Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Sprzeczne sygnały płynące od kobiety

Sprzeczne sygnały płynące od kobiety

Witam.
1 stycznia poznałem na Tinderze pewną dziewczynę. Spędzałem wówczas Sylwestra u znajomych w mieście oddalonym o 250km od mojego i tak się złożyło, że oboje wcisnęliśmy wtedy "serduszko" (kto zna założenia Tindera, ten wie o co chodzi), a że już było za późno na spotkanie (akurat wracałem do domu), nie spotkaliśmy się.
Tego samego dnia jeszcze, po przyjeździe do domu, przeszliśmy na FB, a ona chciała bardzo usłyszeń mój głos i prosiła, bym zadzwonił. Początkowo sceptyczny - zadzwoniłem i tak się złożyło, że rozmawialiśmy do 5 nad ranem.
Od tamtej pory dzwoniliśmy do siebie już codziennie. I dzwonimy nadal, ale o tym zaraz.
Dziewczyna ta ma problem z alkoholem - właściwie pije za dużo i każde jej wyjście ze znajomymi kończy się tym, że odwala głupie akcje.
Studiuje na bardzo dobrej uczelni, ma wysokie oceny i średnią, ale przerastają ją ambicje i za dużo od siebie wymaga, przez co miewa wahania nnastrojów i często się nad sobą użala.
W każdym razie, między nami bywało różnie - kłótnie po alkoholu (ja nie piję), kłótnie o wypity alkohol, kłótnie o to, że jej rzekomo nie wspieram (a staram się być przy niej zawsze, gdy jej jej źle - dzowię, pocieszam itp.). Oboje wychodzimy z założenia, że związek powinien być oparty na szczerości, zaufaniu i przyjaźni, dlatego jesteśmy wobec siebie niesamowicie szczerzy i wiemy o sobie bardzo dużo.
Już po pierwszym tygodniu wirtualnej znajomości poprosiła mnie, bym przyjechał do niej na urodziny (31 stycznia), więc przystałem na to, bo nie miałem żadnych planów, a ona w tym mieście nie ma zbyt wielu znajomych .
W międzyczasie zaczęły pojawiać się z jej strony obawy, czy w ogóle jest sens się spotykać, skoro ona ma taki ciężki, stresujący okres, ale ja przekonywałem ją, że to spotkanie jest nam potrzebne, aby wszystko zweryfikować.
Ona potrafiła zrobić awanturę o to, że np przerwałem wirtualne oglądanie filmu (ogądamy film w tym samym czasie, u siebie w domach), tak, że kończyło się to zablokowaniem i wyrzuceniem z listy znajomych, bo jej rzekomo się nie odmawia i wszystko musi być tak jak ona chce. Kiedy robiła więc te głupie akcje, ja się dystansowałem, a wtedy zarzucała mi ignorowanie i olewanie.
Udało nam się to dośc szybko zawsze wyjaśniać dzięki szczerej rozmowie, ale pojawiały się też znane zdania typu "zostańmy znajomymi/przyjaciółmi", "to nie ma sensu" itp.
Kiedy nie odzywałem się kilka godzin, kiedy się dystansowałem to ona pierwsza szukała kontaktu, bo "chciała usłyszeć mój głos". I wtedy mój chłód pomagał, bo ona przepraszała, mówiła, że tęskni etc.
Razu pewnego, bo w zeszły czwartek pokłociliśmy się o to, że jej nie wspieram i nie obejrzę z nią filmu. Skończyło się to milczeniem dwudniowym, aż w końcu pewną sytuacją z jej kolegą po alkoholu, o której nie będę pisał, bo nie wypada. Niemniej zaraz po tym, jak doszło do tego, do czego doszło, zadzwoniła do mnie opisując pewne dośc intymne kwestie, tak jakby dzwoniła do przyjaciółki, bo przecież "myślała, że przede wszystkim jesteśmy przyjaciółmi i może mi o wszystkim powiedzieć". Poza tym, tę sytuację argumentowała tym, że miała ciężki okres na studiach i była przemęczona, a poza tym jest przecież wolna.
