Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Nie mogę się z tym pogodzić

18 posts / 0 new
Ostatni
oon24
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Trójmiasto

Dołączył: 2012-06-29
Punkty pomocy: 229
Nie mogę się z tym pogodzić

Witam, w poprzednim poście opisywałem pewną sytuację z dziewczyną, którą poznałem pod koniec maja i nasza relacja trwała do końca lipca, po czym nagle "zniknęła", a ja do dziś nie mogę się z tym pogodzić.

Opiszę o co chodzi po krótce.

Były wakacje, piękne chwile, klimat wręcz idealny na zakochanie się. Na drugim spotkaniu już uprawialiśmy sex, kolejne 2 spotkania także sex ale taki jakiego nigdy nie miała jak sama mówiła, stwierdziłem, że to wielku plus. Pierwsze 2 spotkania próbowałem ją wyczuć, czy nie chodzi jej jedynie o sex relację, ale po 3 spotkaniu zaczęła się zachowywać jak zakochana, przytulała się, całowała, zaczęła
zwierzać.

Nasze 4 spotkanie i wypad do Zoo, poszliśmy wieczorem nad morze, przytuliła się i zachowywała się jak bardzo zakochana, pytała dlaczego do niej nie piszę za często, że ona by tego bardzo chciała. Ja twierdzę, że zbyt częsty kontakt po prostu zabija relacje , szczególnie na początku i szczególnie sms-owy, więc tego nie robiłem za dużo, lecz odwzajemniałem gdy sama pisała.

Wiedzieliśmy obydwoje że lada moment ona wylatuje na miesiąc do pracy na Wyspy, gdzie mieszka jej mama i siostra. Mimo tego zarzekała się że wróci, że jesień będzie nasza, że czuje do mnie przyciąganie, że jesteśmy bardzo podobni i inne tego typu rzeczy.

2 dni jakoś po jej wylocie, miałem iść na wesele. Ona wiedziała, że biorę koleżankę na to wesele i była bardzo zazdrosna, aż pisała jak desperatka momentami, co mnie lekko odrzucało od niej. Mimo, że mi się podobała strasznie, to nie czułem się jeszcze tak wkręcony w relację jak ona, bo to krótko trwało, ale gdzieś tam w środku czułem, że to ta właściwa dziewczyna, była od początku między nami mega chemia, co ona potwierdzała. Zastanawiało mnie tylko dlaczego tak dojrzała wiekowo dziewczyna - 27 lat, zachowuje się tak. Non stop by pisała na skype.

Po jej wyjeździe, pisaliśmy po nocach na skype i innym komunikatorze jeszcze przez tydzień. Bardzo chciała, żebym jej się pokazał w kamerce, prosiła wręcz o to. Gdy tak pisaliśmy ona pokazywała bardzo zazdrość i bała się, że przez jej nieobecność ten miesiąc, ja sobie kogoś znajdę, i ją oleję. Napisałem jej, że trochę dziwnie się zachowuje, a ona, że ma lęk przed odrzuceniem od dzieciństwa. Jak się później okazało, porzucił ich ojciec gdy ona była mała, i ona nie ufa facetom do dziś.

Jakoś po tygodniu od jej wyjazdy, kontakt się urwał z jej strony. Nie odpisała. Milczała cały miesiąc miesiąc. Później po 1 miesiącu w końcu gdy się znów odezwałem, powiedziała, że nie wiedziała co mi powiedzieć, mówiła, że z każdym dniem było jej coraz łatwiej się do mnie nie odzywać i o mnie myśleć. Że męczyła ją świadomość że ona tam a ja tu w PL. Że bardzo to przeżywała, że byłem na weselu z inną i tak dalej.

Od tamtej pory było już coraz gorzej między nami. Spotkaliśmy się raz w październiku ale to było bardzo dziwne spotkanie. Była lekko opryskliwa, marudziła. To nie była już ona.

Później w listopadzie ją ostatni raz spotkałem przypadkiem, gdzie ona widać, nie chciała ze mną już rozmawiać. Mówiłem do jej pleców. Mówiła że było coś między nami, ale to było dawno i teraz nie czuje nic. Że niby rzadko się odzywałem, co nie było prawdą.

Co ja teraz czuję? Mimo, że minęło tyle miesięcy, znaliśmy się krótko, ja nie mogę się z tym pogodzić. W tym przypadku nie odzywanie się, trzymanie na dystans jej, nie działało wcale, staranie się i pokazywanie że może mi zaufać, mimo jej braku zaufania do facetów, też nie działało. No nic a nic.

Tydzień temu ostatni raz podjąłem próbę, planowałem doprowadzić do spotkania i rozpalić w niej ten ogień co kiedyś. Stwierdziłem, że stanie się tak, jeżeli znów spojrzymy sobie w oczy, przytulę ją itd.

Zaproponowałem spotkanie. Powiedziała, że przemyśli to. Stwierdziłem, o super, jeżeli tak pisze, to znaczy że się spotka. Niestety, 2 dni później napisała mi, że przemyślała i nie chce się spotkać, i że mam do niej nie pisać. Ja szok, ale napisałem "Ok, rozumiem, żegnaj"

Dziwi mnie najbardziej to, że ona kiedyś tak na mnie napierała, takie słowa z jej strony padały, a po wyjeżdzie taki obrót spraw. W życiu bym się nie spodziewał, że tak się to potoczy. Rozumiem gdyby to była taka zwykła przelotna znajomość jakich miałem setki, ale tu ewidentnie czuliśmy obydwoje coś magicznego.

Co uważacie, co jest grane? Ja uważam, że ona jest mocno niestabilna emocjonalnie, logika mówi, że bardzo dobrze, że tak się stało, bo nie miałbym z nią życia, każde wyjście z kolegami kończyłoby się zazdrością, ale czuję do niej coś nadal, i boli mnie to. Poznaję inne dziewczyny, ale są mi obojętne.

