Tytuł wygląda tak jak ostatnio większość wątków i wskazuje na płacz po rozstaniu i jak tu do niej wrócić. Trochę dramatu jest, ale nie ma się co bać.
chciałem krótko, nie wyjdzie: byliśmy razem rok, spotykaliśmy się półtora. W ciągu trwania związku rozstawaliśmy się 3-4 razy bez jakiegoś wyraźnego odchodzenia przez któreś z nas, po prostu kłótnia i cisza. Kłóciliśmy się często, później było super godzenie się. W międzyczasie parę razy miałem chęć odejść na dobre. Przez pewien okres męczyło mnie spotykanie się z nią (o czym pisałem tutaj kawałek: http://www.podrywaj.org/forum/ca...). Jakoś tak dziwnie było, nie wiem czy przez moje nastawienie czy przez co, że trochę za innymi dziewczynami pobiegałem (o czym ona się nigdy nie dowiedziała). W maju znowu milczeliśmy, w końcu napisała do mnie że to koniec. Jedynie zapytałem czy jest pewna i tyle było rozmowy. Na drugi dzień zaproponowała normalną znajomość koleżeńską, ja poczułem się jakoś skrzywdzony ze mnie zostawia i stwierdziłem ze nie ma szans i nie chce z nią rozmawiać.
O dziwo, przez około 3 tygodnie miałem doła po tym, walczyłem sam ze sobą - chcieć wrócić i nie chcieć. Później już dałem sobie spokój, poznałem parę dziewczyn, parę razy się pospotykałem. Ale niestety co jakiś czas nachodzi mnie myśl że fajnie z nią było, w podświadomości mam ją zakorzenioną, do tego dochodzą sytuacje że ktoś o niej zaczyna mówić i zaraz włącza mi się to niezbyt korzystne myślenie.
W moich myślach - jest mi obojętna, nie ma żadnego znaczenia. W podświadomości diabiełek mówi: "lepszej nie znajdziesz".
Nie mam zamiaru do niej wracać, ale teraz do rzeczy z czym problem:
1. Siedzi mi w mózgu a nie chcę żeby siedziała i nie mam pojęcia co mam zrobić. Spotykałem się z dziewczynami i nic, zajęcia różne mam a i tak myślę w ich trakcie gdy sobie przypomnę.
2. Jeśli odezwę się, zaproponuję spotkanie, koleżeńską znajomość i po prostu przestanę żyć w stanie że się nie znamy to będzie mi lepiej? Jak myslicie?
3. Gdy byłem w związku to chciałem być wolny. Jak jestem wolny to jest mi źle, mimo że spotykam się z dziewczynami. JAK TU BYĆ SZCZĘŚLIWYM?
Pozdrawiam
Jak poruchasz inną to Ci przejdzie
~ Uczucia tych, których przestaliśmy kochać, są zawsze śmieszne.
Najlepsze wyjście to w ogóle nie wracać do niej. Jak sam mówiłeś rozstawaliście się już wcześniej kilka razy, więc teraz lepiej też nie będzie.
To że Cię ciągnie do niej to normalne, spotykaj się dalej z innymi laskami, a z tamtą całkowicie zerwij kontakt.
Jeśli wyskoczyłbyś z tym, że chcesz się tylko przyjaźnić to i tak dalej będzie Cię ranić, bo będziesz ją oglądał jak kręci z innymi facetami.
Musisz poczekać, emocje z czasem przejdą i będziesz miał na nią wyjebane, zapomnisz o niej.
I więcej pewności siebie
Ad 1. Poczekaj az doktor czas zacznie dzialac, a zobaczysz ze bedzie lepiej

Ad 2. NIE KURWA NIE NIE NIE NIE I JAK BY CO TO NIE
Ad 3 Nie tesknisz za nia, nie brakuje ci jej tylko jest Ci zle bo jestes sam, ale z czasem to przejdzie
Tak jak napisałem, nie mam zamiaru do niej wracać, to jakieś głębokie mysli, podświadomość płatają mi figle. Jak patrzę z perspektywy czasu to była męczarnia dla normalnego człowieka a nie związek. Minęło parę miesięcy, spotykam się z innymi, a tu dalej to samo.
Może zbyt dramatycznie zabrzmiałem, nie myślę o niej cały czas i nie zachowuje się jak jakiś emo. Po prostu źle mi z tym że przychodzą te myśli (fakt że odchodzą po jednym dniu), ale ich cykliczne powroty mnie unieszczęśliwiają. Tylko amnezja albo alzheimer pomoże?
znajdź pasję .
hahahahahahhahahah