Witam.
Jestem w związku z kobietą. Jest ona o mnie bardzo zazdrosna, stara się itd. Ale pewne jej zachowania zaczynają mnie bardzo poważnie zastanawiać...
- po pracy miałem na nią czekać, bo później kończyła zajęcia (pracuję w mieście, gdzie ona mieszka), więc uznałem, że pójdę na siłownię, wybrałem konkretną. Z jej strony na mój wybór "zdecydodane nie", bo "tam chodzi dużo dziewczyn". Spokojnie jej wytłumaczyłem, że przecież mnie zna, nie dałem jej powodów, żeby mi nie ufać (5 miesięcy jesteśmy razem). Ona, że dziewczynom nie ufa. kiedyś jakaś laska z siłowni zdobyła do mnie numer, napisała, ale ją spławiłem i powiedziałem o tym mojej lubej. Ona na to, że mam na tą siłownię nie chodzić.
- Ustaliliśmy, że nie chodzimy osobno na imprezy (ona zazdrosna, ja nie mam potrzeby, wyjście z kumplami na piwo mi wystarczy). W obecności matki komunikuje mi, że idzie z koleżanką, której dawno nie widziała, na imprezę za jakiś czas. Mówię, że ok, ale inaczej się umawialiśmy, więc skoro zmienia zasady, to też w tym czasie się z kumplami wybiorę - z jej strony wyrzuty, że jak ona idzie, to jest INACZEJ, niż jak ja idę, bo "laski na mnie lecą i się kleją". Nie dałem jej powodu do tego, żeby była zazdrosna.
Teraz Panowie 2 kwestie:
- jej zazdrość,
- trzymanie się zasad wyznaczonych i zaakceptowanych przez nas oboje.
Jak widzicie te 2 rzeczy?
Zazdrość nie jest problemem, chociaż ta jest trochę chora już.
A zasady to zasady, skoro ona je nagina to Ty możesz robić to samo, ale najlepiej z nią o tym poważnie porozmawiać.
Potrzebna poważna rozmowa... Chciałbyś tkwić dalej w takim "ciężkim" związku??
Z tego co zazwyczaj się dzieję .. To całkiem możliwe że ona kiedyś przeżyła coś takiego , albo sama tak robiła , albo dalej robi , jeżeli tak się strasznie boi .. Albo po prostu ma taki charakter..
Uważam że poważna rozmowa wystarczy rozwiązać spór , jak są takie akcje po 5 miesiącach , to co będzie za rok/dwa? Zastanów się dobrze nad tym...
Doświadczenie – to nazwa, którą każdy nadaje swoim błędom. -Oscar Wilde-
Czy wy mnie słuchacie? Było napisane, że taka zazdrość jest już chora i szkodzi.
Mimo to macie rację z tym, że gdyby laska była mądra to takich akcji by nie odwalała i rozmowa tu nic nie da. Dzięki za sprostowanie.
Tragedia
Zazdrość to nic dobrego.
A w Twoim przypadku to nie tylko zazdrość, ale i zaborczość, chęć kontrolowania, brak zaufania, traktowanie Ciebie jak bezwolnego idioty, który nie potrafi się pilnować i obronić przed czyhającymi na niego laskami. Na dodatek panna jest mocno bluszczowata, co nie rokuje dobrze.
Do odstrzału.
Będzie tylko gorzej.
Zazdrość dla związku może być zarówno dobra jak i zła. To zależy na jakim poziomie jest to zazdrość.
Zazdrość ma poziomie fizycznym w związku jest dobra i potrzebna, a na poziomie duchowym zła i szkodliwa.
Stary walcz o swoje bo Cie kiedys zje na sniadanie. Mialem kiedys mega zazdrosna laske, 5 lat i nie szlo wytrzymac, ma nowego ktory jej tak srube dokrecil ze nawet FB nie ma
Dziewczyna ma problem ze sobą, jest niepewna siebie, ma silną potrzebę kontrolowania sytuacji (jak już wspomniała Elba). Jak schodzisz jej z oczu, nie ma nad Tobą kontroli. Stąd ta zazdrość. Na dłuższą metę udusisz się w tym związku. Być może rozmowa coś da (choć wątpię) ale to taki typ człowieka. To że powiesz jej, wytłumaczysz, że nic się złego nie dzieje, nie poskutkuje.
Toksycznie, też przez to kiedyś przechodziłem. W moim przypadku dość ostrą wymiana słów pomogła, panna robiła jeszcze wyrzuty ale jak zaczełem to zlewać to przestała drażnić
Wygląda to źle. Gadanie o zasadach nic nie znaczy, jeżeli ich nie egzekujesz.
to też w tym czasie się z kumplami wybiorę - z jej strony wyrzuty, że jak ona idzie, to jest INACZEJ, niż jak ja idę, bo "laski na mnie lecą i się kleją".
Kupa śmiechu. Niby do niej faceci nie będą się kleić.
Choć może jest paskudą.
Z opisu wyglądasz na spokojnego i szczerego gościa, który chce równych zasad.
Ona ma wyjebane na sprawiedliwość, liczy się tylko jej wola:
nie chce, cobyś szedł nie siłkę, to ci nie wolno
ona chce iść na imprezę, to jej wolno
Żadna poważna rozmowa nie pomoże. Próbowałeś logiką i zaufaniem, a ona i tak obraca kota ogonem. A potem dowali ci awanturą, płaczem, szantażem.
Jak będziesz taki uległy, to skończysz jako taki pantofel, że z chaty będzie ci wolno wyjść tylko wyrzucić śmieci i to biegusiem.
Masz trzy alternatywy.
Pierwsza, zostaniesz wytresowany na pantofla.
Druga, skończysz ten związek i spróbujesz od zera ułożyć relację z inną.
Trzecia, zaczniesz nosić spodnie w tym związku. Walnij pięścią w stół i idź na siłkę gdzie chcesz. Ona idzie na imprezę, tym idź do klubu potańczyć z dziewczynami. Pokaż męską energię i prowadzenie związku.
Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.
Znam taki przypadek z doświadczenia...na początku były kłótnie o jej chore wyimaginowane zazdrości, później podczas imprez teksty w stylu: "ta szmata się na Ciebie patrzy i się ślini" albo "jest lepsza odemnie, to idź ją wyruchaj" prowadziłem twardo po męsku stawiałem granice, rozmawiałem ona miała to w dupie i za każdym razem przekraczała wszelkie ustalone granice, kiedy ją zostawiałem płacz "wielka miłość" obiecanki że się zmieni..myślisz że było lepiej ? nieee z czasem więziła mnie w moim własnym samochodzie wyszarpując kluczyki ze stacyjki i torturowała nawet po 5 godzin z powodu swoich wizji. Nie twierdzę, że Twoja też zacznie tak robić ale to co się dzieje zapala czerwoną lampke..moim zdaniem przemyśl, porozmawiaj, uderz pięścią w stół jak nie poskutkuje niestety...kultowe "NEXT" pozdrawiam !