć uwagę na profil osobowościowy tego typa, na fenomen tej książki... Przecież to się w milionach egzemplarzy sprzedało, koszulki, książki.
Czyli w tych ich pojeb... łbach skrzywionych przez internet to jest IDEAŁ faceta.
Prawdziwie męski to był mój ojciec, budując samemu dom, kończąc studia i nie mając problemu z naprawieniem samochodu w garażu, a nie jakiś wytapetowany goguś 26 letni miliarder....
dlatego podsumowując, obłudy i hipokryzji w kobietach nienawidzę, a jeszcze nie spotkałem takiej, która by jej nie miała...
Jestem już tak zgorzniały i malkontentny, że latał za kobietą nie będe nigdy... odpisywał na smski, lajkował zdjęcia...
Nie pasuje do społeczeństwa, do uśmiechów i błahych rozmów o niczym przy kawie(robię to dla kasy jak dziwka)
Wolny czas spędzam sam w mieszkaniu, nie mam przyjaciół, kolegów.
Gdy ktoś daje mi zaproszenie na wesele, w tym samym momencie mu je oddaję, bo wiem że nie będę miał z kim iść(chyba, że zapłace).
Gdy patrzę na ludzi, którzy siedzą przy kawach i pierdolą o kolorach paznokci, butach, rzeczach pierdołach, rzygać mi się chce....
Z drugiej strony chciałbym byc taki jak oni, ale już nie potrafię... Nie będe umiał.
Lepiej mi samemu, a przynajmniej wmówiłem sobie że tak jest...
nie chcę się kolejny raz męczyć z kobietą, a z drugiej strony pragnę normalnego zdrowego związku, lecz to chyba już nie możliwe i powtarzając, a przynajmniej tak sobie wmówiłem...
To żałosne mieć 25 lat(materialnie wszystko), ale tak skrzywdzoną przez ludzi psychikę,
że nienawidzisz swojego życia "wolisz być sam" co sobie wmówiłeś tak, że w to wierzysz,
generalnie nudzi cię to tak, że już nawet nie chce Ci się żyć.
wybaczcie, że się rozpisałem ale jakoś chyba musiałem wyrzucić to z siebie.
I apel do młodych chłopaków: Nie wierzcie demagogom i trenerom, którzy wmówią Wam coś,
zarobią i po praniu mózgu zostawią gdy jest źle...
wybierajcie tych z przysłowiową "głową w chmurach" i nastawieniem możesz wszystko, ale ze stopami na PRAGMATYCZYM GRUNCIE.
Myślę że jakbyś miał okazję pójść na całość z jakąś zajebistą lalą to też byś się nie wahał i ściągał majty przez głowę.
Ale zamiast ubolewać nad tym jak jest dookoła i wyrażać swoje niezadowolenie lepiej wziąć się w garść i starać się odnaleźć i zacząć być szczęśliwym samemu ze sobą.
Ewidentnie jeszcze się nie odnalazłeś bo sam stwierdziłeś: "Lepiej mi samemu, a przynajmniej wmówiłem sobie że tak jest..."
Tylko to do facetów w tym także do mnie przylgnęła łatka:
charakter się dla nich nie liczy, patrzą tylko na wygląd, wystarczy że laska poświeci cyckami i tyłkiem i lecą oślinieni...
W tym nie ma hipokryzji bo tak jest, a przecież płeć piękna zwraca uwagę głównie na charakter i osobowość, prawda?
No,z takim mysleniem to daleko kolego nie zajdziesz.
baniak masz mocno poryty,A paniusie to czuja. Dalej sobie zyj w takim swiecie fantazji,gdzie paniusie tylko na wyglad sie patrza. Boszee,od czego jest ta strona? 
"Dawniej męskość podniecała kobiety: Fantazjowały o BONDZIE, Janosiku, bohaterach z westernu, wojen etc.
Teraz hitem jest Grey. Zwróć uwagę na profil osobowościowy tego typa, na fenomen tej książki... Przecież to się w milionach egzemplarzy sprzedało, koszulki, książki."
Te wszystkie postaci (Grey, Bond, Janosik, John Wayne w westernach ze swoim udziałem) miały/mają jeden element wspólny - atrakcyjny wygląd. Jak widać to czego szukają kobiety wcale się nie zmieniło
NIE MÓWIĘ, że patrzą TYLKO na wygląd...
ale jest on dla nich mega, mega mega ważny, jęk nie pyknie możesz stawać na głowie i chuja zdziałasz. Jak wygląd jest akceptowalny dostaniesz jakąś szansę i:
a) albo spierdolisz
b) albo znasz tę stronę i tańcząc na głowie to podtrzymasz
Gdy masz wygląd, który sprawia że ona ma przemoczone majtki aż do spodni, wtedy możesz mówić jak bezmózgowiec i wejdzie wszystko: Bo on taki inny jest, taki szarmancki
Popatrz proszę na zdjęcia poniżej:
Czy facet nr 1 znający i mający do perfekcji opanowany materiał stąd, będzie miał łatwo na mieście? Czy jeżeli ma słabą psychikę ma prawo czuć się zrezygnowany i załamać się?
2. To przykład akceptowalnego wyglądu, jak zna PUA da radę, jak jest totalnie niemęski charakterem polegnie..
1.http://x3.cdn03.imgwykop.pl/c3201142/comment_hFV9hIt15a7BbWlKPplneL9xLRPAUBi1.jpg
2.http://photos.nasza-klasa.pl/5065984/18/main/df3ee9c5d0.jpeg
Zdjęcia znalezione przypadkowo w google grafika, nie mają na celu urażania nikogo...