Ja wtedy wyszedłem z siebie i nie odzywałem się pół dnia. Ona zadzwoniła o 5 rano, bo rzekomo nie mogła wytrzymać tej niezręcznej sytuacji i milczenia. Ja zrobiłem jej wtedy awanturę, że nie powinna tego robić, zarzuciłem jej zdradę (łączy nas przecież jakaś emocjonalna więź) i dośc ostro ją potraktowałem, ale wiadomo - emocje robią swoje.
Wybaczyłem jej to i przez kolejny dzień nie potrafiliśmy ze sobą normalnie rozmawiać - łapaliśmy się za słowa i wyrzucaliśmy sobie swoje błędy. Stwierdziła, byśmy zostali znajomymi (a byliśmy nimi cały czas). Powiedziałem, że nie jestem w stanie dać jej znajomości/przyjaźni i że lepiej będzie jak zakończymy tę znajomość, bo rozmowy o pogodzie mnie nie satysfakcjonują. W każdym razie wieczorem udało nam się już normalnie porozmawiać i emocje jakby oopadły. Od tamtej pory rozmawialiśmy normalnie. Ustaliliśmy, że jednak spotkamy się w jej urodziny, zabookowałem więc bilety i w sobotę miałem przyjechać. Kiedy już byłem w drodze, pisała, że nie powinniśmy byli się spotykać, bo ma cięzki okres i to nie był dobry pomysł - przemilczałem to, bo trochę już ją znam i wiedziałem, że i tak się spotkamy.
Przyjechałem więc do niej, wręczyłem prezent, powitała mnie. Usiedliśmy do kolacji, polała wina i wtedy przenieśliśmy się do jej pokoju. Usiedliśmy, piliśmy wino i rozmowa płynęła. Dogadywaliśmy się tak samo jak wcześniej przez telefon. Dotykaliśmy się, całowaliśmy, spaliśmy w jednym łóżku, ale bez seksu. Ciągle szukała bliskości, zachowywaliśmy się tak, jak para. Oboje mieliśmy łzy w oczach, gdy następnego dnia odjeżdżałem. Pisała ciągle, że tęskni mocno, że jestem "jej skarbem", że nie sądziła, że tak to będzie wyglądać (tak, że stres minie i się tak bardzo dogadamy). Było świetnie, do momentu, aż nie przyszedł do niej jeden kolega, a potem następny. Na spotkaniu obiecała, że będzie pić mniej, a wypiła z nimi łącznie dwie butelki wina. Wtedy zdystansowała się ode mnie i się nie odzywała. O 3 nad ranem zaczałem do niej pisać, że nie podoba mi się to i tamto, że traktuje mnie jak śmiecia, gdy napije się za dużo. Olała to.
Dopiero nad ranem dzisiaj mieliśmy okazję trochę porozmawiać na ten temat, stwierdziła, że ona jest wolna, więc może robić co chce i zależy jej na przyjaźni ze mną, bo na związek nie jest gotowa i to wszystko dzieje sę za szybko. Powiedziałem jej więc, że taki układ mnie nie interesuje i nie jestem w stanie jej dać przyjaźni, bo się w niej zakochuje, na co ona jakby zmieniła strategię i dodała, że możemy nadal zachowywać się jak do tej pory, naturalnie i możemy dać temu możliwość się rozwijać. Ale niestety ja coś do niej czuję i oczekuję od nich jakichś zapewnień... Dodam, że kolejne spotkanie nie jest ustalone, ona stwierdziła, że na pewno jeszcze się zobaczymy. Na tym pierwszym była tak cudowna swoboda, że nie chciałem się z nią rozstawać. Ona zresztą też.

