Powiem wam że dziwniejszej sytuacji nie miałem, mam przyjaciółkę od roku czasu, zaczęło się od tego że rozmawialiśmy dużo po tym jak jak ja zerwałem ze swoją byłą (jej koleżanka) i oczywiście głównie o tym rozstaniu. Jakoś tak zakumplowaliśmy się, miała chłopaka w którym była mega zakochana i git. Potem ten chłopak jej przeprowadził się, zaczął ją olewać i było dużo problemów...Przez ten czas spotykaliśmy się, żaliła mi się na niego, słuchałem, pocieszałem itp no i ogólnie mega friendzone. No i od tego czasu jak zjeżdżam do domu ze studiów to widywaliśmy się, wychodziliśmy ze znajomymi no i wszystko spoko. Ogólnie dziewczyna nie przeciętnej urody ale przyjaciele, nic od niej nie chciałem więcej. Ale teraz jak zjechałem po sesji było ciekawie. Pojechaliśmy w czwórkę do Maca tak z nudów...ja, ona i dwóch kumpli. W jedną strone wszystko spoko (mieszkam na delikatnym zadupiu), standardowo jakieś dokuczanie sobie, żarty z siebie itp. Jednak w drugą stronę ja usiadłem na samym końcu tylniej kanapy i zaśmiałem się żeby się ode mnie odsunęła jak najdalej a ona położyła głowe na mojej nodze i wszystko byłoby spoko gdyby nie to że położyłem na niej prawą rękę bo nie miałem co z nią zrobić a ona mnie za to rękę złapała i całą drogę trzymała plus to że jak gadałem z chłopakami o tym że nie chce mieć dziewczyny narazie i że nie szukam na siłę to mnie tak delikatnie ściskała...ale mówię coś jej odjebało spoko...przyjaźń. kolejnego dnia spotkaliśmy się w pizzerii podobną ekipą tylko że jeszcze dołączył do nas mój kumpel z którym mało mam kontaktu i rzadko się widuje bo wywalił daleko na studia. No i odstawiała takie numery że później ten kumpel się zapytał mnie dyskretnie czy ja to z nią nie jestem...nawet jak on poruszył temat takiej dziewczyny z którą się spotykałem na studiach to ona zaczęła jakieś zazdrości pokazywać, także czułem się coraz bardziej zaniepokojony...Jeszcze wstawiła na Fb nasze zdjęcie jak ją w policzek całuję chociaż mówiłem jej żeby wstawiła(bo chciała jakieś wstawić) takie na którym ona stoi z przodu a ja w tle ale i tak dała to jakby jakieś znaczenie terenu robiła albo chciała pozbyć się swoich adoratorów bo trochę tego się nazbierało od jej rozstania, zresztą pokazywała mi rozmowy z nimi i ich nieudolne zaloty to szkoda gadać...kolejnego dnia szła na 18-stke jakąś i zapytała się czy bym jej nie zawiózł, zgodziłem się bo nie raz ją gdzieś na impreze wiozłem ale tym razem zaproponowała żebym przyjechał godzinę wcześniej to posiedzę z nią jak się będzie szykowała i to mnie też zdziwiło bo nigdy tak nie robiła tak. Zapytała się czy przyjadę sam to jej odpowiedziałem że jak chce to mogę z takim naszym znajomym przyjechac, ona na to że obojętne jej to to z nim przyjechałem żeby nie było że wolę sam itp. No i dzisiaj walentynki, wypadły w niedziele a ona ma takie zajęcia artystyczne 13.00 - 19.00 a potem mówiła że ma do szkoły dużo nauki i że nie widzimy się, no to mówię że spoko. Posiedziałem z kumplami bo na miejscu nie miałem się z kim ugadać na to "święto" i dowiaduje się że wróciła do domu o 22.00, sama mi napisała, no to zapytałem się gdzie była bo miała się polskiego uczyć a ona że jakiś kolega po nią przyjechał, jakąś walentynke dostała i gdzieś ją zabrał, wkurzyło mnie to że pieprzyła mi o tym polskim, ja jestem na miejscu jeszcze 3 dni i taki numer. Niby po nią podjechał i ona nie wiedziała i blablabla ale napisałem tylko że spoko i zacząłem ją olewać, jeszcze coś tam gadała że nie umawiała się z nim i wgl ale co to za tłumaczenie, no kurwa...olewam ją cały wieczór i jutro też mam zamiar. Nie wiem co to się dzieje ale troszeczkę zaczyna mnie to przerastać dlatego napisałem Wam okrojoną wersje wydarzeń, co Wy na to ?
