Jakiś czas temu, prawie 2 lata, rozstałem się z dziewczyną. Było to dość burzliwe, bo dostałem w ryj od jej kolegi, który ją przejął. Ponoć coś powiedziałem kiedyś na jakiejś imprezie na nią, że się z nią bzykałem itp. Jeśli nie, to dostałem nie słusznie, jeśli tak, a przypuszczam, że mogło tak być na 80%, bo każdy wtedy się chwalił co ze swoją dziewczyną nie wyrabiał, to chyba zaliczyć pobicie, od zfriendzowanego gościa, za takie coś to lekka przesada. To, że z tego friendzonu wyszedł i stał się jej chłopakiem, mnie nie boli, ale nie wiem czy powinienem mieć do niej żal, bo chyba lekki mam. Z jednej strony przypuszczam, że ona go nasłała, albo dała do zrozumienia, by ze mną "pogadał". Z drugiej strony, to mogła się popłakać (po co jej to mówił i skłócał ludzi?) i gość po prostu się wkurwił i poszedł to tak załatwić. Przeprosiłem ją po tym, bo tamten koleś mi kazał, a ja staram się nie szukać spiny, znowu z drugiej strony mogłem być winny. Następnego dnia ona coś do mnie pisała, z doświadczenia z nią wyczułem, że chce znowu się godzić, ale nic nie odpisywałem. Od tamtej pory jestem sam. Nie wiem teraz co robić, czy wybaczyć, czy mi się należało i jeszcze pyskuje, czy może zachowała się chujowo, bo wszystko się skończyło, jak skończyło, a ona z tym gościem zaczęła się spotykać zaraz po tym jak dostałem i zaczęli być razem po miesiącu. W sumie chciałbym to wyjaśnić przy piwku, bo wiem, że gdyby czuli to samo co ja wtedy na tej imprezie i ogólnie w tamtym okresie to inaczej, by na to patrzyli, bo miałem trudną sytuacje na chacie, z drugiej strony jakbym widział jak oni na to patrzą, to też mógłby to zrozumieć, ale honor i duma nie pozwala i nie pozwoli mi na to. Od 2 lat nie minąłem ich na ulicy i nawet nie wiem jak się zachować w takiej sytuacji. Jest to dla mnie ciężka sprawa, bo od tamtej pory bardzo się zmieniłem, przestałem imprezować, boję się ludzi itd. Nie wiem, czy jej wybaczyć, boję się, że będzie mi robić złą famę, bo młode dziewczyny są jebnięte pod tym względem, że nie myślą same, tylko pytają się o zdanie koleżanek, czyli zagaduje do jednej, a 10 innych wypowiada się na mój temat. Niestety, ona jest w typie dziewczyn jaki lubię i zadaje się z takimi, łażąc większymi grupami. Może, ktoś z was, spojrzy na to z boku i powie co robić.
" Od 2 lat nie minąłem ich na ulicy i nawet nie wiem jak się zachować w takiej sytuacji. Jest to dla mnie ciężka sprawa, bo od tamtej pory bardzo się zmieniłem, przestałem imprezować, boję się ludzi itd. Nie wiem, czy jej wybaczyć, boję się, że będzie mi robić złą famę, bo młode dziewczyny są jebnięte pod tym względem, że nie myślą same, tylko pytają się o zdanie koleżanek, czyli zagaduje do jednej, a 10 innych wypowiada się na mój temat."
idź się leczyć, tu jest potrzebny specjalista w realu a nie internetowe wypociny domorosłych "badaczy ciał niebieskich"...
Yyyyy.... Czemu ty w ogóle rozkminiasz opcję obgadania tego z nimi? Po co? Nie ma sensu poświęcać nawet chwili na rozkminę nad laską która(jak sądzisz) nasyła swojego przydupasa żeby dał ci w ryj. A koleś, skoro na to przystał, jest równie płyciutki jak ta panna. Zajmij się czymś mądrzejszym lub kimś mądrzejszym, bo ta parka to po prostu błąd matki natury. I nie bój się ludzi do cholery! To, że miałeś jakieś złe doświadczenia z dwójką idiotów nie znaczy, że wszyscy ludzie na świecie są tacy. Otwórz się na ludzi(innych).
"To, że miałeś jakieś złe doświadczenia z dwójką idiotów nie znaczy, że wszyscy ludzie na świecie są tacy. Otwórz się na ludzi(innych)."
przecież on tego nie chce, pasuje mu robić za biednego i pokrzywdzonego - nie znam się na tym, ale pewnie jest na to określenie/definicja...
Yhy... fobia społeczna(coś pod to, też nie jestem żadnym specjalistą). Po tym co autor dopisał pod spodem również uważam, że on na prawdę ma głębszy problem.
