Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Jak wybić komuś głupi pomysł z głowy

30 posts / 0 new
Ostatni
guzik88
Portret użytkownika guzik88
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 31
Miejscowość: dalekie południe

Dołączył: 2015-02-11
Punkty pomocy: 160
Jak wybić komuś głupi pomysł z głowy

Cześć

Jeśli to czytasz to jest szansa, że mi pomożesz. I nie tylko mi, być może stawka jest większa, być może chodzi o czyjeś życie...
Wyolbrzymiam? Wydaje mi się, że nie. Najlepiej zaopatrz się w cierpliwość i przeczytaj. Jeżeli Ci się nie chcę lepiej od razu kliknij "wstecz" i daruj sobie uszczypliwości nt pisania rozprawek na forum.

Jestem z dziewczyną od roku. Oszczędzę Wam opisów jak to się kochamy, jak fajny bywa seks (w sumie chyba doskonale wiecie jak fajny bywa), jak sobie wyobrażamy nasze życie u którego wrót stoimy, jak rozmawiamy o przyszłych dzieciach i wybieramy im imiona. Dobra dość. Ważne, że mieszkamy razem, że dalej czujemy do siebie mniej więcej to, co wtedy, gdy z przeszklonymi oczami wyznawaliśmy sobie miłość, późną nocą pewnego letniego dnia pod skrzydłami 80 letniego samolotu...

Dziewczyna pracuje na recepcji. Ma na głowie bardzo ciężkie studia, do tego 12 godzinne zmiany, a przy okazji koleżanki jeżdżące na egzotyczne wakacje. Czasem bywa wykończona. Ostatnio, w sumie nawet nie czasem, a w zasadzie codziennie. Żal mi jej, ale się uparła. Młoda jest, ma 24 lata, to i ambitna. Do tego bardzo ufna, jak dziecko, zadziwiająco i niepokojąco. Wychowywała się bez ojca, tylko u matki, od końca liceum w obcym mieście, na własnym utrzymaniu.

Traf chciał, że poznała w hotelu leciwe szwajcarsko - rosyjskie małżeństwo, którym pomogła przy wnoszeniu bagażu. Miły starszy Pan wymienił się z nią telefonami, po czym regularnie raz w tygodniu dzwonił do niej pytając jak leci. Ogólnie, jestem stanowczy w sprawie kontaktów dziewczyny z różnymi leszczami, ale co złego może zrobić miły starszy dziadek z pięknego alpejskiego kraju?

No i właśnie tu jest pies pogrzebany. Dziewczyna widziała go 3 razy na oczy, a tu kilka tygodni po jego wyjeździe z Polski, dostała propozycję wyjazdu na tydzień, na wakacje do Szwajcarii.

Rozumiem, że jest przemęczona (nie ukrywa tego, a i ja to widzę), rozumiem zazdrość "bo koleżanki", rozumiem zwykłą ludzką chęć poznania świata o której najczęściej mówi (choć od czasu do czasu zabieram ją na wycieczki po PL i Europie) bo póki co jej dotychczasowe życie to praca-szkoła-praca, od co najmniej 4 lat. Nie rozumiem natomiast jak można jechać w nieznane miejsce, do praktycznie nieznanych ludzi, twierdząc, że wszystko będzie OK? Co jeżeli zamiast dziadka spotka na lotnisku 4 kafarów, którzy dadzą jej w łeb i obudzi się w jakimiś tureckim burdelu albo co jeśli będą próbować ją przekupić? Może Ci starsi ludzie jeżdżą po Europie i właśnie na tą swoją starość i przyjemność łapią naiwne, ładne dziewczyny? Wielokrotnie zadawałem jej pytanie - jaką masz pewność, że mają czyste intencje, że za tym uśmiechem nie kryje się coś podejrzanego? Przecież nawet ich nie znasz!!! Z koleżanką, z mamą, chrzestną OK, jedź, nawet na rok, ale nie sama! (żadna z tych opcji nie wchodzi w grę niestety).
Jedyną odpowiedź jaką słyszałem, to że fakt, nie zna tych ludzi, ale ma przeczucie, że będzie dobrze (też Ci ręce opadają?), że kupiła już bilet, że następnym razem pojedziemy razem (do września nie mam szans na dłuższe wolne) i żebym jej nie straszył bo się zaczyna bać. Szkoda, że nie zdaje sobie sprawy, że następnego razu może już nie być.

Dziewczyna jest uparta, jak osioł. Wydaje jej się, że wszelkie zło tego świata jej nie dotyczy, że nieszczęścia spotykają wszystkich innych tylko nie ją. To, żeby nie chodziła sama w nocy przez dość szemrany park (co zresztą mówiłem jej od dawna) zrozumiała dopiero wtedy jak jakiś pojeb w płaszczu obnażył się przed nią krzycząc, żeby ona malutka się z nim zabawiła (a ja później biegałem z latarką przez 2 godziny po krzakach za zbokiem...). Wcześniej uparcie twierdziła, że już chodziła i nic się nie działo i że przesadzam. Od początku znajomości mówiła o swojej upartości, a teraz ja przekonuję się o tym na własnej skórze.
Mam kontakt z jej matką. Dziś kobieta rozpłakała się do telefonu gdy rozmawialiśmy nt potencjalnego wyjazdu. Jest matką i choć nie mam dzieci to ją rozumiem. Im bardziej stara przekonać się córkę, tym ta bardziej się nakręca jakby chciała robić na złość (mam dość matki, jej rad i telefonów, ta z kolei jest nadopiekuńcza, mają we dwie tylko siebie). Obiecała dalsze rozmowy, ale wątpię aby przyniosły skutek.