Poczuła zainteresowanie i poszło. Czuć po wpisie, że się podpaliłeś na nią. Teraz złość. Poza tym trzeba było kuć żelazo póki gorące, a nie czekać, zastanawiać się. Poszła szansa. Poczuła, że działa na Ciebie. Upolowany, następny.
Zaoszczędzisz na benzynie
Inna będzie może warta wahy bardziej
Nie wiem jak do końca było? Ale jak jej woziłeś tyłeczek to mam nadzieję, że nie za darmo? Trzeba było mówić wprost, zrób babeczki, przygotuj dobre kanapki do auta. Bo jak nie to zrobiła z Ciebie szofera.
Czemu wykluczasz jej wersję? Chłop mógł polecieć na przebój, miał jaja, inicjatywę. Nie burz się, tylko bierz z niego przykład. On szarżował i coś może ugra, a Ty już nie bardzo.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Wszystko fajnie ale zawsze mnie jedno zastanawia w tym wszystkim.
Ile do licha gościu ma grać niedostępnego? Skoro każde większe zainteresowanie kończy się jej zdystansowaniem, to czy w ogóle jest jakakolwiek szansa, że coś z tego będzie? No i dobra, poczuła, że działa na niego i koniec. Następny.
I co się dzieje? Gościu robi "szarżę" i bum, okazuje się, że coś ugra. Ale zaraz zaraz, powinno być przecież "poczuła, że na niego działa i jeb, następny". To coś w tym wszystkim nie gra, gdzieś jest błąd w liczeniu. Dla mnie te dwie sytuacje zestawione razem kompletnie nie pasują.
Any explanation?
JohnD, chętnie odpowiem. Kluczem jest balans. Co innego wykazywać zainteresowanie, a co innego podpalać się. Dlatego tu wszyscy mówią, że trzeba mieć pasję by nie być stale dostępnym dla kobiety, mieć swój wyrywek świata bez niej. Z jednej strony nasz bohater zgrywa niedostępnego, nie chcę jej, przyjaźń, przyjaźń, jest nawet zakłopotany jej atencją, a z drugiej strony zainteresowała go, łechce go i odkrył się, bo tymi pytaniami i dociekaniami o tłumaczenia zwalił swoją atrakcyjność. Ponadto jest zazdrosny o to, że to jakiś koleś zrobił coś i znalazła czas.
A szarża - w odpowiednim momencie to bardzo dobra rzecz. Nawet jak koledzy mają rację, że to bajeczka, co nie przeczę to pokazuję czego Ona by sobie życzyła i co by na nią W TYM MOMENCIE zadziałało. Lepiej czasem położyć wszystko na jedną kartę i przegrać niż rozmyślać co by było.
W skrócie trzeba wiedzieć kiedy zwolnić, kiedy przyśpieszyć, a kiedy postawić wszystko na jedną kartę. To jest płynne.
A jak chcesz schemat - podrywanie-> duża atencja lub sprytna -> związek na początku -> duża atencja, bo to są najlepsze 1-3 mc u Was, pierwszy seks, -> związek -> zmienna atencja, dużo oddechu i by zatęskniła, a tutaj wiele gości nadal nadskakuję i poszło.
I w podrywie, jeśli laska na Ciebie leci to dokładasz do pieca, a jak nie leci to nie dokładasz tylko intrygujesz, rozgrywasz powoli jak gracz przy partii szachowej.
Na przykładzie: JohnD - powinien okazać zainteresowanie, bo działał na laskę, a one źle znoszą bycie olewaną wtedy, nie było się nad czym zastanawiać. Ale zachowuje się jak pies ogrodnika, sam nie wziął i innym broni.Jak odczuł stratę to zachciało mu się jej. Brak zdecydowania. Jak teraz zacznie działać, to ona wie, że jest podatny na zazdrość i może mieć przekichane.
