Bez owijania w bawełnę.
Jestem introwertykiem, nie mam problemów z nawiązywaniem kontaktów, ale z podrywaniem radzę sobie tylko jeżeli zaczynam od początku znajomości.
Chodzę do klasy z dziewczyną która ma charakter mega w moim typie. Nie wiem dlaczego ale czuję takie coś już 3 raz w życiu. 2 ostatnie dziewczyny u których czułem tą "zajebistość charakteru" były moimi przyjaciółkami z którymi mogłem gadać godzinami.(tak, czasy full WSN)
Problem w tym że od 6 miesięcy nie próbowałem jej ruszać bo miała chlopaka i wiem że źle by się to skończyło. Teraz się rozstali a ja nie wzbudziłem w niej żadnego zainteresowania, nie wiem jak to ugryźć, traktuje mnie bardzo chłodno i nawet jak sobie zażartuję przy okazji to reakcja jest... Zła.
Typowo ma mnie w dupie. Przez pewien czas starałem się na maksa rozmawiać z innymi laskami ale ciągle o niej myślę i co gorsze w jej towarzystwie staję się smutny bo czuje się bezsilny.
Pomocy, to nie przechodzi :/