Dla mnie ten wyjazd jest nieporozumieniem. I nie, nie żałuję jej. Niech korzysta z życia i się bawi. Zresztą we wrześniu planujemy wyjazd do ciepłych krajów. Kocham ją, nie chcę jej narzucać swoich myśli bo wiem, że miłość to wolność wyboru, ale to nie jest ani normalne, ani bezpiecznie. Przynajmniej nie teraz, nie na wariata, "bo tak", bo musi odpocząć, albo pokazać koleżankom, że ona też wyjeżdża. Moja praca opiera się na polityce "safety first", od tego zależy bowiem życie moje i osób za które ponoszę odpowiedzialność (pracuję w lotnictwie). Normalnym dla mnie jest minimalizowania ryzyka, a szczególnie tego niepotrzebnego. Można grać w totka, najwyżej stracisz 5 zł, akceptowalne. Ale ryzykować własnym zdrowiem i być może życiem nie mając absolutnie żadnej pewności, żeby tylko przez tydzień pooglądać Alpy? Czy ja jestem nadwrażliwy? Co będę czuł ja gdy coś się stanie? Albo matka która i tak już nie prześpi wielu nocy?

Chcę ułożyć sobie z tą dziewczyną resztę życia, przynajmniej taki miałem plan do tej pory. Nie daruję sobie, jeśli cokolwiek się jej stanie.
Zastanawiam się nad różnymi wariantami. Mówiłem nawet, że sami tam pojedziemy jak będę wolny. Tylko czy na tym to polega? Tłumaczeniu dorosłej osobie rzeczy które wie większość dzieci? Gdy już wszystko zawiedzie myślę o rozwiązaniu ostatecznym tj. postawieniem wszystkiego na jedną kartę. Proste jedno zdanie - jeżeli wyjedziesz i wrócisz, mnie już w naszym mieszkaniu nie będzie...

Jak to widzicie?

Guest
Portret użytkownika Guest
Nieobecny
Starszy moderator
ModeratorWtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer

Dołączył: 2009-02-11
Punkty pomocy: 12904

wychodząc z takiego założenia czy kiedykolwiek przewidujesz jakies jej zagraniczne wyjazdy bez Ciebie? No bo potencjalne ryzyko istnieje zawsze. Ale idąc tym tokiem rozumowania to lepiej w ogóle nigdzie się nie ruszac.

________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"

Łysiejący grubas
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 37
Miejscowość: Stargard

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 413

Kto płaci za ten pobyt w Szwajcarii?
Gdzie ona będzie mieszkać, czy ma hotel lub hostel, czy coś prywatnego?

Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.

guzik88
Portret użytkownika guzik88
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 31
Miejscowość: dalekie południe

Dołączył: 2015-02-11
Punkty pomocy: 160

Guest, pewnie. Niech zwiedza świat ile wlezie. Nawet niech na Marsa leci jak chce. Nie chodzi o to czy ze mną czy bez.
Jedna rzecz to zorganizowany wyjazd z biurem podróży, do znajomych czy nawet na własną rękę, samotnie, ale z jakimś planem. Co innego natomiast jechać na zaproszenie nieznajomej osoby, którą widziało się raptem 3 razy przez kilka sekund, bez żadnego zabezpieczenia w czasach gdy handel ludźmi kwitnie w najlepsze i wymyślane są coraz to nowe sposoby na pozyskiwanie "towaru".
Wszyscy wmawiamy sobie, że problemy tego świata nas nie dotyczą, bo wszystko co złe spotyka innych, ale przecież nie nas. Ok, rozumiem co chcesz przekazać, bez sensu jest zakładać i żyć z przeświadczeniem, że mogę poważnie zachorować, ulec wypadkowi itp. Zgoda.
Tylko, że mnie przeraża jej brak świadomości i wyobraźni, zamknięcie na jakiekolwiek czarne scenariusze, bezgraniczna ufność i wiara w ludzką życzliwość i dobroć w tym skuriwałym świecie (coś o tym wiem). Sytuacja w której jakiekolwiek racjonalne argumenty, obawy są odpierane słowami "oj będzie dobrze, nie myślę o tym", czasami zdają mi się być rzucane na złość (nie mi, a matce bardziej bo do tej pory niczego jej nie zakazywałem ani nic na niej nie wymuszałem). W połączeniu z bardzo niepewnym typem który nawet nie podał nawet swojego adresu i mieszka kilka tysięcy kilometrów stąd, to trochę kuriozalna sytuacja.

Edycja:
@Łysiejący Grubas, za bilet z Polski płaci ona, ma mieszkać u tego dziadka (gdzie dokładnie nie wiadomo) bo ma ją odebrać z lotniska. Koszty pobytu nie są określone (bilety po kraju, wyżywienie itp.) Jedna wielka niewiadoma.

