Witam, ostatnio od ust wielu kobiet pada stwierdzenie że się mnie boją? Szukałem na forum/internecie ale nie znalazłem, jestem pewnym siebie facetem, nie boję się rozmawiać z kobietami, z czego może wynikać ten problem? czyżbym miał zbyt dużą pewność siebie? czy może wynikać to z tego, że chcę zbyt szybko poznać kobietę?
Podaj nam chociaż jedna sytuacje po której padly te słowa bo po czym niby mielibyśmy to stwierdzić.Jesli chcesz gdybania i domyslow to spoko,mam zaczac pisac?
Nawet w zwykłej rozmowie z koleżanką ze studiów (chyba że to był żart, ale wnioskując z sytuacji raczej nie, dodam że podrywając pewną pannę dwa miesiące wcześniej stwierdziła to samo, tylko nie wiedziała czemu, albo i nie chciała powiedzieć), mam nie odparte wrażenie że wieje od mnie taką mrocznością, nadmierną pewnością siebie, w stosunku do kobiet, za szybko chcę je poznać, może być to przyczyną, łatka desperata w ich oczach??
Ja nie wierzę w takie paranormalne sytuacje, jest tego jakaś podstawa, dlaczego tak to odbierają, pytanie tylko jaka?
Kogo się boi przeciętna kobieta (lub czuje nieswojo w jego obecności)?
Faceta, który:
a) ciągle na mnie patrzy (nie odwraca wzroku, nie spogląda wokół, tylko wgapia się jak pies w pustą michę, nie mruga, lub mruga rzadko).
b) który mało mówi, lub prawie wcale i tylko się gapi (jak w tej piosence Kuby S.)
c) który próbuje zmniejszyć dystans, narusza strefę komfortu: próbuje się przysuwać, dotykać (zbyt szybko, jak na stopień zażyłości między mną a nim)
d) który zbyt dużo opowiada o sobie (zwłaszcza o kwestiach intymnych, byłych kobietach, związkach, podbojach) - na początku relacji: pierwsze spotkanie.
e) który jest agresywny (werbalnie i poprzez mowę ciała)
f) nachalny (dzwoni, wymusza spotkanie, wymusza tłumaczenie, dlaczego nie mogę się spotkać, etc...)
g) który zbyt mocno chce wejść w mój świat (wypytuje, drąży, przesłuchuje wręcz, zwłaszcza o kwestiach z punktu d
W sumie to coś w tym może być, bo czym pewniejsza siebie dziewczyna, tym lepiej mi się z nią rozmawia, jest zdecydowanie łatwiej i nie chodzi tutaj nawet o sam podryw.
Nie wiem czy Ci to pomoże w jakiej kolwiek kwestii , ale napotykam podobny problem. Na/Po randkach nigdy nie spotkałem się z taką opinią , ale duża część dziewczyn , którymi nie jestem zainteresowany (gdzie się uczy i pracuje tam się chujem nie wojuje). Sprawia wrażenie jakby się mnie bały , a raczej rozmowy z moją osobą. W angielskim jest słowo które dość dobrze to opisuje : "intemidating". Jak na moje do póki sam czujesz się dobrze z tym jaki jesteś , ani żaden z twoich przyjaciół nie widzi jakiegoś konkretnego powodu dlaczego tak się dzieje. To rób swoje. Tyle z mojej strony
Though this be madness, yet there is method in ’t.
Trochę nie bardzo właśnie, ogranicza mnie to w kontaktach z kobietami (chodzi mi o podryw) bo jak poderwać dziewczynę która się mnie boi a dzięki temu i nie chce ze mną rozmawiać, a dzięki temu nie mam szansy na udowodnienie jej że się myli?
Tak
Though this be madness, yet there is method in ’t.
