Sprawa dość pokopana.
Umówiłem się z dwiema (po prostu) znajomymi dziewczynami na piwko. Tak się złożyło że zabrałem ze sobą kumpla. Wpadł jednej z nich w oko i się zaczęło. "Związek" trwał 2 miesiące. Teraz ona z nim zrywa. Jeszcze oficjalnie nic mu nie powiedziała, ale on domyśla się że to koniec.
(Ja mam kontakt z obojgiem i wiem co jest grane)
On ma 23 lata. To jego drugi związek, nie jest doświadczony i najprościej rzecz ujmując tempo jego działań nie było zbyt dobre.
Ona (20 lat) miała już kilku chłopaków (wszyscy starsi przynajmniej o te 4-5 lat). Ona wciska jakieś pierdoły jako wymówki, on nie wie co jest grane, ja w tej sytuacji nie mogę zawieść zaufania żadnej ze stron i powiedzieć o tym co wiem od drugiej osoby.
Teraz problem / pytanie:
Chłopak się mocno załamał i zaczyna mu odbijać, pali szluga za szlugiem i cały czas zachowuje się jak dziecko.
Co mam w tej sytuacji z nim zrobić / co mu powiedzieć żeby go ogarnąć? Próbowałem już kilku rzeczy, na kilka dni pomogło, ale dzisiaj znów mu odbiło.
Dodam jeszcze że ona zamierza mu niedługo powiedzieć co i jak. Bo jeszcze oficjalnego zerwania nie było.
PS. Tak, wiem że to poj****e, ale skończyły mi się pomysły i mam nadzieję że tu mi ktoś podrzuci jakiś pomysł.
PS. PS. Odmawia wyjść i poznawania nowych dziewczyn.
Gdyby to nie było poważne to bym nie pisał. On się już na parapet wspinał i musiałem go z niego ściągać.
//edit
Czuję się trochę za to odpowiedzialny bo to ja ich ze sobą poznałem i nie ukrywam że znając ją domyślałem się jak to się skończy, ale przecież nie mogłem im zabronić.
Angażowanie się w pomoc, za wszelką cenę, osób trzecich, nie wróży zbyt dobrze Twojej stabilności.
Jego problem, i ma go sam rozwiązać, jak będzie chciał pomocy to się gdzieś zgłosi.
No chyba, że to Twój dobry kumpel, to ew. Można się trochę pochylić mad nim, powyciagać go do ludzi.
A to też zależy, bo jeden z ludźmi lepiej się ogarnie a drugi musi tydzień w łóżku poleżeć.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Znam go odkąd pamiętam i jestem w całą tę akcję zaangażowany (mimowolnie) od samego początku.
Dokładnie sprecyzowałem pytanie. Sytuacja jest dziwna, ale jest jak jest.
@Dobrodziej
Na razie to on się tylko domyśla. Kto wie jak zareaguje po zerwaniu. Próbuję go jakoś do tego przygotować żeby nie odj***ł czegoś naprawdę głupiego.
Moze to malo pocieszajace, ale mialem kiedys kumpla. Probowal skonczyc ze soba pare razy. Raz za moja sprawa mu sie nie udalo. Potem sie uspokoil na jakis czas. Ale w efekcie zostal pochowany pare lat temu. Nie sadze bys mial do czynienia z takim przypadkiem, ale nawet jakby to nie masz szans zafecydowac o tym co on zrobi. Niech sie ich losy potocza ich wlasnym torem a jak koles bedzie potrzebowal sie najebac po rozstaniu to przynajmniej ma szczescie ze ma w tobie kumpla na piwo.
gdy to ona się zastanawia-wygrales
gdy ty...zaopatrz się w apap bo pewnie będzie ja glowa bolec
Po pierwsze nie bierz odpowiedzialności za niego. To jego życie i poczynania. Ja rozumiem, że chcesz ziomkowi pomóc, ale jesteście dwoma osobami, a nie jedną. Jeżeli natomiast chodzi o to jak mu pomóc... Tam gdzie jest 90% emocji, a 10% logiki niewiele da się wskórać. To tak jakbyś chciał kogoś od razu naprostować po śmierci załóżmy brata czy siostry. Co takiej osobie powiesz? Ziomek nie martw się, chodź na balety? Pewne rzeczy trzeba przetrawić w sobie. Ewentualnie upewnij się, że się chłopak nie zabije. Ale do samobójstwa też trzeba mieć jaja. W sumie to dobrze dla niego, im bardziej spadnie teraz na dno, to potem może jednak stwierdzi, że można dalej szczęśliwie żyć bez kobiety. Ale takie gadki możesz z nim prowadzić dopiero po etapie przejściowym. No chyba, że lubisz rzucać grochem o ścianę.
Jest jeszcze jedna opcja. Jeżeli on SAM się do Ciebie zwróci o pomoc, to rób co możesz. Dopóty, dopóki tego nie zrobi to po prostu bądź, wysłuchaj go i nie praw morałów, bo to nie pomaga. Ewentualnie kiedy będzie w lepszym nastroju i będzie miał większą jasność umysłu. Jak widzisz sprawa jest delikatna i trzeba wyczuć co kiedy można powiedzieć i zrobić. Prawie jak pierwsze pocałowanie laski hehehe
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
W pełni się z tobą zgadzam z tym że logiki to nie ma co w tym szukać ani teraz ani później. Bo takich pierdół mu nagadała jako powodów że to ciężko opisać. Coś o zaufaniu, czasie od poprzedniego związku i takie tam pier****nie.
Ja wiem o co chodzi ale nie mogę mu powiedzieć prawdy bo to też moja przyjaciółka i w sumie staram się jak najmniej ingerować. Próbuję po prostu go ogarnąć i doprowadzić do normalności.
Zbierz kilka wartościowych blogów, daj mi linki i przypilnuj, żeby dokładnie przeczytał.
Już mi się udało go ogarnąć. Wieczorem mu napisała co i jak. Trochę świrował ale już jest OK. No przynajmniej nie chce skakać.