Co do analizy wpływu wyglądu polecam 15 odcinek 6 serii Dr House'a. Ida na speedDate i najprzystojeniejszy zachowuje się jak debil, mega inteligentny House jak on itd...
Kto ma najwięcej nr... Łatwo zgadnąć.. później analizują to i wnioski sa różne, jak rózni są ludzie.
Co do mnie mam zjebany beret, to fakt - kwalifikuję się na leczenie psychiatryczne, albo sznur pod lasem, ale wiesz dlaczego mam taki łeb?
Przez właśnie trenerów GURU, którzy naobiecywali i przez jebanych 10 lat wbijałem się że spośród 1000 lasek jedna, dwie mnie zechciały. co mówił trener? O widzisz kolego, masz wyniki tak trzymaj. Wyniki wysysały ze mnie życie po zabawie mną i zostawały z rozjebaną psychiką na miesiące...
Dlatego trzeba być bardzo ostrożnym w tym w kogo się wierzy i od kogo bierze się rady, oddzielić ziarno od plew, ale to jak i w telewizją i z intenrenetm.... z wszystkim...
Mam zjebaną psychikę, ale sam jej sobie nie skrzywdziłem...
Znasz kogoś kto świadomie i celowo niszczy sobie łeb i życie? Z instynktem przetrwania jaki mają ssaki wątpie, że to możliwe....
W kwestii wyglądu. Możesz powiedzieć że ze swoim ciałem zrobiłeś wszystko co mogłeś, żeby być/czuć się bardziej atrakcyjnym? Mówię o rzeczach dużych jak i szczegółach. Jesteś w stanie to przyznać ze 100% przekonaniem?
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Masz trochę złe doświadczenia bo jak dla mnie zbyt dużo oczekiwałeś, za dużą odpowiedzialności dawałeś kobietom, które nie potrafiły unieść tej odpowiedzialności. Też to przerabiałem, też jestem facetem, który lubi swoje towarzystwo i z kobietami umawia się od święta. Kobiety lubię, wnoszą wiele do naszego życia. Kiedyś dążyłem do podrywania kobiet, które sie nie nadawały na dłuższy związek, księżniczek, kobiet, które miały wysokie (pozornie) mniemanie o sobie, kobiet, które nie potrafiły okazywać uczuć, a nawet były bardzo niedojrzałe.
Dziś zauważam, że są kobiety naprawdę piękne! Kobiety zaradne, pracowite, ciche myszki, które są w stanie pomóc w każdej chwili. Oczywiście, jest wiele kobiet zepsutych, stucznych, dążycych do osiągniecia swoich wyrafinowanych egositycznych celów. Nie wiń ich, gdzieś zostały skrzywodzone, zabrakło im pewnych wzorców, może miłości.
To że kobieta Ci nie dała numeru to jeszcze nic złego. Nie patrz na jedno niepowodzenie, faceta ocenia się po tym, że nie daje za wygraną, dąży do osiagnięcia celu. Niepowodzenie i porażka, zawsze jest wliczona w ryzyko działania. To że kobieta Cie oleje to nic złego, widać to nie jest ta odpowiednia. Mówi sie trudno.
Jak dla mnie to w tym co piszesz, po prostu ona nie jest gotowa na dawanie numeru, być może za mało o Tobie wie, nie czuje komfortu i luzu. Kontynuuj relacje, zobaczysz co bedzie dalej
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."
Nie pasuje do społeczeństwa, do uśmiechów i błahych rozmów o niczym przy kawie(robię to dla kasy jak dziwka
W poprzedniej robocie zrobilem z siebie outsidera. Mowilem sobie, ze nie pasuje do spoleczenstwa itd. Szczerze? Gowno prawda. Tez nienawidze obludy, dwulicowych ludzi, a przedewszystkim facebooka. Interesuje sie historia 2 wojny swiatowej, ale staram sie szukac informarcji we wszystkich mozliwych zrodlach od internetu po gadke z ludzmi na ulicy ktorzy wygladem mi pasuja do pamieci tamtych czasow. I wiesz co? Wiem w stu procentach, ze media klamia i wierzymy w to co nam pokazuja, a nie w to co jest lub bylo naprawde. Chodzi mi o to, ze ja uwierzylem w to ze na pewno nie znam wszystkich ludzi czyli nie moge mowic, ze do nich nie pasuje. Na pewno nie pasowali mi ludzie, z ktorymi mialem do czynienia. Co zrobilem? Zmienilem ludzi. Przez dlugi okres czasu(prawie 8lat). Mowilem, ze chce zmienic prace, ale gdzie ja pojde jak w tym kraju nie ma roboty, ja nie mam odpowiedniego wyksztalcenia ani uprawnien. I co zrobilem? Jeblem robota z dnia na dzien, napisalem CV, wyslalem kilka listow motywacyjnych i poszukalem roboty. Zajelo mi to miesiac i wszedlem miedzy nowych ludzi, nowe obowiazki, nowy swiat i przestalem odsuwac sie od ludzi bo inni byli tacy akurat tylko zajalem sie praca. Teraz mam zajebistych znajomych i lubie chodzic do pracy. A taki bylem aspoleczny. Mozna? Mozna tylko trzeba chciec.
gdy to ona się zastanawia-wygrales
gdy ty...zaopatrz się w apap bo pewnie będzie ja glowa bolec