W takim przypadku , raczej nie chodzi o twój wygląd (bo raczej nie wyglądasz jak morderca i nie podchodzisz do lasek z krwią na rękach). Jeśli dziewczyna boi się ciebie albo raczej odczuwa lęk od razu po spotkaniu z tobą to jedyny co przychodzi mi do głowy to mowa ciała lub ton głasu. Może też podrywasz w środowisku dla ciebie nie przeznaczonym xd. Ja na przykład mam problem z podrywem po godzinie 23 lub później (wtedy zawsze jestem zmęczony i wyglądam nie mrawo , przez co sprawiam wrażenie nudnego itp.) , więc może spróbuj podrywać kiedy masz dobry humor i w miejscu w którym się dobrze czujesz ? (Dla jednych to kluby dla inych miasto albo domówki). A w ostateczności jak aż tak Ci to przeszkadza i chcesz wiedzieć o chuj chodzi to idziesz na miasto podbijasz do każdej dziewczyny czy Ci się podoba czy nie i po chwili rozmowy pytasz się jakie zrobiłeś pierwsze wrażenie i dlaczego. Bo tu na forum chyba nic więcej Ci nie doradzimy :/
Though this be madness, yet there is method in ’t.
Elba, chyba punkty a,i e najbardziej pasują, punkt d zdecydowanie nie, zastanawiam się z czego wynika takie postrzeganie tego patrzenia? odbieracie to jako atak na waszą osobę (pytanie do kobiet)?
punkt a - taki ktoś zachowuje się jak psychopata lub kłamca, a ludzie boją się szaleńców. Normalny człowiek, gdy z kimś rozmawia, nie patrzy ciągle na rozmówcę, odwraca wzrok itd.. rozprasza się (kiedyś czytałam poradnik, jak rozpoznać kłamcę - otóż kłamca właśnie tak się ciągle wpatruje lub odwrotnie: ucieka oczami, a normalna rozmowa i normalny kontakt wzrokowy to jakieś max 7 sekund na spojrzenie oko w oko i rozproszenie i znów kontakt i tak naprzemiennie). Ludzie intuicyjnie to wyczuwają i podskórnie wiedzą, że coś jest nie tak.
punkt e - serio pytasz? każdy, kto ma odrobinę mózgu i instynktu samozachowawczego, boi się agresywnych osób, unika ich.
Może wyglądasz jak Christian Grey.
-----------------------------------------------------------
Wiem o tym, bo Tyler o tym wie.
z wyglądu raczej nie, z charakteru ? - nie wiem, nie oglądałem filmu, więc nie wystosuję żadnej opinii.
Może za wcześnie nóż wyciągasz z kieszeni
Na drugi raz schowaj tą wystającą z kieszeni chusteczkę nasączoną chloroformem
Czytając tytuł Twojego posta przypomniała mi się moja sytuacja, kiedy to dziewczyny nie chciały się ze mną umówić i ciągle pojawiały się jakieś wymówki. Nie nazwałbym tego strachem bo to przesada, jednak mimo wszystko ciężko było się spotkać z dziewczynami, z niektórymi nawet wgl się nie udało..
Jedna z sytuacji np. taka : Chodziłem z jedną dziewczyną do liceum przez 3 lata. Relacja zwyczajna-koleżeńska. Przez calutkie trzy lata nic a nic-żadnego podbijania z mojej strony. Ona też mną nie była zainteresowana. Wszystko w porządku, super. Po liceum kiedy każdy poszedł w inną stronę, postanowiłem z niektórymi osobami odnowić znajomość. Napisałem do Tej koleżanki po kilku miesiącach by się umówić. I piszę czy chce się spotkać na piwko, herbate czy po prostu rozmowę... a ona wyjeżdża z tekstem, że jeśli zrobię spotkanie klasowe to wpadnie i większym gronie będzie lepiej. Napisałem jej, że bardziej chodziło mi o spotkanie z Nią solo, a ona : "Wiesz, ale ja mam teraz chłopaka. I mógłby źle to odebrać" Nooo kurwa proszeeeeee Was...
Nagle zrobił się ze mnie nie wiadomo jaki podrywacz uwodziciel?
Serio nie da się w tych czasach umówić na zwyklą rozmowę z koleżanką? Jakbym bym jakimś obcym typem to spoko, jeszcze bym to zrozumiał.
Ale chodziliśmy przez całe 3 lata do jednej klasy
Do tego nie była żadnego zarywania, bliższej relacji, więc czym ona się tu przejmuje?
Nie mogła powiedzieć nawet chłoptasiowi, że ja kolega czy o chuj chodzi..
Opisałem tylko tą jedną sytuacje, a było takich podobnych trochę więcej ... nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak i pokazuje za dużo swoim zachowaniem?
Pzdr
Macie takie rozkminy, ze to dramat. Może im chomik zdechł, albo mają właśnie okres?
Po co to wgl rozkminiac