"Chłopak" od Walentynek - dajmy, że gadał z nią, czaił się, nie miał sygnałów zainteresowania, ale postanowił, że wszystko położy na jedną szalę - uda się to zainteresuje ją i popatrzy na niego inaczej, a jak się nie uda to jak mądry to ją zleje na zawsze.
Często taką szarżą jest przecież zaproszenie gdzieś kobiety sam na sam, gdzie nie jesteśmy niczego pewni. Tu jest wóz, albo przewóz.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
no i co z tego że sie odkrył? Wiesz ile znam gosci ktorzy sie odkryli, powiedzieli pierwsze kocham i są razem z laska juz ponad rok?
Oni się nie odkryli. Oni szarżowali
Odkrycie to dla mnie jakieś pitu, pitu, chciałbym, ale się boję, umawiam się z dziewczyną, ale nie dotykam, bo się boję.
Tak jak w przypadku JohnegoD, jestem zazdrosny, ale nic wcześniej nie zrobiłem.
Szarża to wóz, albo przewóz. Gdyby powiedzieli kocham i laska ich zlała to byliby z nimi?
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Moim zdaniem typowo nawet mogła sobie wymyślić z tym chłopakiem bo chciała w Tobie wzbudzić zazdrość , bo po co miała by Ci o tym pisać ? Ja bym dał jakiś sygnał na następnym spotkaniu i patrzył jak się zachowa .
Zabawne jak nie wiele trzeba ze strony kobiety, aby facet z przyjaciela stał się zazdrosnym kandydatem.
Teraz to wóz albo przewóz. Wychylisz się, to zgasi Cię jak papierosa tekstem, że 'co Ty sobie wkręciłeś, jesteśmy kumplami', a Twoja rama pójdzie w pył. Odpuścisz, będziesz wiecznie rozmyślał, co by było gdyby.
Atrakcyjne kobiety, które mają powodzenie, są w stanie zrobić dużo, aby sprawdzić dlaczego 'on nie próbuje'. Miałem przyjaciółkę, która miała mega powodzenie u facetów i żeby mnie sprawdzić, potrafiła pół naga wejść mi do łóżka, bo nie mogła rozgryźć czemu nie zachowuje się wobec niej jak reszta 'pseudo kolegów', którzy udawali przyjaciół, a w głębi chcieli od niej czegoś więcej. Uwielbiałem spędzać z nią czas i ceniłem sobie tę znajomość. Dużo się od niej nauczyłem o kobietach. Wiedziałem, że prócz jednorazowego seksu nic by z tego nie było, a po seksie ta relacja była by nie do odbudowania. Gra nie warta świeczki, bo zbyt lubiłem jej towarzystwo, żeby przekreślić to jednonocnym pukaniem. Do tej pory nie wiem co by zrobiła gdybym posunął się o krok dalej, ale jej mina kiedy z tyłkiem wciśniętym w mojego fiuta, słuchała jak bardzo cenię sobie przyjacielski charakter naszej znajomości, była bezcenna. Nazajutrz byłem z siebie dumny że zachowałem panowanie i pozostałem spójny z tym co mówiłem jej wcześniej na temat naszej znajomości. Skłamałbym jednak, mówiąc że nigdy nie miałem na nią chętki, bo jest całkiem niezła, a mój kutas nie uznaje pojęcia 'przyjaciółki'. Wiem jednak, że po wszystkim pozostał by mega niesmak i cała znajomość obróciła by się w pył. Nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka także kolego, wybieraj.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Konstanty chylę czoła
To tak jak ja raz przetestowałem ze swoją dziewczyną technikę, bo mi mówiła, że mi tylko na seksie zależy. Rozebraliśmy się, miła muzyka i tuliłem ją, leżeliśmy tacy nadzy, ciało przy ciele i co próbowała się do mnie dobrać, a nie wytrzymywała z podniecenia to odpierałem, że szanuję jej ciało i chcę to udowodnić. Romantyczne i pokazujące, że się potrafi nie myśleć członkiem jak nam zarzucają. Docenia się jej cielesność i szanuję. Polecam wszystkim spróbować w związku, coś nowego i powinna skoczyć atrakcyjność, tylko się nie dajcie złamać, bo będą kusić i będą zdezorientowane
Nowa sytuacja 
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Jak na moje to nic nie zainicjowałeś i teraz masz babo placek. Trzeba było działać mocniej.
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie