Witam,
Panowie jakiś czasu temu będzie to jakoś od jesieni 2015 coś się we mnie zacięło i to na poważnie jestem praktycznie pewny że jest to spowodowane przez prace, objawy typowo depresyjne jedyne na co znajdowałem siły a w zasadzie do czego się zmuszałem to właśnie praca do której szedłem jak na wojnę do słownie przed wejściem do firmy czułem się jak aliancki żołnierz przed otwarciem barki w czasie lądowania na plaży Omaha, po pracy oczywiście zajebista euforia że to już koniec i niesamowita chęć odreagowanie wszystkiego w alkohol, oczywiście porzuciłem sport którego byłem maniakiem trenowałem Crossfit chciałem nawet zostać instruktorem, wciągnąłem się w inwestowanie na giełdzie i prężnie się w tym temacie zacząłem rozwijać, jedynie relacje damsko – męskie kulały ale to przez brak czasu bo oczywiście praca świątek, piątek, święta, majówki, weekendy i wszystko na 4 zmiany raz na rano, raz na popołudniu, potem trochę nocek a jak usrali trochę wolnego to w środku tygodnia gdzie ani się z kimś umówić bo wszyscy normalni pracują w tygodniu a weekend mają czas na relaks, ani zaangażować w nic popołudniami bo do pracy co chwile na inna godzinę, a charakter pracy to kontrola jakości w zakładzie produkcyjnym, moim zadaniem jest sprawdzać czy jakiś jełop nie zrobił gówna i dopilnował wszystkiego oczywiście wszystko jak najszybciej a jak coś przeoczysz to konsekwencje a nawet jak coś znajdziesz to i tak się irytują jakby to była moja wina, na początku zaciskałem zęby i starłem mówię ok pracuje krótko to mnie nie szanują minie trochę czasu zauważą, docenią , czas mijał i tak minęły 2 lata i chuja się zmieniło zamiast mieć lepiej to mam coraz gorzej całe 8 godzin w pizdę i na gaz a jak coś nie idzie to Twoja wina zbierało się zbierało i po prostu się wypaliło. Czuje jakbym się wypalił ale nie tylko zawodowo ale i też życiowo porzuciłem pasje kiedyś świetna forma i wygląd dziś mam zadyszkę po 10 pompkach i bandzioch jak Eunuch bez jaj, nie rozwijam się na giełdzie żeby nie tracić oszczędności bo nie mogę się na tym skupić aha zapomniałem wam dodać że mam przez to bezsenność więc od pół roku wyglądam jak po zarwanej nocce. Było na tyle źle miewałem jakieś dziwne lęki i czułem się jak szmata, wszystko mnie wkurwiało że poszedłem do lekarza żeby ogarnąć tą bezsenność, fizycznie jestem na szczęście zdrowy zrobiłem kompleksowe badania ale psychiatra podejrzewa depresje, dostałem więc 3 tyg. wolnego i psychotropy ale brałem je tylko 3 dni i przestałem bo zamulały zresztą przez te dni odzyskałem trochę chęci i zdrowia wróciłem do treningów, ułożyłem też jakiś plan na siebie, nie musiałem nic łykać oprócz przepisanych witamin D-3 i Magnez. Problem w tym że jutro wracam na nockę i czuje się jak wspomniany wcześniej żołnierz w przeddzień D-Day, praktycznie jestem pewny że wszystko wróci, zaczełem się ogarniać ale kilka dni i firma wyssie ze mnie zdrowie i chęci które powoli odzyskuje. Wiem co robić zmienić robotę to niby proste ale jakoś przez tą krytykę, niesprawiedliwe traktowanie nie umiem się do tego zebrać, chyba podkopali moją wiarę w siebie przez te 2,5 roku i czuje że gdzie bym nie poszedł za co się nie zabrał to i tak będzie tak samo. Nic dziwnego do jak zła afirmacja: Nie umiesz?!, za wolno! Aha i rodzice z którymi próbowałem pogadać to od matki usłyszałem ‘’trzymaj to co masz’’ a od tatusia ‘’ byłeś, jesteś i będziesz cieciem i się z tym poguć ‘’ więc od najbliższych na wsparcie nie mam co liczyć. Tak szczerze mówiąc w mojej okolicy raczej z praca nie najgorzej a i ja nie mam jakiś wielkich zobowiązań mały kredyt na autko aby więc noża na gardle nie mam teoretycznie tylko jakoś coś mnie blokuje: bo jak wpadnę z deszczu pod rynnę, jak nie dam rady? Takie chore myśli mam mniej więcej tak mnie rozjebał ten wyścig szczurów. Mam ochotę rozjebać to wszystko rzucić robotę, auto sprzedać i zacząć wszystko od zera, zainwestować w siebie na swoich zasadach myślicie że taka burza w życiu to dobry pomysł? Jak wy podnosiliście się w podobnych sytuacjach.