Jak myślicie, czy to ma w ogóle jakikolwiek sens, pomijając kwestię kilometrów?
Jak postępować, by nie zaprzepaścić szansy na związek? Czego unikać.

Portret użytkownika pawkar

Moim zdaniem ta cała twoja

Moim zdaniem ta cała twoja historia to jest jakaś totalna porażka. Ile ona ma lat?

Przebrnąłem przez całą historię... chłopie co tu ukrywać. Zrobiłeś z siebie przyjaciółkę, trzeba było ją przelecieć na tym spotkaniu. Pomijając już to że to związek na odległość (szanse masz marne jeśli to 250 km), to jesteś po prostu wirtualną przyjaciółką. Te gadanie przez telefon godzinami, to co napisałeś że wiecie na swój temat bardzo wiele, to że ona zaprasza na alko i ruchanko swoich kolegów, a potem Ci to mówi. Facet to wszystko jest idealnym zaprzeczeniem podrywu, mógłbyś napisać podręcznik jak nie uwodzić kobiet. Dobrze, że chociaż pomacałeś i całowałeś się z nią, z opisu wygląda na niezłego szlaufa (to że dobra uczelnia i oceny nic nie znaczy), odradzam Ci brnąć w to dalej.

Błędy:
-wirtualna znajomość
-całkowity brak tajemniczości
-gadanie o uczuciach
-brnięcie w silny friendzone
-nie ustalasz żadnych ram znajomości(pozwalasz jej na ruchanko z innymi)
-się wkręciłeś za szybko, poznałeś laskę przez neta, powinieneś podejść do tego z dużym dystansem
-ciągły nie ustający kontakt, brak jakiegokolwiek wyzwania i dla Ciebie, i dla niej

I pewnie wiele innych rzeczy.
Jesteś już długo na stronie, a popełniasz takie błędy. Zdobyłeś jakieś doświadczenie, to plus dla Ciebie.

Jeśli już musisz, to na pewno powinieneś ograniczyć nieco kontakt, jeśli ona będzie często się kontaktowała to czasem nie miej czasu dla niej. Zaproponuj jej wizytę tym razem u siebie, zobaczymy czy przyjedzie. Spędźcie trochę czasu razem i prześpij się z nią. Po za tym powinieneś się zastanowić nad tą odległością-250 km, być może da się to jakoś zmienić?

Ona ma już 21 lat, ja 22. To

Ona ma już 21 lat, ja 22. To nie jest tak, że ona chodzi do łóżka z kolegami - raz się zdarzyło (spotykali się wcześniej jakiś czas, a teraz za dużo wypili i cóż...), ale fakt, trudno mi zaufać na nowo i te wczorajsze odwiedziny kolegów bardzo wyprowadziły mnie z równowagi. Obecnie sttudiujemy oboje w różnych miastach i nie mamy możliwości zamieszkać bliżej. A co do seksu - była próba, ale niestety, za dużo wypiliśmy i nic z tego nie wyszło. W każdym razie, wkręciłem się mocno i nie wiem co mam robić. To, że wysłałem jej dziś kwiaty poprzez pocztę kwiatową to też błąd, rozumiem? Wspomniała kiedyś, że lubi dostawać kwiaty, że lubi tulipany, więc sam nie wiem... zrobiłem to po prostu.

Bardziej zastanawia mnie to, jak wyjść z tego friendzone nie raniąc jej i nie skreślając całkiem znajomości. Jak rozmawiać, ale jednocześnie dążyć do czegoś. Bo w tej chwili ona traktuje to jako luźną znajomość, a mnie jako pewne koło zapasowe - z braku laku. Powiedziała kiedyś, że nie miałaby pretensji, gdybym kochał się z inną, ale tak to sprawdza wszędzie moją aktywnośc i kontroluje, wypytuje co z kim robie...

I tak, chyba niestety jestem masochistą, któremu kobieta przysłoniła świat...