"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"

czysteskarpety
Portret użytkownika czysteskarpety
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: 3miasto

Dołączył: 2014-11-06
Punkty pomocy: 2597

To kontynuuj poznawanie tych nowych dziewczyn, a w końcu trafi się taka która nie będzie ci obojętna. Jak ktoś mówi "poznałem sto dziewczyn i nic nie czuję" to ja odpowiadam: widocznie poznałeś 100 ch*jowych dziewczyn. Zdarza się, szukaj dalej, bylebyś tylko nie zatrzymał się na jednej z tych ch*jowych. No a tą starą miłostkę powinieneś sobie przeanalizować dokładniej, bo coś mi się zdaje, że nad wyraz idealizujesz tamtą laskę.

Christiano
Portret użytkownika Christiano
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Północ

Dołączył: 2013-05-11
Punkty pomocy: 698

Ciekawa sytuacja, która wynika raczej z trudnego dzieciństwa Panny. Jak dla mnie to Panna w porę "otrzeźwiała" włączył się jej lęk przed bliskością i zdominowaniem, tym że jej uczucia są od kogoś zależne. Widzisz, kobieta miesiąc pisała, dzwoniła, nie dawała spokoju..aż wreszcie się tym zmęczyła. Pewnie negatywne i pesymistyczne scenariusze w jej głowie wzięły górę. Stwierdziła, że i tak ja zostawisz i to nie ma sensu, aby to dalej ciągnąć. Po co jeszcze bardziej dać się ranić? skoro to nie ma sensu.. Tacy ludzie mimo wielokrotnie mega atrakcyjnego wyglądu czują się gorsi i sami sabotują relacje, złe myśli biorą górę.
Ja kiedyś z jedną kobietą ciągle próbowałem pokazać, że jej negatywne scenariusze są nieprawdziwe, ale kobieta i tak znalazła sposób aby relacje rozwalić, poprzez napięcia wynikłe z byle czego. Druga sprawa pamietam, że od razu po spotkaniach, dzień po.. kobieta sama sie odzywała, pokazywała że jej zależy. Wystarczyła dłusza przerwa - kilka dni i kobieta znów była obojętna.

"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."

oon24
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Trójmiasto

Dołączył: 2012-06-29
Punkty pomocy: 229

Widzę Cristiano, że dokładnie rozumiesz ten problem. Widocznie to był bardzo podobny przypadek do Twojej dziewczyny, o której piszesz. Ona mimo że piękna, to wydawało mi się, że nie czuje tej wartości siebie. Bardzo na mnie napierała. Ona też po spotkaniu od razu pisała po godzinie miłe smsy.

Później gdy role się odwróciły, już były tylko 2 jej wytłumaczenia, jej ojciec 3 razy wracał na kolanach do ich matki, i błagał o przebaczenie i dalej zdradzał, widocznie ona ma to wciąż gdzieś w podświadomości oraz że ja po jej wylocie się odezwałem dopiero po tygodniu (prawda była taka że było to 5 dni, ale nie miałem ochoty wtedy pisać tak od razu, nie czułem potrzeby).

"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"

Dominik95
Nieobecny
Wiek: 18
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2013-10-20
Punkty pomocy: 41

wiele pua'sów mówi, żeby na początku znajomości trzeba być tajemniczym, czesto niedostępnym. Że relacja ma być w stosunku 70 % kobieta i 30 % Ty. Jednak Twoja sytuacja jest dobrym przykładem, że są kobiety które przez jakies zdarzenie z przeszłości (w tym przypadku porzucenie przez ojca) potrzebują własnie kogoś ciepłego i zaangażowanego od początku. Oczywiscie to nie Twoja wina, że taki nie byłeś bo skąd mogłes wiedzieć, że laska ma zszarganą psychikę przez coś tam.

Działaj dalej, Ty znajdziesz kogoś odpowiedniego dla siebie i ona w końcu też Smile

oon24
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Trójmiasto

Dołączył: 2012-06-29
Punkty pomocy: 229

No właśnie o to chodzi. W relacjach z kobietami stosuję się do zasady bycia naturalnym i rozwijania relacji we właściwym tempie. Trzymałem fason i byłem dla niej wyzwaniem jak to się mówi, mimo to stało jak się stało. Później stwierdziłem, że na tą dziewczynę to nie działa, że należy jej być może pokazać, że mi zależy, no ale już było po frytkach.

"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"

Łokero
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Podlasie

Dołączył: 2015-03-07
Punkty pomocy: 495

Puasy mogą sobie gadać, problem w tym, że za często traktuje się te ich słowa jako dekalog..

"Może mój świat marzeń być jak głupia historia
Po to mam wyobraźnie by bujać w obłokach"
~ Vixen - Myśl co chcesz

Sourcy
Portret użytkownika Sourcy
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: Słupsk

Dołączył: 2015-01-22
Punkty pomocy: 46

Może poleciała z kimś w tango na tych wyspach i on po prostu wybił jej ciebie z głowy

oon24
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Trójmiasto

Dołączył: 2012-06-29
Punkty pomocy: 229

Pisała, że nic z tych rzeczy ale no też brałem tę opcję pod uwagę.

"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"

oon24
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Trójmiasto

Dołączył: 2012-06-29
Punkty pomocy: 229

Być może. Może spotkała tam jakiegoś ciapaka lub murzyna, kto wie.

"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"

oon24
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Trójmiasto

Dołączył: 2012-06-29
Punkty pomocy: 229

Nie wiem jak Ty, ale nie mam powodu do samobójstwa Wink

"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"