Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Powracam tu znowu po porażce.

Powracam tu znowu po porażce.

Zbesztajcie mnie, ukamienujcie, cokolwiek... Ale jak zwykle, wracam tu jako "ten problematyczny". Zresztą to forum jest też po to by pomagać.

Do sedna - mam dziewczynę już ponad rok, wszystko pięknie się układało, 0 kłótni sprzeczek etc. Czasami jednak coś tam odwalała to ją sprowadzałem na ziemię. Generalnie dziewczyna, ma pewien problem z okazywaniem uczuć (od samego początku coś tam mi nie pasowało, ale ostatnio to już się w pale nie mieści). Twierdzi, że po pewnym związku w którym była 3 lata, straciła przyjaciół, wszystkich, a na końcu chłopaka i tak przez rok nie wychodziła nigdzie i się wyalienowała i wtedy też pojawił się ten problem który mi przeszkadza w ostatnim czasie. Motylki w brzuchu już dawno minęły, nawet i mi, wiadomo. Ale pary które są po kilka lat, potrafią chodzić za rękę, całować się, w jakikolwiek sposób okazywać sobie uczucia. Tutaj od miesiąca jest null... kompletne 0. Wygląda to jak klasyczny spadek zaangażowania, tak jakby to miało się kończyć (jestem nawet z tym pogodzony jeżeli tak ma być). Praktycznie to wygląda tak, że nie pamiętam kiedy usłyszałem słowa "kocham Cie" (no nie liczę tutaj "ja Ciebie też") za rękę też nie pamiętam kiedy mnie złapała, kiedyś nie potrafiliśmy spokojnie obok siebie w łóżku usnąć, a teraz... seks to chyba święto w kalendarzu powinno być wpisane w naszym związku. Ja rozumiem, żebym coś źle robił, ale kwestia taka, że ja nie mogę ją nawet normalnie, romantycznie pocałować bo daje buziaka, chowa głowę i idzie spać. Nie daję za wygraną czasami, ale ona leży potem jak kłoda...

Generalnie, wkradła się obojętność, jest wobec mnie obojętna i nie potrafi mi pokazać, że mnie kocha. Wczoraj jej studniówka. Jej kolega ma urodziny. Niby nic, ale wiecie jak można poczuć się jak gówno, jeżeli leci do kolegi z prezentem (małym bo małym), składa mu życzenia, a mi gdzie miałem urodziny 2 tygodnie temu nic?? kompletnie nic.

Przykładów mnóstwo ale nie mam zamiaru tutaj się rozpisywać dużo. Klasyczne pytanie - forumowicze, do ku@*! nędzy, co ja mam kuźwa robić?! (rozmawiałem już z nią, opieprzyłem za urodziny, powiedziałem jak to wygląda, myślałem nawet by w walentynki zabrać ją do Wrocławia (takie nasze miasto które bardzo chcemy zwiedzić)). Spiździałem w tym związku trochę, to ja daję z siebie więcej niż ona i teraz może się to odbija. Ona nie widzi problemu i twierdzi, że wszystko jest spoko. Zbesztajcie mnie, postawcie do pionu, cokolwiek. Aby mnie zmotywować do działania (chociażby takiego, żeby pojechać i się rozejść jak człowiek). Za przeczytanie moich gorzkich żali, Bóg zapłać. Za uszczerbek na zdrowiu psychicznym nie odpowiadam.

BONUS!!! Ona twierdzi, że mnie mocno kocha i nie widzi beze mnie sensu Wink! - leżę ze śmiechu...

**Komentarz w celu pokazania

**Komentarz w celu pokazania nowego tematu na forum, gdyż takowe się chyba popsuło - ludzie będą mogli zobaczyć to w zakładce ostatni**