Christiano
Portret użytkownika Christiano
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Północ

Dołączył: 2013-05-11
Punkty pomocy: 698

Niestety nie uwiążesz jej im bardziej będziesz jej to wybijał z głowy tym bardziej ona będzie parła w stronę wyjazdu. Myślę, że powinnieneś dać już z tym spokój, ona wię doskonale jakie masz zdanie i pewnie przemyślała jakie mogą być zagrożenia. Nie dziwie się Ci, bo miłość łączy się z troską o drugą osobę i ten wyjazd jest dosyć "specyficzny" no ale może zachciało się jej przygody. Z drugiej strony czy żona tego "dziadka" też się z nia kontaktowała? I też bardzo chce żeby tam pojechała?
Nie możesz pokazywać zbyt dużej zazdrości i chęci kontrolowania, bo potem będzie już tylko gorzej. Spróbuj wyluzować, jak ona tam pojedzie to i Ty gdzieś pojedz!

"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."

guzik88
Portret użytkownika guzik88
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 31
Miejscowość: dalekie południe

Dołączył: 2015-02-11
Punkty pomocy: 160

Christiano, cieszę się, że mnie rozumiesz.
Miłość to troska o drugą osobę, a jednocześnie umożliwianie jej wyboru i poszanowanie jej decyzji. Tym też się kierowałem dotychczas, i niezależnie czy podejmowała decyzje moim zdaniem korzystne lub nie to i tak ostatecznie zawsze starałem się ją wspierać jak mogłem. Mówię o ważnych decyzjach, a nie tym czy kupić na obiad makaron czy ziemniaki.
Natomiast jak sam zauważyłeś ten wyjazd jest istotnie, dość specyficzny, w moim odczuciu wręcz niebezpieczny bo wygląda trochę tak jak szukanie guza na siłę. I reaguję na niego podobnie jak na tego zboka z parku, gdzie z nożyczkami (serio) w kieszeni i latarką łaziłem jak debil 2 godziny po krzakach. Czasami trzeba się zastanowić czy skórka warta wyprawki, a przy okazji pomyśleć o bliskich.

Natomiast nie zależy mi aby cokolwiek jej udowadniać i na siłę gdzieś jechać, żeby pokazać, że ja też mogę (to się lustro nazywa, tak? Laughing out loud). Pojadę jak będę miał na to czas i kasę, póki co mam po uszy roboty Wink Zresztą wie, że mogę bo robiłem już krótkie samodzielne wypady ze/do znajomymi/ych, więc raczej widzi, że w związku z nią czuje się swobodnie.
Jakkolwiek w kwestii kontrolowania możesz mieć rację. Piszę to na gorąco, nie podejmowałem jeszcze żadnych drastycznych kroków na zasadzie ja albo wyjazd. Strasznie mnie zraził czarny scenariusz takiego wypadu i ewentualna niemoc w jaką bym popadł gdyby coś się zaczęło złego dziać (tel do ambasady i chyba na tym koniec), a chyba są całkiem uzasadnione podstawy, aby takie obawy zaszły.
To nie zazdrość absolutnie, to troska. Zazdrość byłaby gdybym jej żałował, albo spinał się, że ona jedzie, a ja nie mogę, ale tak nie jest. Mam swoje cele i absolutnie nie są to eurotripy (tym bardziej, że ostatni mieliśmy 2 dni temu), natomiast boję się, aby coś złego się nie stało.

A co do dziadka (ok. 70 lat dlatego piszę dziadek) to oficjalnie rozmawiała z nim, nie jego żoną. Nie znam nastawienia tej kobiety do przyjazdu mojej.

Zef
Portret użytkownika Zef
Nieobecny
Wiek: 31
Miejscowość: Bytom

Dołączył: 2009-02-14
Punkty pomocy: 675

Nie rozumiem o co ten cały raban. Porwą ją do burdelu i będą gwałcić. No to niech sobie porwą i gwałcą. Jedną idiotkę mniej.

Ostatnimi czasy jestem brutalny, więc powiem Ci to prosto z mostu:
Albo masz do czynienia z umysłowym niedorozwojem, w przypadku którego lepszy scenariusz "turecki burdel" niż żeby miała zostać matką twoich dzieci (wyobrażasz sobie w jakie zagrożenia by taka debilka wpędziła wasze dzieci i domostwo?!), albo z cyniczną kobietą udającą przed tobą roztargnione niewiniątko a tak naprawdę czekającą na zagranicznego księcią na białym rumaku (ofc markowym i zamkiem) i nie przejmującą się zbytnio ryzykiem (daniem dupy, którą z chęcią dać zamierza).

I skąd wiesz że to prawda z tym 70-letnim małżeństwem? Może to tylko historyjka dla Ciebie i mamusi a tak naprawdę to zupełenie inaczej to wygląda. Czy ty byś sam cisnął na tydzień na karaiby jak by ci to zaproponowała 70-letnia babcia z Rosji, będąc ze swoją dziewczyną w związku? Nie bądź jeleń, zadaj sobie parę niewygodnych pytań i spójrz na ten cały wasz związek chłodnym okiem. Zwłaszcza na to jak ona się względem Ciebie ostatnimy czasy zachowuje. Żadnych excusów, żadnego "ale ona ma ciężko." Chłodne fakty i ich analiza. To bardzo ważne byś to raz na jakiś czas zrobił by wiedzieć co w trawie naprawdę piszczy.

Może też i tak być że to Ty jesteś tak toksyczny i zaborczy (a jej rodzina pojebana) że już nawet ten turecki burdel lepszy....ty sam znasz sprawy najlepiej.

Mnie osobiście widzi się opcja b jako że ciągle miauczy o tych zagranicznych wyjazdach itd. Sorry resorry, ale całego świata nie zbawisz, a kobiety z cyklu "jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi luby" najlepij dać rzeczonym krokodylom i niech one się z tym użerają Wink

"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"

"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"

Al Bundy - król;)

Łysiejący grubas
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 37
Miejscowość: Stargard

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 413

Sądzę, że to wali lipą
Jedna rzecz to zorganizowany wyjazd z biurem podróży, do znajomych czy nawet na własną rękę, samotnie, ale z jakimś planem. Co innego natomiast jechać na zaproszenie nieznajomej osoby, którą widziało się raptem 3 razy przez kilka sekund,
Zapraszanie kompletnie nieznajomej osoby, na tydzień, na piękne oczy. Nie wierzę w coś takiego, jak "darmowy obiad". Chyba że u mamy Smile Coś za coś, oczekiwanie wzajemności.

Nie jest niemożliwie, ale cholernie podejrzane. Nie sądzę, coby nawet dziadek "Stary Cap" zapraszał kompletnie nieznajomą dziewczynę. Patrz z drugiej strony, to też wygląda nieodpowiedzialnie. Nieznajoma osoba może być przestępczynią lub wariatką. Są starsi, młoda osoba może ich okraść lub zamordować.

, za bilet z Polski płaci ona, ma mieszkać u tego dziadka (gdzie dokładnie nie wiadomo) bo ma ją odebrać z lotniska. Koszty pobytu nie są określone (bilety po kraju, wyżywienie itp.) Jedna wielka niewiadoma.
Nie, no kurwa, nie.
Potrzebna jest konkretna lokalizacja i plan.

Ja pierdolę, dziewczyna naprawdę wierzy w "darmowy obiad". Nawet, jeśliby ci ludzie mieli czyste intencje, nie zwalałbym się im na tydzień, że mają mnie nocować, żywić i jeszcze zapewniać atrakcje turystyczne. Z jej strony to też lewizna, że chce to dostać na "piekne oczy".

Czy możesz w sieci znaleźć tych ludzi. Byli w hotelu w Polsce, meldowali się. Jeśliby dziadek był znaną i szanowaną osobistością, szansa że jest naganiaczem do burdelu lub Fritzlem jest mniejsza.

Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.

Łysiejący grubas
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 37
Miejscowość: Stargard

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 413

Pomysł nieodpowiedzialny, głupi i samolubny.

Jak wybić z głowy? Źle to widzę.
Mam kontakt z jej matką. Dziś kobieta rozpłakała się do telefonu gdy rozmawialiśmy nt potencjalnego wyjazdu. Jest matką i choć nie mam dzieci to ją rozumiem. Im bardziej stara przekonać się córkę, tym ta bardziej się nakręca jakby chciała robić na złość (mam dość matki, jej rad i telefonów, ta z kolei jest nadopiekuńcza, mają we dwie tylko siebie).
Powód: nadopiekuńcza matka. Dziewczyna chce udowodnić, że zrobi wbrew jej radom. Im więcej namawiacie, tym bardziej chce wbrew radom.

Zobacz, że ona teraz jest w wygodnej sytuacji. Matka i ty ją o coś prosicie, a ona może wam zrobić łaskę, że nie będzię się narażać. Czaisz, ona się tak ustawiła w centrum uwagi.

Najlepiej coby przeramować sytuację. Z takiej, że wy od niej chcecie coby nie jechała. Na taką, że ona sama chce nie jechać. Musiałbyś dokopać się do uczucia lub motywacji silniejszej niż chęć wyjazdu. Czy znasz dźwignię, która poruszy jej wewnetrzne myslenie?

Nie znająć jej dźwigni, co mogę poradzić?

  1. Bez proszenia i zabraniania, straszyć czarnymi scenariuszami do skutku, coby nie mogła się wypierać, że "nie myślę o tym". Zgwałcenie, burdel, Fritzl, i te lżejsze jak brak kontaktu w razie wypadku. Czysta logika. Celem jest wymuszenie wewnętrznego strachu. Nie ty ją przekonasz, tylko jej własny strach.
  2. Wytknąć wady charakteru, coby chciała udowodnić że jest inna. Nieodpowiedxialność wyjazdu bez planu i miejsca. Niestosownosc zwalania się obcym ludziom na głowę.
  3. Odwołać się do uczuć dla bliskich osób. Czy chce przysparzać zmartwień matce i tobie. Czy tydzień wakacji jest wart krzywdzenia bliskich.
  4. Po męsku zakazać. Narzucenie ramy, jestem mężczyzną i decyduję za ciebie. Nie wiem, czy podziała, gdy dziewczyna jest samodzielna. od końca liceum w obcym mieście, na własnym utrzymaniu.
  5. Zerwać i się wyprowadzić przed wyjazdem.

Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.

saverius
Portret użytkownika saverius
Nieobecny
Zasłużony
ModeratorWtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 29
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2009-03-28
Punkty pomocy: 1654

Nieporozumieniem nie jest jej chec wyjazdu tylko ten temat. Jak chce, to niech sobie jedzie nawet do ISIS ;f

To JEJ zycie i JEJ decyzja.

