Witajcie,
jakiś czas temu zakładałem tutaj wątek odnośnie mojej osoby. Była naprawdę lipca a teraz znowu się robi lipa.
Mianowicie, zacząłem pracować nad sobą. Przede wszystkim terapia(jestem uzalezniony do marihuany i alkoholu), więc na tym polu większość energii poświęcałem. Oraz jak wspomniałem, mam też problem z obżeraniem się. No i trafiłem na mityngi aż(Anonimowi Żarłocy). Po kilku, zwróciłem uwagę takiej laski(nie gruba, mądra i sympatyczna dziewczyna, jak się później okazało 5 lat starsza ode mnie).
Jakoś to poszło tak, że wymiana sms potem zadzwoniłem i umawiałem spotkania raz w tygodniu takie na luzie, dużo emocji zabawy. I ostatnio po 3 spotkaniu się wysypałem. Spróbowałem ją pocałować i ona nadstawiła policzek, powiedziała, że Ona nie potrafi wchodzić w żadne relacje bo krzywdzi, bo cos tam coś tam. Uznałem to jako friendzone.
Ale tak mnie zwodziła dalej i ja sam taki głupi byłem, że poszedłem z Nią potem(tego dnia po próbie całusa) na kawę, potem kaczki pokarmić i Ona mi później gadała, że związki z mityngach są niewskazane a ja, że nie chcę związku. Generalnie starałem się żartować dużo i luzować. Potem byliśmy jeszcze w sklepie i pożegnaliśmy się.
Mi odjebało. W domu stwierdziłem, że tak to spierdoliłem, że muszę to naprawić. Wsiadłem w autobus i pojechałem do Niej do mieszkania(bo teraz kupiła niedawno). Siedziałem u Niej i jej powiedziałem wszystko, czemu sie np. nie odzywałem w ciągu tygodnia, ogólnie takie podchodziło to pod wyznawanie uczuć i kompletne frajerstwo. Po prostu pękłem, puścił mi zawór bezpieczeństwa i się wyłożyłem jak bokser bez gardy.
Pochodziliśmy jeszcze z 2 godziny na spacerze i potem przez 1 godz gadaliśmy przez tel(jak byłem w domu w łóżku) po czym spałem smacznie cała noc(alleluja, bo mam straszną bezsenność). Tak sobie wmawiam, że to tylko przyjaźń, koleżeństwo, ale nie potrafię tego udźwignąć...i się męczę cholernie z tym.
Znowu wpadam w takie bagno jak kiedyś z jedną dupą. Nawet nie mam innych opcji 
Jak to kurwa zrobić, żeby się opanować i nie wylewać tak przed laską. Czuję się jak ostatni frajer :/
Przypadek nieuleczalny bym powiedział.
Nawet nie wiem o co Was chcę spytąc...
Odpiszcie cokolwiek proszę. ..
Jest mi źle. Jestem już tym taki zmęczony i brakuje mi siły do czegokolwiek...
A to dla mnie jest jedyne miejsce gdzie mogłem się bezpieczne zwrócić.
--U got no reez to complain--
Stary w życiu nie można mieć wszystkiego! Sprecyzuj swoje plany, cele marzenia i podążaj w tym kierunku. Na pewno brakuję Ci cierpliwości, nie da się pstryknąć palcem i mieć wszystko na zawołanie. Weź na wstrzymanie, zajmij się czymś, wypełnij ten czas żeby nie myśleć, oczyść umysł. Musisz patrzeć na chłodno, bez emocji.
Ja myślę w ten sposób>>> zawsze chciałem mieć fajną kobietę u boku, żeby ją zdobyć muszę być fajnym i atrakcyjnym facetem>>> muszę zmienić to to i to.
Żeby budować cokolwiek trzeba mieć solidny fundament, tym fundamentem jesteś TY. Pozbieraj siebie, poskładaj do kupy te kawałki w których jesteś, użyj mocnej zaprawy.
Chłopie wyjdź na miasto połaź godzinę i policz ile lasek mijanych na ulicy Ci się podoba, ile fajnych tyłeczków do wyruchania jest. Średnio mijam 5 lasek dziennie, którym bym zagiął kiece i zruchał tak jak stoją a Ty płaczesz po jednej czy drugiej.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.
Chcę tak jak piszesz, a moje poczucie własnej wartości jest uzależnione od kobiet. Przegladam się w ich oczach. Żadna laska nie chce takiego przydupa.
Dopiero jak poczuje aprobatę kobiety to jestem w stanie się skoncentrować, zająć czymś. ..czymkolwiek bo inaczej to taka myslowa, wycięcie z rzeczywistości, bezradność. ..
--U got no reez to complain--
W tą drogę musisz wybrać się sam, możemy Cię trzymać za rękę, szepnąć do ucha dobre słowo ale pierwszy krok i każdy następny aż do celu musisz postawić sam. Jeśli na prawdę chcesz coś zmienić, osiągnąć, za kilka lat mieć u boku fajną babkę, nie możesz uzależniać swojej wartości od kogoś innego niż sam jesteś. Dobrze trafiłeś tutaj, poczytaj wszystko od dechy do dechy. Zastanów się, pomyśl i zacznij się ogarniać. Jak staniesz na równe nogi dopiero pomyśl o Pannie u boku.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.
Chcę napisac jej wiadomość zeby to zrzucić z siebie a potem zablokować i skasowac jej nr. Potwierdzcie, że tak będzie słusznie:(
--U got no reez to complain--
Będzie słusznie, ale nie teraz... Na razie powoli wyciszaj znajomość. A potem ją wywal. Bo może Cię wziąć za zafochanego.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Przyczyną "wylewania się" przed laską jest to, że rozkminiasz jej gierki i próbujesz je interpretować i myślisz, że rozmowa z nią Ci w tym pomoże - tymczasem był kiedyś świetny blog, w którym autor w punkt sprecyzował jak należy postępować, gdy zaczynasz rozkminiać różne zachowania dziewczyn :
"chuj to wie co to oznacz i nie obchodzi Cię to"
Trzymasz ramę i brniesz dalej, a jak nie wychodzi, to kurwa next
Napisałem ostatniego maila "poemata" i poblokowałem wszystko co się da, aby uniknąć całkowicie kontaktu. A gówno mnie obchodzi, czy mnie weźme za zakochanego czy chorego psychicznie, swoją szansę i tak już zmarnowałem, spotykać przypadkowo nawet sie nie będziemy. Musiałem się ratować od zrobienia z siebie jeszcze większego pajaca.
Kolejne pytanie do Was: jeden z forumowiczów poradził mi, abym dał sobie spokój z kobietami np. na pół roku i skupił się tylko i wyłącznie na sobie .Dobry pomysł. Chciałem się zapytac co Wy sądzicie o tym: że unikanie płci przeciwnej generuje dodatkowe cierpienie.
Dziś terapeuta mnie zjebał, że to mam tak jak z dragami, że traktuję laski przedmiotowo. Coś sobie ukartuję a jak nie zrobi tego czego chce to spierdalaj. I, że mam wygórowane oczekiwania w stosunku do kobiet i będe się wylewał tak na każdej następnej. Ogólnie, że powinienem się odciąć od kobiet tak jak od narko.
Mętlik w głowie, cięzko to rozkminić :/
--U got no reez to complain--
HeadCrusher - pojechałeś mocno, tego mi było trzeba.
Szczerze, to miałem podobne myślenie o tej całej sytuacji. Napisałem jej maila i wysrałem wszystko. Zrobiłem z siebie głupka, troche nawet specjalnie, żeby wyciągnąc jak najwięcej nauki z tego wydarzenia, wstać i iśc dalej bogatszy o ta lekcję.
Ten system jest chory, masz rację. Terapeuci są częścią systemu, rodzice są częścią systemu, nauczyciele, pracodawcy. Wszyscy którzy mnie otaczają. Dlatego nie moge dać sobie wmówić, że jestem gnojkiem...
A trochę tak to zaczyna wyglądać. Bowiem zmieniam się ostatnio, w końcu siłka, mniej jem, dużo częściej pojawia się w moich ustach słowo "NIE" lub jakaś twarda riposta. Ludziom to nie pasuje, chce mnie zagonić spowrotem do zagrody i pilnować żebym z niej nie wyszedł.
Dużo mi dałes do myślenia, często też wracam do tych wątków. Społeczności ufam, bo wiem, że Wy chcecie też mojego dobra(tak jak i ja Wam życze jak najlepiej).
Chcę dalej coś robić, mieć dużo koleżanek, kandydatek i fajnych znajomych.
