Bylem na drugim spotkaniu z dziewczyną. Ona 20, ja 23. Na pierwszym spotkaniu było wszystko ekstra, wiedziałem ze będzie drugie - sama mówiła ze teraz kolej żeby ona stawiała. Dziś było to drugie spotkanie, rozmawialiśmy, było sporo śmiechu, nabijanie się, ona zainteresowana moja osoba - wypytywala o wszystko. Pod koniec randki próbowałem domknac kc ale opory były - tłumaczyła się tym że za miesiąc wyjeżdża za granicę na miesiąc albo dłużej i sama zaczęła się tłumaczyć ze jest na życiowym zakręcie - no cóż nieraz takie bzdety ssłyszałem. Pyta czy rozumiem.Mówi mi na koniec żebym do niej napisał jak dojadę i żebym jutro napisał jak mi poszła rozmowa kwalifikacyjna. Czy jest sens to ciągnąć ? Czy ona się po prostu bawi ?
Przed chwila napisała: Dziękuję Ci za bardzo fajny wieczór,było naprawdę cudowne
mam nadzieję że to powtórzymy
i nie gniewaj się na mnie :c
następny gwiazdor... głębia pytania porażająca!
Po dwóch spotkaniach chcesz wyciągać wnioski?
szkoda, że już o pierscionek zaręczynowy nie pytasz...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Działaj dalej jak masz oznaki zainteresowania. Nie każda laska jest gotowa na całowanie się na pierwszej czy drugiej randce. Ważne, że próbowałeś to nie wylądujesz w szufladce "przyjaciel".
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
Dzięki za odpowiedzi chłopaki. Zainicjuje jakieś spotkanie niebawem, a przez kilka dni spokój - może trochę zatęskni