Nie jestem w stanie, boję się. Byłem u psychologa, chuja pomógł. Dziewczyna będzie mi robić złą renomę i nie mogę na to nic poradzić. Wiem, że to nie normalne, ale boję się większych od siebie facetów na ulicy. Boję się dziewczyn, że zagadam to dostane wpierdol. Parę takich spotkałem, co gdy zagadałem to potem gadały, że je zgwałciłem, albo je prześladuje i za nimi chodzę gdy to nie prawda. Słuchają to goście co się wokół nich kręcą i boje się, że potem oni mnie pobiją. Pojebana sytuacja, ale pomieszało mi się w głowie i nie wiem co robić. Co z tego, że wiem, że nie powinno tak być, jak ciało inaczej reaguje?
No chłopie, nie wiem, czy przebywasz w jakimś patologicznym środowisku, ale nie wygląda to dobrze. Normalni ludzie w każdym razie się tak nie zachowują.
Co do samych obaw przed zgarnięciem łomotu. Jeżeli nie pomaga wizyta u psychologa, to może warto zapisać się na jakiś kurs samoobrony, siłownię ? Może to zwiększy Twoje poczucie bezpieczeństwa.
A tak poza tym, gdyby kiedyś znowu Cię ktoś napadł to idź od razu na obdukcję, zgłoś sprawę na policję i ciągaj gościa po sądach, domagając się odszkodowania. W naszym dziwnym państwie to niepopularne, ale trzeba walczyć z patologią.
Nie znam cie nie wiem jaki jestes z charakteru, moze miales problemy, moze trafiałes caly czas na takie towarzystwo ktore cie nie szanuje, ktore obrabia ci dupe i wszelkie problemy rozwiazuje piescia i odbiło sie to na twojej psychice. Moze to odiblo sie na twojej psychice i sprawilo ze zyjesz w ciaglym strachu.
Jedna rzecz ktora moge ci polecic to zapisz sie na siłownie albo kursy walki. Raz ze twoja pewnosc siebie wzrosnie dwukrotnie i nie bedziesz czuł takiego strachu...
Chciałem, na siłownie i sporty walk, ale ciało nie pozwala. Powoli będę robił wszystko na wyjebce, to będzie mój główny cel, może mózg się przestawi
Co to znaczy ciało nie pozwala? Jeśli nie jesteś niepełnosprawny to jedyne co ci nie pozwala to blokada w twojej głowie
Co ma być to będzie
Przeprosiłeś laskę tylko dlatego, że jej chłoptaś Ci kazał? Widziałem Twój poprzedni temat gdzie poddajesz w wątpliwość metody z tej strony:
"Mam wrażenie, że to całe PUA zostało wymyślone dla desperatów, by sprzedawać im „cudowne techniki” za gruby hajs. No bo jak wytłumaczyć moje porażki? Niby nie jestem brzydki, niby też jakoś przystojny, zależy kto patrzy. Jednak prawda jest taka, że nie potrafię sobie nikogo znaleźć. Nie wiem, może teoria jest już przestarzała i na obecne dziewczyny nie działa?"
I teraz zadaj sobie pytanie, dlaczego ta cała teoria nie działa? Pomogę z odpowiedzią. Z teorią jest wszystko okej. Stronę znasz 4-5 lat, tak twierdzisz, i masz 18 lat, spoko. Gdybyś jednak naprawdę stosował się do tych wszystkich zasad byłbyś teraz w zupełnie innym miejscu jeśli chodzi o rozwój a tak kręcisz się w kółko niczym dziecko na karuzeli w wesołym miasteczku. Zatem w czym tkwi Twój prawdziwy problem? Po prostu nie jesteś atrakcyjny dla pań, mówię to z czystą świadomością. Dlaczego? Tu nie chodzi o wygląd, wyszukane triki, chodzenie na NG/DG, zagadywanie do tysięcy dziewczyn, nie nie. Atrakcyjność siedzi w głowie! To zasady, wartości, doświadczenie, postrzeganie świata i przede wszystkim przekonanie o własnej wartości...
Panny widząc to, że inni mogą Tobą pomiatać i traktować jak szmatę a Ty sam nic z tym nie zrobisz bo się boisz to takie delikwentki same będą próbowały Cię zgnoić by chociażby się troszeczkę dowartościować Twoim kosztem. Pogubiłeś się w tym wszystkim przyjacielu. Polecam jeszcze raz powrót do podstaw! Naprawdę dobrym wyjściem byłoby gdybyś zapisał sie na tą samoobronę, bądź sztuki walki. Dobry trener będzie potrafił ułożyć Ci w głowie a sama nauka da Ci komfort psychiczny, że już nie jesteś chłopcem do bicia i być może przestaniesz się bać ciemnych typów. Piszesz jednak, że ciało nie pozwala, co to znaczy?
Problem z płucami, nie pozwalający na wysiłek fizyczny. Stąd wzięło się bycie kozłem ofiarnym, nigdy nie ćwiczyłem na wf. Po przebiegnięciu 30m duszę się. Kiedyś biegłem na autobus, miałem jakieś 100m, prawie dobiegłem, bo tuż przy przystanku zemdlałem. Stąd to pomiatanie mną, jestem słaby i nie umiem się bić.Cipki chcą się dowartościować moim kosztem, sprowadzając mnie na dno, co odbijało się na mnie przez całe życie
Nigdy nie mów, że jesteś słaby bo to kłamstwo! Jesteś wartościowym człowiekiem i niczego Ci nie brakuje. Masz zadatki na świetnego faceta i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej!