Portret użytkownika pawkar

Wysłałeś jej kwiaty... za

Wysłałeś jej kwiaty... za co?! z jakiej okazji?!
Odpowiedz sobie na pytanie, czy zasłużyła na to? To nie jest błąd, dać kobiecie kwiatka, ale tylko jeśli na to zasługuje. Pokazujesz jej jak mocno jesteś needy i jak mocno ma Ciebie w garści. W tej chwili wkroczyłeś już na bardzo niebezpieczne dla siebie rejony.

W kolejnym poście opisujesz wady charakteru dziewczyny - ma na Ciebie głęboko wyjebane, a i tak Ciebie kontroluje, uważasz że to dobrze?
Wychodząc z friendzonu, to nie martw się jej na pewno nie zranisz Wink Nie daj sobie wmówić, że to są małe bezbronne istotki, one są 100 razy lepsze w manipulacjach i 100 razy odporniejsze psychicznie, niż Ci się wydaje. Na pewno ona jest w tym lepsza od Ciebie.

Jeśli chcesz coś z tym zrobić - moja rada odpuść ją sobie raz na zawsze. Podziękujesz mi kiedyś za te słowa.
Zerwij kontakt i już, przejdzie Ci, zawsze przechodzi, zajmij się czymś innym. Wyjdź z domu i poznawaj normalne dziewczyny. Studiujesz, na uczelni muszą być jakieś wolne laski.

Wysłałem jej kwiaty z okazji

Wysłałem jej kwiaty z okazji urodzin. Niestety, w niedzielę nie było takiej możliwości. Poczekam na jej reakcję, jak coś to będę do tyłu najwyżej o kilkadziesiąt złotych i... o psychiczną równowagę.

Portret użytkownika pawkar

quentin czytałem twój

quentin czytałem twój poprzedni wątek na temat innej laski. Ty niczego się nie nauczyłeś. Wyrzuć tego Tindera, zostaw to gówno dla swojego dobra.
Chłopie nikt tu nie będzie Ci życzył źle, zacznij poznawać dziewczyny na żywo. Sam widzisz, jakie cały czas masz krzywe fazy prawda?

Portret użytkownika woreknazwloki

Czytając Twoje wypowiedzi (tę

Czytając Twoje wypowiedzi (tę pierwszą, oraz komentarze) kilka razy chwyciłem się za głowę i zapytałem siebie samego - "Jak on może być taki głupi?".
Po pierwsze primo - nie ma w Twojej okolicy dziewczyn, z którymi będziesz mógł się spotykać częściej? Nie wierzę, że nie ma, na pewno są, tylko Ty, boisz się do nich podejść.

Po drugie primo, czyli secundo - zakochałeś się w niej po JEDNYM (PIERWSZYM, DZIEWICZYM) spotkaniu? Serio?

Popełniłeś tutaj tak wiele błędów, że nie wiem, co powiedzieć.

Wysłałeś jej, kurwa, kwiaty? Z jakiej to okazji? Co Ty od niej dostałeś? Jak bylibyście w związku (uwierz, nie chcesz tego) to, co Ty byś jej wysłał? Torebkę od LV? Samochód? Mieszkanie?

Dziewczyna robi z Ciebie głupka, a Ty się z tego cieszysz, że możesz z nią porozmawiać przez telefon, prowadzić długie rozmowy i być przyjaciółka z członkiem.

Podziękuj za wszystko (w sumie, za co masz jej dziękować?), usuń numer telefonu, usuń tindera, zajmij się sobą, rozwijaj się i poznawaj kobiety, ale w realnym świecie, takie, z którymi możesz się spotkać bez żadnych problemów.

Jesteś młody, więc masz czas, żeby wyciągnąć wnioski i popracować nad sobą.

choleryczka i

choleryczka i desperat(masochista też dobre stwierdzenie)...to żeście sie dobrali :/ żuć to w chuj,bo chora akcja.