Witam.
Piszę kolejny raz z nawiązaniem do poprzedniego tematu:
http://www.podrywaj.org/forum/to...
Okazało się, że kobietka trochę przestała okazywać zainteresowanie, ale zależy jej na kontakcie ze mną. W czwartek jak się z nią spotkałem chciała mi powiedzieć, że z tego nic nie będzie, ale nie umiała się zebrać na odwagę. Wyczekując kilka dni myślałem, że da jej to trochę do myślenia i zatęskni. Jednak zostawiając Ją z taką myślą, wcale tak nie było. Spytałem się jej, czy ta sytuacja która miała miejsce zakańcza nasz rozdział. Napisała, że chyba tak. Twierdzi, że nie ma czasu(ciągła nauka) na związek bo nie ma sensu żebyśmy się widywali tylko raz w tygodniu. Po kilku wymianach zdań stwierdziłem, że powinniśmy spróbować odbudować relację. Zgodziła się na spróbowanie. Jednak nadmieniłem jej, że jeśli to ma wyglądać tak, że Ja będę tylko się angażował w odbudowę tego, to nic z tego nie będzie i lepiej żeby od razu mi to napisała. Stwierdziła, że dokończymy ten temat jeszcze.
Panowie, teraz mam olać sprawę i czekać, aż sama zacznie rozmowę?
Skoro jej zależy to powinna w jakiś sposób zainicjować to wszystko. Polubiłem Ją i chciałbym Ją odzyskać.
Myślicie, że mógł się np. pojawić ktoś inny np. jej były?
Myśl. Kolego ta kobieta na pewno nie przyszła na spotkanie z Tb z myślą "nie mam czasu na związek"
. Miałeś dwie opcje zlać ją albo zlać ją wybrałeś trzecią pokaże jej jak bardzo mi na niej zależy. Pomimo że dziewczyna słabo się bawiła na randce to zacząłeś ją nagabywać (bardzo źle).A więc tak albo zostawiasz ją jako odbytą praktykę albo zmieniasz podejście i ląduje ona za jakieś pół roku w Twoim życiu bo będziesz nową lepszą osobą która nie jest już ofiarą nie wyłudza realacji ktoś musi być tą ofiarą na początku kształtowania relacji damsko-męskich niech będzie zazdrosna nie pozwól na swoje nieszczęście pokaż jej jakie masz życie zmień się a za pół roku uderz gdzieś gdzie często bywa i zacznij podryw na czyste konto .
Chciałem Ją totalnie olać ale nie wytrzymałem i zaproponowałem tą odbudowę.
Teraz stwierdziłem, że olewam totalnie, skoro jej zależy na kontakcie ze mną, to powinna sama się odezwać.
oczywiscie standard... "wiem wiem, ze zjebałem, ale...", "wiem, ze nie powionienem, ale..." A potem zdziwienie, ze nie wychodzi
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Po co panikujesz? Raczej nic tutaj nie jest zepsute z Twojej strony, ona po prostu jest niezdecydowana. Dobrze że jej powiedziałeś, że oczekujesz zaangażowania z jej strony. Ona niech sobie mówi co chce, ty rób swoje: działaj, pocałunki,dotyk, itd. Tak napewno sie zbliżysz do niej. Nie przekonasz jej przecież na siłe, ale możesz robić swoje, co w tym złego? I nie ważne nawet że jej mówisz, że Ci zależy, bo czasem to i nawet pomaga. Za dużo analizowania i bojażni przed pewnymi krokami z Twojej strony.
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."
Dzięki Christiano. Dawno nie obcowałem z kobietami i po prostu czasem zaglądam na te forum by przeczytać takie opinie jak twoja. Reszcie również dziękuję, ale zamiast od razu spisywać mnie na straty to chciałbym żebyście się wypowiedzieli w sposób jak Christiano jeśli to nie problem.
Czyli teraz po prostu wyczekać na ten moment zaangażowania z jej strony? Rozumiem, żeby nie lecieć jak piesek tylko jakoś to przyjąć na chłodno? Czy jak odbudowa, to odbudowa, czyli to samo, tylko, że z większym dystansem?
parafrazując do pewnego popularnego u kobiet mema:
dziewczyny sie bzyka, a nie rozumie

za dużo analizy za mało działania, zabawy i luzu
they hate us cause they ain't us