Słuchaj wiem, że to może Cię przerazić ale prawda jest taka, że jeśli naprawdę chcesz mieć spokój od takich patologicznych ludzi dobrym wyjściem byłoby powiadomienie policji. Pobicie to też przestępstwo! Mój kumpel zanim jeszcze go poznałem miał właśnie problem z jednym takim dresem. Zaczepiał go w drodze na przystanek, czasem uderzył, wyzywał. Oczywiście ten bał się co będzie gdy pójdzie na policję. Jednak zarzuty były na tyle poważne, że ziom dostał kuratora i już nie był takim figofago jak go panowie policjanci odwiedzali co trzeci dzień. Oczywiście zaraz powiesz, że będziesz konfidentem.
Bzdura! Z bydłem tak trzeba postępować tym bardziej, że ze zdrowiem troszkę lipa
Z tego co napisales to ona chyba naslala tego typa wiec bym ja olal i nie zwracal uwagi (czytaj traktwowal jak powietrze), z tym ze ja mam dosc ciezki charakter i takie ciezkie zasady utrzymuje
Jesli chcesz to mozesz jej kiwnac glowa na ulicy i olac napewno nie wdawac sie w gadki.
Co do rozgadywania/chwalenia sie to chyba taka meska "slabosc" pochwalic sie przed kolegami, a laska ma potem zla opinie i ta ja bolia i problem bo przeciez nie przyjdzie Ci wpierdolic za gadanie glupot a tak pozalila sie i w tym momencie gosc mial pretekst zeby wrdozyc "sile" Powinien kazac Ci przeprosic i jakbys nie zgodzil to wtedy plaba.
Milczenie jest zlotem, pamietaj o tym. Kiedys na silke przyszla moja kolezanka do mojej szkoly, mega sliczna, koles mowi ze ja zna, ze jego osiedla i stwierdza "To corka Tatusia, zaden facet nie ma u niej szans" a ja tylko w myslach sie usmiechnalem bo znalismy sie bardzo blisko ale ja sie nie pochwalilem co robilismy, uzalem ze chwilowa duma nic mi nie da jak sie ona dowie a pewnie predzej czy pozniej ktos by jej powiedzial to bylby problem. Do dzis utrzymujemy kontakty, a co do ojca kolega mial racje bo jak mnie poznal pewnego dnia stwierdzil ze ma zakaz spotykania sie i ta decyzje tez uszanowalem. Tesciow trzeba miec normalnych (w miare bo takich nie ma)
Nie mysl tyle o tym, olej i poznawaj nowych ludzi z miasta a o tym towarzystwie zapomnij - nic dobrego tam Cie nie spotka.
Pomysl co jest lepsze walczyc ze zla opinia od ex poznajac jakies dziewczyny z tego towarzystwa czy spotkac ich na miescie bedac w towarzystwie slicznej nowej sarenki ktora sam poderwales
No problem jest w tym, że dziewczyny które mi się podobają to raczej takie typowe metalówy, gdzie nie są patologiczne, połowa z nich, ale mimo wszystko, każda się zna i łazi na te swoje koncerty itd. Samo robienie złej opinii nie dotyczy tych metalówek, bo duża część tych do których zagadałem, okazała się zjebana, a potem robi mi złą opinie wymyślając na mnie. Postaram się uodpornić psychicznie na patole, ale ciężko będzie, w podstawówce, trafiło mi się samych patusów, gimnazjum i liceum też, taki fart mam. Ciężko jest mieć twardy charakter gdy podchodzi 2 kozaczków i zaczyna się pluć, jak warknę, czy ich pojadę, że są pizdami, bo podchodzą do jednego w grupie, albo kozaczą przed dziewczynami, jacy to nie są samcami alfa, a one za ich plecami, cisną z nich bekę, to w pysk dostane. Już dawno byłaby filmowa sytuacja, w której gość w zajebistym aucie, wyśmiewa jakiś patologicznych looserów (w jego mniemaniu) i odjeżdża z piskiem opon, a oni czują się jak szmaty. Tylko, że nie mam auta i nawet nie chodzi o nie. Po prostu, taka zagrywka wiązałaby się z wpierdolem, bo te cipy nie potrafią inaczej czegoś rozwiązać. To samo na ulicy, idę spojrzę się na takiego, i już słyszę czy coś nie tak. Wiadomo, że nic nie odpowiem i spuszczę wzrok, bo takie teksty to tylko do słabszego potrafią puścić, a wtedy czuje się jak szmata.
Przerzcuc metalowe na normalna i po problemie. Albo czekaj 7 lat az Ci sie zmieni gust i character.