"Pomysł nieodpowiedzialny, głupi i samolubny."

No nie moge. I co z tego?

Sorcia za brak polskich znakuff ale pisze z komci

__________________________________________________________

Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.

Łysiejący grubas
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 37
Miejscowość: Stargard

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 413

I co z tego?
To z tego, że chłopak chce dobrze dla dziewczyny, z którą jest związany emocjonalnie. Nie ma na nią wyjebane.

Napisałem żeby wpłynął na jej wewnętrzną motywację. Dałem kilka pomysłów. A ty co? Sorcia...

Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.

saverius
Portret użytkownika saverius
Nieobecny
Zasłużony
ModeratorWtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 29
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2009-03-28
Punkty pomocy: 1654

Ja dałem radę najlepszą z możliwych. Mianowicie, żeby uszanował jej decyzję. Ty dałeś radę, by być katechetą.

__________________________________________________________

Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.

Elba
Portret użytkownika Elba
Nieobecny
Wiek: pełnoletnia
Miejscowość: Śląsk

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 1719

"Czy ja jestem nadwrażliwy?"

Nie. Jesteś normalny. Odpowiedzialny i przewidujący. A ona albo lekkomyślna i po prostu głupia, albo w tym wyjeździe jest jakieś drugie dno, o którym nie wiesz.

Porozmawiałabym spokojnie, przedstawiła swoje racje - również mówiąc o tym, że głupio upierając się na ten wyjazd rani matkę i Ciebie.
Nie uważam stawiania ultimatum (wyjeżdżasz = koniec z nami) za dobre wyjście, bo z reguły kończy się to źle, i w Twoim przypadku również to by się źle skończyło - wypominałaby Ci całe życie.

Dlatego spokojnie przedstawiłabym swoje racje, powiedziałabym o tym, co czuję. Po prostu jej powiedz, że podczas całego jej pobytu tam będziesz się bardzo martwił, bał się, cierpiał, jej mama tak samo i żeby miała tego świadomość. Jeśli to po niej spłynie, nie wiem, czy nie zrewidowałabym swoich planów na przyszłość z taką osobą.
Sorry, ale gdy jesteśmy z kimś w związku, nie robimy czegoś, co rani drugą osobę, co powoduje w niej strach i obawy o życie partnera.
Nie ryzykujemy niepotrzebnie, bo nie żyjemy tylko dla siebie, ale i dla tej drugiej osoby.
Ty i ona stanowicie parę. Drużynę. A zawodnicy drużyny grają do jednej bramki, wspierają się, a nie kopią po kostkach i forsują na siłę swoje pomysły. Działają wg jednego planu.

W Twoim przypadku chyba jedyne co może poskutkować, to szczere powiedzenie prawdy o uczuciach. Może jej to po prostu napisz i daj w formie listu. Żeby nie miała szansy wysunąć kontrargumentów.

Jeśli byłabym na Twoim miejscu, a ona nie zmieniłaby zdania, sądzę że moje uczucia do takiej osoby bardzo by ostygły.

IMO - bardzo niedojrzałe, nieodpowiedzialne zachowanie.
BTW - gdyby moja córka chciała wywinąć taki numer, zjechałabym ją z góry do dołu i z powrotem. I to z 10x, a nie łkała do telefonu. Ale błąd jej matki wynika z wcześniejszych zaniedbań. Gdy jedyną formą nauczenia dziecka ostrożności, odpowiedzialności i rozwagi jest trzymanie go pod spódnicą - takie właśnie są efekty.

saverius
Portret użytkownika saverius
Nieobecny
Zasłużony
ModeratorWtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 29
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2009-03-28
Punkty pomocy: 1654

"Po prostu jej powiedz, że podczas całego jej pobytu tam będziesz się bardzo martwił, bał się, cierpiał"

W ogóle powiedz, że popadniesz w depresje i umrzesz bez niej, bo jest "Twoim oczkiem w głowie", albo "aniołem rozświetlającym ścieżki mroku" ;f

Mam nadzieję, że nikt na tej stronie nigdy nie bierze na poważnie tego, co radzi/pisze Elba.

Jeśli już naprawdę musisz cokolwiek jej mówić, to życz jej udanego wyjazdu --> bez wyrzutu, bez krzywienia się. Normalnie i szczerze.

__________________________________________________________

Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.

Łysiejący grubas
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 37
Miejscowość: Stargard

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 413

saverius,
nie ma złych rad.

Są tylko ludzie, którzy nie pasują do tych rad.

Na niektórych ludzi szczera rozmowa o uczuciach działa, na niektórych nie działa.

Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.

saverius
Portret użytkownika saverius
Nieobecny
Zasłużony
ModeratorWtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 29
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2009-03-28
Punkty pomocy: 1654

"nie ma złych rad.

Są tylko ludzie, którzy nie pasują do tych rad."

Ale bełkot. Czyli jednak są "złe" rady, skoro wobec jakiejś osoby nie odnoszą sukcesu.

__________________________________________________________

Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.

Łysiejący grubas
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 37
Miejscowość: Stargard

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 413

Różne rady są dobre dla różnych ludzi o róznych charakterach, uczuciach, doświadczeniach.

I się tak nie spinaj, czyja rada jest "najmojsza"

Ja dałem radę najlepszą z możliwych.

Po to jest forum z róznymi radami, aby pytający przemyślał różne punkty widzenia i wybrał to, co najbardziej zgodne z jego sytuacją.

Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.

saverius
Portret użytkownika saverius
Nieobecny
Zasłużony
ModeratorWtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 29
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2009-03-28
Punkty pomocy: 1654

Nie mam nic do dodania. Podtrzymujesz próbujący relatywizować bełkot z poprzedniego wpisu.

"Ja dałem radę najlepszą z możliwych."

I mam się tego wstydzić?

__________________________________________________________

Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.

Guest
Portret użytkownika Guest
Nieobecny
Starszy moderator
ModeratorWtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer

Dołączył: 2009-02-11
Punkty pomocy: 12904

wyraźnie widać, sav, że masz dziś gorszy dzień Wink Strzel browca do obiadu i bedzie dobrze. No zaraz się poprztykacie.

________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"

saverius
Portret użytkownika saverius
Nieobecny
Zasłużony
ModeratorWtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 29
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2009-03-28
Punkty pomocy: 1654

Ja nie miewam gorszych dni.

__________________________________________________________

Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.

Guest
Portret użytkownika Guest
Nieobecny
Starszy moderator
ModeratorWtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer

Dołączył: 2009-02-11
Punkty pomocy: 12904

to był moj eufemizm na problemy ze wzwodem

nm

chodzi o to, zeby z powodu pierdoły nie wylać dziecka z kąpielą

Ogarnijcie emocje, panowie

I bez odbioru. Bo to nie jest cos, o czym chciałbym dyskutowac.

________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"

guzik88
Portret użytkownika guzik88
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 31
Miejscowość: dalekie południe

Dołączył: 2015-02-11
Punkty pomocy: 160

Zakładając ten temat, a zabierałem się do tego dwa razy, liczyłem, że głos większości nakieruje mnie na właściwy tor działania. Nie sądziłem, że spotkam się z tak dużą różnicą zdań, jakkolwiek muszę przyznać, że każdą z opcji wymienionych przez Was już gdzieś wcześniej próbowałem ułożyć sobie w głowie.

Z tego co widzę są 2 główne opcje:
I. Podejście na "miękko", uderzenie w uczucia i próba zmiany jej decyzji za pomocą racjonalnych argumentów. Bardzo ciężko odejść od tej opcji komuś komu zależy na drugiej osobie, kiedy w grę wchodzi miłość, obawa o przyszłość związku czy wręcz czyjeś życie. Ukłon w stronę Elby, szczególnie za uwagę o matce, oraz Łysiejącego grubasa, za kilka przykładów nazwijmy to dźwigni. Powiem szczerze, że większość z nich już stosowałem, a przynajmniej 3 pierwsze. Jeśli chodzi o opcje nr 4 tylko raz czegoś jej zakazałem, na co dzień jestem daleki od trzymania kogoś w klatce i mówienia co musi robić. Akurat w przypadku mojej dziewczyny taka opcja mogłaby podziałać i nie jest do końca tak, że skoro jest samodzielna to i nie podatna na moje decyzje. Jest wręcz odwrotnie.
Jest niezwykle podatna na wpływy otoczenia, wręcz nadwrażliwa. Ostatnimi czasy przeżywa kryzys związany z niepowodzeniem na studiach, zmęczeniem (np. idzie na 12h do pracy wraca o 7 rano, na 9 uczelnia, i od 18 znowu praca) coraz częściej płacze z powodu głupot (np. rozbitego talerza), a gdy pytam o co chodzi, sama nie potrafi odpowiedzieć. Jeszcze dawno temu mówiła, że jeśli zabronię jej pojechać to nie pojedzie, jednakże chciałem uniknąć zabraniania jej czegokolwiek, próbując przedstawić jej sensowne argumenty, odnosząc się do ranienia mnie czy nawet przestraszyć ją "na Fritzla" (i przyniosło to częściowy skutek bo zaczęła się trochę zastanawiać, ale widać przeszło jej). Tylko, że od tamtego czasu było trochę przerwy, nie wierciłem dziury w brzuchu, a ona przez ten okres bardzo umocniła się w swoim przekonaniu. Bardzo trafnie ain Saint Limo to zauważył i też mi się wydaje, że jest po prostu zaślepiona tym wyjazdem, na dobre. Zresztą widzę to po niej i po tym co mówi.
II. Podejście "na wyjebke". Jest wolna, niech robi co chcę, pomachać na drogę. Uderzyło mnie mocno co napisał Zef (a właściwe słowa których użył). Rozumiem prostotę języka i dosadność, ale wyzywanie bliskiej mi osoby od debili to mocno średnia opcja. Nie będę jednak robił z tego gównoburzy, powiedzmy, że wiem co chciał przekazać, trochę przy okazji mną potrząsnąć. Można było zrobić to trochę inaczej, mniejsza. Wypowiedź jego oraz innych prezentujących podobne stanowisko, przekonuje mnie mimo wszystko, żeby odpuścić sobie szantaże na zasadzie "wyjazd albo ja" lub kategorycznie zabranianie czegoś niczym tatuś rozpieszczonej córce. Jest dorosła to fakt, trochę obawiam się o to, co będzie później, czy nie wywinie kolejnej głupoty jeśli popełni tą.

Dziś rano zrobiła mi nawet śniadanie do łóżka, mieliśmy okazje porozmawiać. Ogólnie nie zauważyłem aby ostatnio zmieniła swoje zachowanie do mnie, często mówi mi, że nie wyobraża sobie życia beze mnie, że jestem dla niej wszystkim. Rusza mnie to, bo obecnie czuję do niej to samo (inaczej bym w sumie tu nie pisał Wink. Tylko, że życie troszeczkę skopało ją po dupie, po części na własne życzenie. Pracuje w robocie, gdzie jest wykorzystywana do granic swoich możliwości fizycznych (12 godzin w stresie, dziś np. jakiś chory psychicznie gość z Rumunii symulował dwukrotnie atak serca, musiała wzywać na darmo karetkę), poszła na trudne studia drugiego stopnia, na których niestety nie poradziła sobie z dwoma ścisłymi przedmiotami (warunki za 1700 zł...), ma do tego problemy zdrowotne, przeżywa chwilę załamania i napadów płaczu z pozornie błahych spraw.
Podpytałem dzisiaj trochę o ten wyjazd. Ogólnie zdawkowe pytania i odpowiedzi, minorowy nastrój. Zapytałem więc co się dzieje. Rozpłakała się twierdząc, że matką jej powiedziała, że ją zostawię, że nie chce mnie ranić, że jestem dla niej za dobry, a ona nie potrafi mi odpłacić. Do tego, że wszystko się jej sypie, jest nikim bo nic w życiu nie osiągnęła (jak na 24 lata zawsze jej mówiłem, że osiągnęła już dużo więcej niż większość z jej koleżanek srających kasą rodziców). Że miała zdać sesję, a ten wyjazd to miała być nagroda, tymczasem wszystko się wali.
Płakała jak bóbr, przytuliłem ją po chwili i nawiązałem do tego wyjazdu, aby pomyślała czy warto, zastanowiła się czy ten tydzień wypoczynku jest warty ryzykowaniem naszej wspólnej przyszłości, moich i matki nerwów, a poza tym jak czuła by się ona gdyby jakaś 70 letnia babka której ona nie zna, a ja tylko trochę, zaprosiła by mnie na wakacje na drugi koniec Europy?
Płakała dalej więc powiedziałem jej aby przestała myśleć o tym co jest teraz, co będzie za tydzień, ale żeby wyobraziła sobie nas za rok, dwa, trzy. We własnym mieszkaniu, jak dojeżdża do nowej pracy swoim autkiem, jak mamy małego pieska który bawi się z naszymi dziećmi, jak spędzamy ze sobą święta, o tym, że wspólnymi siłami wszystko się ułoży. Przestała płakać, przytuliła się mocno, ale nic nie odpowiedziała, a ja zaznaczyłem, że nie chcę jej niczego nakazywać, żeby się zastanowiła nad tym co jej powiedziałem i podjęła decyzję jako uważa za stosowną.

Nie tak wyobrażałem sobie jej imieniny, ale cóż, tak musiało być.

Zef
Portret użytkownika Zef
Nieobecny
Wiek: 31
Miejscowość: Bytom

Dołączył: 2009-02-14
Punkty pomocy: 675

Nie mówię że masz jej zarzucać że jest debilką, tylko że masz to sam oszacować. Dziewczę może być wcieleniem matki Teresy, ale jak Ci później po ślubie podpisze bajoński kredyt na zdzierski procent "bo pan z chwilówek zapewniał że to spełni wasze marzenia" to jej uroki już niewiele tu pomogą...

Lepiej z mądrym stracić niż z głupim odnaleźć...

"Wzruszyła mnie twoja historia" chciałoby się powiedzieć. Komu kobieta nie roniła łez jak bóbr by ugrać swoje ręka w górę...

Nie masz jej bronić wyjazdu, nie masz jej robić ultimatum bo to przyniesie odwrotny skutek.

Co powienieneś zrobić za to, to odłożyć jej szlochy i własnego penisa na bok na parę chwil i pozwolić swej dużej głowie przemyśleć wszystko co się do tej pory dzieje. Żadnych emocji, żadnych słodkich minek i obawy że ją skrzywdzisz. Zimna, łopatologiczna, spokojna analiza. Obserwuj, bądź czujny. Nie oskarżaj, nie zarzucaj, nie bez dowodu.
Ale nie kupuj wszystkiego na słowo honoru i łzawe oczka, włącz myślenie i sam wyciągnij wnioski bo to nie my tylko to jesteś w centrum tego i znasz najwięcej faktów.

"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"

"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"

Al Bundy - król;)

Konstanty
Portret użytkownika Konstanty
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: 3city

Dołączył: 2014-03-13
Punkty pomocy: 3525

Szkoda, że tyle nerwów i czasu musisz tracić na poruszanie w swojej głowie tego tematu, z powodu głupiego kaprysu Twojej dziewczyny.

