Witam na forum. Mimo wieku (28 lat) i długoletniego związku nie jestem zbyt doświadczony w podrywie i poznawaniu kobiet. Postaram się tu krótko opisać moją sytuację.
W kwietniu poznałem dziewczynę (wówczas niepełne 21 lat) przez ogłoszenie na portalu. Dość szybko zaczęliśmy romans... seks był już na pierwszym spotkaniu. Powiedziała wprost że jej się podobam, miała wtedy faceta (związek na odległość - żaliła mi się, że rzadko się widują i ją olewa). Drugie spotkanie tydzień później to typowa randka, kawiarnia i rozmowa, potem pokazałem jej panoramę miasta, przytulanie, KC. Przyznała się że zerwała ze swoim facetem.
Zaczęliśmy spotykać się regularnie, na ile pozwalał nam mój tryb życia i jej studia. Próby delikatnego NLP z mojej strony, bardziej jako test, zakończyły się jej zauroczeniem ("kocham cię" podczas seksu, które potem szybko obróciła w żart po moim braku reakcji).
Przyszły wakacje, ostatnie szybkie spotkanie pod koniec czerwca i jej obietnica, że widzimy się pod koniec lipca (przyjeżdża załatwić coś na uczelni). W międzyczasie brak prób utrzymania kontaktu z jej strony (nie uważałem tego za nietypowe, bo nigdy nie pisała pierwsza), wymieniliśmy kilka maili.
Nadszedł sierpień, zadzwoniłem spytać co u niej... ok, ale zmieniła plany, przyjedzie dopiero w październiku. Uznałem że piłka jest po jej stronie więc nie będę męczył o spotkanie.
Jestem pewien że już jest w mieście, bo studia. Jestem pewien, że odpisze gdybym do niej napisał. Mogę też zadzwonić. Ale mam już dość inicjowania kontaktów, poza tym obiecała odezwać się pierwsza.
Stąd mój dylemat:
1. Mieć wywalone (jak nie ta to inna) i ewentualnie czekać na jej ruch. Nie, nie będę załamany jeśli się nie odezwie 
2. Napisać i opieprzyć za brak kontaktu (będąc needy i nachalnym)
3. Napisać lub zadzwonić jakby nigdy nic z propozycją spotkania (ale zawsze to ja inicjuję... gdy ona obiecała się odezwać, olała mnie 2 razy).
Co o tym sądzicie?
1
Takiej właśnie się spodziewałem
dlatego jest jako nr 1 aby oszczędzić co niektórym dwóch linijek czytania
Miej wyjebane a bedzie Ci dane:)
Albo: Miej wyjebane a szybko zostanie o Tobie zapomniane.
Uprzedzając odpowiedź typu "ona już zapomniała o tobie" informuję, że tej pannie jakaś chora ambicja i głupie zasady nie pozwalają pisać pierwszej. Pytanie jak to sprawdzić...
Gdyby kogoś obchodziło zakończenie tej historii - nie zastosowałem się do Waszej rady i spróbowałem jednak się umówić. Nie miała czasu, dużo zajęć, wspomniała coś o jakiejś randce, powiedziałem żeby odezwała się za tydzień. Oczywiście tego nie zrobiła.
Po chyba 3 tygodniach znowu zadzwoniłem i umówiliśmy się na weekend. Okazało się, dlaczego panna się nie odzywała - była "bardzo zajęta" przez wakacje, miała chyba ze trzech kolesi. Nadal utrzymuje kontakt z jednym z nich i spotyka się z kolejnym.
Nie odzywałem się, więc poszedłem w odstawkę...
To pierwsze.
A wyrzuty sumienia to z jakiego powodu?
Czyli co, jednak podrywaj miał rację pisząc, żebyś wybrał opcję numer 1, co?
Chyba jednak nie, jak widzisz odpuściłem i poszedłem w odstawkę
"no chyba, że nie traktujemy jej jako potencjalnej partnerki do związku" - ale po co za taką gonić? Tym bardziej, że nie wyraża jakiegokolwiek zainteresowania;-)
żeby zaliczyć.
Już zaliczył. Na pierwszym spotkaniu.
Skoro dała na pierwszym spotkaniu, to na drugim może wpaść na ciekawy pomysł.
Tak, gdyby jednak była bardziej dostępna do spotkania.
Jednak problem jest już z samym umówieniem się na spotkanie, więc na pewno "wali go po rogach" i doznaje seksualnych doznań z kimś innym.
PS Zresztą to dobrze o niej nie świadczy, że przeleciał ją na pierwszym spotkaniu:-)
Oczywiście, że nie świadczy dobrze. Dlatego można po niej spodziewać, że jest skora do spełniania ciekawszych fantazji. A skoro samej pannie chodzi tylko o seks, to raczej nie zaprząta sobie głowy tym, czy za nią lata czy nie, więc i sam się raczej martwić o to jak zostanie odebrany nie musi. Jakby trafił na jej wolną chwilę, pewnie by się umówiła na spotkanie i dokończyła to co zaczęła spotkanie wcześniej.
To tak samo jak z podrywaniem zajętych. Jeżeli jest za łatwo na początku, to wiesz, że nie jesteś bezpieczny jakbyście weszli na fazę związku.
Jeżeli kobieta uprawia seks z jednym mężczyzną to nie ma problemu, żeby na pierwszej randce/spotkaniu doszło do czegoś więcej. A jeśli idzie we wtorek spotkać się pierwszy raz z Adamem i uprawiają seks, natomiast już w czwartek leży w łóżku u boku Zenka, z którym też się pierwszy raz widziała to, czy aby na pewno wszystko jest w porządku z nią?
Tak są kobiety, które lubią seks - powiedź mi, które kobiety nie lubią seksu?
Kobiety, które przekładają seks na kolejne randki, to kobiety, które myślą "Nie, nie mogę mu dać dupy na pierwszej randce, bo sobie pomyśli, że łatwo mnie mieć. Dwa, trzy spotkania i jeśli będzie wszystko w porządku to wtedy się "zgodzę"". Głupie myślenie, ale no...tak jest. Przecież kobieta nie przyzna się (tym bardziej na początku znajomości), że chce, żeby ją owy gościu przeleciał. To facet, tak musi wszystko poprowadzić, żeby randka/spotkanie zakończyło się wspólnym śniadaniem na następny dzień.
W takim razie życzę powodzenia.
Odpadł, nie odpadł. Wiem jakie większość z was ma tutaj podejście do tego tematu. Ja go nie wyznaję i nie mam jakoś szczególnie ochoty wbijać się w dyskusję. Jest ona bezpłciowa.
Nie "wali mnie po rogach", bo wierności sobie nie obiecywaliśmy
PS Zresztą to dobrze o niej nie świadczy, że przeleciał ją na pierwszym spotkaniu:-)
Taaa... a o mnie zapewne wręcz przeciwnie
Wiem, że niektórzy nadal wyznają "teorię klucza i kłódki" ale nie spodziewałem się ich na tym forum.
Skoro dała na pierwszym spotkaniu, to na drugim może wpaść na ciekawy pomysł.
Bez wdawania się w szczegóły, ale w łóżku niestety pomysłowa nie jest. Nawet na propozycje mało otwarta. Jedyny atut to młode zgrabne ciało i ładna buzia.
Wiesz, to twoim zadaniem jest zdobywać, nie jej. Więc facet siebie zawsze może usprawiedliwiać naturą.
To już tak pół żartem, pół serio.