Najgorsze jest to że firma uchodzi za dobrą w mojej okolicy i boje się być odebrany za jakiegoś nieroba który olewa dobrą ( niby ) robotę. Tzn dobrą pod tym względem że najgorzej nie płaca i umowy uczciwe nie żadne śmieciówki bo każdy kto tam pracuje mówi że praca do typowych no-lifów (praca – dom – praca – dom) i strasznie wkurwiająca.
PS. Kiedyś jak rozmawiałem z kierownikiem to dostałem do zrozumienia że nic lepszego już mnie nie czeka więc motywacji zero. Musiałbym zrobić kilka kroków w tył żeby coś zmienić, z tym że ja nie lubię się cofać strasznie mnie to dobija że najlepszym będzie dla mnie krok w tył dlatego wpadłem w taki trochę chujowy stan, ale będę szczery na własne życzenie to tak jak facet poznaje fajna babkę i pozwala sobie wejść na głowę i zaczyna mieć przejebane w związku.
Pozdrawiam z góry dziękuje.
Miałem epizod w pewnej pracy... tez tak jak na wojnie... Zostałem oszukany na starcie (kwota podana na rozmowie kwalifikacyjnej niższa niż na umowie). Więc morale mi spadły to raz. Dwa prowadząca szkolenie była bucowata, to dwa. Brak sprzętu, czyli niezapewnienie stanowiska pracy to trzy. Przepracowałem miesiąc, bo chciłem żeby mi zapłacili za szkolenie. Jebnąwszy to w pizdziec poczułem ulgę.
Praca wysysała ze mnie energię. Nie miałem siły psychicznej i fizycznej na nic.
Zacząłem sobie coś wkręcać. Że coś ze mną nie halo, a to z tymi ludźmi... szukali parobka
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Szkoda twojego życia i zdrowia szukaj tego co ci będzie odpowiadać,trzymam za ciebie kciuki.
Narząd nie używany staje się nie użyteczny
Stary spieprzaj z tej roboty, szukaj czegoś innego, zrób fajne CV i porozsyłaj do firm. Pierdol to co będą mówić inni, innych jebie twoje szczęście.
Odezwij się do mnie, jeśli chcesz. Pomogę Ci zmontować dobre CV i udziele kilka wskazówek na temat rynku pracy.
Pzdr
Nie bierz psychotropów, ani syntetycznych witamin/wspomagaczy - to gówno. Rada jest jedna - zbieraj się do kupy i działaj. Napisz sobie porządnie wyglądające CV, postanów sobie "codziennie wysyłam 2-3 CV" i trzymaj się tego. Pamiętam 10 lat temu byłem w dołku, jedyne co miałem to 15-letnie auto z zepsutym wskaźnikiem poziomu paliwa i wiecznie pustym bakiem. Poziom paliwa sprawdzałem hamując - ja coś się przelewało to znaczy że jeszcze było, a jak tylko lekki szum to znaczy że trzeba było przeliczyć pieniążki i wysupłać 50zł, czasami moja kobieta dofinansowała i było trochę jazdy
Wysyłałem codziennie CV, byłem na kilkunastu rozmowach, czasami było wesoło, czasami wkurwiająco jak się okazywało że praca "przedstawiciela handlowego" okazywała się akwizycją odkurzaczy
Poza akwizycją nigdzie nie chcieli mnie zatrudnić. Byłem zdołowany. Miałem dużo ciekawych umiejętności, ale skończone tylko liceum a wtedy był okres, gdzie patrzyli głównie na wykształcenie. Któregoś dnia zaprosili mnie na rozmowę na stanowisko serwisanta komputerów. Okazało się, że zadzwonili potem i zaprosili ponownie. Wiedziałem że dobrze rokuje, ale nie spodziewałem się że na drugiej rozmowie zaproponują mi zamiast serwisanta duże lepsze stanowisko. Z dnia na dzień zacząłem zarabiać naprawdę dobre pieniądze i wszystko się odmieniło, przynajmniej na parę lat
Wniosek - wysyłaj CV, szukaj czegoś nowego, nikt za Ciebie tego nie zrobi.
------
"Każdego dnia, w każdym momencie dokonujesz wyboru, który może odmienić twoje życie" - Biegnij Lola Biegnij
Za to powinno rozpoczynać się od wielkiej litery, władco.
Zaorał! ZAORAŁ!!
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Logarytmie, popieram w 100%. Poziomy niepoprawności językowej zostały na forum boleśnie przekroczone nadto wiele razy, by nie wysnuć z tego faktu pewnych, oczywistych zresztą, wniosków.
Fajna praca, gdzie pracujesz 8h i po wyjsciu masz wyjebane. Chetnie bym sie zamienil za takie LUKSUSY, a Ty jeszcze narzekasz. Zmien kredyt, wez prace, czy jak to lecialo.
;f
Sorcia za brak polskich znakuff ale pisze z komcii
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz. I w mojej gadce nie chodzi tu o to, że nie popełniam błędów, że zawsze jest tak jak chcę. Po prostu nie zrzucam swoich decyzji na innych i nie płaczę tylko zmieniam kiedy mi nie pasuje.
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie