Hej, ten temat był już walkowany, ale tutaj bardziej chodzi o mnie i moja postawę. Otóż pewien czas temu odezwała się do mnie była. Chwilę popisalismy, nic specjalnego, ale widziałem, że jej zależy (długie smsy, starała się wypytywac co u mnie itd.) Trochę rozmyslalem o tym i pewnego dnia jak mi się nudziło wieczorem zaproponowałem jej piwko. No tak jakoś wyszło piwek kilka, dotyk, dość fajne od, dużo seksualnego dotyku, no ale kurde nie miałem już jak tego dokończyć, ona sama tutaj nie mieszka i ja też nie. Potem było jeszcze jedno spotkanie na trzeźwo, wszystko normalnie jak dawniej. Następnie ona mnie namawiala na spotkanie, ale odnosiłem bo musiałem się uczyć, parę dni potem zaproponowałem inny dzień, normalne emocje, dobre, dotyk, kc itd. I nagle po weekendzie, coś do niej tym razem ja napisałem, a ona po 10h i moim drugim smsie, że "nie czuję tego co dawniej i nie idzywaj się do mnie proszę" trochę się wkurzylem , mieszkamy blisko siebie, stwierdziłem, że nie musi nic czuć ale ma mieć do mnie szacunek, normalnie pisać i ma mi to powiedzieć w twarz a nie smski bo na to nie zasługuje. No wyszła jakąś przybita, trochę jakby na płacz się jej zbierało, powiedziała mi ze już mówiła jak jest, więc oznajmilem jej ze dałem jej szanse ona ja marnuje i jak chce to ok, może spotka kogoś fajnego. Odwrocilem się i poszedłem do chaty. Trochę mnie to męczy bo spotkania były zajebiste, a ja niestety z żadną inną kobietą się tak świetnie nie bawiłem jak z nią. Miałem się nie odzywać no to się nie odzywam bo i po co, ale w sumie o chuj tu chodzi, że ona stwierdza ze po ostatnim spotkaniu na którym było super to nagle nie to?
Dodam, że dawałem jej więcej pola do popisu, nie miała mnie na zawołanie, ale też nie byłem jak dawniej, czyli nie zaskakiwalem jej tak mocno jakimiś pocakubkami, dociskanien do ściany, bo uznałem ze jeszcze nie zasługuje, nie było takiej dynamiki, a nade mną wisiał ten egzamin więc nie mogłem się tak skupić na spotkaniach z nią. Chciałbym to naprawić, ale jak skoro nie mam się odzywać? Wpadł mi do głowy pomysł ze walne jej kwiatka na balkon i jakiś list, ale tak myślę że to frajerstwo, bo za co ten kwiat? Chciałem ją zabrać za tydzień nad morze i sam się zrelaksować i tam podzialac - wszystko po znajomości żadne sponsorowane wyjazdy 
Jesteście jak te bawoły, czy inne byki. Wy, którzy piszecie o byłych.
Unikatowy i niezwykły temat o byłej, bo przecież moja sytuacja jest inna niż wszystkich do tej pory
We wszystkich tematach o byłych, gdzie "złamane serduszka"(swoją drogą proponuje nowy podpis dla każdego kto napisze temat o byłej) loża podrywajowych mędrców stwierdza jedno - testuje, czy żeś się z łańcucha przypadkiem nie urwał...ale niee, sytuacja moja jest inna niż ich, ona mnie kocha tylko pewnie się boi, albo nie jest pewna moich uczuć? Może napisze jej smska jak bardzo ją kocham? Wtedy na pewno wróci!
Haha i te Twoje podkreślenia, że jednak robisz dobrą robotę "jeszcze nie zasługuje", "dawałem jej pole do popisu", by zaraz napisać, że chcesz ją nad może zabrać i listy pisać...a jeszcze chwile temu stwierdziłeś, że Cie nie szanuje i nie zasługuje na Twoją uwagę...
Ehh, kolego, zostałeś przetestowany jak każdy inny przez swoją była, super to zrobiła, bo Ty cały czas myślisz, że Ty rozdawałeś karty, a niestety było inaczej
I w ramach porady - to jest BYŁA. Nie obecna, nie przyszła, ale BYŁA. Wiesz co to oznacza? Nie kurwa, nie że masz się bardziej starać, żeby była obecną, tylko że nic dla Ciebie nie znaczy.
Panna nie dla Ciebie, dałeś sobie wleźć na głowę. Olej sprawę, nie angażuj się w to. A pomiędzy płakaniem za nią i szukaniem na nią jakiegoś sposobu, zastanów się czy potrzebna Ci panna, która Ci robi sieczkę w głowie. Mózg masz jeden, więc nie narażaj go na ataki zombie, bo jak wiadomo z gry "Plants vs zombies" na mózgu im zależy. Nad morze jedź sam, poznaj tam fajną dziewczynę i utrzymuj kontakt. Bezpieczna odległość i te sprawy. Jak okaże się niezarażona przez zombie - pojedź po nią i się zaobrączkujcie. Nawet to jest lepszy scenariusz od biegania za laską, która napisała do Ciebie, bo akurat się jej nudziło, bo widziała w Tobie pocieszyciela. Olej ją i nie nabieraj się na jej zagrywki. Będzie się odzywać. Olewaj. Nie przez miesiąc, ale całe życie. Powodzenia.
Są takie miejsca w duszy i myślach człowieka, w które zaglądać nigdy nie należy.
O ile wiem, to tematy o powrotach do bylych sa niezgodne z regulaminem. Ale co ja tam moge wiedziec.
Sorcia za brak polskich znakuff ale pisze z komci
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
Stary dać ci złotą radę? Po pierwsze musisz zrobić to o cię prosi. Nic na siłe. Wychłódź znajomość. Przez przynajmniej 2, 3 tygodnie nie pisz do niej nie odpowiadaj na wiadomości. Jeśli do tego czasu się nie odezwie trudno widać nie zależy jej w ogóle. I co masz robić prze ten czas? Ogarnąć dupę... Zacznij ćwiczyć, siłownia, sporty walki, bieganie. Cokolwiek, aktywność fizyczna sprawi że będziesz czuł się lepiej. Do tego musisz być bardziej społeczny. Spotykaj się ze znajomymi, wychodź do klubów ( nie by napić się jak świnia ) by się dobrze bawić. Jeśli nie umiesz tańczyć zapisz się na jakiś kurs tańca. Odśwież garderobę. Poznawaj nowe kobiety. Jeśli to zrobisz ona powinna to zauważyć. Nigdy nie pisz jej że dzisiaj byłem tu i tu robiłeś to i to. Dobrym sposobem by powiedzieć to nie wprost. Jest dodawanie zdjęć ukazujących jak się dobrze bawisz, lub nawet opisów np. Wczorajsza sobota w klubie była udana, trzeba to powtórzyć! Jeśli sama tego nie zauważy. Zawsze istnieje szansa że jakiś kolega lub koleżanka jej o tym wspomni... Jeśli po tych 3 tygodniach zagada, zrób się mniej dostępny, nie pisz nachalnie, tylko staraj się odpisywać rzadziej, lub w ogóle. Np. za godzinę, mówiąc byłem zajęty, co tam? Wtedy ona zacznie myśleć co jest grane? Dlaczego on jest taki nie dostępny. Dziewczyny stosują tą metodę od dawna. Nie raz zdarzało się że niektórzy z nas czekali na wiadomość spoglądając na telefon co minutę licząc że ona odpisała łaskawie. Przez co sami przegrywaliśmy w walce o kontrolę interakcji. To takie podstawowe rady. Pozdrawiam!
Zapraszam na stronę poświęconą amatorskiej poezji mojego autorstwa:
https://www.facebook.com/jarekpi...
Chciała sobie panna przetestować czy piesek dalej macha ogonkiem to przetestowała. Teraz chce się dodatkowo zabawić patrząc jak piesek za nią goni. A jak przestanie gonić, a jej się będzie nudzić to znowu sobie potestuje. I tak w koło macieju dopóki jej ktoś inny porządnie nie zerżnie i nie zrobi z niej swojej suczki. Kończ waść, wstydu oszczędź...
czysteskarpety juz Ci wylozyl kawe na lawe, o co tej pannie chodzilo kiedy sie do Ciebie odezwala. Ja tylko potwierdze, ze faktycznie pannie sie nudzilo i chciala sprawdzic, czy piesek jeszcze macha ogonkiem na jej widok. Brawo, zaczales myslec tak jak ona chciala i zrobiles doslownie to wszystko na czym jej zalezalo. Musze przyznac, ze masz ogromne szanse na wygranie tytulu pizdy miesiaca!
Wszyscy macie rację, spierdolilem po całości,uwierzyłem w to co mi panna wcisnela i zamiast teraz się nią pobawić, pospotykac, pozlewac, mieć w dupie, myślałem że idzie to w dobrym kierunku. Zamiast pozwolić jej działać, z minimalnym wkładem własnym, pozwolić jej się starać, znowu podałem się na tacy. Mój problem polega na tym, że wszystko to rozumiem, ale zawsze po czasie. Myślę, że coś muszę zmienić. Póki co temat powrotu do byłej nieaktualny bo była i tak się już niepredko odezwie. Ona nic nie czuje, bo za mało się musiała starać. Chociaż ciągle mam wrażenie, że moje zachowanie nie miało tu znaczenia. Niestety wszystko zaczyna się u podstawy na pierwszym spotkaniu miałem dobra sytuację na seks, ale to że nie mieszkam sam wszystko psuje.
Dzięki za porady i ostrą zjebe, czasem inaczej nie trafi.