Ona potrafi normalnie funkcjonować, czy może zawsze musi wrzucić sobie na plecy taki nieistniejący problem? Wczesniej pracoholizm, teraz wyjazd zupełnie nie warty całego zamieszania. Jak już będziesz miał z nią dom, dzieci, pieska i samochód to sądzisz ze wszystko co złe się skończy i ona przestanie pakować swojej i twojej głowy w urojone dramaty? Starczy Ci siły i energii żeby ogarnac dwie osoby na raz, a na koniec móc tylko tylko usłyszeć że ona nie jest szczęśliwa wiec musi pojechać na pól roku w Bieszczady sama, albo zabrać wasze dzieci i przeprowadzić się chuj wie gdzie bo dostanie propozycje związana z jej kariera i ambicjami? Jak jest taką egoistką to za wiele nie poradzisz. Póki co ona jest w stanie postawić na szali to wszystko na co Ty tak chuchasz i dmuchasz z powodu zwykłego kaprysu i zachcianki. Im bardziej ryzykowna i niebezpieczna ta wycieczka, tym bardziej oponujecie, Ty i jej matka. Martwicie się. A ona czuje się wtedy ważna i kochana. Zastanów się czy to jest jednorazowy test, czy jej sposób na życie i emocjonalną równowagę. Jak to drugie to z każdym kolejnym wymysłem będziesz stawiał na szali coraz więcej i więcej, aż w końcu Cię to przerośnie i sam to zniszczysz, albo dasz sobie zrobić jajecznice z mózgu. I to taką dobrze ściętą.

Myślę, że nawet jakby tam pojechała, pomimo mega kłótni i Waszego rozstania, bez znaku życia przez ten cały tydzień, to potem, jakby już wróciła i ryczała Ci w rękaw poprzez kolejny miesiąc jak to Cię kocha, tęskni i że nic złego się nie stało to wymiękniesz i pozwolisz jej wrócić. Wbrew sobie i swoim przekonaniom. I zaczniesz kolejny etap, gdzie kończy się bujanie w obłokach, a zaczyna toksyczny związek z osobą która ma zaniżone poczucie własnej wartości i nie jest w stanie uwierzyć ze jest czegoś warta, np. uczucia drugiej osoby.

PS. Kiedy wyjazd?

EDIt: Co do tego pracoholizmu, bycie ambitnym to nic złego i fajnie jesli druga strona to rozumie i wspiera, a nie podkłada nogę. Zastanawia mnie tylko jej podejscie do tematu i poczucie beznadzieji, pomimo realizowania swoich planów. Każdy ma prawo do zmęczenia, ale takie użalanie się nad swoim losem, pomimo tego że cos się jednak robi ze swoim życiem, oraz brak umiejętności obiektywnej oceny swojego aktualnego położenia i sytuacji życiowej, to może martwić. Troche taka samospełniająca się przepowiednia, a Ty jedziesz na tym samym wagoniku.

____________________________________________
"Umysł jest jak spa­dochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein

guzik88
Portret użytkownika guzik88
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 31
Miejscowość: dalekie południe

Dołączył: 2015-02-11
Punkty pomocy: 160

Dziękuję Panowie za kubeł zimnej wody i racjonalne spojrzenie. Ja jej chyba po tym roku jeszcze nie rozgryzłem. Nawet na pewno. I przyznam, że kiepski moment sobie na rozgryzanie wybrałem (za 2 dni mam egzaminy do nowej pracy, a ja zamiast się przygotowywać to...ehh).
Poczekam na jej wybór, dziś zakończyłem swoje przedstawienie, zna już nadzwyczaj dobrze moje zdanie i ma ogląd sytuacji, do kaloryfera jej nie przykuje. Teraz czeka ja wielki sprawdzian, czy zda?

Wyjazd ma być w pierwszym tygodniu kwietnia

guzik88
Portret użytkownika guzik88
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 31
Miejscowość: dalekie południe

Dołączył: 2015-02-11
Punkty pomocy: 160

Powielony post, del

guzik88
Portret użytkownika guzik88
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 31
Miejscowość: dalekie południe

Dołączył: 2015-02-11
Punkty pomocy: 160

Powielony post, del

Wiarus
Portret użytkownika Wiarus
Nieobecny
Wiek: 31
Miejscowość: Wielkopolska

Dołączył: 2012-11-16
Punkty pomocy: 1193

"Wychowywała się bez ojca, tylko u matki."

Jeżeli wychowała się bez ojca to już będzie miała problemy. Pewnych rzeczy naprawić się w człowieku nie da. Ta kobieta nigdy nie zaznała ojcowskiej miłości wobec czego nie potrafi rozpoznać bezinteresownego uczucia mężczyzny. Ona nie wie co to takiego miły kochający mężczyzna nie oczekujący od niej niczego poza uśmiechem i radością. Samotna matka wszelkie swoje schizy przelewa na dziecko przez cały okres wychowywania no i siłą rzeczy twoja luba jest teraz emocjonalnie i psychologicznie skrzywiona. Być może dziad ze Szwajcarii to taki jej wyidealizowany obraz ojca do którego ona leci jak ćma do światła.

badboy
Nieobecny
"Kto mi połknie? No kto?"
Wiek: .
Miejscowość: .

Dołączył: 2014-11-21
Punkty pomocy: 235

Masz glupia i niedojrzala panne, nie znajaca realiow zycia i bardzo naiwna (Elba dobrze Ci o niej napisala). Ja bym powaznie sie zastanowil czy chce z kims takim cokolwiek w zyciu planowac. Mmm, moze spytaj jej sie czy gdybyscie byli malzenstwem i mieli corke, czy ona sama pozwolilaby jej w takim samym przypadku wyjechac w ciemno?