Dziękuję Wam SZCZERZE, jeszcze się ogarnę i napiszę coś!
--U got no reez to complain--
'Ten system jest chory, masz rację. Terapeuci są częścią systemu, rodzice są częścią systemu, nauczyciele, pracodawcy. Wszyscy którzy mnie otaczają. Dlatego nie moge dać sobie wmówić, że jestem gnojkiem...'
Eeeee! Ziomek ziomek hamuj piętą bo zaraz rozpętasz wojnę ze światem. W końcu każda osoba jest od 'nich'. To nie jest dobry tok myślenia, że za każdym razem będziesz rozkminiał co ten czy tamten ów osobnik chce Tobie zabrać i czym zagrozić.
Większość osób chce Ci pomóc (terapeuta, rodzice - jeśli nie patologiczni), próbują to zrobić tak jak najlepiej potrafią. A czy robią to dobrze? Trudno powiedzieć. Nie polecam wpaść w nawyk negowania wszystkiego i wszystkich, nie przysporzy Ci to niczego dobrego, gdy będziesz z każdym walczył. Odbieraj feedback i MYŚL, czy jest coś na rzeczy, czy jednak nie. Bycie asertywnym oznacza wyrażanie własnego zdania, a nie mówienia zawsze 'nie'. Długa droga przed Tobą, ale wierzę, że Ci się uda, bo już zacząłeś coś robić, CHCESZ to robić (co jest mega ważne) i do tego już masz jakiś konspekt. Tylko przez to wszystko nie skończ zachowując się jak cyniczny oportunista. Odsiewaj ziarno od plew. Wiele razy się pewnie przy tym przewrócisz, ale wiedz jedno - warto.
Do swojej korkowej tablicy dopisz - równowaga i rozwaga
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Ok. Bardzo by mi pomogło znalezienie winga chocby na wakacje. Tylko boję się że to tak będzie, że on bedzie rwał wszystki nektar a ja bd stał jak sierota...na podrywaj.org idzie znaleźć skrzydłowego czy gdzie? ?
--U got no reez to complain--
Załóż tutaj nowy temat, napisz czego oczekujesz (pomocy), skąd jesteś ile masz lat co preferujesz na początek i może jakaś dobra dusza się znajdzie. Albo popytaj swoich znajomych, którzy są połapani w temacie (nie muszą być z forum, mogą po prostu dobrze ogarniać laski) czy Ci nie pomogą.
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Dawno nie widziałem tak wyczerpującej, akuratnej i dopasowanej do konkretnego delikwenta odpowiedzi, jak ta, której udzielił Ci HeadCrusher.
Stary, weź to sobie skopiuj w edytora tekstu, powiększ czcionkę, wytłuścić słowa klucze, wydrukuj i powieś na ścianie. SERIO
Jeśli weźmiesz na poważnie to, co kolega Ci doradził, zaciśniesz zęby i wprowadzisz jego porady w życie, to zapewniam Cię, że w Twoim pokoju tłuste będą tylko fragmenty tekstu HeadCrushera na plakacie, który powiesisz, bo na pewno nie Ty, tyle bzykanka przed Tobą.
Do dzieła!
Naklejam to dziś na moja tablice korkowa. Sie człowiek naprodukowal emocjonalnie i logiczne.
Kupuje kolejny karnet na siłownię, dokoncze prawko na motor.
Wiara, afirmacje...jest tyle do zrealizowania.
--U got no reez to complain--
Panie, jak Ty chcesz z kobietą coś zbudować, jak musisz blokować jakąś randomową pannę, którą widziałeś raptem godzin i z którą nic Cię nie łączy, żeby sobie ogarnąć rzeczywistość? Komedia. Wyobrażasz sobie siebie, ogarniającego emocje u związkowego steru z wartościową i piękną dziewczyną z którą łączą Cię setki intymnych chwil i wspomnień? Zesrasz się na miękko, bo będzie to wymagało od Ciebie nieporównywalnie więcej kontroli własnych emocji niż do poradzenie sobie z "tą sytuacją".
Swoją drogą laska miała racje. Chodzi tam po to, żeby sobie pomoc a nie szukac dodatkowych problemów i bruździć w oazie spokoju. Rzuciłeś się na nią jakby więcej lasek nie było no i te "szczere rozmowy i wyjaśniania", panie... Ogarniaj swoje życie, bo jesteś jak chorągiewka. Wyjdzie choćbyś nie wiem jak długo był w stanie grać twardziela.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Konstanty - z kobietą to było 3 spotkanie, na dwóch pierwszych była super zabawa. Przy okazji też pełno błedów które spisałem już i wyciągłem z nich wnioski.
Trochę Twój post brzmi dla mnie jak straszenie, ale wiem, że chcesz mnie zmotywować i tak Ciebie odbieram. Muszę pracować nad sobą i przestać się poddawać...zawsze się poddawałem jak pojawiały się schody, za stary już na to jestem.
Widzę, jak wygląda moje życie, gdy odpuszczam. Wpadam spowrotem w swoje bagienko rozpaczy i budze się z ręką w nocniku. Nigdy więcej.
Proszę pomagajcie mi - ja z założenia każde takie posty odbieram jako wsparcie, jeżeli ktoś jest miły dla mnie to też tak to rozumiem. Wierze, że macie tutaj wszyscy dobre intencje dla mnie.
Tak to rozkminiam, bo ja dla Was chciałbym też wszystkiego, co najlepsze.
--U got no reez to complain--
W dobrej wierze. Po prostu ośmieszasz się blokując te pannę wszędzie gdzie się da i robisz sobie krzywdę bo uciekasz zamiast zmierzyć się z samym sobą. Później gdzies ją przypadkiem spotkasz i znowu wszystko Ci wróci. Rozumiem blokować pannę z którą byleś długo w związku i ona nie daje Ci spokoju infiltrując Twoje FB, ale w tej sytuacji Twoja reakcja do skali problemu była nieadekwatna, co jasno musiało uzmysłowić pannie jak słaby jeszcze jesteś w środku.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Nie ufam sobie. Załączyło mi się dzwonienie do Niej codziennie, i teraz zamiast myśleć perspektywistycznie ciągle bym się katował i targał emocjami żeby do Niej dzwonić.
Tak jestem cholernie słaby, nawet Jej to powiedziałem. Ona też jest totalnie rozbita jeżeli chodzi o relacje, bo nie ma faceta i nie potrafi z nikim być.
Ośmieszałbym się codziennie i nie mógł wyjść z tego błędnego koła...wolałem tak egoistycznie postąpić.
Ze mną jest tak, że dopóki nie mam przynajmniej 2 opcji to uczepiam się jednej jak rzep psiego ogona raniąć siebie i tą kobietę.
Tłumaczę się trochę przed Wami, lecz nie jesteście przecież świeżo poznaną panną, przy której trzeba być wyzwaniem i tajemnicą. Oj, jakże długa droga mnie jeszcze czeka...często się zastanawiam, jak ktoś taki jak Ty Konstanty, MrSnoofie, Gracjan i wielu innych...jak znaleźliście w sobie tyle wiary, wytrwałości. Skąd sie wzięła w Was taka wizja i siła do realizacji marzeń. Chciałbym choć w połowie osiągnąc ten poziom co takie osoby.
Nie wiem gdzie zakładać ten temat o wingu, a nie chcę zaśmiecac forum. Do pytań poczatkujących dać czy gdzie sugerujecie??
--U got no reez to complain--
Oj, przeceniasz mnie kolego. To że natłukłem tu troche postów i punktów pomocy nie oznacza, że moja życie to bajka, a ja jestem jakimś superbohaterem. Wręcz przeciwnie.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
'Nie wiem gdzie zakładać ten temat o wingu, a nie chcę zaśmiecac forum. Do pytań poczatkujących dać czy gdzie sugerujecie??'
A jak znajdziesz sobie laskę to też mamy za Ciebie z nią sypiać? Pomyśl trochę i spróbuj się usamodzielnić chociaż na forum. Przeginasz z tym podawaniem Ci rozwiązań na srebrnej tacy. Może frytki do tego?
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Zdenerwowało mnie to co napisałeś. Mianowicie chodzi o to ze dla mnie seks nie jeat taki fajny. Mam chwilową przyjemność jak powkladam. Po finiszu jestem mega smutny i czuję się opuszczony. Wychodzi na to ze ja podświadomie to nie chce tego bpoto kojarzy sie z bólem. Zaś lamentuje jak stara ci**. I sabotuje siebie
Bo po co mi kobieta? Ja szukam mamusi do przytulania.
Teraz możecie mnie zrównać z ziemią.
--U got no reez to complain--
współczuję
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"