Cześć. W skrócie sprawa wygląda tak. W luźnej gadce o dziewczynach kumpel stwierdził, że może mi "nagrać" swoją koleżankę. Okazało się, że kiedyś (gdy byłem w związku i nie szukałem nikogo) widziałem i zapamiętałem ze względu na urodę. Tym bardziej mi się ten pomysł spodobał. Potem gdzieś mi na fejsie wyskoczyła, bo wyszło, że mamy 30 wspólnych znajomych. Niestety kolega jest wielkim nieogarem i ostatnio mi ciężko się z nim spotkać, a co dopiero uwierzyć, że będzie w stanie zaaranżować jakieś spotkanie. Ciągle podkreśla, że na luzie, spoko, teraz się z nią i tak nie widzi, że da znać. Tylko, że taka sytuacja trwa już ponad 2 miesiące. Po drodze sparowało mnie z nią na tinderze, ale nie odpisała. Kumpel twierdzi, że mam mieć to gdzieś, bo według niego klika tam sobie dla zabawy i rzadko. W każdym razie denerwuje mnie już ta bezsilność w tej sprawie i zastanawiam się, czy nie odezwać się do niej po prostu na fejsbuku. Podkreślam, że jej totalnie nie znam, ale chciałbym poznać. Nigdy nie robiłem tego w taki sposób i chciałbym wiedzieć, czy i jak zagadać bez żenady. Nie czuje się naturalnie w tej sytuacji i ciągle pamiętam, jak moje byłe mi mówiły o namolnych kolesiach, którzy do nich wypisywali na fejsie. Może dlatego jestem uprzedzony. Do tego ciągle się łudzę, że może jednak mój kumpel w końcu da radę, ale czas pokazuje, że raczej nie.