Witajcie
Już na samym wstępie, piszę ,że temat dodaje z inicjatywy kolegi któremu próbowałem pomóc jednak nie dałem rady, przesyłam wiadomość znajomego, będzie to trochę długie.
"Mam 18lat, jak miałem 14 lat zacząłem spotykać się z dziewczyna M.
to była pierwsza miłość wiecie skręcanie w żołądku jedzenie tylko śniadania itp. Spotykaliśmy się przez około 2msc, rozmowa sie kleila ona tez wykazywała zainteresowanie mną, no ale mniejsza o większe zacząłem z nią być.Byliśmy ze sobą 8msc, jak na mój wiek to był bardzo emocjonalny związek, rozstaliśmy się bo bardzo dużo się kłócilśmy ona w miedzy czasie spotykała się z innymi chłopakami,ja cały czas się o nia starałem. Wróciliśmy do siebie po paru miesiącach, ale ona zerwała znowu ze mną (mówiła że już tego nie czuje).Potem po 2 tygodniach znowu byliśmy razem i byliśmy ze sobą pół roku, znowu zerwała z tego samego powodu w między czasie zaczełą cpać mefedron i acodin ja starałem się ją z tego wyciągnąć, ciągle zmieniała zdanie ale wróciła do mnie.Byliśmy ze soba rok, posłuchałem rad kolegi i to ona ubiegała o mnie, miałem na nią troche wyjebane ale możliwe że dlatego że znalazłem w miedzy czasie dziewczyne (też szmate) ale zostawiłem tą panne dla M.Przez ostatni miesiąc ogarnąłęm że coś jest nie tak,zmieniło się coś miedzy nami, poszliśmy razem na impreze gdzie poznałem jej znajomych z klasy lecz widziałem ,że bardzo mało się do mnie odzywa a podejrzanie dużo gada z takim jednym typem. Pokłóciliśmy się i napisałem jej (byłem troche podpity), że jak tak ma to wyglądać to nie chce takiego związku.Ona nie chciała tego przyjąć do wiadomości, mówiła że chce być ze mną. Na drugi dzień napisała mi SMS'a że nie chce już ze mną być.Dowiedziałem się kilka dni pózniej od jej koleżanek, że od paru msc M. spotykała się z tym typem, robiła mnie w chuja mówiła że jedzie do babci a spotykała sie z tym typem.Cały ten ostatni rok, mówiła że bede jej mężem takie głupie farmazony ale nie spodziewałbym się tego po niej, na mój widok na prawde jej odpierdalało.Trzy dni po zerwaniu oznajmiła wszystkim, że już jest z tym typem i mnie olała. Wcześniej spodobała mi się z tym,że moim zdaniem miała jakieś wartości, cały związek ta dziewczyna ryła mi banie, jezdzilem z nia po psychologach, pisała mi że mnie kocha a dzien pozniej mówiła że jednak nie. Przez miesiąc nie myślałem o niej, brak jakiegokolwiek kontaktu, aż jakieś 3 dni temu troche się napiłem i dowiedziałem się, że rozpowiada naszym znajomym że ja bije, napisałem do niej żeby nie gadała farmazonów, przeprosiła mnie i znowu zaczeło się rycie bani, nie gadałem z nia nie chciałem by mi weszła do głowy jednak , udało się to jej. Dodatkowo wszyscy nasi wspólni znajomi odwracają się ode mnie, znowu zacząłem o tym wszystkim myśleć nie wiem co się ze mną dzieje.. chciałbym jakoś się z tym wszystkim uporać ale nie daje rady...
Proszę Was bardzo o jakąś pomoc dla niego, bo moje argumenty nie są super skuteczne 
Pozdrawiam.
Nie no w sumie ta druga panna nic mu nie zrobiła, ale po rozstaniu z nim znalazła sobie faceta następnego dnia i zrobiła to z jakimiś 15 następnymi :DD
Ja tu widzę ofiarę losu, która chce być bohaterem, dla innej ofiary losu. To taka tańcząca para.
Chciałbym się mylić. Działam na intuicji i nie mam nic na poparcie tego co mówię, prócz tego, że
A: byłeś z toxic dupą, a to bez powodu się nie dzieje.
B: łatwo wchodzisz w rolę ratownika cudzych dup, używając własnej. Nie jest to złe, o ile inwestujesz z głową, a ja tu widzę rzucanie się łeb ma szyję. I złapiesz znowu Zonka.
Skończyłes tango z trudną dupą i na tyle nudno Ci się zrobiło w życiu, że aż znalazłeś sobie drugi obiekt zmartwień?
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Czytajac tylko tytuł ;"Odnalezienie sensu życia po bardzo toksycznym związku"
Pewnie jest to bardzo trudne, skoro sie straciło sens, ale życzę Ci wytrwałości i na pewno się uda odzyskać Spokój ducha
Sam miałem syndrom o którym mówi Mendoza i to do niedawna. To nie działa, daj sobie siana stary. Najbardziej pojebane kobiety które ojciec gania ze śrutówką wciąż kierują się instynktem szukania silnego samca i "ratownik" gówno tu zdziała.
Ich problemy są dla profesjonalistów, ty sobie szukaj zdrowej, normalnej dziewczyny a nie poszukiwaczki plastra.
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)